0:00
0:00

0:00

„Dalsze funkcjonowanie tego bardzo istotnego instrumentu interwencyjno-sprzyjającego jest niezbędne do zapewnienia lepszej ochrony praw dziecka w Polsce” - napisał Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak, do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Telefon prowadzi od 2008 roku Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (dawniej Fundacja Dzieci Niczyje). To, że jest skuteczny, pokazują statystyki: od początku jego funkcjonowania specjaliści Fundacji odebrali ponad milion telefonów od młodych ludzi. W porozumieniu z policją podjęto 754 interwencje w przypadku dzieci, których życiu zagrażało niebezpieczeństwo.

Fundacja nie dostała finansowania, bo resort zmienił w 2016 roku zasady konkursu.

"Szersze spektrum działań" pozbawia Fundację pieniędzy

Po raz ostatni FDDS otrzymała wsparcie od MSWiA w 2015 roku - 100 tys. zł na realizację zadania publicznego „Prowadzenie działań mających na celu przeciwdziałanie zjawiskom patologicznym w stosunku do dzieci i młodzieży oraz agresji rówieśniczej”. Ale od 2016 roku konkurs MSWiA nie dotyczył już prowadzenia telefonu zaufania, ale „znacznie szerszego spektrum działań”.

Przeczytaj także:

Do tej pory organizacja, która stawała do konkursu, była odpowiedzialna za prowadzenie „ogólnopolskiego, bezpłatnego telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży, a także za promocję telefonu na terenie całego kraju”. Konsultanci obsługujący telefon udzielają potrzebującym różnego rodzaju porad, a także reagują w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia dziecka. Łączna kwota dotacji w poprzednich latach wynosiła 150 tys. zł rocznie.

Od 2016 roku zasady się zmieniły. Tegoroczne cele w ramach konkursu "Ochrona dzieci i młodzieży przed zagrożeniami - przemocą, hejtem w internecie oraz uzależnieniami", są znacznie szersze. To m.in.:

  • udzielanie pomocy osobom małoletnim, potrzebującym opieki i ochrony, zapewnienia możliwości wyrażania ich trosk, porozmawiania o sprawach bezpośrednio ich dotyczących, m. in.: uzależnieniach, agresji, przemocy, hejtu w internecie;
  • popularyzację wśród dzieci i młodzieży profilaktyki rówieśniczej, profilaktyki zachowań ryzykownych (edukacja dotycząca: konsekwencji hejtu w internecie wśród ofiar i sprawców, zażywania alkoholu i narkotyków);
  • organizowanie akcji i inicjatyw ukierunkowanych na zagospodarowanie czasu wolnego (zajęcia edukacyjne, zajęcia plenerowe), mających na celu przeciwdziałanie agresji, przemocy w internecie i patologii wśród dzieci i młodzieży;
  • rozwijanie współpracy z Policją w zakresie działań, które mają na celu udzielenie jak najszybszej pomocy dzieciom i młodzieży w sytuacjach zagrażających ich zdrowiu lub życiu.

Tysiące telefonów. Dwóch konsultantów

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, od lat prowadząca Telefon Zaufania dla dzieci i młodzieży pod numer 116 111, do konkursu stanęła, ale przegrała.

Wygrała inna organizacja - Stowarzyszenie Ruch Pomocy Psychologicznej Integracja, które dostało 451 punktów. FDDS znalazło się na 10 miejscu - tylko 341.

„Zasady konkursy zmieniły się diametralnie i nasza fundacja nie miała szans otrzymać dotację na prowadzenie telefonu 116111. Zmiana stawia pod znakiem zapytania istnienie telefonu zaufania, który pomaga setkom tysięcy dzieci w trudnych sytuacjach. Także sytuacjach zagrożenie życia, bo przy współpracy z policją podejmujemy również działania interwencyjne, najczęściej w kryzysach prób samobójczych”

– mówi Monika Sajkowska, dyrektorka Fundacji.

Polska, podobnie jak inne kraje członkowskie Unii Europejskiej, w 2007 roku otrzymała rekomendację, by uruchomić linię pomocową i zarezerwować w tym celu numer 116 111. Za ten proces od początku odpowiedzialne było MSWiA. Fundacja co roku dostawała wsparcie od resortu w wysokości 150 tys. zł. Po przegranym konkursie może liczyć tylko na granty i dotacje. A roczny koszt funkcjonowania telefonu to ok. 700 tys. zł.

Środki, które Fundacja dostaje obecnie (z 1 proc. podatku, darowizn, dotacji), pozwalają na funkcjonowanie w znacznie mniejszym zakresie - do tej pory telefony i wiadomości online od dzieci odbierało siedmiu lub ośmiu konsultantów. Dziś - dwóch. Czasem trzech. A potrzeby dzieci są znacznie większe.

Milion odebranych telefonów

„Nawet w czasach, kiedy mieliśmy więcej pieniędzy, odbieraliśmy tylko ok. 20 proc. przychodzących połączeń. Teraz - o wiele mniej. Dzwonią tysiące dzieci, i jeśli są zdeterminowane, dzwonią po wielokroć. Jeśli nie mogą się dodzwonić, wysyłają wiadomość, na którą też ktoś musi odpowiedzieć. Tym bardziej, że numer jest znany od lat, promowany - między innymi na stronach MEN” - mówi Sajkowska.

"Teraz mechanizm działania telefonu jest rozmontowywany. Być może będziemy musieli zamknąć tę linię” - mówi Sajkowska. Na wysłane przez Rzecznika Praw Dziecka listy z pytaniem, czy konkurs w poprzednim kształcie zostanie przywrócony, ministerstwo na razie nie odpowiedziało.

;

Komentarze