Prawa autorskie: Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plPatryk Ogorzalek / A...
05 listopada 2022

Szczepionki nie były badane? Rośnie liczba nagłych zgonów? - posłanka Kurowska nie wie, co mówi

Maria Kurowska, posłanka PiS i członkini Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, mogłaby powstrzymać się od wpisów na Twitterze. Świadomie czy nie, szerzy bowiem czystą antyszczepionkową dezinformację

„Bardzo wzrosła liczba udarów, zatorów i nagłych zgonów młodych osób. Pfizer przyznał, że nie badał [ikona strzykawki] pod kątem zapobiegania transmisji, więc po co było [ikona strzykawki]?! Oddycham z ulgą, że powstrzymaliśmy nakaz wyszczepiania Polaków. Znając fakty, każdy bierze odpowiedzialność za swoje życie”.

Tak pisze na Twitterze posłanka „Solidarnej Polski” Maria Kurowska (była wicemarszałkini województwa podkarpackiego i burmistrzyni Jasła).

Trudno powiedzieć, od czego tu należy zacząć. Może od początku?

Bardzo wzrosła liczba udarów, zatorów i nagłych zgonów młodych osób. Pfizer przyznał, że nie badał [ikona strzykawki] pod kątem zapobiegania transmisji, więc po co było [ikona strzykawki]?! Oddycham z ulgą, że powstrzymaliśmy nakaz wyszczepiania Polaków.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Twitter,31 października 2022

Szczepionki przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2 należą do jednych z najlepiej przebadanych preparatów w historii. Choćby z racji tego, że na świecie zaszczepiono nimi już ponad 5,4 miliarda ludzi, czyli podano 12,7 mld dawek szczepionek (za „Our World in Data” podaje „New York Times”). Nigdzie nie stwierdzono, żeby „bardzo wzrosła liczba udarów, zatorów i nagłych zgonów młodych osób”.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

Jednak z wypowiedzią posłanki Kurowskiej jest trochę jak z radiem Erewań. Wzrosła, ale nie liczba udarów, zatorów i nagłych zgonów. Co zatem wzrosło i jak bardzo?

Jednym z krajów, gdzie szczepienia rozpoczęto najwcześniej, jest Izrael. Odnotowano tam wzrost liczby przypadków zapalenia mięśnia sercowego wśród zaszczepionych, jak donosił Reuters. W USA zaobserwowano wzrost liczby przypadków zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia, informowały tamtejsze służby CDC (Centers of Disease Control and Prevention).

Przypadki pojawiały się częściej po drugiej dawce, kilka dni po szczepieniu, najczęściej u młodych mężczyzn w wieku między 16 a 30 lat. Był to spory wzrost, który zaniepokoił naukowców. Normalnie można spodziewać się 0,2 przypadku zapalenia mięśnia sercowego na milion osób. Wśród zaszczepionych w Izraelu było to 13 osób na milion (w USA liczby były wyższe, ale tam liczono także przypadki zapalenia osierdzia).

Analiza czternastu prac naukowych opublikowana w „British Medical Journal” wykazała, że ryzyko zapalenia mięśnia sercowego w grupie młodych mężczyzn może wynosić nawet 140 przypadków na milion. To bardzo duża różnica w porównaniu z grupą osób niezaszczepionych.

Łatwo bić na alarm „szczepionki powodują zapalenie mięśnia sercowego”. Jak jest naprawdę?

Zapalenie mięśnia sercowego jest jednym z częstych powikłań po covidzie. Jego ryzyko wynosi 590 przypadków na milion. Najwyższe odnotowane ryzyko zapalenia mięśnia sercowego po przyjęciu szczepionki to 236 na milion dawek. Jednym słowem prawdopodobieństwo, że zapadniemy na zapalenie mięśnia sercowego po covidzie jest ponad dwa razy większe niż zapadnięcia na to samo schorzenie po przyjęciu szczepionki.

Jest jeszcze jedna różnica. Zapalenie mięśnia sercowego po szczepieniu jest dużo łagodniejsze, a po covidzie – dużo cięższe. Ryzyko zgonu na zapalenie mięśnia sercowego po covidzie jest 10 do 100 razy wyższe niż z powodu tego schorzenia po szczepieniu. Odpowiednie wyliczenia można zobaczyć w tabeli. Pochodzą z kalkulatorów ryzyka stworzonych przez australijskich naukowców.

Jak dotychczas jest to jedyny poważniejszy skutek uboczny szczepionek mRNA, czyli Pfizera i Moderny.

Do podobnych wniosków doszli autorzy przeglądu kilkunastu prac naukowych oraz analizy siedmiu baz danych medycznych, które objęły ponad 58 milionów przypadków. Wyniki opublikowali pod koniec września 2022 roku w „American Journal of Preventive Medicine" . Ich badania potwierdzają prawie trzykrotny wzrost ryzyka zapalenia mięśnia sercowego (oraz osierdzia i przypadków zaburzeń rytmu serca) wśród osób szczepionych, głównie młodych mężczyzn.

W tej samej pracy potwierdzają, że wśród osób, które przeszły covid ryzyko to jest znacznie wyższe. Naukowcy dodają, że zapalenie mięśnia sercowego lub osierdzia po szczepieniu ma zwykle znacznie łagodniejszy przebieg i najczęściej ustępuje samoistnie. Po covidzie ma znacznie cięższy przebieg i wymaga leczenia.

"Jako klinicysta [praktykujący lekarz specjalista] zdecydowanie zalecam przyjęcie szczepienia przeciw COVID-19, jeśli nie ma bezwzględnych przeciwwskazań, takich jak znane uczulenia”, mówił jeden z autorów analizy dr Chenyu Sun.

W podobnej pracy opublikowanej w “Ciriculation” w sierpniu tego roku, w której przeanalizowano ponad 40 milionów przypadków, autorzy stwierdzili, że ryzyko zapalenia mięśnia sercowego po szczepieniu jest nadal niskie i wynosi dwa przypadki na milion. Dla porównania u osób niezaszczepionych ryzyko zapalenia mięśnia sercowego po zachorowaniu na covid wynosi 35 przypadków na milion, czyli jest kilkanaście razy większe. U zaszczepionych jest tych przypadków o połowę mniej.

Podsumujmy. Zapalenie mięśnia sercowego jest rzadkim schorzeniem, występuje mniej niż w jednym przypadku na milion. Po szczepieniu u młodych mężczyzn zdarza się trzykrotnie częściej, ale to nadal są dwa przypadki na milion. Bez szczepienia po covidzie zdarza się kilkanaście razy częściej (35 przypadków na milion), szczepionka ogranicza tę liczbę o połowę.

Nigdzie na świecie nie odnotowano, żeby „bardzo wzrosła liczba udarów, zatorów i nagłych zgonów”. Słowa posłanki Kurowskiej są więc nieprawdą.

A co z ograniczeniem transmisji wirusa?

Naukowcy badali także i to, co w wątpliwość poddaje posłanka Kurowska - że szczepionka Pfizera nie ogranicza rozprzestrzeniania się wirusa. Ogranicza jak najbardziej.

W „New England Journal of Medicine” w lutym tego roku badacze donosili, że po kontakcie z osobą zakażoną wariantem alfa koronawirusa do zakażenia dochodziło u 17 procent osób zaszczepionych dwiema dawkami szczepionki Pfizera, a wśród osób nieszczepionych zaś u 52 procent.

Innymi słowy, wśród osób zaszczepionych dwiema dawkami było o dwie trzecie mniej zakażeń niż wśród niezaszczepionych. Szczepionka Pfizera ogranicza transmisję wirusa o około 67 procent.

Trudniej byłoby wytłumaczyć posłance Kurowskiej, że Pfizer nie badał szczepionek pod kątem zapobiegania transmisji zakażeń, bo nie taki jest cel szczepionek. Celem szczepienia jest wytworzenie odporności wobec określonego drobnoustroju, czyli „nauczenie” układu odpornościowego, by produkował odpowiednie przeciwciała.

Żeby szczepionka została dopuszczona do stosowania, jej producent musi dowieść, że chroni większość zaszczepionych osób przed zakażeniem lub jego ciężkim przebiegiem (skuteczność szczepionki Pfizera potwierdzono w wielu badaniach, choćby w tym, opublikowanym w „Lancecie” w ubiegłym roku, które wskazywało, że dwie dawki szczepionki Pfizera chronią przed zakażeniem 92 procent zaszczepionych osób).

Ograniczenie transmisji wirusa jest oczywiście pożądanym skutkiem szczepień, ale nikt nie zakłada takiego celu szczepionek. Odporność nabyta, poszczepienna, ogranicza namnażanie się wirusów w organizmie osoby zaszczepionej, czasem bardzo znacząco. Nigdy jednak nie ogranicza namnażania się ich całkowicie, więc droga transmisji od osoby zaszczepionej do kolejnej nie jest zupełnie zamknięta.

Szczęśliwie istnieje też odporność zbiorowiskowa (zwana też zbiorową, populacyjną, środowiskową lub stadną). To forma pośredniej ochrony przed chorobami zakaźnymi. Gdy znaczna część populacji nabędzie odporność, przerywa to łańcuchy zakażeń i zatrzymuje rozprzestrzenianie się wirusa. Jest to jednak możliwe dopiero po wszczepieniu pewnego progu populacji – im bardziej zakaźny wirus, tym więcej ludzi musi zostać zaszczepionych.

Dzięki takiej odporności stadnej udało się wyeliminować ospę prawdziwą, niemal wyeliminować polio, a przypadki innych groźnych chorób zakaźnych są w krajach rozwiniętych niezwykle rzadkie. Wszystko to jednak zawdzięczamy odporności zbiorowej nabytej dzięki szczepieniom. Nie da się ukryć – obowiązkowym.

Obowiązkowe szczepienia mogły ocalić setki tysięcy ludzi

Z jednej strony posłanka narzeka na rzekomy brak badań nad wpływem szczepionki na transmisję wirusa. Z drugiej cieszy się, że szczepienia przeciwko koronawirusowi nie są obowiązkowe. Trudno się w tym połapać.

W opinii (do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych z 6 grudnia 2021 roku, który przewidywał obowiązkowe szczepienie przeciwko koronawirusowi) Helsińska Fundacja Praw Człowieka podnosiła kilka istotnych faktów. Warto je tu przytoczyć.

Obowiązek szczepień ochronnych istnieje od kilkudziesięciu lat. Był przedmiotem licznych orzeczeń sądów, które nie podważały jego legalności. Odmawiały też wystąpienia z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego. Prawa jednostki i jej wolność osobista nie mają charakteru absolutnego. Mogą być ograniczane w ustawie, gdy to konieczne dla bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.

W ocenie HFPC pandemia koronawirusa mogła uzasadniać rozszerzenie szczepień również na szczepienie przeciwko COVID-19. To zapewniłoby ochronę (odporność zbiorową) osobom, które nie mogą się szczepić. Ograniczenie zachorowań na covid zwolniłoby miejsca w szpitalach i umożliwiło dostęp do opieki zdrowotnej osobom, które cierpiały z powodu innych chorób.

W 2020 roku liczba zgonów była w Polsce o ponad 100 tysięcy, a w 2021 roku - o ponad 150 tysięcy wyższa niż średnia z ostatniego pół wieku. W pandemii umarło ćwierć miliona osób więcej niż powinno. Znaczną część z nich udałoby się ocalić, gdyby szczepienia zostały lepiej zorganizowane i były obowiązkowe.

Szczepionki dają znacznie lepszą odporność niż przechorowanie. Z badań prowadzonych w Brazylii przez uczonych ze Stanford wynika, że w grupie seniorów, którzy przeszli covid, podanie dwóch dawek szczepionki zmniejszyło ryzyko zgonu o 90 procent. Gdyby szczepienia były obowiązkowe, nadmiarowych zgonów w Polsce mogłoby być dziesięć razy mniej.

„Każdy bierze odpowiedzialność za swoje życie” to ładny slogan, tyle że nieprawdziwy. Odpowiedzialność wyłącznie za własne życie często odbywa się kosztem życia innych ludzi.

Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Michał Rolecki

Rocznik 1976. Od dziecka przeglądał encyklopedie i już mu tak zostało. Skończył anglistykę, a o naukowych odkryciach pisał w "Gazecie Wyborczej", internetowym wydaniu tygodnika "Polityka", portalu sztucznainteligencja.org.pl, miesięczniku "Focus" oraz serwisie Interii, GeekWeeku oraz obecnie w OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne