"Chcemy, żeby przyszły prezydent powołał radę ds. klimatu i poparł Europejski Zielony Ład" -mówi współprzewodnicząca Zielonych Małgorzata Tracz. I zapowiada: "Jeśli popieramy kandydata, to chcemy współtworzyć jego kampanię, wpływać na przekaz, być doradcami kandydata w tym zakresie"

Zieloni nie wystawią własnego kandydata na prezydenta. Rada Krajowa partii zdecydowała w niedzielę 26 stycznia 2020, że będzie negocjować z tymi kandydatami, którzy już się zgłosili.

Dla partii, która po raz pierwszy od powstania w 2004 roku wprowadziła do Sejmu posłów i to zaledwie troje, kampania prezydencka byłaby zapewne zbyt wielkim wysiłkiem. Zieloni postanowili wykorzystać okazję i wpłynąć na to, czego będzie dotyczyła kampania.

Postawili warunek: poprą tego lub tę, kto zarówno w kampanii, jak w przyszłej prezydenturze postawi na sprawy dotyczące klimatu.

W rozmowie z OKO.press współprzewodnicząca partii Zieloni, Małgorzata Tracz, mówi, że chodzi zwłaszcza o poparcie Europejskiego Zielonego Ładu i powołanie rady ds. klimatu. Czy czegoś chcą w zamian za swoje poparcie? Tracz mówi nam, że tak: wpływu na kampanię wyborczą popieranego kandydata.

Opowiada też o tym, jaki powinien być idealny „zielony prezydent”: „Powinien mieć świadomość, że

jego decyzje wpłyną na losy Polek i Polaków, którzy dopiero się urodzą. Powinien mieć odwagę i ambicję, nie bojąc się podejmowania śmiałych wyborów, od których zależeć będzie pomyślność przyszłych pokoleń.

Zielony prezydent musi pamiętać o tym, że Ziemi nie dziedziczymy po naszych rodzicach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci”.

Poniżej cała rozmowa.

Kandydaci 2020 o klimacie

Na razie do Zielonych z prośbą o poparcie zwróciła się tylko kandydatka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska. W rozmowie z OKO.press mówiła: „Sprawy zdrowia i klimatu, tak bardzo ze sobą połączone, są jednymi z najważniejszych dla poczucia bezpieczeństwa wszystkich Polek i Polaków”. Zapowiedziała też, że młodzi, których szczególnie obchodzą sprawy klimatu, będą stałymi gośćmi w jej kancelarii.

Podczas konwencji Lewicy 19 lutego 2020 Robert Biedroń ogłosił zwołanie Europejskiego Szczytu Klimatycznego w 2021 roku. Chce, żeby Polska stała się „liderem zielonej transformacji w naszej części Europy”.

Władysław Kosiniak-Kamysz będzie dążył do tego, żeby w 2030 roku połowa energii produkowanej w Polsce pochodziła z OZE (obecnie ok. 15 proc.). Chce też embarga na import węgla z Rosji.

Na najbardziej zielonego kandydata kreuje się Szymon Hołownia. W rozmowie z TOK FM mówił, że termin odejścia od węgla trzeba ustalić w dialogu między związkami zawodowymi, przemysłem i ekologami. Jego zdaniem dotychczasowa dyskusja na temat neutralności klimatycznej jest zdominowana przez demagogię i „zaklinanie rzeczywistości”. W jednym z felietonów pisał: „Promowanie spożycia i produkcji mięsa to jedna z najgłupszych rzeczy”.

Tracz: Prezydent musi pamiętać, że pożyczamy Ziemię od naszych dzieci

Agata Szczęśniak, OKO.press: Ogłosiliście casting na „zielonego prezydenta”.

Małgorzata Tracz, współprzewodnicząca partii Zieloni: Nie nazwałabym tego castingiem. Podjęliśmy decyzję, że nie wystawiamy własnego kandydata lub kandydatki. Wynika to z tego, że czujemy odpowiedzialność za Polskę. Wiemy, że te wybory będą kluczowe, mogą zmienić układ sił w polskiej polityce, zatrzymać demontaż państwa prawa, państwa demokratycznego. Wybory prezydenckie dla Zielonych byłyby świetną okazją do sprawdzenia, jakie mamy teraz poparcie w skali kraju. Ale okoliczności nie pozwalają na robienie takiego „sondażu” czy konkursu piękności, jak mówią złośliwi.

Bardzo zależy nam na obronie wartości demokratycznych i na podjęciu realnych działań w zakresie powstrzymania zmian klimatycznych. Kandydat lub kandydatka zasługujący na poparcie, powinien walczyć o zwycięstwo. To niezwykle ważne, żeby przyszły prezydent w swojej kampanii i prezydenturze podkreślał kwestię kryzysu klimatycznego oraz tego, że Polska musi dążyć do unijnego celu neutralności klimatycznej w 2050 roku.

Co to znaczy, że te sprawy mają być priorytetem kandydatki lub kandydata?

Każdy kandydat będzie miał program, ogłosi swoje priorytety. Chcemy by jednym z nich było dążenie do neutralności klimatycznej i ogólniej: odpowiedź na kryzys klimatyczny.

Czyli to nie musi być rzecz najważniejsza? Jeśli będzie miał 5 punktów, wśród nich ochrona zdrowia, praworządności oraz klimat, to Zielonych satysfakcjonuje?

Tak.

Będziecie rozmawiać ze wszystkimi kandydatami?

W naszej uchwale jasno zaznaczyliśmy, że podejmiemy rozmowy z kandydatami, którzy się do nas zwrócą o poparcie.

Czyli kandydaci sami muszą poprosić Zielonych o poparcie?

Tak, to naturalne, że poprzemy kandydatkę lub kandydata, który o to zabiega.

Jak będzie wyglądał proces oceny?

Powołaliśmy zespół negocjacyjny, zorganizujemy spotkania z kandydatami. Będziemy rozmawiać o postulacie klimatycznym, ale też o innych, na których nam zależy. Ostateczną decyzję podejmie Rada Krajowa Partii Zieloni.

Macie szczegółowe warunki?

Najważniejsze jest dla nas poparcie Europejskiego Zielonego Ładu. Chcemy też, żeby przyszły prezydent powołał radę ds. klimatu, złożoną z naukowców, ekspertów, klimatologów. Przed wyborami podpisaliśmy deklarację Młodzieżowego Strajku Klimatycznego w tej sprawie.

Termin odejścia od węgla?

W tej sprawie będziemy się kierować deklaracjami UE o neutralności klimatycznej i sprawiedliwej transformacji. Europejski Zielony Ład definiuje wszystkie aspekty życia, dotyczy gospodarki, rolnictwa. Zależy nam, żeby ta transformacja była możliwie szybka i jednocześnie sprawiedliwa, żeby nikt nie został za burtą.

Wydaje się, że w tej chwili najwięcej o klimacie mówi Szymon Hołownia, z Robertem Biedroniem macie wiele zgodności w innych punktach programowych, ogłosił też, że zwoła Europejski Szczyt Klimatyczny, Władysława Kosiniaka-Kamysza chwaliliście za współpracę w kampanii europejskiej, a z partią Małgorzaty Kidawy-Błońskiej tworzycie jeden klub w parlamencie. Jak zdecydujecie, kogo z nich wybrać?

Partia polityczna nie może udzielić poparcia komuś, kto tego nie chce.

Na razie chce Małgorzata Kidawa-Błońska. Jeśli Hołownia, Biedroń ani Kosiniak-Kamysz się nie zgłoszą, to ich nie poprzecie?

Byłoby bardzo niezręczne popierać kandydata, który tego nie chce.

Ale pewnie zaraz się zgłoszą.

Wtedy przystąpimy do rozmów. Będziemy informować członków i członkinie Rady Krajowej na bieżąco o ich wynikach. I w połowie lutego na spotkaniu rady krajowej podejmiemy decyzję.

Kidawa-Błońska niekoniecznie popiera Wasz cały program. Jest tam m.in. emerytura obywatelska, podatek od majątków powyżej 5 mln zł. A do Sejmu szliście z postulatem liberalizacji ustawy aborcyjnej.

W 100 procentach można się zgadzać tylko z kandydatami własnej partii. Pewnie określimy też protokół rozbieżności. A nasz Zielony program pozostaje niezmienny.

W zamian za poparcie coś będziecie chcieli? Stanowisko w Kancelarii Prezydenta?

Zależy nam na radzie klimatycznej przy prezydencie, w której byliby eksperci. Zależy nam też na aktywnym uczestniczeniu w kampanii wyborczej.

To znaczy?

Jeśli popieramy kandydata, to chcemy tę kampanię współtworzyć, wpływać na przekaz, być doradcami kandydata w tym zakresie. Jeśli popieramy, z tym się wiążą zobowiązania z naszej strony, czyli pomagamy w kampanii.

A jakieś czerwone linie? Coś, czego kandydat nie może mówić?

W trakcie rozmów będziemy poruszać tematy, które nas będą różnić od innych kandydatów, którzy bedą chcieli poparcia. Szykujemy pakiet konkretnych warunków.

Kiedy je zobaczymy?

Ogłosimy je wraz z naszą decyzją. Mamy naszych 10 postulatów, z którymi szliśmy do Sejmu. To są ważne elementy naszej wizji Polski, one będą bazą.

Jakie cechy powinien mieć idealny „zielony prezydent”?

Prezydent jako głowa państwa powinien pamiętać o odpowiedzialności, jaką obarczyli go wyborcy i wyborczynie. Powinien mieć świadomość, że jego decyzje wpłyną na losy Polek i Polaków, którzy dopiero się urodzą. Powinien wreszcie mieć odwagę i ambicję, nie bojąc się podejmowania śmiałych wyborów, od których zależeć będzie pomyślność przyszłych pokoleń. Zielony prezydent musi pamiętać o tym, że Ziemi nie dziedziczymy po naszych rodzicach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci.

Dlatego priorytetem jego prezydentury musi być ambitna i zdecydowana polityka klimatyczna. Aby ją realizować, prezydent powinien łączyć ludzi ponad podziałami ideologicznymi, rozmawiając z lewicą, prawicą, liberalnym centrum i oczywiście z Zielonymi.

Moim wzorem jest Alexander Van der Bellen, obecny prezydent Austrii i współzałożyciel austriackich Zielonych, który jednak startował jako niezależny kandydat, chcąc reprezentować wszystkich obywateli i obywatelki Austrii.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Komentarze

  1. Mariusz Was

    Zieloni w zachodniej Europie mają wysokie poparcie (od kilku do kilkunastu procent). Może w końcu u nas też coś drgnie. Kibicuję Zielonym, ale uważam, że bliżej im do lewicy niż PO.

Masz cynk?