0:00
Prawa autorskie: Fot. Bartosz Banka / Agencja GazetaFot. Bartosz Banka /...
14 stycznia 2023

Ten jest zboczony, kto sieje nienawiść - mówił Adamowicz w mowie o miłości [4. rocznica śmierci]

"To jest cudowny czas dzielenia się dobrem" - powiedział 13 stycznia 2019 Paweł Adamowicz ze sceny WOŚP. Chwilę potem upadł ugodzony nożem. W 4. rocznicę śmierci przypominamy fragmenty Jego porywającej mowy o miłości na Trójmiejskim Marszu Równości w 2017 roku.

Wydrukuj

"Paweł został zamordowany, bo był bardzo odważny. Zanim ugodził go nóż mordercy, zabiły go wasze słowa" - mówiła w czasie uroczystości upamiętniających śmierć Pawła Adamowicza 13 stycznia 2023 jego żona. - Usłyszcie wreszcie ten krzyk, usłyszcie to wołanie Pawła. Kto z was będzie na tyle odważny, żeby skończyć z nienawiścią? Kto z was wyrwie murom zęby nienawiści?" - pytała Magdalena Adamowicz.

To wydarzyło się wieczorem 13 stycznia 2019 roku. Na Targu Węglowym w Gdańsku kończył się 27. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na scenie pojawił się prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który całym sercem angażował się w tę charytatywną akcję.

"Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję, bo na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami.

To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani, Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie. Dziękuję wam!"

- powiedział Adamowicz tuż przed rytuałem Światełka do Nieba.

Kiedy odliczanie się skończyło i rozbłysły zimne ognie, do Pawła Adamowicza podbiegł Stefan W. i zadał mu trzy ciosy nożem. Prezydent Gdańska klęknął, osunął się na deski. Dzień później - 14 stycznia 2019 roku - zmarł w szpitalu.

Czwarta już rocznica śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza stała się okazją do refleksji o mowie nienawiści, która wciąż wisi nad naszym życiem publicznym. "Polityka robi się coraz agresywniejsza - mówiła "Faktom" TVN 14 stycznia Antonina Adamowicz, córka prezydenta - Politykom pozwala się na coraz dobitniejsze epitety".

Z tej okazji chcemy w OKO.press przypomnieć kilka fragmentów przemówienia Adamowicza podczas Trójmiejskiego Marszu Równości w 2017 roku, które przeszło do historii odwagi i dobra w polskim życiu publicznym.

Chrześcijańska miłość nie wyklucza

W 2005 roku, prezydent Gdańska, członek i współzałożyciel Platformy Obywatelskiej, Paweł Adamowicz zasłaniając się „względami formalnymi” zakazał organizacji Wiecu Równości. Dzięki wsparciu wojewody pomorskiego i „Solidarności” działacze ostatecznie obronili zgromadzenie.

W 2017 roku, ku zaskoczeniu społeczności LGBTI, Adamowicz – prezydent w trakcie swojej już piątej kadencji – zapowiedział, że chciałby otworzyć i poprowadzić trzeci Trójmiejski Marsz Równości. Mówił: „Czasem człowiek zmienia poglądy. Moje, kiedyś bardzo konserwatywne, także się zmieniają,

ale niezależnie, czy jesteśmy konserwatystami, czy liberałami, a może socjalistami, powinniśmy pamiętać o szacunku dla drugiego człowieka i prawie do wyrażania swoich poglądów i przekonań – nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy”.

Swoją decyzję spuentował słowami papieża Franciszka, który rozpoczynając pontyfikat powiedział: „Kim jestem, by oceniać”.

W przemówieniu otwierającym Marsz Równości w Gdańsku w sobotę 27 maja 2017 roku Adamowicz poszedł dalej, odwołując się do swego rozumienia chrześcijaństwa.

Cytując Jana Pawła II dokonał reinterpretacji nauczania Kościoła w kwestii LGBTI, które mimo nowych tonów papieża Franciszka trzyma się tezy, że homoseksualizm jest wyrazem sprzecznego z prawem naturalnym nieuporządkowania.

Kościół wzywa wprawdzie do traktowania osób LGBTI z szacunkiem, ale do samych gejów i lesbijek kieruje pełen hipokryzji apel o „czystość”, czyli powstrzymanie się od grzesznego seksu.

Adamowicz mówił, że „jego obecność na marszu jest zgodna z jego chrześcijaństwem sumieniem i chodzeniem do kościoła”. Przedstawił wizję chrześcijaństwa jako religii miłości:

„Chrześcijaństwo łączy, nie dzieli. Miłość może tylko łączyć”.

Gdańsk silny, bo otwarty na innych

Drugim odwołaniem Pawła Adamowicza, rodowitego gdańszczanina, okazała się tradycja Gdańska.

„Nasze miasto Gdańsk chce być otwarte na różnorodność. Różnorodność jest bogactwem, nie jest problemem! Tylko w spotkaniu z innym, tylko w spotkaniu z obcym, możemy się wzbogacić” – mówił prezydent oklaskiwany przez uczestniczki i uczestników kolorowej manifestacji.

„Życie wsobne nic nie daje. Dopiero spotkanie z inną kulturą, z odmiennością czyni nas bogatszym. Chcemy w Gdańsku być odważniejsi w spotkaniu z innością.

Gdańsk przez wieki budowany był przez różnorodność, przyjmował prześladowanych Szkotów, Holendrów, był miastem otwartym. Przestał się rozwijać, gdy rządzili nim naziści, ludzie o wąskich, zamkniętych horyzontach” – mówił Adamowicz, jakby był wyznawcą teorii klasy kreatywnej Richarda Floridy, który widzi przyszłość świata w metropoliach, których jednym ze źródeł rozwoju jest właśnie różnorodność.

"Miłość nie wojna – tak nazwaliście tegoroczny marsz równości. Czy pod takim hasłem ktoś może się nie podpisać?

Wszyscy muszą się podpisać. Gdańsk to miasto wolności, miasto solidarności, miasto, które chce łączyć, nikogo nie wyklucza, każdym chce się zaopiekować. Dlatego stworzyliśmy Gdańską Radę ds. Imigrantów i Radę ds. Równego Traktowania”.

Słowami Jana Pawła II opisał inną wspólnotę

Zaskakująca była końcówka, w której Adamowicz odwołał się do homilii JPII w czasie mszy na Zaspie 12 czerwca 1987 roku.

„Za parę dni minie 30 lat od ważnych słów, które zostały wypowiedziane kilometr stąd, byłem na tamtym zgromadzeniu, milion Polek i Polaków, wysłuchało opowieści o solidarności międzyludzkiej Jana Pawła II, że każdy powinien pomóc drugiemu nieść brzemię, czyli los, czyli przyszłość.

Nigdy jeden przeciw drugiemu, tylko razem, solidarnie. Niech to będzie naszą inspiracją, budujmy Gdańsk, Pomorze i Polskę, wolną i solidarną, nikogo nie wykluczającą, wszystkich przyjmującą”.

Fragment słynnej homilii Jana Pawła II z mszy dla świata pracy 18 czerwca 1987 roku brzmi: „Jeden drugiego brzemiona noście — to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność — to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie".

Przejdźmy jeszcze do drugiego czytania dzisiejszej liturgii. „Jeden drugiego brzemiona noście” — pisze św. Paweł do Galatów (6, 2), a słowa te mają wielką nośność. „Jeden... drugiego”. Człowiek nie jest sam, żyje z drugimi, przez drugich, dla drugich. Cała ludzka egzystencja ma właściwy sobie wymiar wspólnotowy — i wymiar społeczny. Ten wymiar nie może oznaczać redukcji osoby ludzkiej, jej talentów, jej możliwości, jej zadań.

Właśnie z punktu widzenia wspólnoty społecznej musi być dość przestrzeni dla każdego. Jednym z ważnych zadań państwa jest stwarzanie tej przestrzeni, tak aby każdy mógł przez pracę rozwinąć siebie, swoją osobowość i swoje powołanie. Ten osobowy rozwój, ta przestrzeń osoby w życiu społecznym jest równocześnie warunkiem dobra wspólnego.

Jeśli człowiekowi odbiera się te możliwości, jeśli organizacja życia zbiorowego zakłada zbyt ciasne ramy dla ludzkich możliwości i ludzkich inicjatyw — nawet gdyby to następowało w imię jakiejś motywacji „społecznej” — jest, niestety, przeciw społeczeństwu. Przeciw jego dobru — przeciw dobru wspólnemu.

„Jeden drugiego brzemiona noście” — to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność — to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza od solidarności. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej — rosną zbyt ciężkie brzemiona. I rozkład tych brzemion narasta w sposób nieproporcjonalny. Gorzej jeszcze: gdy mówi się: naprzód „walka” — choćby w znaczeniu walki klas — to bardzo łatwo drugi, czy drudzy pozostają na „polu społecznym” przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zwalczyć, których trzeba zniszczyć. Nie jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia — z którymi wspólnie należy obmyślać, jak „dźwigać brzemiona”. „Jeden drugiego brzemiona noście”.

Uniesiony owacją, jaką dostał, Adamowicz nawiązał do polskiej homofobii uderzając w ewangeliczny ton: „Jak słyszycie, że ktoś jest zboczony, że ktoś jest zepsuty, to powiem tak:

ten jest zboczony, który sieje nienawiść, ten jest zepsuty, który odnosi się do drugiego z wrogością, trzyma rękę wyciągniętą w nienawiści, chce rzucić kamieniem, chce potraktować go pałką, ten który mówi złe słowa, złą energię wysyła do drugiego człowieka, ten jest, przepraszam, zboczony. My jesteśmy najnormalniejsi na świecie”.

„My was wyleczymy”

Jeszcze przed rozpoczęciem marszu doszło do incydentu. Kontrdemonstranci z nacjonalistycznej homofobicznej prawicy wyrwali kilka flag uczestnikom marszu i podeptali je. Marszowi towarzyszyły grupki z ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej z transparentami „My was wyleczymy”, „Gdańsk wolny od dewiacji”, „Nie ma wstępu pederasta do centrum naszego miasta”.

W Marszu Równości w Gdańsku wzięło udział ok. 5 tysięcy osób. Policja skutecznie interweniowała, gdy w al. Grunwaldzkiej połączone siły ONR, Młodzieży Wszechpolskiej i „obrońców życia” próbowały zakłócić marsz.

Słowa Pawła Adamowicza cytowane są na kolejnych Marszach Równości, nie tylko w Gdańsku.

Udostępnij:

Redakcja OKO.press

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne