0:00
05 marca 2017

Telewizja wyklęta. Czego Macierewicz nie powiedział w "Teleranku"

Minister Antoni Macierewicz wystąpił gościnnie w programie dla dzieci w TVP. Jadł grochówkę i opowiadał dzieciom o "żołnierzach wyklętych". Uzupełniamy to, czego nie powiedział

Wydrukuj

"Teleranek" nie ma szczęścia do polityki. 13 grudnia 1981 r. programu nie było - generał Wojciech Jaruzelski ogłosił akurat stan wojenny.

Niedziela 5 marca 2017 r. też zapewne zostanie zapamiętana przez widzów wskrzeszonego niedawno przez TVP programu. Na szok było narażonych co prawda mniej dzieci niż w PRL (w kwietniu 2016 r. program oglądało zaledwie 330 tys. widzów, w tym tylko 20 tys. dzieci; przegrywał wówczas ze wszystkimi konkurentami). W wydaniu specjalnym "Teleranka" o "żołnierzach wyklętych" pojawił się minister obrony Antoni Macierewicz. (Program można obejrzeć na stronie TVP.)

Program rozpoczął się wizytą młodych prezenterów w "pokoju zagadek" IPN, w którym dzieci musiały uwolnić więzionego przez UB "Orlicza". (Opisywaliśmy w OKO.press pokój zagadek IPN.)

Potem o "niezłomnych" opowiadał Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, które powstanie w dawnym areszcie śledczym w Warszawie przy ul. Rakowieckiej. Dyrektorowi wymsknęło się parę nieścisłości.

"Żołnierze niezłomni byli wierni przysiędze, którą składali w najpiękniejszej polskiej armii - Armii Krajowej", mówił, dodając, że byli oni wierni "polskiemu rządowi, który rezydował na emigracji w Londynie".

Historię dla dzieci można upraszczać, ale istnieją w tym względzie pewne granice. AK została rozwiązana rozkazem swojego komendanta - zamęczonego później przez komunistów gen. Leopolda Okulickiego - 19 stycznia 1945 r. Dowódca zalecał w ostatnim rozkazie podwładnym:

W zmienionych warunkach nowej okupacji działalność naszą nastawić musimy na odbudowę niepodległości i ochronę ludności przed zagładą. W tym celu i w tym duchu wykorzystać musimy wszystkie możliwości działania legalnego, starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego.

Przesłanie było jasne - walkę o niepodległość trzeba toczyć metodami politycznymi, a nie z bronią w ręku w lesie. Uczciwe byłoby także powiedzieć, że to rząd "lubelski" - Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej - został uznany za legalny rząd polski przez większość krajów zachodnich, w tym najważniejsze mocarstwa sojusznicze. To na jego podstawie miał powstać po demokratycznych wyborach nowy, w pełni legalny rząd polski (wybory zostały sfałszowane przez komunistów, ale to inna historia).

Dyrektor Pawłowicz na pożegnanie wręczył prowadzącym "Teleranek" koszulki z napisem "11 grupa operacyjna NSZ". I powiedział:

"Żebyście pamiętali o wspaniałych polskich żołnierzach, których komuniści nazwali bandytami, a oni byli polskimi patriotami, polskimi bohaterami".

Akurat w przypadku żołnierzy NSZ - nacjonalistycznego odłamu podziemia - sprawa jest trudniejsza, niż się dyrektorowi Pawłowiczowi wydaje. Żołnierzom NSZ niektórzy współcześni historycy zarzucają antysemityzm i mordy na Żydach, którzy przeżyli okupację.

Dalej "Teleranek" uraczył widzów długą relacją z biegu "wyklętych". Dzieci czyściły buty wojskowe pod nadzorem grupy rekonstrukcyjnej. "Gratuluję, nadajecie się do armii" - usłyszały.

Na mecie biegu czekał na nich minister Antoni Macierewicz, z którym prezenterzy zjedli grochówkę.

"Ten bieg jest taki ważny, ponieważ przypomina nam, o ludziach, którzy poświęcili swoje życie po, żebyśmy my mogli spokojnie i w pokoju żyć, żebyśmy mogli jeść tę grochówkę, żebyście mogli się w spokoju uczyć" - mówił Macierewicz.

"Wygrali, okazało się że mieli rację. Nie ci, którzy się podporządkowali, którzy mówili, że trzeba się podporządkować, trzeba uznać wyroki historii" - dodawał.

Musimy sprostować wypowiedzi ministra obrony: żołnierze "wyklęci" przegrali, i to z kretesem - zostali wyłapani lub zabici, a wielu z nich straciło wiele lat życia i zdrowie w więzieniach Polski Ludowej.

Być może minister Macierewicz sądzi, że "wyklęci" wygrali w sensie politycznym. I to jednak jest fałsz. Polska odzyskała w 1989 r. niepodległość nie dzięki "wyklętym", ale dzięki opozycji demokratycznej, "Solidarności" i kompromisowi zawartemu z władzą przy Okrągłym Stole. To dziwne, że minister tego nie pamięta. Współzakładał przecież w 1976 r. Komitet Obrony Robotników.

"Teleranek" zakończył się sprawozdaniem z koncertu poświęconego "wyklętym", który przypomniał "Oku" konkursy piosenki wojskowej w Kołobrzegu z dawnych czasów. A przecież nie po to minister Macierewicz wspólnie z Adamem Michnikiem i Jackiem Kuroniem obalał PRL, żeby dziś w telewizji było to samo.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne