0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Il. Iga Kucharska / OKO.pressIl. Iga Kucharska / ...

11 grudnia 2025 WHO opublikowała stanowisko Światowego Komitetu Doradczego ds. Bezpieczeństwa Szczepionek (GACVS). To ciało doradcze działające od 1999 roku, złożone z międzynarodowych ekspertów, którego rolą jest ocena sygnałów bezpieczeństwa i przegląd dowodów naukowych.

W tym przypadku GACVS omówił wyniki dwóch nowych, systematycznych przeglądów literatury. Pierwszy dotyczył związku między zaburzeniami ze spektrum autyzmu (ASD) a szczepieniami w ogóle oraz szczepionkami zawierającymi tiomersal.

Przegląd objął 31 badań pierwotnych opublikowanych między styczniem 2010 roku a sierpniem 2025 roku oraz dodatkowo metaanalizy (w tym takie, które podsumowywały wcześniejsze prace). W samych badaniach pierwotnych 20 prac z 11 krajów – tych najlepiej zaprojektowanych i o niskim ryzyku błędu – nie znaleziono żadnego związku. Jedenaście prac sugerujących „jakąś” zależność zostało ocenionych jako obarczone poważnymi problemami metodologicznymi i wysokim ryzykiem stronniczości (aż dziewięć pochodziło z jednej grupy badawczej w USA).

Drugi przegląd dotyczył szczepionek z adiuwantami glinu. Oceniono badania od 1999 roku do marca 2023 roku, a dodatkowo przeanalizowano najnowsze, duże badanie kohortowe z Danii (dzieci urodzone w latach 1997-2018) – już poza „oknem” systematycznego przeglądu.

Wniosek GACVS był spójny:

nie ma dowodów na związek między ekspozycją na śladowe ilości glinu ze szczepień a ASD.

Przeczytaj także:

„Po szczepieniu” nie znaczy przez szczepienie

To kluczowy punkt, bo wiele lęków rodziców jest autentycznych i bierze się z doświadczenia: „u mojego dziecka coś się zmieniło, a wcześniej było szczepienie”. Problem polega na tym, że w medycynie bardzo wiele zdarzeń występuje „po czymś”, bo po prostu zawsze jest coś, co się wydarzyło wcześniej.

Dlatego WHO wprost tłumaczy, jak rozumie przyczynowość: podejrzenie związku przyczynowego pojawia się dopiero wtedy, gdy kilka wysokiej jakości badań – konsekwentnie, w różnych populacjach i przy dobrej kontroli czynników zakłócających – pokazuje statystyczne powiązanie między ekspozycją a skutkiem. A w systematycznych przeglądach największą wagę przypisuje się badaniom najlepiej zaprojektowanym i najmniej podatnym na błędy.

Tu dochodzi jeszcze jedna rzecz: działają globalne systemy nadzoru poszczepiennego. Kraje raportują zdarzenia niepożądane, a WHO wspiera budowę systemów monitorowania i reakcji. W Europie istnieje m.in. EudraVigilance, czyli unijny system zbierania i analizy zgłoszeń o podejrzewanych działaniach niepożądanych.

Ważne jest jednak, by rozumieć, czym są bazy zgłoszeń. Amerykański VAERS (często przywoływany w dyskusjach) przyjmuje zgłoszenia bez konieczności udowodnienia, że zdarzenie zostało spowodowane szczepionką. Zgłoszenie oznacza „wystąpiło po podaniu”, a nie „zostało wywołane przez”. VAERS służy przede wszystkim do wychwytywania wzorców, które wymagają dalszej analizy.

Skąd wziął się mit: historia, która nie chce umrzeć

Początek współczesnej „afery” to rok 1998 i publikacja Andrew Wakefielda w The Lancet, sugerująca związek szczepionki MMR [przeciw odrze (Measles), śwince (Mumps) i różyczce (Rubella)] z autyzmem. Ten artykuł został później formalnie wycofany, a śledztwa dziennikarskie i analiza redakcji BMJ (British Medical Journal) opisały sprawę jako przykład poważnych naruszeń i fałszowania.

W praktyce wyglądało to tak: jedna publikacja oparta na bardzo małej grupie dzieci i obciążona konfliktem interesów autora, dostała gigantyczny rozgłos. Nawet gdy została podważona i wycofana, społeczny efekt pozostał, bo strach rozchodzi się szybciej niż sprostowanie. To zresztą nie jest wyjątkowe dla szczepień – to ogólny mechanizm działania dezinformacji.

Jeśli ktoś mówi „przecież są badania, że szczepionki powodują autyzm”, trzeba zapytać: jakie badania? Najlepsze odpowiedzi dają duże badania populacyjne (kohortowe), bo pozwalają porównać setki tysięcy dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych, z kontrolą wielu czynników.

Klasycznym przykładem jest duńskie badanie z 2002 roku w New England Journal of Medicine, które analizowało związek między MMR a ASD w populacji dzieci urodzonych w Danii i nie potwierdziło hipotezy o związku przyczynowym.

Jeszcze głośniejsze (i nowsze) jest badanie Hviida z 2019 roku – ogólnokrajowa kohorta 657 461 dzieci urodzonych w latach 1999-2010 w Danii, z długą obserwacją i analizą wielu potencjalnych czynników zakłócających. Wnioski: brak związku między szczepionką MMR a autyzmem, także w grupach uznawanych za bardziej „wrażliwe”.

Do tego dochodzą metaanalizy, które zbierają wyniki wielu badań. Przykładem jest praca pod kierunkiem Luke'a E. Taylora z 2014 roku, obejmująca ponad 1,2 mln dzieci w badaniach kohortowych, która nie znalazła związku między szczepieniami (w tym MMR, tiomersalem) a ASD. To właśnie takie prace są „kręgosłupem” wniosków WHO: duża skala, powtarzalność wyników, różne kraje, różne systemy ochrony zdrowia – a wniosek ten sam.

„Rtęć” w szczepionkach? Wielkie nieporozumienie

Wielu osobom tiomersal kojarzy się z rtęcią, a rtęć – z toksyną. Problem w tym, że hasło „rtęć” miesza różne związki i różne ryzyka.

CDC przypomina, że etylortęć (związana z tiomersalem) i metylortęć (ta, która kumuluje się np. w niektórych rybach) to nie to samo, mają inną farmakokinetykę i inaczej zachowują się w organizmie.

WHO w swoim przeglądzie zebrała 16 badań pierwotnych dotyczących tiomersalu i ASD (w ramach 31 prac) oraz metaanalizy i uznała, że dowody nie wspierają związku. Jednocześnie podkreślono, że część prac sugerujących „związek” ma bardzo niską wartość dowodową ze względu na metodologię.

Z kolei adiuwanty glinu są stosowane po to, by wzmocnić odpowiedź immunologiczną, dzięki czemu w wielu przypadkach można uzyskać skuteczną ochronę mniejszą dawką antygenu. Kontrowersje biorą się często z samego słowa „aluminium”, bez kontekstu dawki i formy.

W ocenie WHO/GACVS przegląd badań (do marca 2023 roku) obejmował m.in. 10 randomizowanych badań kontrolowanych i 7 dużych badań kohortowych, które nie wykazały związku między szczepionkami z adiuwantem glinu a przewlekłymi lub ogólnoustrojowymi chorobami.

Dwa badania sugerujące związek z ASD zostały uznane za ekologiczne (czyli z definicji niezdolne do wnioskowania o przyczynowości na poziomie jednostki) i obarczone krytycznym ryzykiem błędu.

A potem doszedł mocny świeży dowód: duńska ogólnokrajowa kohorta Anderssona i współautorów (ok. 1,2 mln dzieci) analizowała skumulowaną ekspozycję na glin ze szczepień we wczesnym dzieciństwie i ryzyko wielu rozpoznań, w tym ASD oraz innych zaburzeń neurorozwojowych.

Wyniki nie wspierały hipotezy o zwiększonym ryzyku (autorzy zaznaczali, że dla bardzo rzadkich punktów końcowych nie da się statystycznie wykluczyć bardzo małych efektów, ale nie widać sygnału „średniego” czy „dużego” ryzyka).

Autyzm: dlaczego czasowo zgrywa się ze szczepieniami

WHO opisuje ASD jako zróżnicowaną grupę cech neurorozwojowych, wpływających m.in. na komunikację i interakcje społeczne, z dużą zmiennością obrazu klinicznego. Szacunki WHO mówią, że średnio ok. 1 osoba na 127 jest autystyczna (przy dużych różnicach między badaniami i krajami).

W praktyce objawy stają się widoczne w pierwszych latach życia – dokładnie wtedy, kiedy dziecko przechodzi też większość szczepień z kalendarza.

To tworzy bardzo silną pułapkę poznawczą: jeśli coś zaczyna niepokoić rodziców ok. 18-36 miesiąca życia dziecka, łatwo przypiąć to do ostatniego szczepienia, bo to jedno z najbardziej pamiętnych wydarzeń medycznych w tym okresie. Z perspektywy epidemiologii to jednak

klasyczny przykład mylenia korelacji czasowej z przyczyną.

Jeżeli nie szczepionki, to co? Co wiemy o przyczynach ASD? Tu odpowiedź jest mniej „clickbaitowa”, bo nauka nie ma jednego winowajcy. WHO podkreśla rolę czynników genetycznych i biologicznych, a także to, że ASD nie jest skutkiem „złego wychowania” czy pojedynczego prostego czynnika środowiskowego. Mówimy raczej o złożonej układance ryzyk, które mogą się sumować i różnie ujawniać u różnych osób.

I to jest kolejny powód, dla którego mit o szczepieniach jest tak „kuszący”: daje jedną, prostą odpowiedź na coś, co w rzeczywistości jest wieloczynnikowe i indywidualne.

Prawda czy fałsz?

Szczepionki powodują autyzm.

Sprawdziliśmy

  • Szczepionki nie powodują autyzmu - i to wniosek oparty nie na pojedynczych opiniach, tylko na masie danych z dużych badań populacyjnych, przeglądów systematycznych i metaanaliz.
  • WHO (przez GACVS) po przejrzeniu najnowszych dowodów podtrzymuje, że nie ma wiarygodnych danych wskazujących na związek przyczynowy między szczepieniami a ASD, także w przypadku często „straszonych” składników jak tiomersal czy adiuwanty glinu.
  • To, że pierwsze niepokojące sygnały w rozwoju dziecka często pojawiają się w wieku, kiedy wypada wiele szczepień, może tworzyć złudzenie związku

Uważasz inaczej?

Stworzony zgodnie z międzynarodowymi zasadami weryfikacji faktów.

Cena mitu

Najbardziej namacalny skutek dezinformacji o szczepieniach to spadki wyszczepialności i powrót chorób, które były pod kontrolą. WHO i UNICEF podawały, że w europejskim regionie WHO odnotowano w 2024 roku 127 350 przypadków odry – to najwyższy poziom od 1997 roku i ok. dwa razy więcej niż w 2023 roku.

ECDC opisywało równolegle wzrost zachorowań w UE/EOG: między 1 lutego 2024 a 31 stycznia 2025 roku zdiagnozowano 32 265 przypadków, z największą liczbą w Rumunii (wraz ze zgonami), a instytucja wprost wskazywała na luki w szczepieniach jako paliwo transmisji.

Odra bywa bagatelizowana jako „wysypka i gorączka”, ale to choroba, która potrafi kończyć się zapaleniem płuc, zapaleniem mózgu i trwałym kalectwem. A jednocześnie jest wywoływana jednym z najbardziej zakaźnych wirusów, jakie znamy, więc odporność populacyjna wymaga bardzo wysokiego poziomu zaszczepienia.

Co zrobić z wątpliwościami, kiedy one wracają

Najrozsądniejsza strategia jest nudna, ale działa: wracać do jakości dowodów i do źródeł, które aktualizują stanowiska wtedy, gdy pojawiają się nowe dane. WHO właśnie to zrobiła, opisując nie tylko wniosek („brak związku”), ale też, dlaczego część badań sugerujących związek nie nadaje się do wnioskowania o przyczynowości.

A jeśli ktoś chce samodzielnie sprawdzać, warto pamiętać o zasadzie higieny informacyjnej: bazy zgłoszeń to sygnał do dalszej analizy, nie dowód winy; pojedyncze prace bez replikacji nie wywracają konsensusu; a najcenniejsze są systematyczne przeglądy i duże kohorty.

WHO w materiałach o bezpieczeństwie szczepień wprost opisuje, jak działa monitoring i jak oceniane są raporty o zdarzeniach niepożądanych.

Na końcu zostaje prosta myśl: szczepionki – jak każda interwencja medyczna – mogą mieć działania niepożądane. Nie ukrywają tego firmy farmaceutyczne, nie ukrywają tego lekarze. Ale „mogą mieć działania niepożądane” to zupełnie co innego niż „powodują autyzm”. W tej drugiej tezie dowodów po prostu nie ma, a WHO po raz kolejny to potwierdziła na podstawie dziesięcioleci badań i najnowszych przeglądów.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I piszemy o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

;
Na zdjęciu Marcin Powęska
Marcin Powęska

Biolog, dziennikarz popularnonaukowy, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER). Autor blisko 10 000 tekstów popularnonaukowych w portalu Interia, ponad 50 publikacji w papierowych wydaniach magazynów „Focus", „Wiedza i Życie" i „Świat Wiedzy". Obecnie publikuje teksty na Focus.pl.

Komentarze