0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.plFot. Grzegorz Celeje...

Pożary lub próby podpaleń obiektów handlowych, fabryk czy składów budowalnych, do jakich doszło w 2024 r. na terenie kilku państw europejskich, także w Polsce, zrealizowała ta sama grupa terrorystyczna. I ci sami są zleceniodawcy sabotaży – rosyjski wywiad. Te same metody działania. Ten sam cel: zastraszania ludzi, wzbudzanie strachu i nieufności oraz utrudniania wsparcia dla Ukrainy w czasie wojny.

Do takich wniosków doszli śledczy z międzynarodowego zespołu, powołanego przez Eurojust – Agencję Unii Europejskiej ds. Współpracy Wymiarów Sprawiedliwości w Sprawach Karnych. Od 2024 r. współpracowali z nimi polscy funkcjonariusze służb. Członkowie zidentyfikowanej siatki terrorystycznej odpowiadają obecnie przed sądami w każdym z wymienionych państw.

Zidentyfikowanie całej grupy nie oznacza, że rosyjski wywiad nie posługiwał się też innymi osobami do realizacji podobnych akcji.

Kremlowskie służby działały na dużą skalę i zlecały podpalenia także zainteresowanym spoza tej grupy.

Zaś w zatrzymanej siatce nie działali profesjonaliści, lecz przypadkowo zwerbowani ochotnicy, najczęściej cudzoziemcy, przyjmujących zlecenia z powodów finansowych. Co ciekawe, mimo ustalenia konkretnego wynagrodzenia (z reguły w kryptowalutach) z funkcjonariuszami rosyjskich służb i dokonania podpalenia, część werbowanych nigdy nie zobaczyła rosyjskich pieniędzy.

Kolumbijczyk Andreas H.C.

Eurojust opublikował komunikat w tej sprawie w ostatnich dniach stycznia. Śledczy uznali, że do jednej grupy terrorystycznej należały osoby, zatrzymane w kilku krajach europejskich. W Rumunii podejrzany został złapany w lipcu 2024 r. podczas robienia zdjęć miejsc, które miały być później podpalone.

W Czechach mężczyzna podpalił autobusy w Pradze, opryskując je olejem, polewając benzyną, a następnie podpalając.

Przeszukiwał też inne miejsca sprawdzając, czy da się je łatwo podpalić. Chodzi o 27-letniego Kolumbijczyka, Andreasa H.C. Jak pisałam w OKO.press na początku stycznia 2026 r., Andreas H.C. w czerwcu 2025 r. został już skazany przez czeski sąd za podpalenie zajezdni. Wymierzono mu karę ośmiu lat więzienia, zasądzono też bezterminową deportację z kraju i obowiązek zapłaty odszkodowania za wyrządzone szkody. Mężczyzna przyznał się do winy.

Ale to nie koniec odpowiedzialności Andreasa H.C. W Polsce postawiono mu kolejne zarzuty – za podpalenie, w maju 2024 r., dwóch składów budowlanych na terenie województwa mazowieckiego: w Warszawie i Radomiu.

Kolumbijczyk podpalał obiekty, używając koktajli Mołotowa. Instrukcję ich przygotowania dostał od rosyjskich funkcjonariuszy. Ci przekazali mu zresztą dokładny plan ataku, łącznie z informacjami o tym, jak ma dojechać na miejsce i jak się stamtąd oddalić.

W Polsce grozi mu kara od 10 lat pozbawienia wolności do kary dożywocia.

Przeczytaj także:

„Prowadzone w Polsce postępowanie dotyczące podejrzanego i jego mocodawców ma charakter rozwojowy i jest w toku. W najbliższym czasie będzie rozszerzone o kolejne wątki” – poinformowało ABW.

Fałszywki w internecie

Kolumbijczyk szczegółowo dokumentował swoje ataki, bo właśnie na podstawie dokumentacji fotograficznej i wideo miał otrzymać wynagrodzenie od rosyjskiego wywiadu. Zdjęcia i nagrania, jak podkreślił Eurojust w komunikacie, „zostały później rozpowszechnione przez rosyjskojęzyczne media internetowe,

fałszywie przedstawiając je jako akty sabotażu przeciwko infrastrukturze wojskowej NATO w celach dezinformacyjnych i propagandowych.

Ten wątek opisałam dokładnie w OKO.press. W styczniu jako pierwsi poinformowaliśmy, że informację o pożarze w Radomiu ujawniły rosyjskie kanały na Telegramie: Swarscziki i Otryad Kovpaka. Zrobiły to wtedy, gdy w Polsce o podpaleniu nie wiedziały jeszcze żadne media. Kanał Otryad Kovpaka był od kilku lat identyfikowany przez służby ukraińskie jako kanał powiązany z rosyjskim wywiadem GRU. Pierwszy był mniej znany, ale analiza udostępnianych przez niego treści wskazuje, że także za nim stoją rosyjskie służby.

„Zdjęcia i filmy, przedstawiające pożar radomskiego składu budowlanego, kanał Swarscziki opublikował przed południem 30 maja (pożar wybuchł w nocy), dokładnie o godzinie 10:57. Jeszcze wcześniej, o godz.10:00, o tym samym zdarzeniu napisał kanał Otryad Kovpaka. W Polsce wtedy nikt o tym pożarze nie informował” – pisałam. – „Część zdjęć i filmów z pożaru w Radomiu na obu kanałach była identyczna, ale też w obu źródłach pojawiły się materiały unikalne, które się nie powtarzały. Wyglądało to tak, jakby ktoś dość przypadkowo rozdzielił przesłaną przez Kolumbijczyka dokumentację między administratorów dwóch kanałów.”

Atak na fabrykę zbrojeniową

Te same kanały podawały też informacje o sabotażach, których nie było. Rozpowszechniały fake newsy po to, by za kolejne „ataki” na Zachodzie obarczać odpowiedzialnością Ukraińców. I w ten sposób zniechęcać obywateli państw europejskich do pomagania Ukrainie w czasie wojny z Rosją.

Osoby należące do tej samej siatki terrorystycznej usiłowały zniszczyć fabrykę zbrojeniową na Litwie , która produkowała między innymi wyposażenie przekazywane wojskom ukraińskim. Chociaż przestępcy przywieźli wszystkie materiały potrzebne do przeprowadzenia ataku, zrezygnowali z niego, ponieważ zauważyli ich przypadkowo przechodzący obok ludzie. Spróbowali więc drugi raz. I wtedy już rzeczywiście wzniecili pożar, ale nie spowodował on żadnych szkód. Jak się okazało, przestępcy użyli za mało materiałów łatwopalnych.

Kadr z materiału udostępnionego przez Eurojust. Mężczyzna podpala teren, na którym znajduje się sprzęt wojskowy.

Poza skazanym w Czechach Andreasem H.C, także w Rumunii skazano już członka tej samej grupy terrorystycznej na sześć lat więzienia. Na Litwie do Sądu Okręgowego w Szawłach skierowano właśnie akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom za udział w zorganizowanej grupie terrorystycznej i usiłowanie przeprowadzenia ataków terrorystycznych. Rozpoczęcie procesu planowane jest jeszcze w tym roku. Polski proces Kolumbijczyka jeszcze się nie rozpoczął, bo służby wciąż zbierają dowody dotyczące osób, które współpracowały przy podpaleniach z Andreasem H.C.

;
Na zdjęciu Anna Mierzyńska
Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.

Komentarze