Już drugą dobę trwa IV blokada maszyn do wycinki w Puszczy Białowieskiej. Na miejscu są aktywiści z Polski, Czech i Rumunii. Wczoraj obyło się bez interwencji policji i Straży Leśnej. Trwają negocjacje z policją - ważą się dalsze losy protestu

Od 13 czerwca aktywiści blokują dwie potężne maszyny do wycinki – harvester i forwarder – w okolicach wsi Postołowo w nadleśnictwie Hajnówka. Aktywiści byli na nogach tuż po godz. 5. W nocy ich patrole dbały o bezpieczeństwo protestujących.

„Noc minęła bardzo spokojnie” – mówi OKO.press Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, jeden z uczestników i organizatorów protestu. „Nie było żadnych incydentów, więc wszyscy się wyspali” – dodaje. Jest wdzięczny za to, że wczoraj wieczorem ludzie z inicjatywy „Lokalsi przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej” przynieśli im kolację, a dziś rano dostali od okolicznych mieszkańców bułki.

Wydarzenia 14 czerwca

Ok. godz. 7 pojawiła się policja i spisała wszystkich protestujących. Mimo to jest spokojnie. Ani wczoraj, ani – póki co – dziś nie wpłynął od właściciela maszyn – wynajętej przez Lasy Państwowe firmy spod Giżycka – wniosek o usunięcie zajmujących harvester i forwarder aktywistów. Dlatego policja nie chce przełamywać blokady siłą.

Zaczęły się negocjacje. Rozmowy z policją dotyczą przebiegu protestu w czasie długiego czerwcowego weekendu. Protestujący zaznaczyli, że jeśli Lasy Państwowe publicznie zobowiążą się do wstrzymania wycinki do końca tygodnia, to gotowi są rozważyć czasowe zawieszenie blokady.

OKO.press będzie informować o sytuacji.

Pierwszy dzień protestu

Przebiegł w spokojnej atmosferze. Było więcej ludzi, niż przy wcześniejszych blokadach – maszyny blokowało blisko 50 osób, które siedziały pod potężnymi kołami urządzeń. Niektóre osoby przykuły się do harvestera i forwardera. Policja nie interweniowała, a nawet była przyjazna względem protestujących („Niczego wam nie trzeba? Czujecie się bezpieczni?”).

Nerwowo zrobiło się tylko w jednym momencie. Po południu pojawiła się Straż Leśna. Funkcjonariusze otoczyli kordonem protestujących i starali się nie dopuszczać do nich osób z otoczenia. Potem jednak przestali być tak zasadniczy i kordon się rozszczelnił.

Przez cały dzień na miejscu był Adam Wajrak – znany dziennikarz przyrodniczy i działacz na rzecz ochrony środowiska.

OKO.press od początku relacjonuje protest w Puszczy Białowieskiej. Zobacz, co działo się do tej pory:


Abonament na wolność słowa:


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym