0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Sejm przyjął w środę 6 marca 2024 uchwałę w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015-2023 w kontekście działalności Trybunału Konstytucyjnego. To jeden z elementów tak zwanego „czteropaku”, na który składają się także trzy ustawy: o Trybunale Konstytucyjnym, o przepisach wprowadzających ustawę o TK oraz ustawy zmieniającej Konstytucję.

Ustawy czekają na razie na rozpatrzenie Sejmu, ustawa konstytucyjna trafiła do Senatu, zatem jej droga wydłuży się najbardziej.

Przeczytaj także:

W uchwale przyjętej przez Sejm stwierdzono, że w TK zasiadają osoby nieuprawnione, czyli tzw. dublerzy, co potwierdza orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a orzeczenia, w których wydaniu uczestniczyli, są objęte wadą prawną. Na tym zarzuty jednak się nie kończą. Julia Przyłębską objęła funkcję prezesa TK bez wymaganej uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK i pełni ją pomimo upływu jej kadencji, a dodatkowo była oskarżana przez innych sędziów o manipulowanie składami.

Skala naruszeń Konstytucji i prawa w TK jest, zdaniem koalicji rządzącej, tak duża, że organ ten należy ustanowić na nowo. Wzywają więc zasiadających tam sędziów i dublerów do ustąpienia ze stanowisk.

Co teraz?

„Jeśli sędziowie Trybunału nie usłuchają woli Sejmu, to będziemy musieli pogodzić się z tą sytuacją, która jest. I ona będzie musiała przez jakiś czas jeszcze trwać. Do momentu, w którym uda się uchwalić zmiany w Konstytucji. Przez zmiany w Konstytucji będzie można zakończyć kadencje tych sędziów. Legalnie, w sposób, który nie będzie budził wątpliwości” – mówił jeszcze we wtorek 5 marca na antenie TVP Info Maciej Berek, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.

„Ta uchwała będzie miała takie samo znaczenie jak uchwała w sprawie zmiany króla angielskiego. Prawnie nie będzie miała żadnego znaczenia” – mówił w środę podczas debaty sejmowej prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Jej podejmowanie jest komedią, teatrem i czymś, co obraża tę izbę”.

Czy rzeczywiście przyjęta w środę uchwała jest tylko deklaracją?

A miało być na ostro

Wysunięcie na pierwszy plan miękkiego działania w postaci uchwały sejmowej, która odnosi się do statusu dublerów i prezesury Julii Przyłębskiej, może być dla osób śledzących tę sprawę zaskoczeniem. W ostatnich tygodniach w wielu mediach pojawiały się teksty, w których anonimowe źródła zapowiadały, że „rząd pójdzie na ostro”, a nawet „wysadzi Trybunał”.

„Na ostro”, to znaczy, że szykowane miały być nie tylko uchwały dotyczące dublerów, ale także kolejnych osób. Chodziło przede wszystkim o Krystynę Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza, którzy w chwili wyboru do TK mieli już powyżej 65 lat, czyli spełniali warunki do przejścia w stan spoczynku. Pojawiały się także pogłoski, że jeszcze inne argumenty mogły służyć za podstawę do zakwestionowania objęcia stanowiska sędziego przez Bogdana Święczkowskiego.

Po tych uchwałach, jak głoszono w publikacjach, Sejm miał niezwłocznie powołać nowych sędziów.

Do rozprawy „na ostro” z TK wzywali też znani profesorowie prawa. W rozmowie z OKO.press stanowisko proponujące wyzerowanie całego Trybunału przy pomocy sejmowej uchwały zaprezentował prof. Wojciech Sadurski.

„Nawet składy bez dublerów spowodowały, że cały system funkcjonowania TK został zakażony niekonstytucyjnością. Składy wyznaczała prezes Julia Przyłębska. Miała ona ograniczony zasób legalnych sędziów. Nie było trzech sędziów legalnie wybranych przez Sejm za rządu PO-PSL. To zainfekowało wszystkie składy orzekające i cały TK” – mówił prof. Sadurski. „Zostawienie TK tak jak jest – nawet bez dublerów – spowoduje, że zacznie on obalać ustawę za ustawą. A będą mu je dostarczać PiS i prezydent. I co wtedy? Będziemy mówić, że to nieprawdziwy Trybunał? Lepiej więc zrobić to teraz”.

Stanowisko prof. Sadurskiego popierał prof. Andrzej Zoll, który w rozmowie z OKO.press podpowiadał także, by trzy osoby, którym prezydent odmawia złożenia ślubowania, po prostu „przesłały mu notarialnie potwierdzoną treść ślubowanie i potraktowały to jako jego złożenie”.

Pogłoski o czystce były przesadzone

Podobne wypowiedzi pod nazwiskiem oraz anonimowo mogły zbudować wrażenie, że koalicja byłaby gotowa na podobny krok. W ostatnim czasie przecież minister Bodnar zrobił podobną rewolucję personalną w Prokuraturze Krajowej. Na pogłoski o rewolucji w TK zareagowało także środowisko prezydenta, zapowiadając, że „jeśli rząd chce wojny, to ją dostanie”.

Dlaczego w takim razie uchwała, która ostatecznie trafiła do Sejmu, jest deklaracją i apelem, a nie podstawą do niezwłocznych powołań w TK? Czy rząd się wycofał ze swoich pierwotnych planów?

„Nie miało być żadnej czystki w TK. Prace cały czas skupione były wokół rozwiązań ustawowych. Nikt w ministerstwie nie szykował się na poważnie na rozwiązania siłowe, a takim byłoby usuwanie sędziów przy pomocy uchwał i powoływanie nowych” – mówi OKO.press osoba uczestnicząca w pracach nad projektami.

Koalicja traktuje ustawy reformujące bardzo poważnie, ale pomimo deklaracji o tym, że politycy będą „pukać do drzwi Kancelarii Prezydenta”, raczej nie ma wiary w to, że Andrzej Duda mógłby taką reformę poprzeć. Co do samych zmian w Konstytucji nie ma z kolei zgody nawet w koalicji, dlatego ten projekt trafił do Senatu.

Uchwała ma być podstawą prawną

Te okoliczności wysuwają na pierwszy plan uchwałę, którą Sejm przyjął 6 marca. Dokument stwierdza między innymi, że:

  • „naruszenia Konstytucji i prawa w działalności Trybunału Konstytucyjnego przybrały skalę, która uniemożliwia temu organowi wykonywanie ustrojowych zadań”;
  • „[obecna sytuacja] wymaga ponownej kreacji sądu konstytucyjnego”.

W uchwale słychać zatem poglądy profesorów Sadurskiego i Zolla – problemem TK nie są sami dublerzy, cały organ stał się niekonstytucyjny i dysfunkcjonalny. Politycy koalicji rządowej używają nawet czasem tych samych słów, mówiąc o nim „zainfekowany”.

Z tego powodu w uchwale znalazła się odezwa do wszystkich sędziów TK, by ustąpili ze stanowisk. Ale to nie jest najważniejszy fragment dokumentu. Kluczowy jest wcześniejszy akapit:

„Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stoi na stanowisku, że uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”.

Jak go rozumieć, gdy jednocześnie członkowie rządu zastrzegają, że nie da się samą uchwałą wyrugować z systemu prawnego orzeczeń, które już zostały wydane, a które uznane są za wadliwe? Politycy mówią wprost, że sytuację w pełni jednoznacznie mogą unormować jedynie ustawy.

Inaczej ma się rzecz, jeśli chodzi o obecną i przyszłą działalność TK.

„Uchwała potrzebna jest po prostu jako podstawa prawna dla Rządowego Centrum Legislacji, które odpowiada za publikację orzeczeń” – słyszymy od naszego źródła.

Potwierdzają to słowa Macieja Berka, który mówił 5 marca w rozmowie z TVP Info:

"Z uchwały wynika, że orzecznictwo trybunalskie od tej chwili w całości jest obarczone wadą prawną. I to, czy orzeczenia będą publikowane z zastrzeżeniem, że trzeba patrzeć na tę uchwałę i jej skutki, czy nie, to będzie przywoływało ten sam efekt. To znaczy:

te orzeczenia trybunalskie powinny być w systemie organów państwa tak naprawdę ignorowane od momentu podjęcia tej uchwały".

Na pytanie o to, czy w takim razie rząd będzie w ogóle publikował orzeczenia, minister Berek odpowiedział:

„Po tej uchwale będziemy musieli się pochylić i zastanowić, czy te orzeczenia wszystkie publikować z gwiazdką odwołującą się do tej uchwały sejmowej, co może być najczystszym rozwiązaniem, czy przyjąć jeszcze jakieś inne rozwiązanie”.

Neutralizacja bez jednego wystrzału

Jak na razie w Monitorze Polskim „gwiazdką” opatrzone są wyroki wydawane przez składy, w których zasiadają dublerzy.

„Trybunał Konstytucyjny jest pozbawiony cech trybunału powołanego ustawą, gdy w jego składzie zasiada osoba nieuprawniona. Zgodnie z tymi orzeczeniami [ETPCz – przyp.], publikowany wyrok wydany został w składzie ustalonym z naruszeniem podstawowej zasady mającej zastosowanie do wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego i w konsekwencji naruszającym istotę prawa do sądu ustanowionego na mocy ustawy” – czytamy w adnotacji do wyroku, w którym TK stwierdził, że walne zgromadzenie nie ma prawa stawiać spółek medialnych w stan likwidacji, ani odwoływać ich zarządów. Wyrok dla rządu jest bardzo niewygodny, ponieważ w sądach toczą się postępowania dotyczące ujawnienia likwidacji i likwidatorów w KRS. Zdarzył się już nawet przypadek, gdy przy decyzji odmowy wpisania likwidatora w KRS referendarz powoływał się na ten wyrok (w dodatku jeszcze nieopublikowany).

„Gwiazdka” o wadliwości orzeczenia ma podstawę w szeregu wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Co do TK jako całości nie mamy na razie żadnych wyroków – ani ETPCz, ani TSUE, ani tym bardziej samego TK. Dlatego to właśnie uchwała Sejmu ma być podstawą do „ogwiazdkowania” każdego wyroku, niezależnie od tego, czy orzekali w składzie dublerzy.

„Ogwiazdkowania” lub jak mówi minister Berek – „znalezienia jeszcze innego rozwiązania”. Te „inne rozwiązania” mogą być radykalne, bo uchwały sejmowe nowy rząd traktuje bardzo poważnie. To w końcu uchwała Sejmu z 19 grudnia 2023 była oficjalną podstawą prawną do błyskawicznego przejęcia kontroli nad mediami publicznymi.

Od tygodni chodzą pogłoski, że TK szykuje się na taki scenariusz jak w TVP – stąd rzekome wzmacnianie środków bezpieczeństwa w siedzibie. Rząd uprzedza, że nikt sędziów i dublerów nie będzie pozbawiał stanowisk siłą, TK będzie mógł dalej obradować i wydawać orzeczenia albo nie robić nic. Wokół TK budowane jest jednak coś w rodzaju kordonu sanitarnego, który bez medialnej burzy i otwartej wojny ma całkowicie zneutralizować polityczne i prawne znaczenie jego działalności.

View post on Twitter
;

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze