21 października 2020

Cała Polska w czerwonej strefie? 10 tys. nowych zakażeń, ponad 9 tys. chorych w szpitalu [WYKRESY]

Padł dzienny rekord zakażeń - ponad 10 tys. Opozycja w Sejmie: "Strategii na jesień nie ogłasza się jesienią, ale na początku lata". Powstaje tymczasowy szpital na Stadionie Narodowym. Jego dyrekcja werbuje pracowników, którzy „nie boją się nowych wyznań" i "są pełni pasji"

Czeka nas wszystkich najprawdopodobniej „czerwona strefa" – czyli zakaz organizowania uroczystości rodzinnych i innych imprez, szkoły średnie i wyższe (a może nawet starsze klasy podstawówki) w nauczaniu zdalnym. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w środę 21 października w Polsacie, że będzie rekomendował rozszerzenie takich ograniczeń na cały kraj.

Po raz pierwszy przebiliśmy w środę barierę 10 tys. zakażeń. Dokładnie wykryto ich 10 040. Szacuje się, że w tej chwili rzeczywista liczba osób, które zakaziły się w ciągu doby może być nawet 9-10 razy wyższa. Czyli 100 tys. osób.

Wykonanych zostało 59 341 testów, a odsetek wyników pozytywnych wyniósł 17,29 proc. Po raz pierwszy od czterech dni udało się zejść z poziomu powyżej 20 proc. dodatnich testów (zawsze im mniej, tym większa kontrola nad epidemią).

Zacznijmy jednak od dobrych wiadomości – są już pierwsze przesłanki, że nowowprowadzone restrykcje, a także to, że większość nas stara się teraz bardziej uważać i ograniczać bezpośrednie kontakty z innymi, przyniosło jakiś skutek. Według wyliczeń dr Rafała Mostowego z Uniwersytetu Jagiellońskiego współczynnik reprodukcji wirusa R(t) w ciągu ostatniego tygodnia zaczął spadać i w tej chwili wynosi około 1,3.

współczynnik R 20.10.20

Ale liczba zakażonych osób przestaje przyrastać dopiero, kiedy ten współczynnik wyniesie 1 (jedna osoba przenosi wirusa średnio na jedną osobę), a maleje, gdy spadnie poniżej 1. Dlatego 10 tys. wykrytych przypadków dziennie to jeszcze nie jest ostatnie słowo koronawirusa, ale ten wzrost nie powinien być już tak dramatyczny, jak na przełomie września i października.

A 10 tys. dziennie to już bardzo dużo, jeśli przełożymy to na liczbę osób, która zostanie hospitalizowana albo będzie potrzebowała respiratora. W tej chwili zajętych jest 9 439 łóżek w szpitalach, a pod respiratorami znajduje się 757 pacjentów.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w środę o śmierci 130 osób zakażonych koronawirusem, z których 117 miało choroby współistniejące.

Według danych Europejskiego Centrum ds. Kontroli i Prewencji Chorób - Polska od czterech dni jest na szóstym miejscu w Unii (i Europejskim Obszarze Gospodarczym), jeśli chodzi o liczbę zgonów na 100 tys. mieszkańców w ciągu ostatnich 14 dni.

Na koniec miesiąca: 14,2 tys. hospitalizowanych, 1,1 tys. respiratorów

17 października OKO.press zrobiło prostą prognozę przyjmując założenie, że utrzyma się liniowy trend, jaki zaobserwowaliśmy we wcześniejszych sześciu dniach, kiedy epidemia wyraźnie przyspieszyła („prognoza czerwona"). Dane z 21 października pozwalają sądzić, że trend utrzymuje się bez zmian. Tym razem założymy, że trend utrzyma się do końca miesiąca (przy czym korzystamy z danych z ostatniego tygodnia). Wykresy wyglądają tak:

Wykresy pokazują, że jeżeli trend utrzyma się dalej, będziemy potrzebować za dwa tygodnie (31 października):

  • 14,2 tys. łóżek dla pacjentów z COVID-19 oraz
  • 1,1 tys. respiratorów.

Pierwsza liczba pokazuje, że słuszna jest decyzja budowy szpitali polowych (co OKO.press postulowało 17 października: „Nasze rachunki prowadzą do wniosku, że wskazane byłyby działania nadzwyczajne, przygotowanie dodatkowych łóżek i respiratorów, być może – jak w Czechach – szybka budowa polowych szpitali").

Problem z respiratorami polega nie tylko na liczbie samych urządzeń, ale braku wykwalifikowanego personelu, co „łata się”, zwiększając liczbę łóżek na intensywnej terapii przypadających na jedną pielęgniarkę oraz zatrudniając lekarzy z I stopniem specjalizacji i studentów ostatnich lat medycyny. Pisał o tym w OKO.press anestezjolog prof. Cezary Pakulski.

W tempie rządu: 15 tys. nowych pacjentów w ciągu tygodnia

Szacunki rządu są jednak jeszcze bardziej dramatyczne. Według nich 20-30 proc. z tych wykrytych zakażonych osób będzie potrzebowała hospitalizacji. A to oznacza, że za tydzień możemy mieć konieczność hospitalizowania 2-3 tys. osób dziennie – mówił w środę na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. Można bowiem przyjąć, że średni czas od wystąpienia objawów do pogorszenia wynosi około tygodnia.

„Z tych 2-3 tys. pacjentów 10-20 proc. będzie potrzebowało wsparcia tlenowego. W najgorszej sytuacji to codziennie blisko 200 osób" - mówił minister.

Dlatego rząd robi teraz wszystko, żeby zapewnić odpowiednią liczbę łóżek. Minister Niedzielski wynegocjował z prywatnymi szpitalami przekazanie na potrzeby pacjentów z ciężkim COVID-19 tysiąca łóżek szpitalnych, czyli jednej czwartej zasobów. Razem z obecnie dostępnymi łóżkami i z tymi, które mają powstać w przekształcanych na jednoimienne szpitalach powiatowych oraz na oddziałach internistycznych szpitali wojewódzkich i na Stadionie Narodowym będzie to prawie 30 tys. łóżek.

Szpital Narodowy, tymczasowa placówka na stadionie, ogłaszała w środę nabór do pracy kuriozalnym ogłoszeniem okraszonym hasztagami: #gramy o zdrowie #jedna drużyna:

„Chcesz włączyć się do wyjątkowej walki z koronawirusem i pomagać chorym? Masz wykształcenie medyczne? Nie boisz się nowych wyzwań? Dołącz do nas! Oferujemy pracę w pierwszym tymczasowym szpitalu dla chorych zakażonych koronawirusem w Warszawie. Tworzymy zespół, który pokaże, że pandemię da się pokonać profesjonalizmem i solidarnością!" – czytamy na nowopowstałej stronie przedsięwzięcia. "Szukamy ludzi z pasją, zaangażowanych i pełnych entuzjazmu", zachwala zastępca dyrektora ds. medycznych.

https://twitter.com/michaldworczyk/status/1318930886843392001?s=20

Pandemia w Sejmie

W Sejmie wciąż brak zgody w sprawie COVID-owych ustaw. 21 października premier Mateusz Morawiecki przedstawił długo wyczekiwaną informację o stanie przygotowań państwa na drugą falę koronawirusa. Dowiedzieliśmy się, że rządzący wszystko zrobili, jak trzeba, w czasie wakacji kupowali maseczki i usprawniali system testowania. Teraz wdrażają strategię środka: "Żyć, pracować i nie zamykać gospodarki. Są wolne łóżka, chronimy seniorów, państwo jest przygotowane".

Potem premier przeszedł do oskarżeń wobec rzucających tej strategii kłody pod nogi: dziwnemu sojuszowi skrajnych negacjonistów i tych, którzy proponują natychmiastowe zamknięcie gospodarki oraz Platformy Obywatelskiej. Zakończył wzywając do pojednania i wspólnej pracy, bo »szczepionką jest solidarność«.

Rząd wypunktowała z kolei posłanka Lewicy Magdalena Biejat: "Od września Ministerstwo Zdrowia trzy razy ogłaszało kolejne wersje strategii na jesienną falę pandemii.

Otóż Panie Premierze, Panie Ministrze Zdrowia, strategii na jesień nie ogłasza się jesienią, ale na początku lata.

Strategia to nie tylko plan na miesiąc czy dwa, ale wszystkie scenariusze, te dobre i te złe. Strategii, wreszcie, nie zmienia się co 2 tygodnie. Tak samo zresztą jak czterech ustaw nie przekazuje się posłom na 17 godzin przed ich zbiorczym procedowaniem w Sejmie. Projekty te powinny być konsultowane ze środowiskiem medycznym i ekspertami. Opozycja powinna mieć czas na przygotowanie poprawek. My naprawdę widzimy wasze trudności i chcemy wam pomóc. To dotyczy nas wszystkich, wszystkich obywateli.

Jedną z kluczowych kwestii od początku pandemii (czyli lekko licząc od 6 miesięcy), jest opanowywanie liczby zakażeń i wygaszanie ognisk choroby. Sanepid alarmował, że nie wyrabiają się z pracą, odbierają tysiące telefonów. Ludzie narzekali, że nie mogą się do sanepidu dodzwonić przez kilka dni.

Przez pół roku nie zrobiliście nic".

Sejm czeka teraz głosowanie nad projektem nowelizacji licznych ustaw, które mają usprawnić walkę z epidemią. Opozycji udało się przegłosować dzień zwłoki w tym błyskawicznie procedowanym przez PiS projekcie, by mieć czas na interpretację zmian. Do najważniejszych należy poszerzenie grona pracowników służby zdrowia, którzy mogą zostać skierowani do pracy na oddziałach covidowych, uregulowanie prawne (wreszcie!) kwestii kar za niestosowanie się do nakazów związanych z epidemią, dopuszczając do pracy lekarzy spoza UE i zwolnienie popełniających nieumyślny błąd w leczeniu z odpowiedzialności karnej.

Przeciwko zmianom protestują samorządy pracowników służby zdrowia, uważając je za dzielące środowisko i niewystarczające.

Na świecie: Czechy zamykają sklepy, 300 tys. nadmiarowych zgonów w USA

Według licznika uniwersytetu Johnsa Hopkinsa na świecie wykryto już 40,9 mln przypadków zakażeń SARS-CoV-2, zmarło 1,1 mln ludzi. W całej Europie padają rekordy nowych wykrytych przypadków – Hiszpania zbliża się już do miliona jako pierwszy kraj z naszego kontynentu.

W środę władze Czech, które w tej chwili mają najgorszą sytuację epidemiczną w Europie (najwięcej przypadków, najwięcej zgonów) ogłosiły lockdown od 3 listopada. Z domu będzie można wyjść tylko do pracy, po zakupy żywnościowe, w odwiedziny do rodziny, do lekarza lub wyjechać do domku letniskowego. Urzędy przejdą prawie w całości na pracę zdalną – dla interesantów będą otwarte dwa razy w tygodniu po pięć godzin. Zamknięta zostanie też większość sklepów poza tymi pierwszej potrzeby. Po ulicach będą się mogły poruszać maksymalnie dwie osoby niemieszkające razem.

Minister zdrowia Roman Prymula ogłosił, że możliwości czeskich szpitali są w tej chwili wykorzystane w 80 proc. Oznacza to, że system ochrony zdrowia zawali się całkowicie około 7-10 listopada.

W Stanach Zjednoczonych tamtejsze Centra Kontroli i Prewencji Chorób ogłosiły raport o nadmiarowych, ponad średnią z ostatnich lat, zgonach w kraju. Wynika z niego, że tych zgonów było 300 tys. (oficjalny licznik śmierci z powodu zakażenia koronawirusem wybił 221 tys., ale ludzie umierali również z powodu braku miejsc w szpitalach czy wskutek zwlekania z leczeniem). Może najbardziej szokująca dana to ta, że w przedziale wiekowym 25-44 lat śmiertelność wzrosła o 26 proc. To argument dla przeciwników teorii, by chronić seniorów, a reszcie pozwalać się zakażać, aby populacja osiągnęła odporność.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne