0:00
Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Ag...
17 kwietnia 2022

Szkoła Czarnka nie polonizuje na siłę? To odwołajcie egzamin ósmoklasisty dla ukraińskich dzieci

Oburzenie prawicy po tekście OKO.press. Czy Polska, która tak pomaga uchodźcom może krzywdzić ukraińskie dzieci? Może, jeśli ministerstwo Czarnka uznało, że ułatwienia dla nich to dyskryminacja polskich dzieci. RPO miażdży pomysł egzaminów dla nastoletnich uchodźców

Wydrukuj

Czy egzamin z ośmiu lat nauki polskiego, który trzeba napisać po polsku jest na pewno dobrą propozycją dla ukraińskiej młodzieży, która przyjechała do nas po traumie wojny i emigracji? Czy na tym polega równość z polskimi rówieśnikami i "brak przywilejów"?

I szerzej: czy Polska, która tak pomaga uchodźcom, może krzywdzić ukraińskie dzieci? Czy słuszne jest oburzenie prawicowych mediów po tekście Antona Ambroziaka w OKO.press, w którym nauczycielki podstawówek "boją się, że polska szkoła będzie polonizować uczniów z Ukrainy jak zaborca"? Czy pomysły Czarnka oznaczają polonizację?

Spór o to, jak Ministerstwo Edukacji Przemysława Czarnka traktuje ukraińskie dzieci skupia się wokół dwóch egzaminów, które - na mocy rozporządzenia z 21 marca 2022 - mają zdawać: egzamin ósmoklasisty (24-26 maja) i maturę (4-6 maja 2022).

Jak poinformowała nas dyrekcja CKE, "do egzaminu maturalnego zgłosiło się 47 uczniów z Ukrainy". Ta liczba oznacza, że ukraińska młodzież zagłosowała nogami. Zapewne także ci, którzy chcieliby studiować w Polsce liczą, że uda się im dostać na uczelnie ze świadectwem ukończenia szkoły w Ukrainie, a tam egzamin maturalny po 11 klasie został odwołany.

Liczba ukraińskich dzieci zapisanych na egzamin ósmoklasisty nie jest jeszcze znana, rekrutacja trwała do 11 kwietnia. 4 kwietnia Czarnek podał, że takich dzieci jest 6,6 tys., informując, że wszystkich razem w polskich szkołach jest 166 tys. (jego własne ministerstwo podawało - 161 tys., z tego 120 tys. w podstawówkach).

Może to oznaczać, że zapisała się znaczna część uczniów i uczennic uchodźczych chodzących do polskiej 8 klasy, bo mogło ich być najwyżej kilkanaście tysięcy. Zwłaszcza, że niektóre szkoły kierowały ukraińskie dzieci raczej dla klasy VII niż VIII, właśnie po to, żeby uchronić je przed egzaminem.

Według ministerialnych danych z 4 kwietnia do szkół i przedszkoli trafiło prawie 161 tys. uczniów i uczennic, z tego do podstawowych - 120,4 tys. (75 proc. wszystkich). Do przedszkoli przyjęto 27 151 ukraińskich dzieci (17 proc. wszystkich), do szkół ponadpodstawowych - 13 116 młodych Ukraińców (8 proc.). Większość tych drugich uczęszcza do liceów ogólnokształcących - 10 086, do technikum - 2368, a do innych szkół (m.in. branżowych I stopnia i policealnych) - 662.

Może to oznaczać, że w ósmej klasie jest maksymalnie 120 tys. : 8 = 15 tys. dzieci, ale zapewne mniej, bo z Ukrainy wyjeżdżały przede wszystkim rodziny dziećmi młodszymi. To z kolei mogłoby oznaczać, że na egzamin zgłosiła się nawet połowa uczących się w VIII klasie.

Edukatorzy: "kryterium narodowościowe", "zaburzona hierarchia wartości"

Pomysł Ministerstwa Edukacji, żeby uchodźcy zdawali polski egzamin od początku budził sprzeciw edukatorów.

"Zwracamy się z prośbą o pilną interwencję w sprawie egzaminów zewnętrznych przewidzianych dla uczniów i uczennic z doświadczeniem uchodźczym (...) domagamy się, aby egzamin po ósmej klasie został odwołany lub przeprowadzony na odrębnych zasadach" - pisze do premiera i liderów partii politycznych 40 organizacji edukacyjnych oraz 100 nauczycielek i innych osób powiązanych z oświatą (list opublikowała strona SOS dla edukacji).

Zwracają uwagę, że ten egzamin ma dla młodego człowieka ogromne znaczenie, bo jest podstawą rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. "Jego wyniku nie można poprawić, a rzutuje na wczesnym etapie na przyszłość edukacyjną dziecka".

Organizacje poprosiły o interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ konieczność zdawania egzaminu z polskiego przez osoby nieznające tego języka prowadzi ich zdaniem do rażącej nierówności.

"W rezultacie rekrutacja do szkół średnich odbywać się będzie nie na podstawie zdolności, predyspozycji i dotychczasowych osiągnięć, ale według kryterium narodowościowego.

Stanowi to naruszenie prawa do równego dostępu do wykształcenia i prowadzi do dyskryminacji ukraińskich uczniów i uczennic".

„Te dzieci nie potrzebują kolejnych egzaminów. Wie o tym każdy pedagog, który może je obserwować z bliska. Niestety, trudno uniknąć wrażenia, że żaden z takich specjalistów nie został poproszony o opinię (…) Zamiast powolnej integracji i adaptacji w nowym środowisku, resort edukacji proponuje im konfrontację z polską podstawą programową, egzaminem ósmoklasisty i maturą" - pisało do ministra Czarnka Społeczne Towarzystwo Oświatowe.

I dalej:

"Trudno o bardziej zaburzoną hierarchię wartości i większą ignorancję w zakresie potrzeb i możliwości tych młodych ludzi (…), którym właśnie zawalił się świat".

Pomysł Czarnka wprowadza też absurdalną nierówność między ukraińskimi dziećmi będącymi w Polsce. Znaczna ich część kontynuuje naukę w szkole ukraińskiej w systemie zdalnym i nie będzie zdawać egzaminów, bo na czas wojny zostały zlikwidowane.

Uczniowie i uczennice, którzy ukończą ukraińską szkołę podstawową, będą mogli ubiegać się o miejsce w polskich liceach bez przystępowania do egzaminu ósmoklasisty.

Tymczasem ich koleżanki i koledzy, którzy uczą się w polskiej VIII klasie i nie podejdą do egzaminu, będą musieli powtarzać rok.

RPO: Naruszenie konstytucji i prawa międzynarodowego

Zaalarmowany przez edukatorów Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał 13 kwietnia min. Czarnka, co zamierza z tym wszystkim zrobić. RPO stwierdził, że:

  • "Większość uczniów przybyłych z Ukrainy do Polski nie zna języka polskiego w stopniu umożliwiającym zadowalający wynik egzaminu;
  • Wybór szkoły ponadpodstawowej będzie zatem ograniczony tylko do tych, które będą mieć wolne miejsca po przyjęciu polskich uczniów;
  • W lepszej sytuacji będą uczniowie z Ukrainy, którzy po przybyciu do Polski kontynuowali naukę w trybie zdalnym w ukraińskim systemie oświaty. Będą mogli złożyć wnioski o przyjęcie do szkół średnich na podstawie dokumentów wydanych przez szkołę za granicą, bez zdawania egzaminu;
  • Rozwiązania w tej sprawie powinny być zgodne ze standardami Konstytucji i prawa międzynarodowego, które wymagają równego traktowania.

Rzecznik, prof. Marcin Wiącek, przywołuje art. 70 ust. 1 Konstytucji RP, który gwarantuje, że każdy ma prawo do nauki oraz art. 32, który wprowadza zasadę równości oraz zakaz dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 70

1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa. 2. Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością. 3. Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne. Obywatele i instytucje mają prawo zakładania szkół podstawowych, ponadpodstawowych i wyższych oraz zakładów wychowawczych. Warunki zakładania i działalności szkół niepublicznych oraz udziału władz publicznych w ich finansowaniu, a także zasady nadzoru pedagogicznego nad szkołami i zakładami wychowawczymi, określa ustawa. 4. Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W tym celu tworzą i wspierają systemy indywidualnej pomocy finansowej i organizacyjnej dla uczniów i studentów. Warunki udzielania pomocy określa ustawa. 5. Zapewnia się autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie.

Art. 32

1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

RPO przypomina też o konwencji dotyczącej statusu uchodźców (z 1951 roku, podpisanej przez Polskę w 1991 roku). Przewiduje ona, że "państwo przyznaje uchodźcom takie samo traktowanie w zakresie nauczania podstawowego, jakie przyznaje swoim obywatelom" (art. 22).

Ponadto konwencja w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty wymienia obowiązki państwa w celu wyeliminowania lub zapobieżenia dyskryminacji, m.in. umożliwienie cudzoziemcom zamieszkującym terytorium danego kraju takiego samego dostępu do oświaty, jak swym własnym obywatelom.

Jak pisze RPO, tych kryteriów nie spełnia polski egzamin dla uchodźców z Ukrainy, bo "zdolności, wiedza i umiejętności nabyte przez uczniów i uczennice z Ukrainy w dotychczasowym procesie kształcenia nie są w wystarczającym stopniu uwzględniane przez polski system oświaty".

Czarnek: Równe szanse w polskiej szkole

Na wszystkie te zarzuty minister Czarnek odpowiada: "Nie robimy żadnych przywilejów, traktujemy dzieci ukraińskie, które chcą zdawać egzamin ósmoklasisty czy maturę, dokładnie na takich samych zasadach jak dzieci polskie". Podobnie wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski wyjaśniał 7 kwietnia 2022 r. w Sejmie, że skoro dyrektor i nauczyciele uznali, iż dzieci mogą się uczyć w klasach podstawowych, powinny być traktowane tak samo, jak dzieci polskie.

Jakby obaj nie rozumieli, że "na takich samych zasadach", czy "tak samo", oznacza nierówne, niesprawiedliwe traktowanie. Jest też trudnym do zaakceptowania dokładaniem stresu młodym osobom po podwójnej traumie: wojny i emigracji.

Jak podkreślał także Czarnek, pomagamy, ale "priorytetem są polscy uczniowie" i to zapewne jest kluczowy motyw. W tak rozumianej "polskiej szkole" nie ma miejsca dla ukraińskich dzieci z ich specyficznymi problemami.

Egzamin ósmoklasisty. Są pewne ułatwienia, ale...

Dodajmy dla pełnego obrazu, że władze podjęły próbę, by ukraińskim dzieciom ułatwić zdawanie egzaminu.

Według instrukcji Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, arkusze egzaminacyjne będą "dostosowane do potrzeb zdających":

  • w arkuszu z języka polskiego "instrukcje oraz polecenia [zostaną przetłumaczone] na język ukraiński (ale: teksty i zadania w języku polskim, zapisywanie rozwiązań do zadań – w języku polskim)";
  • w arkuszu z matematyki pełna treść, tj. instrukcje, polecenia do zadań, treść zadań, będą tłumaczone na język ukraiński; także zapisywanie rozwiązań zadań możliwe będzie w języku ukraińskim.

Młodzi z Ukrainy będą mogli korzystać ze słownika. Szkoła ma też "zapewnić obecność specjalisty, np. psychologa, pedagoga, jeżeli jest to niezbędne dla uzyskania właściwego kontaktu ze zdającym lub zapewnienia wsparcia psychologicznego", a także "tłumacza, który przekaże zdającym informacje dotyczące zasad przeprowadzania egzaminu". Czas zostanie wydłużony (na egzaminie z polskiego - do 210 minut).

CKE rekomenduje też "pomoc nauczyciela (członka zespołu nadzorującego), który przed przystąpieniem ucznia do pracy odczytuje jeden raz głośno, po kolei wszystkie teksty liczące po 250 wyrazów lub więcej, stanowiące podstawę zadań egzaminu ósmoklasisty z języka polskiego".

To wszystko sensowne pomysły, które

nie zmieniają jednak istoty rzeczy: egzamin sprawdza wiedzę według polskiej podstawy programowej (np. lista polskich lektur, zakres tematów z matematyki) oraz - co najważniejsze - w arkuszu z polskiego trzeba odpowiadać po polsku.

Przede wszystkim nie szkodzić, dać oddech, wesprzeć ukraińską edukację

Egzamin dla nastoletnich uchodźców to tylko najbardziej jaskrawy przykład urzędowego braku wyobraźni i empatii. Jak zwracają uwagę edukatorzy, ministerstwo podejmuje decyzje bez żadnych konsultacji z praktykami, nauczycielami, samorządowcami, badaczami migracji, a "utworzona przez ministra Rada ds. Edukacji Uchodźców ma charakter polityczny i wydaje się całkowicie oderwana od realiów".

"Poważnym błędem było odrzucenie pomysłu organizacyjnego wsparcia edukacji w systemie ukraińskim dla dzieci uchodźczych i niewykorzystanie rzeszy ukraińskich nauczycielek". Z badań nad migracją wynika bowiem, że "w przypadku uchodźców wojennych nastawionych na możliwie szybki powrót do domu korzystne jest podtrzymywanie poczucia tymczasowości [w Polsce] i kontynuacja nauki w dotychczasowym systemie".

"Dzieci uchodźcze mają wprawdzie przyzwolenie władz na naukę w ukraińskiej szkole w formie zdalnej, ale wtedy władze umywają ręce, zamiast taką edukację wspierać w placówkach edukacyjnych, co zapewniłoby dzieciom kontakt z polskimi rówieśnikami i szansę na oderwanie się od traumatycznego doświadczenia, a matkom dzieci – możliwość podjęcia pracy czy dysponowania wolnym czasem".

Nie wiemy, ile ukraińskich dzieci ostatecznie zapisze się do polskiej szkoły. To zależy od dalszego przebiegu wojny, na razie dynamika przyjazdów z Ukrainy spada, a wyjazdów z powrotem rośnie. Nie wiadomo też, ile osób pojechało i pojedzie do innych krajów UE.

Ale, tak czy inaczej, mamy u siebie rzeszę ludzi przeżywających katastrofę życiową, którzy nie wiedzą, co z nimi będzie, w tym kilkaset tysięcy dzieci. Należałoby przede wszystkim nie szkodzić i nie działać pochopnie. Można było dać - przynajmniej do wakacji - wsparcie ukraińskiej edukacji zdalnej tak, by jak najwięcej dzieci zaliczyło „u siebie” kolejny rok nauki (zobacz podobną propozycję TFLF, [The Transatlantic Future Leaders Forum]), a jednocześnie zapewnić im wsparcie psychologiczne i kontakt z polskimi dziećmi.

Zamiast umywać ręce (bo nie polska edukacja), szkoła mogłaby w tym pomóc oferując miejsce nauki zdalnej w swoim budynku lub poza nim (rozporządzenie z 21 marca opisuje, jakie warunki trzeba spełnić), użyczając sprzętu komputerowego, a nawet zatrudniając do pomocy uczniom nauczycielki z Ukrainy (na razie jest to możliwe tylko w charakterze pomocy nauczycielskiej). Chodziłoby także o to, by dzieci wyszły z mieszkań, gdzie przebywają często w trudnych warunkach.

Taka ukraińska ścieżka w polskiej szkole – rozwiązanie kreatywne sytuacji, a przy okazji znacznie tańsze niż pełna edukacja przygotowawcza – powinna zostać uzupełniona o naukę polskiego, bo jeśli sytuacja w Ukrainie nie dawałaby szans powrotu, dzieci powinny od jesieni przestawiać się na polską edukację. A jeśli uda im się wrócić, to oswojenie się z obcym językiem nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

Wokół takiego projektu łatwiej byłoby zmobilizować ukraińskich rodziców (matki), które są – jak wszyscy rodzice na świecie – zainteresowane, by dziecko przeszło do następnej klasy. Taka ścieżka nie odbierałaby im symbolicznie nadziei na powrót do domu.

Lekcje polskiego powinny być prowadzone w takim wymiarze, by nie zakłócić edukacji ukraińskiej.

I zostawić trochę przestrzeni na wspólne z polskimi uczniami i uczennicami zajęcia typu WF, plastyka, muzyka, żeby dać uchodźcom namiastkę normalnej szkoły i ułatwić proces integracji w Polsce. Można tu liczyć na inwencję szkół, jak skorzystać z okazji, że są dzieci z innego kraju, innej kultury.

Tymczasem ministerstwo zdecydowało się na wpisywanie na trzy miesiące przed końcem roku ukraińskich dzieci w polski system edukacyjny, włącznie ze stresem egzaminów.

Już lepszym rozwiązaniem są tzw. oddziały przygotowawcze, ale obejmują maksymalnie 20 proc. ukraińskich dzieci w szkołach.

Prawica szaleje: O co chodzi OKO.press? Odpowiadamy

Podobną krytykę podejścia ministerstwa wyraziły - w ostrej formie - dwie warszawskie nauczycielki, z którymi w OKO.press rozmawiał Anton Ambroziak. "My po prostu boimy się, że za chwilę polska szkoła będzie polonizować. Tak, ja w tej sytuacji czuję się zaborcą".

Artykuł wywołał ideologiczny pożar w mediach społecznościowych, a także emocjonalną reakcję portalu wPolityce (podpisaną "zespół wPolityce"). Poza oczywistym w tym medium motywem, by bronić ministra Czarnka, którego deklaracje są obficie cytowane, artykuł wyraża poczucie narodowej krzywdy: oto Polska tak wspaniale pomaga Ukrainie, a tu proszę jakieś nauczycielki stwierdzają, że polska szkoła może polonizować jak zaborca.

"Obrzydliwe jest samo stawianie w pozycji zaborcy narodu, który sam przez lata tkwił pod zaborami i który dziś pomaga osobom szukającym schronienia przed wojną" - stwierdza zespół wPolityce. Kolejne zdanie brzmi jak kalka z komunistycznej propagandy:

"Oczywiście, nie można posądzać nikogo o inspiracje z Kremla, gdy nie ma na to jednoznacznych dowodów,

ale na pewno można stwierdzić chęć uderzenia w PiS za wszelką cenę, w sposób bardzo nieprzemyślany - bo to uderzenie może prędzej czy później wykorzystane w bardzo brzydki sposób przez kogoś, kto od lat prowadzi paskudne działania".

Trudno byłoby zaliczyć test ósmoklasisty z taką dbałością o gramatykę, za to poziom insynuacji należy ocenić wysoko.

Portal wPolityce grzmi też patriotycznie przywołując "Ludzi bezdomnych" i "Fortepian Chopina". Zapewne uważają, że polskość tych utworów jest tak potężna, że nawet dzieci, które uczyły się w Ukrainie, bez trudu napiszą w obcym dla siebie języku rozprawkę rozwijając myśl Norwida, że "Zmar­twych­wsta­nie na­stąpi do­pie­ro, gdy ar­ty­sta się­gnie dna, tak jak for­te­pian, któ­ry wy­lą­do­wał na bru­ku".

Tak dla porządku przypominamy, że zadaniem mediów nie jest słodzenie ministrom, ale krytyczna analiza ich pracy i sygnalizowanie krzywd i zagrożeń. OKO.press kieruje się troską o los ukraińskich dzieci. Tak jak środowiska edukatorów i Rzecznik Praw Obywatelskich.

11 kwietnia 2022 roku

Szanowny Panie Premierze, Szanowne Panie i Szanowni Panowie, Liderki i Liderzy partii politycznych,

Zwracamy się z prośbą o pilną interwencję w sprawie egzaminów zewnętrznych przewidzianych dla uczniów i uczennic z doświadczeniem uchodźczym, a zwłaszcza w sprawie obowiązku przystąpienia przez nich do egzaminu ósmoklasisty.

Jako sygnatariusze i sygnatariuszki tego listu domagamy się podjęcia wszelkich możliwych działań i wykorzystania wszystkich dostępnych Państwu narzędzi, aby egzamin po ósmej klasie został odwołany lub przeprowadzony na odrębnych zasadach.

Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę na brak systemowych rozwiązań pozwalających na włączenie dzieci – uchodźców z Ukrainy do polskiego systemu edukacji i wskazać najważniejsze wyzwania, które w kontekście trwającego kryzysu stoją przed polską szkołą.

Brutalna agresja Rosji spowodowała masową ucieczkę obywateli Ukrainy i pojawienie się w naszym kraju dużej grupy osób z wojennym doświadczeniem uchodźczym. Z dumą możemy powiedzieć, że w tej dramatycznej sytuacji nie zawiodło społeczeństwo obywatelskie. W pierwszej fazie w proces przyjmowania uchodźców zaangażowało się tysiące osób – wolontariusze, organizacje pozarządowe, samorządy, zwykli ludzie przejęci losem naszych sąsiadów. Ta postawa społeczeństwa stanowi zobowiązanie dla rządzących, by nie zmarnować powstałego w ten sposób kapitału. Teraz przyszedł czas na systemowe działania ze strony rządu.

Obszarem absolutnie kluczowym dla adaptacji uchodźców w naszym społeczeństwie jest edukacja i właśnie tu obserwujemy kardynalne błędy i zaniechania, brak planu, brak dobrych pomysłów i myślenia perspektywicznego. Szczególnie rozczarowująca jest postawa Ministra Edukacji i Nauki Przemysława Czarnka, który od początku wojny w Ukrainie kilkakrotnie już ogłaszał, że za dwa tygodnie wszystko się skończy i dzieci będą mogły wrócić bezpiecznie do swoich domów. Te wypowiedzi kompromitują ministra Czarnka i pokazują po raz kolejny, że oświatą w Polsce zarządza człowiek niezdolny do działania w szerszym horyzoncie czasowym, podejmujący doraźne decyzje i liczący na to, że wszystko się samo rozwiąże.

Zamiast systemowego wsparcia wysiłku nauczycielek i nauczycieli, dyrektorek i dyrektorów szkół, samorządów, rodziców i organizacji pozarządowych, którzy w pierwszym okresie po rozpoczęciu wojny wzięli na siebie trud włączenia do szkół zgłaszających się dzieci uchodźczych, mamy działania pozorowane, festiwal propagandowych eventów i błędne decyzje, których szkodliwe skutki mogą być za chwilę trudne do naprawienia lub wręcz nieodwracalne.

Niezrozumiały jest brak merytorycznych konsultacji ministerstwa z ekspertami i praktykami zarówno przed podjęciem pierwszych decyzji, jak i przy planowaniu dalszych działań. Utworzona przez ministra Rada ds. Edukacji Uchodźców ma charakter polityczny i wydaje się całkowicie oderwana od realiów. Pomijane są głosy naukowców zajmujących się badaniami nad migracją, postulaty samorządowców odpowiedzialnych za organizację szkół – zwłaszcza tych z nielubianych przez ministra Czarnka wielkich miast, gdzie uchodźców jest najwięcej – czy też doświadczenia organizacji specjalizujących się w edukacji międzykulturowej. Można tu przytoczyć przykład raportu przygotowanego przez stypendystów Transatlantic Future Leaders Forum (TFLF). Przedstawili oni propozycję rozwiązań systemowych, pomocnych w integracji dzieci-uchodźców z Ukrainy w polskim systemie edukacji, dostarczyli dokument ministrowi Czarnkowi i… zostali zignorowani.

Wspomniany przez nas deficyt perspektywicznego myślenia skutkował już, niestety, nieprzemyślanymi decyzjami. Poważnym błędem – z uwagi na wojenną specyfikę migracji oraz problemy kadrowe polskiej szkoły – było odrzucenie pomysłu organizacyjnego wsparcia edukacji w systemie ukraińskim dla dzieci uchodźczych i niewykorzystanie rzeszy ukraińskich nauczycielek. Naukowcy zajmujący się badaniami nad migracją podkreślają, że w przypadku uchodźców wojennych nastawionych na możliwie szybki powrót do domu korzystne jest podtrzymywanie w nich poczucia tymczasowości, czego elementem powinna być kontynuacja przez dzieci nauki w dotychczasowym systemie. Wprawdzie dzieci uchodźcze mają obecnie przyzwolenie polskich władz na naukę w ukraińskiej szkole w formie zdalnej, ale nie podjęto działań organizacyjnych na rzecz utworzenia na terenie Polski placówek realizujących ukraińską podstawę programową, co zapewniłoby dzieciom kontakt z rówieśnikami i szansę na oderwanie się od traumatycznego środowiska, a matkom młodszych dzieci – możliwość podjęcia pracy czy dysponowania wolnym czasem.

Pozostało zatem włączenie wszystkich zgłaszających się dzieci uchodźczych do polskiego systemu edukacji w dwóch formach – oddziałów przygotowawczych i klas ogólnodostępnych. Teoretycznie minister oczekuje od dyrektorów i samorządów umieszczania dzieci uchodźczych w oddziałach przygotowawczych, co rzeczywiście byłoby najlepszym rozwiązaniem, ale jednocześnie zwiększa limity liczebności w klasach. Ta niespójność pokazuje, że minister doskonale zdaje sobie sprawę z problemu i przerzuca odpowiedzialność na samorządy i szkoły. Do tworzenia oddziałów przygotowawczych potrzebna jest bowiem infrastruktura, a także – a może przede wszystkim – nauczyciele. Bez przemyślanej strategii i znaczącego wsparcia finansowego zadanie jest niewykonalne, a obietnica setek obiektów lokalowych, które ministerstwo miało udostępnić na ten cel samorządom, pozostaje jedynie faktem medialnym znanym z konferencji prasowej ministra Czarnka. Problemu kadrowego nie rozwiąże zgoda na obciążenie nauczycieli dwoma etatami, a młodych nauczycieli nie zachęca do pracy wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej.

Nauczyciele pozostają bez merytorycznego wsparcia ze strony ministerstwa. Przykładem niech będą przesłane do szkół ukraińskie programy nauczania. Niestety, ministerstwo nie dokonało analizy porównawczej z polskimi podstawami programowymi, nie opracowało wskazówek do pracy. Jakby tego było mało, programy nauczania zostały przesłane w języku ukraińskim.

Brakuje też dobrych regulacji na temat oceniania, egzaminowania i rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Dobrych, czyli biorących pod uwagę dobro dzieci. Należy bowiem określić zasady sprzyjające sprawiedliwości edukacyjnej i pozwalające na rzetelną ocenę wiedzy i umiejętności uczniów nieporozumiewających się w języku polskim.

Niektóre decyzje ministra są rażącym błędem w sztuce. Do takich należy objęcie w tym roku dzieci i młodzieży uchodźczej egzaminami zewnętrznymi, co w sposób kuriozalny uzasadniał dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Potraktowanie egzaminu z języka polskiego jak egzaminu ze znajomości języka polskiego zamiast sprawdzenia określonych przepisami wymagań programowych jest wyrazem skrajnej niekompetencji. Jest to również zwyczajnie nieuczciwe. To tak, jakby poziom Państwa wiedzy na temat parlamentu mierzyć takim oto zadaniem: “Przeczytaj pytanie i udziel odpowiedzi: 波兰议会的任期是多久“. W logice ministra Czarnka oraz dyrektora Marcina Smolika na pytanie, jak długo trwa kadencja polskiego Sejmu, zapiszecie Państwo prawidłową odpowiedź. Po chińsku, rzecz jasna.

Właśnie obowiązek przystąpienia przez dzieci uchodźcze do egzaminu ósmoklasisty jako warunku ukończenia szkoły podstawowej i udziału w rekrutacji do szkół średnich budzi nasz największy niepokój. Jest to egzamin, którego wyniku nie można poprawić, a rzutuje on na bardzo wczesnym etapie na przyszłość edukacyjną dziecka.

W tej sprawie poprosiliśmy już o interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ w naszym przekonaniu konieczność zdawania egzaminu z języka polskiego przez osoby nieznające tego języka prowadzi do rażącej nierówności. W rezultacie rekrutacja do szkół średnich odbywać się będzie nie na podstawie zdolności, predyspozycji i dotychczasowych osiągnięć, ale według kryterium narodowościowego. Stanowi to naszym zdaniem naruszenie prawa do równego dostępu do wykształcenia i prowadzi do dyskryminacji ukraińskich uczniów i uczennic.

Zadaniem władz oświatowych jest tworzenie doświadczeń edukacyjnych, które zapobiegają wykluczeniu i sprzyjają sprawiedliwości edukacyjnej. Tymczasem kilku tysiącom dzieci uchodźczych polska szkoła zafunduje na starcie porażkę na egzaminie, w którym znajdują się na z góry przegranych pozycjach. Jeśli zdecydują się kontynuować u nas naukę w przyszłym roku, będą się musieli zadowolić miejscami w szkołach, których nie wybiorą ich polscy rówieśnicy. Dokona się segregacja: polscy uczniowie pójdą do dobrych liceów, techników czy cieszących się renomą szkół branżowych, a ukraińscy – tam, gdzie zostaną wolne miejsca. Można się spodziewać, że w szkołach uważanych za słabe powstaną ukraińskie enklawy gromadzące uczniów o bardzo różnym poziomie zdolności i umiejętności, ale umieszczonych tam na podstawie kryterium językowego. A przecież nieznajomość języka polskiego nie jest obiektywnym deficytem, a jedynie potencjalną trudnością powstałą z uwagi na kontekst, w którym znaleźli się ci uczniowie. Tymczasem wynik egzaminu może się dla nich okazać trwałą barierą rozwojową, uniemożliwić wykorzystanie ich potencjału intelektualnego i posiadanych zasobów.

Można sobie wyobrazić dojmujące poczucie krzywdy, które będzie wówczas udziałem osób świadomych własnych atutów, osiągających wcześniej sukcesy, a obecnie skazanych na porażkę. Dla pozostałych uczniów i uczennic z Ukrainy może to być sygnał, że polska szkoła ich nie chce, że nie ma dla nich u nas miejsca, że nie mają u nas szansy na rozwój zdolności i talentów.

Obawiamy się, że marginalizacja ukraińskich uczniów i uczennic może przynieść fatalne skutki w przyszłości i stanowić poważne zagrożenie dla spójności społecznej. Część z tych osób zamieszka u nas zapewne na stałe. Jeżeli teraz nie zadbamy o równość szans edukacyjnych i nie stworzymy dzieciom uchodźczym możliwości realizacji potrzeb rozwojowych i zaspokojenia ich aspiracji adekwatnie do posiadanych zdolności, to musimy się liczyć z ich frustracją i negatywnym nastawieniem do państwa, w którym doświadczyli dyskryminacji. To oznacza groźbę przyszłych konfliktów i niebezpieczeństwo radykalizacji grupy mniejszościowej.

Rządzący powinni szukać takich sposobów przyjmowania i integrowania uchodźców, które będą budować siłę państwa i służyć rozwojowi społeczeństwa. Konieczne jest wzmacnianie odporności państwa i zapobieganie destabilizacji, którą może – przy braku odpowiedzialnych polityk – wywołać kryzys uchodźczy. Jeszcze raz podkreślamy, że kluczem do harmonijnych procesów integracyjnych jest EDUKACJA. Zapewnienie dzieciom uchodźczym dostępu do dobrej jakości edukacji jest podstawą budowania pokoju społecznego w przyszłości.

Aby zaspokoić edukacyjne aspiracje i potrzeby ludności uchodźczej, wykorzystać w pełni potencjał młodych Ukrainek i Ukraińców, a zarazem przeciwdziałać pogorszeniu sytuacji szkolnej polskich dzieci, należy kompleksowo przystosować system edukacji do aktualnych wyzwań. Jedyną drogą jest radykalny program finansowego wsparcia edukacji, który pozwoli poszerzyć bazę szkolną proporcjonalnie do liczby uczniów i uczennic włączanych do systemu oświaty oraz zahamować obniżanie jakości edukacji.

Pośród wielu palących potrzeb w tym obszarze zdecydowanie najpilniejsza jest interwencja w sprawie egzaminu ósmoklasisty, który ma się odbyć za półtora miesiąca. Należy koniecznie odstąpić w tym roku od obowiązkowego egzaminu dla dzieci uchodźczych i niezwłocznie wprowadzić takie uregulowania rekrutacji do szkół ponadpodstawowych, aby mogły one w niej uczestniczyć wraz z polskimi rówieśnikami na zasadzie równych szans.

Sygnatariusze i sygnatariuszki tego listu wyrażają otwartość do współpracy zarówno z Kancelarią Premiera, jak też z Ministerstwem Edukacji i Nauki. Jesteśmy gotowi podzielić się naszą wiedzą i doświadczeniem. Deklarujemy chęć udziału w pracach zespołów roboczych i eksperckich, których celem będzie rozwiązanie opisanych przez nas powyżej wyzwań, kryzysów i problemów polskiej oświaty.

Z wyrazami szacunku,

Bogumiła Bielak, nauczycielka języka polskiego, Protest z Wykrzyknikiem Daria Bielenin-Palęcka – rodzic Olga Cholewka, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, wychowawczyni Iwona Chmura-Rutkowska, dr hab. prof. UAM, pedagożka, socjolożka, nauczycielka akademicka Renata Czaja-Zajder, nauczycielka, Protest z Wykrzyknikiem Edyta Czernecka, nauczycielka, wychowawczyni ósmoklasistów, w tym czterech przybyłych niedawno z Ukrainy, facylitatorka Aleksandra Dulas, nauczycielka, edukatorka, psychoterapeutka, interwentka kryzysowa Marta Florkiewicz-Borkowska, laureatka tytułu Nauczyciel Roku 2017 oraz Nagrody im. Ireny Sendlerowej “Za naprawianie świata” 2021 Agnieszka Foryś, nauczycielka, Protest z Wykrzyknikiem Zofia Grudzińska, nauczycielka, psycholożka, Obywatele dla Edukacji Anita Głowacka, redaktorka, Fundacja Szajn Agnieszka Holland, reżyserka Justyna (Inka) Ilasz, nauczycielka, Fundacja Ja, Nauczyciel Magdalena Janiak, nauczycielka liceum ogólnokształcącego Agnieszka Jankowiak-Maik, nauczycielka, laureatka Nagrody im. Ireny Sendlerowej “Za naprawianie świata” i “Medalu Wolności Słowa” Grand Press Małgorzata Jonczy-Adamska, psycholożka, pedagożka Marta Kamińska- przewodnicząca Zarządu Regionu KOD WM, Radna Miasta Olsztyna Zuzanna Karcz, studentka, inicjatywa Wpisz do Kalendarza Kuba Karyś, przewodniczący Komitetu Obrony Demokracji Patrycja Kasica, rodzic dr Iga Kazimierczyk, pedagożka, Fundacja Przestrzeń dla edukacji Urszula Korzeniowska, logopedka Bogumił Kolmasiak, kierownik kampanii w fundacji Akcja Demokracja Jarosław Kordziński, nieobojętny autor m.in. “Edukacji wyzwolenia szkoły i nauczycieli” Urszula Korzeniowska, logopedka Karolina Kosecka, aktywistka, Fundacja Szajn Tomasz Kosmalski, oligofrenopedagog Maria Kowalewska, pedagożka, nauczycielka, wychowawczyni Dominik Kuc, koordynator Rankingu Szkół Przyjaznych LGBTQ+ Dorota Kujawa-Weinke, nauczycielka języka polskiego Laura Kwoczała, studentka i aktywistka Agnieszka Leonczuk, Rodzice mają Głos Roman Leppert, prof. dr hab. pedagog, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszcz Jakub Lewandowski, były Przewodniczący Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji i Nauki Dorota Łoboda, Przewodnicząca Komisji Edukacji Rady m.st. Warszawy Beata Machocka, rodzic, Nie dla chaosu w szkole Jacek Machocki, nauczyciel akademicki Halina Maciołek, emerytowana nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej Anna Maziarska, studentka, Warszawska Rada Kobiet Marta Mazurek, wiceprzewodnicząca Komisji Oświaty i Wychowania Rady Miasta Poznania Michał Merczyński, dyrektor MaltaFestival Poznań dr Marek Michalak, pedagog, rodzic, działacz społeczny, Rzecznik Praw Dziecka w latach 2008-2018 Joanna Miś-Skrzypczak, edukatorka, aktywistka, Musszelka Marta Młyńska, edukatorka, finalistka konkursu Nauczyciel Pomorza 2018, Członkini Kolegium Ekspertów Instytutu Strategie 2050 Beata Molik, dyrektor stołecznej szkoły, aktywistka, założycielka ruchu obywatelskiego Prawem w Bezprawie. dr Marta Mrozowicz-Wrońska, specjalistka psycholog kliniczny, psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w trakcie procesu certyfikacji Paweł Nawrocki, nauczyciel WOS i historii Joanna Neczajewska, terapeutka systemowa, terapeutka pedagogiczna, edukatorka psychoedukatorka różnorodności i dostępności Eliza Nowikowska, były: nauczyciel akademicki UMCS, KUL, dyrektor szkół niepublicznych podstawowej i gimnazjum, członek Zarządu Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej Monika Nyka, liderka NIE dla chaosu w szkole Dorota Oleksiak, liderka NIE dla chaosu w szkole Leszek Olpiński, nauczyciel, Protest z Wykrzyknikiem Alicja Pacewicz, ekspertka edukacyjna i działaczka społeczna, SOS dla Edukacji Elżbieta Piotrowska-Albin, socjolog, wydawca, wiceprezes zarządu Fundacji Edukacji Prawnej IUSTITIA prof. dr hab. Jarosław Płuciennik, Instytut Kultury Współczesnej UŁ, prorektor ds. kształcenia UŁ w latach 2012-2016 dr hab. Krzysztof Podemski, profesor Wydziału Socjologii UAM w Poznaniu Katarzyna Polowczyk, nauczycielka, terapeutka pedagogiczna Jarosław Pytlak, dyrektor Zespołu Szkół STO w Warszawie Jacek Pyżalski, nauczyciel akademicki WSE UAM w Poznaniu Katarzyna Reszczyńska-Urban, nauczycielka języka polskiego i etyki Stanisław Roszczyk, Marszałek Parlamentu Młodych RP Dagmara Rucińska – pedagożka , prezeska NZZOP Żaneta Ryszawa, psychoterapeutka Julia Sadkowska, polonistka, studentka pedagogiki Anna Schmidt-Fic, nauczycielka, liderka Protest z Wykrzyknikiem Daria Schmidt, edukatorka, członkini Prezydium Branżowej Komisji ds Edukacji przy Biurze Edukacji m.st. Warszawy Nadia Schmidt, edukatorka prof. dr hab. Barbara Smolińska-Theiss, pedagog społeczny, Uczelnia Korczaka Rafał Sobczyk, nauczyciel, Protest z Wykrzyknikiem Maciej Sokół, rodzic, aktywista obywatelski Przemek Staroń, edukator, autor książek, Nauczyciel Roku 2018, finalista Global Teacher Prize 2020, Członek Kolegium Ekspertów Instytutu Strategie 2050 Barbara Synak, graficzka, Fundacja Szajn Robert Szewczyk, Przewodniczący Rady Miasta Olsztyna Marta Szymczyk, nauczycielka, Nieszablonowa pedagożka, Protest z Wykrzyknikiem Agnieszka Szczepanik, trenerka, edukatorka, Członkini Stowarzyszenia “Jeden Świat” Jarosław J. Szczepański, dziennikarz historyk, Samodzielne Koło STO nr 77 Joanna Szydziak, nauczycielka, historyczka, wychowawczyni Anna Maria Szymkowiak, Fundacja Akceptacja Bogusław Śliwerski, prof. Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie Anna Ślusareńka, redaktorka, Fundacja Szajn Irena Telesz- Burczyk- aktorka teatralna, Honorową Obywatelka Olsztyna Kamil Trochimiak, Przewodniczący Komisji Edukacji i Spraw Uczniowskich Młodzieżowej Rady m.st. Warszawy Joanna Trojanowska, nauczycielka, liderka NIE dla chaosu w szkole Dorota Trynks, edukatorka, rodzic prof. dr hab. Łukasz A. Turski, fizyk, Warszawa Szymon Waliczek, nauczyciel, My, nauczyciel Magdalena Wojciechowska, pedagog, logopeda, coach, Stowarzyszenie Twoje Miejsce Monika Wójciak, psycholożka Jan Jakub Wygnański, Fundacja Stocznia Grażyna Zagórny, nauczycielka, Protest z Wykrzyknikiem Kalina Zajączkowska, wykładowczyni, oligoprenopedagożka, logopedka Marcin Zaród, Nauczyciel Roku 2013 Kamilla Zawadzka, pedagożka Kateryna Zavizhenets, prezeska Stowarzyszenia Mi-Gracja, psycholożka, terapeutka Gestalt dr Beata Zwierzyńska, liderka Edukacji w Działaniu Jan Zygmuntowski, Akademia Leona Koźmińskiego, Polska Sieć Ekonomii

ORGANIZACJE Akcja Demokracja Edukacja w Działaniu Fundacja Akceptacja Fundacja Centrum im. Prof. Bronisława Geremka Fundacja Edukacji Prawnej IUSTITIA Fundacja Ja, Nauczyciel Fundacja Lokalnego Wsparcia Kultury AITWAR Fundacja na rzecz Praw Ucznia Fundacja Nowoczesnej Edukacji SPUNK Fundacja ParoKrok Fundacja Przestrzeń dla edukacji Fundacja Rodzice Mają Głos Fundacja Rozwoju Dzieci i. J.A. Komeńskiego Fundacja Stocznia Fundacja Szajn Fundacja Szkatułka Instytut Praw Dziecka im. Janusza Korczaka Instytut Spraw Publicznych Kogutorium Komitet Obrony Demokracji Międzynarodowa Kapituła Orderu Uśmiechu Międzynarodowe Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka Młodzieżowa Rada m.st. Warszawy Młodzieżowy Projekt “Gadka Senacka” Musszelka My, nauczyciele NIE dla chaosu w szkole Niezależny Związek Zawodowy Oświata Polska Ośrodek Działań Ekologicznych “Źródła” Polska Sieć Ekonomii Pomorskie Stowarzyszenie Aktywni Lokalnie Protest z Wykrzyknikiem Ruch Społeczny Obywatele dla Edukacji Stowarzyszenie Mi-Gracja Stowarzyszenie Nomada Stowarzyszenie Twoje Miejsce Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej ISKRA inicjatywa obywatelska Związek Nauczycielstwa Polskiego Związek Stowarzyszeń Kongres Ruchów Miejskich

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne