„Cywilizacja śmierci zaczyna zwyciężać” - powiedziała wicepremier Beata Szydło o decyzji odłączenia od aparatury podtrzymującej życie dwuletniego Alfiego Evansa w szpitalu w Liverpoolu. Niemal wszyscy wiedzą, że pojęcie „cywilizacja śmierci” wprowadził Jan Paweł II. Tłumaczymy, co ono znaczy i sprawdzamy, czy wicepremier Szydło użyła go prawidłowo

„Gdy śmierć jest bliska i nieuchronna, można w zgodzie z sumieniem zrezygnować z zabiegów, które spowodowałyby jedynie nietrwałe i bolesne przedłużenie życia. (…) Rezygnacja ze środków nadzwyczajnych i przesadnych nie jest równoznaczna z samobójstwem lub eutanazją; wyraża raczej akceptację ludzkiej kondycji w obliczu śmierci” – napisał Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae” z 1995 roku.

O tych słowach Jana Pawła II zapomniała wicepremier Szydło w rządzie odpowiadająca za sprawy społeczne. Zamiast spotkania z protestującymi opiekunami dorosłych niepełnosprawnych w Sejmie, wybrała się inaugurację spływu Dunajcem. Nie przeszkodziło jej to jednak uronić łzę nad losem dwuletniego Alfiego Evansa, dziecka chorego na degeneracyjną chorobę mózgu. Według lekarzy mózg dziecka uległ nieodwracalnemu zniszczeniu i należy pozwolić mu umrzeć.

Tę decyzję podtrzymały brytyjskie sądy. Wzbudziła jednak protest rodziców i spowodowała moralne wzmożenie na polskiej prawicy, która zaapelowała nawet do prezydenta Dudy o przyznanie chłopcu naszego obywatelstwa.

Prezydent Duda odpowiedział 26 kwietnia, że sprawa chłopca „bardzo go porusza”, ale polskie prawo nie daje mu możliwości przyznania mu polskiego obywatelstwa. Ale modli się „za jego wyzdrowienie”.

Beata Szydło skomentowała tę sprawę w TVP 1 26 kwietnia. Cytujemy (za depeszą PAP):

„Cywilizacja śmierci zaczyna zwyciężać (…) nie możemy pozwolić, żeby na oczach całego świata umierało bezbronne dziecko i żeby nie było żadnej woli pomocy. (…) Nie da się tego komentować, to tak niewyobrażalne. U nas w Polsce ludzie nie mogą sobie wyobrazić, jaka to jest sytuacja, kiedy rodzice nie mogą podjąć decyzji, co do swojego dziecka. Rzecz niebywała, że dziecko, które żyje, które walczy o życie, nie ma możliwości, aby było leczone”.

Ponieważ zarówno hierarchowie Kościoła, jak i politycy prawicy używają często wyrażenia „cywilizacja śmierci”, postanowiliśmy sprawdzić, co mają na myśli i jaki jest jego oryginalny sens.

OKO.press już analizowało wypowiedź Beaty Szydło o „postnowoczesnej cywilizacją śmierci”, która morduje niewinne ludzkie życie. Porównywaliśmy ją z podejściem arcybiskupa Liverpoolu, który podziękował szpitalowi Alde Hey za opiekę nad chłopcem i podkreślił, że decyzja o zaprzestaniu uporczywego leczenia dwulatka „opierała się na współczuciu i ochronie praw dziecka”.

290 razy u Rydzyka

Media katolickie używają go często. W archiwum wydawanego przez koncern o. Rydzyka „Naszego Dziennika” wyrażenie „cywilizacja śmierci” pojawia się 290 razy. W archiwum katolickiego tygodnika „Gość Niedzielny” – 152 razy. Oto podstawowe konteksty, w których się pojawia:

  • sprzeciw wobec przerywania ciąży w każdej postaci, w tym w wypadkach dozwolonych przez polskie prawo;
  • sprzeciw wobec in vitro;
  • sprzeciw wobec eutanazji;
  • sprzeciw wobec legalizacji związków jednopłciowych (oraz, szerzej, w ogóle społecznej akceptacji dla seksualności gejów, lesbijek i osób transpłciowych).

Jak widać, w praktyce rozumie się więc przez to akty bardzo różnych kategorii – od operacji medycznych służących płodności (takich jak zapłodnienie in vitro) po bardzo skomplikowaną z moralnego i prawnego punktu widzenia kwestię eutanazji. W praktyce „cywilizacją śmierci” jest nazywane wszystko, co nie zgadza się z nauczaniem katolickim w tych sprawach.

Sądząc po katolickich mediach oraz wypowiedziach hierarchów, „cywilizacja śmierci” jest straszliwym zagrożeniem. „Cywilizacja śmierci stanowi dziś najpoważniejsze globalne zagrożenie ludzkości” – alarmował abp Henryk Hoser 21 sierpnia 2012 roku.

Nic dziwnego, że media katolickie donoszą o heroicznym oporze, jaki temu zagrożeniu stawiają wierni. „Jeżeli żyjemy Ewangelią, to nawet cywilizacja śmierci nas nie przestraszy!” – mówili dziennikarzowi „Gościa” organizatorzy Marszów dla Życia i Rodziny w 2014 roku, chociaż nie wyjaśniali, czego konkretnie mieliby się przestraszyć i kto im grozi.

„Cywilizacja śmierci coraz mocniej atakuje” – przestrzegało to samo pismo w 2013 roku, a w 2014 donosiło – pisząc o eutanazji w Belgii – że „uczyniła ona kolejny krok”.

Kroczy, nadchodzi i się wdziera

„Cywilizacja śmierci” więc „kroczy”, „nadchodzi” albo nawet „wdziera się” (do Afryki, jak donosiło Radio Watykańskie w 2011 roku; chodziło o to, że w wielu krajach Afryki aborcja staje się dostępna). Nadciąga ona jak złowrogi walec, który przetoczy się po katolikach i ich religii.

Można ją czasami powstrzymywać: takim heroicznym rycerzem dla mediów prawicy jest prof. Bogdan Chazan, ginekolog, który odmówił legalnej aborcji nieodwracalnie uszkodzonego płodu. Pisano o tej sprawie jak o zwycięstwie życia (chociaż dziecko nie mogło przeżyć), po którym „cywilizacja śmierci” była chwilowo „w odwrocie”.

O „cywilizacji śmierci” media katolickie pisały w kontekście sprawy „Agaty”, nastolatki, która w 2008 roku zaszła w ciążę z chłopakiem i której odmówiono legalnej aborcji w Lublinie (chociaż miała 14 lat, a więc z punktu widzenia prawa ciąża była wynikiem gwałtu).

Kiedy Polska przegrała sprawę wytoczoną przez „Agatę” w Strasburgu i Trybunał europejski orzekł, że Polska naruszyła w tej sprawie m.in. zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania, „Gość Niedzielny” oskarżał: „Strasburg za cywilizacją śmieci”.

Jan Paweł mówił o kulturze śmierci

Sięgnijmy teraz do źródła. Pojęcie wprowadził Jan Paweł II. Według „Wielkiej Encyklopedii Nauczania Jana Pawła II” (Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2014, cytujemy za stroną Centrum Myśli Jana Pawła II) papież posługiwał się raczej wyrażeniem „kultura śmierci” i rozumiał przez nie:

całokształt postaw, działań i struktur, opartych przede wszystkim na ideologii nihilizmu, które zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i społecznym, są wymierzone przeciwko życiu człowieka.

Ta definicja nam niewiele jednak wyjaśnia. Można zasadnie twierdzić, że np. to właśnie odmowa aborcji jest w wielu wypadkach „wymierzona przeciwko życiu człowieka” (np. w sytuacji nastoletniej „Agaty” czy pacjentki dr. Chazana).

Sięgnęliśmy więc po tekst encykliki „Evangelium Vitae” z 1995 roku, która – według „Wielkiej Encyklopedii Nauczania Jana Pawła II” – zawiera „szeroką panoramę” nauczania papieskiego w tej sprawie. Papież mówi w niej o odpowiedzialności „prawodawców, którzy poparli i zatwierdzili prawa dopuszczające przerywanie ciąży” oraz wprost sugeruje istnienie światowego spisku dążącego do rozpowszechnienia aborcji (59):

„Ale odpowiedzialność spada też na prawodawców, którzy poparli i zatwierdzili prawa dopuszczające przerywanie ciąży oraz – w takiej mierze, w jakiej sprawa ta od nich zależy – na zarządzających instytucjami służby zdrowia, w których dokonuje się przerywania ciąży.

Ogólna i nie mniej poważna odpowiedzialność spoczywa zarówno na tych, którzy przyczynili się do rozpowszechnienia postawy permisywizmu seksualnego i lekceważenia macierzyństwa, jak i na tych, którzy powinni byli zatroszczyć się – a nie uczynili tego – o skuteczną politykę rodzinną i społeczną, wspomagającą rodziny, zwłaszcza wielodzietne albo zmagające się ze szczególnymi trudnościami materialnymi i wychowawczymi.

Na koniec, nie należy lekceważyć zorganizowanego sprzysiężenia, ogarniającego także instytucje międzynarodowe, fundacje i stowarzyszenia, które prowadzą programową walkę o legalizację i rozpowszechnienie aborcji na świecie. W tym sensie problem przerywania ciąży wykracza poza sferę odpowiedzialności poszczególnych osób, a zło przez nie wyrządzone przyjmuje daleko idący wymiar społeczny”.

Papieżowi chodziło więc nawet nie tyle o sam akt przerywania ciąży, ale całe jego otoczenie społeczne i instytucjonalne – sądy, organizacje pozarządowe, szpitale – którym zarzucał wrogość wobec „kultury życia”.

JP II o rezygnacji ze środków nadzwyczajnych

Warto dodać, że przy sprzeciwie wobec eutanazji papież zostawia furtkę – mówi o rezygnacji z „uporczywej terapii”, czyli zapobiegania za wszelką cenę „bliskiej i nieuchronnej” śmierci. Stosowny fragment z encykliki (65) brzmi następująco:

„Od eutanazji należy odróżnić decyzję o rezygnacji z tak zwanej »uporczywej terapii«, to znaczy z pewnych zabiegów medycznych, które przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego, ponieważ nie są już współmierne do rezultatów, jakich można by oczekiwać, lub też są zbyt uciążliwe dla samego chorego i dla jego rodziny.

W takich sytuacjach, gdy śmierć jest bliska i nieuchronna, można w zgodzie z sumieniem zrezygnować z zabiegów, które spowodowałyby jedynie nietrwałe i bolesne przedłużenie życia,

nie należy jednak przerywać normalnych terapii, jakich wymaga chory w takich przypadkach”.

I dalej Jan Paweł II pisze, że „należy ocenić, czy stosowane środki lecznicze są obiektywnie proporcjonalne do przewidywanej poprawy zdrowia.

Rezygnacja ze środków nadzwyczajnych i przesadnych nie jest równoznaczna z samobójstwem lub eutanazją; wyraża raczej akceptację ludzkiej kondycji w obliczu śmierci”.

Bardzo możliwe, że to właśnie jest przypadek Alfiego – którego śmierć jest, według oceny lekarzy:

  • bliska i nieuchronna;
  • zabiegi medyczne przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego;
  • są uciążliwe dla niego samego i dla jego rodziny;
  • zabiegi przyniosłyby jedynie nietrwałe i bolesne przedłużenie życia.

Wygląda więc na to, że tej części nauki Jana Pawła II usiłuje nie zauważać wicepremier Beata Szydło ani spora część hierarchii i mainstream mediów katolickich.

Podsumujmy: wicepremier Szydło użyła wyrażenia „cywilizacja śmierci” tak, jak jest ono używane w prasie katolickiej i przez hierarchów Kościoła. W tym ujęciu, jest nią wszystko, co nie zgadza się z poglądami tych konkretnych ludzi – hierarchów i polityków – w sprawach seksualności, prokreacji i zakończenia życia.


OKO na koronawirusa: prognozy, raporty, porady.
Wesprzyj nas. Też chcemy przetrwać.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Masz cynk?