Chiny nie budują na swoim terenie farm wiatrowych, ale chińskie wiatraki zalewają europejski rynek – stwierdził Donald Trump podczas Forum w Davos. To nieprawda. Chiny biją rekordy w instalowanych u siebie mocach wiatrowych i praktycznie nie sprzedają turbin w Europie
„Chiny są sprytne. Produkują wiatraki, sprzedają je za fortunę i sprzedają je głupim ludziom, którzy je kupują! Wiatraki są wszędzie w Europie, a Europejczycy to nieudacznicy. Nauczyłem się jednej rzeczy: im więcej wiatraków ma kraj, tym więcej pieniędzy ten kraj traci. Chiny produkują prawie wszystkie wiatraki, a jednak nie udało mi się znaleźć żadnych farm wiatrowych w Chinach!” – powiedział podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Donald Trump.
To oczywista nieprawda.
Trudno nadążyć z wyjaśnianiem wszystkich wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych, w których myli się lub mija się z prawdą – celowo bądź nie. Cytat ten zapewne zyska jednak spore uznanie wśród polskiej prawicy, od lat mocno wiatrakosceptycznej. Przypomnijmy: Karol Nawrocki zawetował ustawę liberalizującą zasady stawiania turbin na lądzie. Temat budzi też spore emocje w miejscowościach, gdzie planowane są inwestycje w wiatraki. W niektórych z nich mieszkańcy blokują powstawanie farm. Do tej pory polska prawica straszyła niemieckimi wiatrakami, teraz może zacząć straszyć również chińskimi. To nic, że w Europie praktycznie ich nie ma.
W pierwszej kolejności przyjrzyjmy się danym dotyczącym europejskiego rynku. Nasz kontynent jest niemal samowystarczalny, jeśli chodzi o produkcję turbin na własny rynek. Udział europejskich producentów w wewnętrznym rynku w 2024 roku sięgnął 92 procent. To wzrost o 4 punkty procentowe względem 2023 roku. W gronie 29 największych dostawców technologii do farm wiatrowych osiem firm miało europejski rodowód. Wśród nich można wymienić firmy takie jak Nordex, Enercon, Siemens Gamesa oraz Vestas.
Ostatnie z tych przedsiębiorstw jest największym światowym producentem turbin z siedzibą poza Chinami.
Poza Chinami, czyli... w Danii.
Vestas zajmuje piąte miejsce na liście największych firm na rynku energetyki wiatrowej. W 2024 roku odpowiadał za inwestycje w instalację 10 gigawatów nowych mocy. Firma wyceniana jest na około 24 miliardy dolarów. To, że Trump umniejszył znaczeniu jednej z najbardziej znaczących duńskich marek, jednocześnie domagając się dostępu do zależnej od Danii Grenlandii, może być znaczące.
„Głupi ludzie” z Europy chętnie wybierają również amerykańskie turbiny od GE Vernova. To spółka-córka General Electric, obecnie to spoza Starego Kontynentu największy dostawca turbin obecny na europejskim rynku. Udział chińskich producentów w rynku UE do 2024 roku był marginalny i wynosił poniżej jednego procenta – w 2024 roku było to zaledwie 11,7 megawata zainstalowanej mocy.
Mimo to osiągnięcia chińskich producentów robią wrażenie. Pięć największych firm branży – Goldwind (19,3 gigawata zainstalowanego w 2024), Envision (14,5 GW), Mingyang (12,2 GW) oraz Windey (12,5 GW) – pochodzi właśnie z Chin.
Po co więc Chińczycy produkują turbiny, jeśli nie wysyłają ich do „nieudaczników” z Europy?
W ogromnej mierze na własny użytek. Jedynie ciągu pierwszego półrocza 2025 roku w Chinach powstały farmy wiatrowe o mocy 51,4 GW. Moce wiatrowe odpowiadają za około 10 proc. całego miksu energetycznego Państwa Środka. Tamtejsze firmy odpowiadają za ponad 98 proc. całej mocy zainstalowanej na dynamicznie rozwijającym się rynku wewnętrznym. Chiny w 2024 roku odpowiadały za 70 proc. wszystkich inwestycji w nowe moce wiatrowe.
„W Chinach kontynentalnych obserwuje się gwałtowny wzrost liczby instalacji, ponieważ prowincje starają się osiągnąć cele w zakresie energii odnawialnej do końca 2025 roku. Chociaż producenci z Chin kontynentalnych dążą do zwiększenia sprzedaży za granicą, nadal są w dużym stopniu uzależnieni od rynku krajowego, który w 2024 roku zapewnił prawie cały wzrost mocy produkcyjnych” – zwracał uwagę ekspert BloombergNEF Cristian Dinca.
Wypowiedź Donalda Trumpa nie wytrzymuje więc zderzenia z rzeczywistością. W Chinach energia wiatrowa rośnie jak na drożdżach, a europejscy klienci niechętnie sięgają po chińskie turbiny.
Wypowiedź prezydenta Stanów Zjednoczonych wpisuje się jednak w jego wewnętrzną politykę. Trump sprzyja branży paliw kopalnych, nieufnie patrząc na odnawialne źródła energii. I zwalcza wielkie inwestycje w turbiny, których budowę zaplanowano u wybrzeży stanów Nowa Anglia, Nowy Jork i Wirginia. Konstrukcję morskich farm próbował wstrzymać federalny Departament Zasobów Wewnętrznych. „Moim celem jest nie pozwolić na budowę żadnego wiatraka” – mówił Trump podczas niedawnego spotkania z przedstawicielami sektora naftowego. Przedstawiciele Waszyngtonu określali w ostatnich tygodniach turbiny wiatrowe mianem „zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego” i „najbardziej niepewnym źródłem energii”.
„Administracja Donalda Trumpa wyczekuje ostatecznego zwycięstwa w tej kwestii” – mówiła rzeczniczka Białego Domu Taylor Rogers.
Na razie „ostatecznego zwycięstwa” nie widać. W zeszłym tygodniu trzech sędziów, w tym jeden powołany przez Donalda Trumpa, nakazało wznowić pracę przy morskich turbinach. Amerykańscy eksperci twierdzą jednak, że działania Trumpa mogą zniechęcić inwestorów, którzy woleliby nie polegać na chwiejnych politycznych nastrojach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze