Minister Antoni Macierewicz wystąpił gościnnie w programie dla dzieci w TVP. Jadł grochówkę i opowiadał dzieciom o "żołnierzach wyklętych". Uzupełniamy to, czego nie powiedział

„Teleranek” nie ma szczęścia do polityki. 13 grudnia 1981 r. programu nie było – generał Wojciech Jaruzelski ogłosił akurat stan wojenny.

Niedziela 5 marca 2017 r. też zapewne zostanie zapamiętana przez widzów wskrzeszonego niedawno przez TVP programu. Na szok było narażonych co prawda mniej dzieci niż w PRL (w kwietniu 2016 r. program oglądało zaledwie 330 tys. widzów, w tym tylko 20 tys. dzieci; przegrywał wówczas ze wszystkimi konkurentami). W wydaniu specjalnym „Teleranka” o „żołnierzach wyklętych” pojawił się minister obrony Antoni Macierewicz. (Program można obejrzeć na stronie TVP.)

Program rozpoczął się wizytą młodych prezenterów w „pokoju zagadek” IPN, w którym dzieci musiały uwolnić więzionego przez UB „Orlicza”. (Opisywaliśmy w OKO.press pokój zagadek IPN.)



Potem o „niezłomnych” opowiadał Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, które powstanie w dawnym areszcie śledczym w Warszawie przy ul. Rakowieckiej. Dyrektorowi wymsknęło się parę nieścisłości.

„Żołnierze niezłomni byli wierni przysiędze, którą składali w najpiękniejszej polskiej armii – Armii Krajowej”, mówił, dodając, że byli oni wierni „polskiemu rządowi, który rezydował na emigracji w Londynie”.

Historię dla dzieci można upraszczać, ale istnieją w tym względzie pewne granice. AK została rozwiązana rozkazem swojego komendanta – zamęczonego później przez komunistów gen. Leopolda Okulickiego – 19 stycznia 1945 r. Dowódca zalecał w ostatnim rozkazie podwładnym:

W zmienionych warunkach nowej okupacji działalność naszą nastawić musimy na odbudowę niepodległości i ochronę ludności przed zagładą. W tym celu i w tym duchu wykorzystać musimy wszystkie możliwości działania legalnego, starając się opanować wszystkie dziedziny życia Tymczasowego Rządu Lubelskiego.

Przesłanie było jasne – walkę o niepodległość trzeba toczyć metodami politycznymi, a nie z bronią w ręku w lesie. Uczciwe byłoby także powiedzieć, że to rząd „lubelski” – Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej – został uznany za legalny rząd polski przez większość krajów zachodnich, w tym najważniejsze mocarstwa sojusznicze. To na jego podstawie miał powstać po demokratycznych wyborach nowy, w pełni legalny rząd polski (wybory zostały sfałszowane przez komunistów, ale to inna historia).

Dyrektor Pawłowicz na pożegnanie wręczył prowadzącym „Teleranek” koszulki z napisem „11 grupa operacyjna NSZ”. I powiedział:

Żebyście pamiętali o wspaniałych polskich żołnierzach, których komuniści nazwali bandytami, a oni byli polskimi patriotami, polskimi bohaterami”.

Akurat w przypadku żołnierzy NSZ – nacjonalistycznego odłamu podziemia – sprawa jest trudniejsza, niż się dyrektorowi Pawłowiczowi wydaje. Żołnierzom NSZ niektórzy współcześni historycy zarzucają antysemityzm i mordy na Żydach, którzy przeżyli okupację.



Dalej „Teleranek” uraczył widzów długą relacją z biegu „wyklętych”. Dzieci czyściły buty wojskowe pod nadzorem grupy rekonstrukcyjnej. „Gratuluję, nadajecie się do armii” – usłyszały.

Na mecie biegu czekał na nich minister Antoni Macierewicz, z którym prezenterzy zjedli grochówkę.

„Ten bieg jest taki ważny, ponieważ przypomina nam, o ludziach, którzy poświęcili swoje życie po, żebyśmy my mogli spokojnie i w pokoju żyć, żebyśmy mogli jeść tę grochówkę, żebyście mogli się w spokoju uczyć” – mówił Macierewicz.

„Wygrali, okazało się że mieli rację. Nie ci, którzy się podporządkowali, którzy mówili, że trzeba się podporządkować, trzeba uznać wyroki historii” – dodawał.

Musimy sprostować wypowiedzi ministra obrony: żołnierze „wyklęci” przegrali, i to z kretesem – zostali wyłapani lub zabici, a wielu z nich straciło wiele lat życia i zdrowie w więzieniach Polski Ludowej.

Być może minister Macierewicz sądzi, że „wyklęci” wygrali w sensie politycznym. I to jednak jest fałsz. Polska odzyskała w 1989 r. niepodległość nie dzięki „wyklętym”, ale dzięki opozycji demokratycznej, „Solidarności” i kompromisowi zawartemu z władzą przy Okrągłym Stole. To dziwne, że minister tego nie pamięta. Współzakładał przecież w 1976 r. Komitet Obrony Robotników.

„Teleranek” zakończył się sprawozdaniem z koncertu poświęconego „wyklętym”, który przypomniał „Oku” konkursy piosenki wojskowej w Kołobrzegu z dawnych czasów. A przecież nie po to minister Macierewicz wspólnie z Adamem Michnikiem i Jackiem Kuroniem obalał PRL, żeby dziś w telewizji było to samo.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym