Telefon Zaufania dla dzieci FDDS, który od lat boryka się z brakiem finansowania i tym razem nie dostał dotacji od MEN. Dzięki zbiórce zorganizowanej przez Szymona Hołownię Fundacja dostała 2 mln zł i może poszerzyć pomoc, ale stabilnego finansowania wciąż nie ma. Jak wiele NGO-sów na granicy wymarcia

Niedawno informowaliśmy o konkursie MEN na prowadzenie m.in. bezpłatnej ogólnopolskiej infolinii interwencyjno-informacyjnej z zakresu zdrowia psychicznego i zapobiegania samobójstwom wśród dzieci i młodzieży.

Dotacji nie dostała Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, której telefon zaufania działa od ponad 10 lat, a od 2016 nie ma żadnego finansowania z budżetu państwa. Linie są oblegane, dzieci nie mogą się dodzwonić. Mimo to MEN, zamiast rozszerzyć działanie aktywnej już i znanej dzieciom infolinii, wolał stworzyć zupełnie nową.

Fundacja wystąpiła z apelem do premiera Morawieckiego o wsparcie dla telefonu zaufania. „Wiem, że nasz apel może zostać odebrany w ten sposób, że nie możemy się pogodzić z porażką, ale naprawdę nie o to chodzi. Nie rozumiemy, dlaczego mając takie doświadczenie, nie możemy uzyskać żadnego dofinansowania” – tłumaczyła OKO.press Lucyna Kicińska, koordynatorka Telefonu Zaufania FDDS.

Brak wsparcia dla Fundacji wywołał burzę. Publicysta Szymon Hołownia zorganizował an Facebooku zbiórkę. „Pokażmy, ile może wkurzony suweren” – napisał. W dwa dni zebrano ponad 360 tys. zł, ponad 1,5 mln zł wpłaciła Kulczyk Foundation. Dzięki czemu telefon będzie mógł działać 24 godziny na dobę przez rok.

Doświadczenie nieistotne

Na pytanie o brak finansowania FDDS, MEN odpowiada lakonicznie: „Procedura zakończyła się wyborem najlepszej oferty”. Problem w tym, że – jak informowała Fundacja, sposób oceny był niejasny i często sprzeczny z regulaminem konkursu.

Pisaliśmy o tym tutaj:

Regulamin mówi m.in., że: „podstawowym warunkiem złożenia wniosku w konkursie jest posiadanie przez oferenta aktywnej infolinii oraz merytorycznie przygotowanych konsultantów”.

Jeśli w regulaminie chodzi o telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, a nie jakąkolwiek infolinię, ten warunek spełniała właściwie wyłącznie oferta Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która telefon zaufania prowadzi już ponad 10 lat – od 2016 bez żadnego rządowego wsparcia.

Urzędnicy MEN oceniający oferty przyznali Fundacji bardzo mało punktów, do przekroczenia progu zakwalifikowania się do dotacji zabrakło 2,75 pkt. „Nasze odwołanie nazwano »zarzutami«. Argumenty jakby były wymyślone tylko po to, żeby uzasadnić wcześniejsze niskie oceny. Mamy wrażenie, że urzędnicy nawet nie przeczytali naszej oferty, albo nie zapoznali się z regulaminem konkursu i wytycznymi wskazanymi w ogłoszeniu” – mówiła OKO.press Lucyna Kicińska z Fundacji.

Konkurs wygrała Fundacja Itaka, chociaż telefon zaufania dla dzieci i młodzieży musiała dopiero założyć, działa od 1 października 2019, a nabór konsultantów organizowała we wrześniu (czyli po ogłoszeniu wyników).

Każdy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży jest dziś na wagę złota. Polska przoduje wśród państw europejskich o najwyższej liczbie samobójstw wśród dzieci. FDDS szacuje, że w każdej klasie są statystycznie dwie osoby po próbie samobójczej.

Zadziwia jednak fakt, że MEN uparcie odmawia wsparcia istniejącego od wielu lat telefonu, który jest dzieciom dobrze znany. W 2016 roku pięć z dziesięciu linii telefonicznych musiało zostać wyłączonych gdy ministerstwo nagle wstrzymało finansowanie bezpłatnej i anonimowej pomocy najmłodszym. Nie rozpisano konkursu, nie wyjaśniono dlaczego.

Wcześniej Ministerstwo Sprawiedliwości nie przyznało dotacji z Funduszu Sprawiedliwości na działania FDDS związane z pomocą skrzywdzonym dzieciom i tworzeniu Centrów Pomocy Dzieciom, w ktorych dzieciom i ich bliskim zapewniano pomoc prawną, psychologiczną i medyczną. Pisaliśmy o tym tutaj:

Hołownia: pokażmy, co może wkurzony suweren

„Fundację już znałem, mam o niej bardzo dobre zdanie. O braku dotacji dowiedziałem się od znajomych, potem przeczytałem artykuł na OKO.press i już wiedziałem, co muszę zrobić” – mówi nam Szymon Hołownia, publicysta i pisarz, który postanowił sam zacząć zbiórkę środków na Telefon Zaufania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

„Uważam za głęboko niemoralne to, że rząd jest w stanie bez trudu znaleźć miliardy na propagandowe głupoty [grające ławki, strzelnice w każdym powiecie] i pielęgnowanie swego dobrobytu, a nie ma go na telefon, który już ocalił życie tysiący polskich dzieciaków. FDDS powinna dostać tę kasę nie musząc o nią prosić, albo czytać opinie jakichś »mędrców«, że nie wie, w jakich godzinach dzieci dzwonią po pomoc, bo MEN wie lepiej” – pisze na facebooku Hołownia.

„Rząd widzi potrzebę, by takich telefonów było więcej? Niech wspiera otwarcie kolejnego. I kolejnego. Niech będzie ich dziesięć, dwadzieścia, ile trzeba. Biedny rząd nie da na to pieniędzy? Bez łaski. My damy. No i daliśmy. Daliśmy, że hej”.

W dwie doby zebrano tyle, że telefon będzie mógł działać przez 24 godziny na dobę przez rok.

Jednorazowa akcja to za mało

Jednorazowy zastrzyk pieniędzy nie wystarczy, żeby zapewnić Fundacji stabilną działalność.

„Sam mam dwie fundacje, wiem, że akcje to super sprawa, ale podstawą jest stałe, kapiące co miesiąc, regularne wsparcie, bo to ono daje największe poczucie bezpieczeństwa i pozwala myśleć z nadzieją nie tylko o tym roku, ale i o tym, co z rok. I za rok” – pisze Hołownia.

Wesprzeć działania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę przekazując można tutaj.

Do apelu Fundacji do premiera Morawieckiego przyłączyła się Koalicja „NIE dla chaosu w szkole” zrzeszająca organizacje i stowarzyszenia działające na rzecz polskiej edukacji: „Jest rzeczą niedopuszczalną, by tak potrzebna instytucja nie miała odpowiedniego budżetu, pozwalającego jej na sprawne funkcjonowanie i musiała czekać na wsparcie darczyńców.”

Petycje można podpisać tutaj.

Anna Krawczak, badaczka i członkini Interdyscyplinarnego Zespołu UW Badań nad Dzieciństwem w poście na Facebooku zwraca uwagę, że sprawa telefonu zaufania dotyczy szerszego problemu – tego jak rząd „w białych rękawiczkach wykańcza organizacje pozarządowe niosące pomoc słabszym i potrzebującym. Jak podkopuje się zaufanie do NGOsów, jak wygasza oddziały psychiatryczne dla dzieci i młodzieży, jak wymierza policzek tym, którzy chcą zawalczyć o lepsze możliwości i pomoc dla dzieci, młodzieży, kobiet doświadczających przemocy, uchodźców”.

Taki los spotkał m.in. Fundację Refugee.pl pomagającą uchodźcom. Dzięki zbiórce przetrwania zorganizowanej w grudniu, Fundacji udało się przeżyć aż do teraz. Dłużej działać nie może. Brak stabilnego finansowania, po tym jak PiS zablokował fundusze unijne, okazał się morderczy.

Na odchodne Refugge.pl napisało: „Uważamy, że odcinanie organizacji pozarządowych od pieniędzy jest działaniem na szkodę naszego społeczeństwa i Polski. To właśnie one są na pierwszej linii zarówno na co dzień, jak i w wyjątkowych sytuacjach kryzysowych. Ich wyniszczanie jest krótkowzroczne. Utrudnia to dostęp do doświadczonych ekspertów i sprawia, że ich wiedza bezpowrotnie przepada”.

Telefon zaufania dzieci i młodzieży Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę ma numer  116 111.

Nowo uruchomiony całodobowy telefon Fundacji Itaka dostępny jest pod numerem 800 080 222.

OKO.press to medium obywatelskie.
Utrzymujemy się z dobrowolnych wpłat Czytelników.

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Komentarze

  1. Przy okazji szacunek dla Szymona Hołowni, który nb. jest zdeklarowanym katolikiem – to taka uwaga dla zagorzałych krytyków Kościoła. Taką twarz Kościoła chcemy oglądać, tak realizuje się chrześcijańskie miłosierdzie, i to bez udziału biskupów, którzy w sprawie nieprzyznania dotacji dla FDDS nie zająknęli się ani słówkiem.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!