Od 2021 roku wiadomo, że po szczepieniach mRNA przeciw COVID-19 zdarzają się rzadkie przypadki zapalenia mięśnia sercowego. Liczby i zalecenia są opisane. Największa luka dotyczy tego, co w odpowiedzi immunologicznej musi się wydarzyć, żeby serce znalazło się w ogniu tej reakcji
Nowe badanie próbuje tę lukę wypełnić.
Zapalenie mięśnia sercowego (myocarditis) to stan zapalny w obrębie mięśnia serca. Może mieć dziesiątki przyczyn: od infekcji wirusowych, przez reakcje autoimmunologiczne, po toksyczne uszkodzenia i działania niepożądane leków.
Groźne nie jest samo określenie, tylko spektrum możliwych konsekwencji: od łagodnego, przejściowego epizodu po ciężką niewydolność serca czy arytmie. W praktyce klinicznej kluczowe jest to, że zapalenie mięśnia sercowego potrafi wyglądać jak zawał – ból w klatce, duszność, kołatania – ale
mechanizm bywa inny, bo nie musi mieć nic wspólnego z zatkanym naczyniem wieńcowym.
W diagnostyce często pojawiają się te same twarde punkty: EKG, badanie troponiny (marker uszkodzenia komórek mięśnia sercowego), parametry zapalne, echo serca, a w wielu przypadkach także rezonans serca.
Amerykański National Heart, Lung and Blood Institute (HLBI) opisuje to wprost jako standardowy zestaw narzędzi, bo zapalenie mięśnia sercowego to diagnoza, której nie stawia się na oko.
Amerykański Center for Desease Control and Prevention (CDC) mówi dziś jasno: z wielu systemów monitorowania bezpieczeństwa w USA i na świecie wynika związek przyczynowy między szczepionkami mRNA (Pfizer/BioNTech i Moderna) a rzadkimi przypadkami zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia.
Najczęściej dotyczy to nastolatków i młodych dorosłych mężczyzn, zwykle w ciągu ok. tygodnia po drugiej dawce,
choć przypadki zdarzają się też w innych grupach.
Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda podają liczby, które dobrze oddają skalę zjawiska i jednocześnie tłumaczą, dlaczego temat wraca. W ich materiale poszczepienne zapalenie mięśnia sercowego ma występować średnio ok. 1 na 140 tys. zaszczepionych po pierwszej dawce i ok. 1 na 32 tys. po drugiej.
Szczyt ryzyka ma dotyczyć mężczyzn w wieku 30 lat lub mniej: ok. 1 na 16 750. I co ważne: objawy pojawiają się szybko, zwykle w ciągu 1-3 dni po szczepieniu, bez równoległej infekcji wirusowej.
To okno czasowe powtarza się w wielu analizach. W dużym opisie przypadków z USA (JAMA, dane z VAERS z grudnia 2020-sierpnia 2021) mediana czasu do wystąpienia objawów wynosiła 2 dni, a większość przypadków dotyczyła mężczyzn (82 proc.). W tej pracy widać też klasyczny rozkład: najwięcej zgłoszeń po drugiej dawce i największe wskaźniki w grupach nastoletnich oraz u młodych mężczyzn.
Podobny obraz dały dane z Izraela z wczesnego okresu programu szczepień: ryzyko było niskie w całej populacji, ale wyraźnie podbite w grupie młodych mężczyzn, szczególnie po drugiej dawce, a przebieg kliniczny w większości przypadków był łagodny. To ważne, bo pokazuje, że „sygnał” nie jest lokalną anomalią jednego kraju czy jednego systemu raportowania.
Przez lata najbardziej frustrujące w tej historii było to, że umieliśmy policzyć ryzyko, ale dużo słabiej rozumieliśmy mechanizm. Zespół z Uniwersytetu Stanforda opisuje scenariusz, w którym mRNA uruchamia najpierw odpowiedź wrodzoną, a potem – jak domino – pociąga za sobą odpowiedź bardziej „wyspecjalizowaną”. Badacze analizowali dane z ludzkiej krwi (porównując osoby, u których rozwinęło się zapalenie mięśnia sercowego, z tymi, u których zapalenie nie wystąpiło) i zobaczyli dwie cząsteczki sygnałowe, które wyraźnie się wyróżniały: CXCL10 oraz interferon gamma (IFN-γ).
W ich modelu makrofagi (komórki „pierwszej linii” odporności) po kontakcie ze szczepionką mRNA wydzielają dużo CXCL10. To z kolei pobudza limfocyty T do produkcji IFN-γ. A właśnie duet CXCL10 i IFN-γ ma napędzać dalszy ciąg: przyciąganie agresywnie działających komórek odpornościowych do serca (w pracy dużo miejsca zajmują neutrofile), stan zapalny i przejściowe uszkodzenie komórek mięśnia sercowego, widoczne m.in. jako wzrost troponiny.
Warto zaznaczyć, że autorzy próbują wyjść poza samą korelację. W modelach przedklinicznych neutralizacja CXCL10 i IFN-γ w okolicy drugiej dawki zmniejszała wskaźniki uszkodzenia serca u myszy, a jednocześnie – według autorów – w dużej mierze zachowywała odpowiedź immunologiczną na szczepienie. Naukowcy opisują to wprost: blokowanie tych sygnałów obniżało troponinę i redukowało naciek komórek zapalnych w sercu, przy zachowanej skuteczności immunologicznej.
Ta praca wpisuje się w szerszy krajobraz naukowy, który dotąd był pełen hipotez, a ubogi w twarde dane. Europejska Agencja Leków (EMA) podsumowywała to jeszcze w 2023 roku: wiele mechanizmów postulowano, ale danych było mało, a prawdziwy mechanizm wciąż pozostawał nieustalony.
Nowe wyniki z Uniwersytetu Stanforda są więc cenne nie dlatego, że zamykają sprawę, tylko dlatego, że wreszcie mocniej ją otwierają – z konkretnymi cząsteczkami, które da się dalej testować.
W nowych badaniach pojawia się też wątek, który łatwo podchwycić w nagłówkach: „Naturalny związek, który może pomóc”. Chodzi o genisteinę – fitoestrogen obecny m.in. w soi, wcześniej badany w innych zastosowaniach.
W tych eksperymentach genisteina była podawana w wysokich dawkach i w postaci znacznie czystszej oraz bardziej skoncentrowanej niż typowe suplementy. W takich warunkach miała osłabiać część niekorzystnych efektów obserwowanych po ekspozycji na szczepionkę mRNA lub na kombinację sygnałów CXCL10 i IFN-γ – zarówno w badaniach na komórkach, w modelach tzw. sferoidów sercowych, jak i u myszy.
To jest moment, w którym trzeba postawić grubą kreskę między badaniami przedklinicznymi a poradą dla ludzi. Sam zespół z Uniwersytetu Stanforda podkreśla ograniczenia: słaba wchłanialność po podaniu doustnym, dawki eksperymentalne i fakt, że to dopiero etap budowania hipotezy, a nie klinicznego zalecenia.
Mówiąc wprost:
z tej publikacji nie wynika, że jedzenie tofu zabezpiecza przed zapaleniem mięśnia sercowego.
Wynika raczej, że naukowcy szukają sposobów, by w przyszłości jeszcze bardziej zmniejszyć to rzadkie ryzyko, nie psując jednocześnie ochrony poszczepiennej.
CDC zwraca uwagę na coś, co dla pacjenta jest często najważniejsze: „Większość osób z zapaleniem mięśnia sercowego po szczepieniu mRNA miała ustąpienie objawów do momentu wypisu ze szpitala”. Jednocześnie agencja podkreśla, że ciężkość bywa różna, a diagnostyka i wykluczenie innych przyczyn są kluczowe.
Naukowcy ze Stanforda idą podobnym tropem: większość przypadków kończy się dobrze i szybko, ale nie zawsze. W cięższych sytuacjach mogą być hospitalizacje, OIOM i – bardzo rzadko – zgony. To ważne zdanie, bo ono oddaje uczciwy obraz medycyny: nawet rzadkie powikłanie może być dla konkretnej osoby ogromnym wydarzeniem, a dla systemu ochrony zdrowia sygnałem, że trzeba lepiej rozumieć mechanizm i umieć minimalizować ryzyko.
Dorzuciłbym tu jeszcze jedną, mniej oczywistą warstwę: „Jak pacjenci czują się po kilku miesiącach„. Praca z npj Vaccines opisująca australijskie dane przypomina, że klinicznie większość osób jest ”dobrze" po 90 dniach, wielu lekarzy ocenia pacjentów jako w pełni wyleczonych, ale część chorych nadal zgłasza objawy lub obciążenie psychiczne (np. lęk). To nie dowód na trwałe uszkodzenia, ale dowód na to, że samo przejście przez epizod zapalenia serca zostawia ślad – i w ciele, i w głowie.
Szczepionka mRNA przeciwko COVID-19 może wywoływać zapalenie mięśnia sercowego
Stworzony zgodnie z międzynarodowymi zasadami weryfikacji faktów.
Zapalenie mięśnia sercowego częściej pojawia się po samej chorobie COVID-19 niż po szczepieniu mRNA – w przybliżeniu nawet ok. 10 razy częściej.
Innymi słowy, jeśli porównasz dwie sytuacje: „ktoś przechodzi COVID-19” i „ktoś dostaje szczepionkę mRNA”, to statystycznie większe ryzyko zapalenia serca jest po infekcji, nie po szczepieniu. I to nie jest tylko hasło – podobny kierunek widać w dużych badaniach populacyjnych, które liczą takie zdarzenia w setkach tysięcy lub milionach osób.
Jednym z najczęściej cytowanych punktów odniesienia jest analiza Martina Patone, opublikowana w Nature Medicine, pokazująca wzrost ryzyka zapalenia mięśnia sercowego po zakażeniu SARS-CoV-2 i – osobno – po różnych dawkach szczepionek, z wyraźnym zróżnicowaniem według wieku, płci i preparatu.
W tej pracy infekcja jest konsekwentnie mocnym czynnikiem ryzyka sercowych powikłań zapalnych, choć trzeba pamiętać, że mówimy o ryzyku populacyjnym, zależnym od epoki pandemii i profilu odporności populacji.
Jeszcze bardziej wprost brzmi wniosek z dużej analizy na PubMed: ogólnie ryzyko zapalenia mięśnia sercowego jest większe po infekcji niż po szczepieniu, choć u młodych mężczyzn po drugiej dawce Moderna (mRNA-1273) sygnał poszczepienny bywa wyższy niż po samym dodatnim teście.
To pokazuje, że nie ma jednego prostego opisu zdarzeń dla wszystkich i że polityka szczepień zawsze musi uwzględniać wiek, płeć, preparat i odstępy między dawkami.
Jeśli chodzi o zmniejszanie tego ryzyka, nie ma tu magicznej sztuczki – są raczej proste, praktyczne decyzje. CDC w aktualizowanych zaleceniach klinicznych wskazuje, że u części osób wydłużenie odstępu między pierwszą a drugą dawką do około 8 tygodni może ograniczać rzadkie ryzyko zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia. To ważny szczegół, bo pokazuje, że czasem nie trzeba zmieniać całej strategii szczepień – wystarczy lepiej dobrać odstępy.
Druga rzecz to jasna informacja, kiedy reagować po szczepieniu. CDC wymienia typowe objawy, które powinny skłonić do konsultacji: ból w klatce piersiowej, duszność i kołatanie serca. Przy podejrzeniu zapalenia mięśnia sercowego zaleca się podstawową ocenę kliniczną i badania, takie jak EKG, oznaczenie troponiny oraz markerów stanu zapalnego – jeśli wyniki są prawidłowe, zapalenie mięśnia sercowego staje się mniej prawdopodobne. Jednocześnie podkreśla się konieczność wykluczenia innych przyczyn dolegliwości, w tym świeżej infekcji SARS-CoV-2 oraz innych zakażeń wirusowych.
Najłatwiej byłoby zakończyć ten tekst jednym zdaniem: to rzadkie, więc nie ma tematu. Tyle że właśnie dlatego, że to rzadkie, trzeba rozumieć mechanizm. Jeśli naukowcy z Uniwersytetu Stanforda mają rację, to poszczepienne zapalenie mięśnia sercowego nie jest mglistym stanem zapalnym, tylko wąsko zdefiniowaną reakcją immunologiczną, w której CXCL10 i IFN-γ odgrywają rolę inicjatora, a neutrofile i makrofagi robią w sercu to, co potrafią najlepiej: walczą – czasem zbyt intensywnie.
Na koniec rzecz, o której Amerykański Komitet Doradczy ds. Praktyk Szczepień Ochronnych ACIP mówił już w 2021 roku, a która w 2025 roku nadal pozostaje aktualna: decyzje dotyczące zdrowia publicznego zawsze opierają się na bilansie korzyści i ryzyka. Nawet uwzględniając zapalenie mięśnia sercowego, korzyści ze szczepień (mniej ciężkich zachorowań, hospitalizacji i zgonów) przewyższają to rzadkie ryzyko – szczególnie gdy pamiętamy, że sama infekcja SARS-CoV-2 też potrafi uruchamiać problemy sercowo-naczyniowe.
Biolog, dziennikarz popularnonaukowy, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER). Autor blisko 10 000 tekstów popularnonaukowych w portalu Interia, ponad 50 publikacji w papierowych wydaniach magazynów „Focus", „Wiedza i Życie" i „Świat Wiedzy". Obecnie publikuje teksty na Focus.pl.
Biolog, dziennikarz popularnonaukowy, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER). Autor blisko 10 000 tekstów popularnonaukowych w portalu Interia, ponad 50 publikacji w papierowych wydaniach magazynów „Focus", „Wiedza i Życie" i „Świat Wiedzy". Obecnie publikuje teksty na Focus.pl.
Komentarze