Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Piątka Władimira Putina wobec Polski to de facto piątka Jarosława Kaczyńskiego. To wyjątkowo mocne oskarżenie pod adresem lidera PiS wysnuł w sobotę 11 kwietnia 2026 premier Donald Tusk.

Podczas niespełna godzinnego wystąpienia na Radzie Krajowej Koalicji Obywatelskiej premier powiedział wprost: PiS i Konfederacja działają na szkodę Polski, za plecami mając agentów Kremla. By nie dopuścić do destabilizacji Polski i uniknąć scenariusza, jaki przez ostatnich 16 lat oglądaliśmy na Węgrzech, wyborcy muszą iść na wybory. I zagłosować za Europą, demokracją, patriotyzmem. Czyli, jak mówi Donald Tusk, za Koalicją Obywatelską.

PiS i Konfederacja, czyli współczesna Targowica

„Nazwijmy rzecz po imieniu. Świat, który znaliśmy przez dekady, rozsypuje się. Niektórzy twierdzą, że go już nie ma. Wstrząsy, wojny, zmiana paradygmatu geopolitycznego, konflikty targające wieloma regionami świata. To wszystko powoduje, że jesteśmy w samym środku historii. Historii można by powiedzieć szekspirowskiej, bo polityka nabrała – w Polsce, Europie i na świecie – tego szekspirowskiego wymiaru. Być albo nie być. Oto jest pytanie, przed którym stoją dziś narody, politycy, przywódcy. Dokładnie taka skala, taka stawka, towarzyszy codziennej naszej pracy i naszym najbliższym wyborom” – mówił Donald Tusk.

Podczas przemówienia zebrani na sali politycy Koalicji Obywatelskiej wykrzykiwali głośno: „Do-nald Tusk, Do-nald Tusk”. Premier pochwalił się, że w wyborach na przewodniczącego partii zebrał niebagatelne 98 procent głosów.

W sobotę partia wybrała członków Zarządu Krajowego, sekretarza generalnego, którym został Marcin Kierwiński, skarbnika Jana Grabca i 15 wiceprzewodniczących. To znani działacze partii.

Nie nazwiska były jednak na tym posiedzeniu ważne. Tusk zakreślił na nim polityczną strategię Koalicji Obywatelskiej, wskazując, że do wyborów w 2027 roku pójdą przekonując, że tu nie tylko o wybór władzy chodzi, a szerzej: o pozostanie w Europie, o utrzymanie demokracji, o kraj praworządny i wolny.

Sięgając po biblijne metafory, Tusk zapowiadał, że, niczym Mojżesz, zamierza przeprowadzić Polskę przez wzburzone morze.

Piątka Kaczyńskiego, piątka Putina

Rok 2026 ma być dla Tuska rokiem przyspieszenia. „Wbrew wszystkim okolicznościom: wojna, świat trzęsie się w posadach, druga wojna, olbrzymie napięcia polityczne prowokowane przez opozycję, polityków PiS, Konfederacji i Pałac Prezydencki” premier zapowiedział, że będzie walczyć o utrzymanie dobrej pozycji Polski na świecie, w tym dwudziestej pozycji w rankingu najlepszych gospodarek świata.

Dodał, że snuje dla Polski plan „złotej dekady”, bo co najmniej tyle zamierza Polską rządzić. Donald Tusk w mocnych słowach krytykował swoich politycznych przeciwników i najpoważniejszych kandydatów do przejęcia władzy. I wprost bratał ich z Kremlem, wskazując na podobne polityczne cele i stosowaną retorykę.

„Plan Putina wobec naszego kraju jest prosty, czytelny i nieskrywany” – mówił Tusk. „To jest próba rozbicia, osłabienia Unii Europejskiej. To szczucie na Ukrainę i skłócenie Polaków z Ukraińcami (...) To skonfliktowanie Polski z Niemcami i osłabienie antyrosyjskiego bloku, zablokowanie środków na zbrojenia w Polsce i Europie. To chęć zniszczenia instytucji demokracji liberalnej, podważenie państwa prawa” – wyliczał Tusk.

I wskazywał, że te cele realizuje prawica i gabinet prezydenta, choćby np. potęgując zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego czy próbując blokować unijny program zbrojeniowy SAFE.

11.04.2026 Warszawa ,  ul. Indiry Gandhi 9 , Ursynowskie Centrum Kultury „ Alternatywy ” . Premier Donald Tusk podczas Rady Krajowej Koalicji Obywatelskiej .
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Rada Krajowa KO w Ursynowskim Centrum Kultury. Fot. Dawid Zuchowicz/Agencja Wyborcza.pl

„Nie macie wrażenia, że ja czytam nowych pięć punktów z piątki Kaczyńskiego? To jest piątka Putina i to jest piątka Kaczyńskiego” – mówił stanowczo premier.

I dodawał: "Współczesna Targowica to ta, która liczy na polityczne rozbiory Polski i całej Europy. Wtedy Targowica to była głupota, korupcja, wiara w tradycyjne wartości, które wymagają obrony przed nowoczesnością. Zwykła agentura.

Mnie nie interesuje, czy zdrada ma oblicze głupca, sprzedawczyka czy agenta. Zdrada to jest zdrada" – mówił.

„Nie trzeba kochać Tuska ani KO”

Donald Tusk podczas swojego przemówienia w Ursynowskim Centrum Kultury wielokrotnie odwoływał się do wyborów czekających w niedzielę Węgrów. Sondaże wskazują, że węgierka opozycja ma szansę na odsunięcie Victora Orbána od władzy.

„W tych wyborach chodzi o naszą przyszłość. Większość młodych Węgrów planuje wyjechać za granicę. Jeśli uda nam się zmienić rząd, prawdopodobnie mniej młodych opuści Węgry” – mówiła przebywającym na Węgrzech dziennikarkom OKO.press Agacie Szczęściak i Paulinie Pacule 19-letnia wyborczyni Tiszy w Debreczynie.

Przeczytaj także:

Tusk powiedział, że dziś cała Europa trzyma kciuki za Węgry – tak jak w 2023 trzymała za Polskę. „Chcieli mieć Budapeszt w Warszawie, daj Boże, będą mieli Warszawę w Budapeszcie” – ironizował premier.

Powołując się na głośne medialne doniesienia o bliskiej współpracy Victora Orbána z Władimirem Putinem, mówił: „Ten putinowski front to są dzisiaj Węgry. Wszędzie zobaczycie te same twarze, nazwiska, pieniądze. I tych samych Rosjan za plecami. Czy zerkniecie na wsparcie dla AFD w Niemczech, czy radykalnej prawicy we Francji, czy niegdyś Brexitu, a dziś wsparcie prawicowych radykałów w Wielkiej Brytanii”.

Premier odwołał się również do ostatniej afery związanej z rynkiem kryptowalut – nagłośnionej przez dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, Wirtualnej Polski i Money.pl – oraz bliskich kontaktów szefostwa ZondaCrypto z prezydentem Karolem Nawrockim i prawicą – łącząc to polityczne finansowanie z rosyjskimi aktami sabotażowymi w Polsce opłacanymi bitcoinami.

„Nie trzeba kochać Tuska ani Koalicji Obywatelskiej. Naprawdę. Trzeba mieć otwarte oczy i ład moralny w sercu, żeby zrozumieć, że nasza walka to w istocie konfrontacja dobra ze złem, między cywilizacją życia i śmierci. To obowiązek, który kładę Wam dziś na barki” – mówił, zwracając się do polityków i polityczek KO.

I dodawał, że: „Wybory, jakie stoją przed nami [chodzi o wybory parlamentarne w 2027 roku – przyp. red.], będą twardą, ostateczną walką o utrzymanie niepodległości, bezpieczeństwa, jedności i pozycji Polski w Europie (...) Oczekuję od Was poświęcienia” – powiedział.

Kto poprowadzi KO do wyborów. Będzie jedna lista?

Lider KO przedstawił w sobotę „dziesiątkę na wybory”. To dziesięcioro młodych polityków Koalicji, którzy mają odpowiadać za wybory w 2027 i tworzyć tym samym przeciwwagę dla sztabu Przemysława Czarnka, którego Jarosław Kaczyński oficjalnie ogłosił kandydatem PiS na premiera, jeśli PiS wygrałby wybory w 2027 roku.

Tusk w roli politycznej lokomotywy KO widzi:

  • rzecznika rządu Adama Szłapkę,
  • ministra finansów Andrzeja Domańskiego,
  • Monikę Rosę i Cezarego Tomczyka, którzy aktywnie pracowali w sztabie Rafała Trzaskowskiego,
  • wiceministrę w resorcie rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandrę Gajewską,
  • Małgorzatę Gromadzką, wiceministrę rolnictwa, która zastąpiła Michała Kołodziejczaka,
  • Macieja Wróbla, byłego dziennikarza, a dziś wiceministra kultury,
  • wiceministra infrastruktury Arkadiusza Marchewkę,
  • posłów Pawła Bliźniuka i Macieja Tomczykiewicza.
View post on Twitter

Tusk nie tylko widzi w nich szansę na przyniesienie zwycięstwa w wyborach parlamentarnych, ale i potencjalne przywództwo w partii. „Czas nie jest wieczny. Muszę myśleć o tych, którzy będą kontynuować to wielkie dzieło” – zapowiedział Donald Tusk.

Premier sobotnim wystąpieniem dał znać, że Koalicja Obywatelska rozpoczyna polityczny wyścig wyborczy. A w jakim kształcie do niego ostatecznie przystąpi? Tusk sugeruje, że najbardziej chciałby wspólnej listy dla całej koalicji 15 października.

„Nie wiemy, w jakim kształcie poszczególne partie pójdą do wyborów. Jeśli naszym przyjaciołom węgierskim uda się zakończyć koszmar orbánowski, to także dlatego, że partie polityczne zrozumiały, że w najważniejszej sprawie muszą być razem. Tam nikomu nie zabrakło wyobraźni po stronie demokratycznej, by umieć poświęcić własne ambicje i interesy, ale wygrać w tej kwestii najważniejszej” – wskazywał Donald Tusk.

I dodał, że: „KO będzie otwarta na każdą propozycję współpracy w wyborach z naszymi demokratycznymi partnerami w koalicji rządowej. Dokonają sami wyboru. Nie będziemy nikogo do niczego namawiać. To musi być wybór umysłu i serca. Ale my będziemy otwarci na każdą formę współpracy, każdy pomysł, który pomoże nam zatrzymać to zło. Ja postawię tylko jeden warunek. Nie atakujemy siebie nawzajem” – powiedział premier.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze