Dzięki interwencji Trumpa w Wenezueli Polacy zapłacą mniej za benzynę, Rosja wycofa się z Ukrainy. Na świecie nastanie pokój. USA pokazały, jak prowadzi się wojnę przyszłości. A Tusk znów pomaga Putinowi. To wszystko usłyszycie w Telewizji Republika i od polityków PiS
Telewizja Republika tradycyjnie nie zaprząta głów swoich widzów jakimiś wątpliwościami, szarościami, skomplikowanym obrazem świata. Działanie Trumpa w Wenezueli to po prostu kolejne Wielkie Osiągnięcie Wielkiego Lidera.
Nawet w amerykańskim ruchu MAGA można znaleźć więcej krytyki postępowania Trumpa niż w polskiej telewizji Tomasza Sakiewicza oraz wśród polityków PiS i w otoczeniu prezydenta Karola Nawrockiego.
Obejrzałam programy, komentarze i wywiady dotyczące amerykańskiej akcji w Telewizji Republika. Oto 5 głównych składowych narracji, jakie się z nich wyłaniają. Jest to narracja podzielana przez polityków PiS, w tym przez ośrodek prezydencki.
„To było chirurgiczne cięcie” – mówił na antenie Republiki 5 stycznia 2026 Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
W stacji Tomasza Sakiewicza ton opowieści o amerykańskiej operacji z soboty 3 stycznia 2026 jest jednoznaczny: jednoznacznie zachwycony, przesiąknięty uwielbieniem dla armii i prezydenta USA. Stacja z uniesieniem opowiada o szczegółach amerykańskiego ataku.
„Brawurowa akcja amerykańskich komandosów”. „To musi zrobić na każdym wrażenie”. „Reżim upadł w niecałe pół godziny, a wraz z nim narkotykowe imperium”.
Operacja jest „dowodem sprawczości i profesjonalizmu” – mówi cytowany przez Republikę były minister obrony w rządzie Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak. „Rzeczywiście to było spektakularne, to co zrobiły siły specjalne Stanów Zjednoczonych” – stwierdza goszczący w Republice rzecznik prezydenta Nawrockiego Rafał Leśkiewicz.
„Amerykanie zaprezentowali wojnę przyszłości” – podsumowuje Sławomir Cenckiewicz.
Michał Rachoń, czołowy fan amerykańskiej popkultury i polityki w wydaniu MAGA-iańskim (z nieodłącznymi rekwizytami na stoliku – na zdjęciu), podkreśla, że operacja była też precyzyjnie przygotowana komunikacyjnie.
Tuż przed rozmową z Cenckiewiczem, w porannym programie „Jedziemy” Rachoń puszcza filmik publikowany przez wspierające Trumpa profile społecznościowe (polecam obejrzeć, koniecznie z dźwiękiem):
Oglądanie w Republice wydarzeń międzynarodowych, w które zaangażowany jest Trump, trochę przypomina oglądanie serialu sensacyjnego. Mniejsza o fakty, ważne, że jest napięcie, silni faceci, fajerwerki. W ogóle w Republice miesza się klimat domówki – w studiu stoi papuga, prowadzący i goście pozwalają sobie na wujowate żarciki, czasem coś nie zadziała, łącza siadają, materiały się mieszają – z klimatem meczu – okrzyki kibicowskie przelewają się przez ekran (niemal słychać: „Trump gola!”).
„Dla nikogo nie jest tajemnicą, że sytuacja międzynarodowa zmieniła się, a Stany Zjednoczone pokazały swoją sprawczość” – oznajmia prowadząca główny serwis Republiki Danuta Holecka.
Siła, sprawczość – odmieniane przez wszystkie przypadki. „Jak zapowiadał, tak zrobił” – mówi lektor. Cytowany jest Marco Rubio, który powiedział o Trumpie: „Kiedy mówi, że coś zrobi, to tak będzie”. Stacja cytuje też Pete’a Hegsetha, sekretarza obrony, który podczas sobotniej konferencji prasowej podkreślał, że Trump jest śmiertelnie poważny, jeśli chodzi o walkę z narkotykami, nielegalną imigracją i walkę o pokój na świecie.
Co prawda ta sprawczość kończy się w przypadku wojny w Ukrainie, ale o tym ani Hegseth, ani Republika nie mówią.
„Chodzi o umacnianie pozycji Stanów Zjednoczonych jako twardej siły działającej dla dobra” — powiedziało portalowi The Hill źródło bliskie administracji Trumpa, wyjaśniając motywy operacji i gasząc sceptyków. „Gdyby operacja zakończyła się fiaskiem, opowiadalibyśmy dziś zupełnie inną historię”.
Ta opowieść o osobistej sile lidera jest bardzo potrzebna Trumpowi, który dołuje w sondażach (przez rok poparcie dla niego spadło o 17 pkt proc.). „To, co mogę powiedzieć na podstawie badań opinii publicznej, to fakt, że jedną z mocnych stron Trumpa w sondażach jest postrzeganie go jako lidera silnego, a nie niezdecydowanego czy słabego” – powiedział dziennikowi „Washington Post” republikański analityk badań opinii publicznej Whit Ayres. „W tym sensie ta sytuacja działa na jego korzyść”.
Przypomina mi się rozmowa z szefem jednej z rządowych instytucji (polskich), który mówił mi, że według badań ludzie jako sprawczość postrzegają łamanie reguł. To by oznaczało, że oburzone okrzyki: „Trump złamał prawo międzynarodowe!” mogą go wzmacniać. Wenezuelską akcję można odczytywać: „Patrzcie! Nie przejmuje się tymi głupimi paragrafami, tylko pomaga ludziom dręczonym przez system”.
Tak samo niejednoznaczny jest epitet „pirat”, którego użył mój redakcyjny kolega Witold Głowacki, by skrytykować Trumpa. Może się okazać dla Trumpa pochwałą. Piraci to przecież byli rebelianci przeciwko systemowi (imperium). W każdym razie w XVI wieku.
Ale jaką korzyść ma z wenezuelskiej akcji Republika/PiS/prezydent? No i Polska?
„Sojusz z Ameryką podstawą bezpieczeństwa Polski” – to kluczowy polityczny przekaz Republiki, powtarzany też w ostatnich dniach. Wniosek: Polska powinna wiązać swoje bezpieczeństwo z USA. Podkreślają, że sprzęt, którego użyli w Wenezueli Amerykanie, to ten sam, który kupiły dla Polski rządy PiS, np. śmigłowce Apache. Rosyjski sprzęt używany przez Wenezuelę nie zadziałał, amerykański – zadziałał. Wszystko jasne. W zasadzie możemy odetchnąć z ulgą od samego oglądania zdjęć z Caracas.
„To Amerykanie są wiarygodnym partnerem militarnym, jak żaden inny kraj na świecie” – mówi Cenckiewicz. „Stawiajmy na współpracę z Amerykanami” – powtarza Holecka.
„Ameryka ma zabezpieczyć swoje interesy tam, gdzie je realnie posiada. W tym sensie to, co się wydarzyło w Caracas, jest czymś naturalnym i wypływa z ogłoszonej niedawno strategii bezpieczeństwa narodowego” – mówi też Cenckiewicz i jest to jedno z uzasadnień, jakimi posłują się zwolennicy akcji Trumpa. USA nie naruszyły niczyjej suwerenności, bo działały we własnym interesie. Jakim? O tym opowiadał wcześniej Michał Rachoń.
„Dziś narkotyki są pierwszą przyczyną śmierci Amerykanów poniżej 40. roku życia. To jest problem na całym świecie”. Stwierdził też, że to, że kokaina jest dostępna w Gdańsku i Warszawie, również było efektem działalności Maduro, więc Polacy powinni dziękować Trumpowi. Tyle że jak pisał w OKO.press Szymon Opryszek, „dane jasno pokazują, że zaledwie 5-10 proc. kokainy, która dociera do USA, pochodzi ze szlaku wenezuelskiego”.
Obóz prezydencki i jego zaplecze medialne w postaci Republiki to „atlantyści”.
„Bycie atlantystą w Polsce jest dziś z perspektywy ludzi obozu rządowego i ich zwolenników medialnych jakąś formą obciachu, zwłaszcza od momentu, kiedy Harris przegrała wybory z Trumpem. Ale ta sytuacja w Wenezueli pokazała zgodność między wolą, deklaracjami politycznymi a czynami, które administracja Trumpa zrealizowała” – tłumaczy Cenckiewicz.
Odwrotnością siły Trumpa i USA ma być bezsilność Europy. „Ta sprawa również pokazała, jak nie liczy się Unia Europejska” – to znów Cenckiewicz.
„Na razie jest tak, jakby stał pociąg, nie miał lokomotywy, czekamy, aż ta lokomotywa wyprodukowana przez niemiecki przemysł, dojedzie. Ale ona jeszcze nie jest wyprodukowana” – drwi szef BBN-u z potencjału militarnego UE.
„Ta cała operacja amerykańska (...) to jest też wyraźny sygnał dla samego Putina, że z prezydentem Trumpem, z Amerykanami nie wolno pogrywać, co jest niezwykle istotne i o czym wielu zapomina chyba, komentując też tę sytuację w Wenezueli, w kontekście trwających negocjacji, które mają zakończyć wojnę na Ukrainie” – mówił w Republice rzecznik prezydenta Nawrockiego.
Ta interpretacja jest punktem wyjścia do ataku na obóz rządzący. Bo skoro ktoś ma wątpliwości co do sensowności/prawomocności amerykańskiej operacji, to znaczy, że po prostu służy Putinowi. Kropka.
„Obrońcy wenezuelskiego dyktatora nie tylko w Chinach i w Rosji” – słyszymy w Republice. „Działania Amerykanów są nie w smak Chinom i Rosji. Podobną narrację powielają w Polsce niektórzy politycy koalicji rządzącej” – mówi Danuta Holecka.
Stacja cytuje Jerzego Meysztowicza z KO, który podkreśla, że Wenezuela jest suwerennym państwem: „To było porwanie prezydenta suwerennego kraju”.
„Narrację o porwaniu w Polsce serwuje też »Wyborcza«, nie bacząc na to, że Maduro to dyktator, którego obalenia chcieli sami mieszkańcy Wenezueli” – słyszymy dalej.
Republika tak się zapędziła, że jako reprezentantkę koalicji rządzącej cytuje też Martę Stożek z partii Razem. Co jest przykładem braku rzetelności lub manipulacją, bo Razem przecież od rządu się gorąco odcina.
Republika twierdzi, że wenezuelska akcja Trumpa pomoże Donaldowi Tuskowi spełnić obietnicę wyborczą dotyczącą cen benzyny. „Może doczekamy się w końcu paliwa po 5,19, które obiecywał Tusk” – słyszymy. Cytowani przez stację komentatorzy nie mają wątpliwości, że obecna sytuacja może doprowadzić do obniżenia cen paliw w Polsce?
Tutaj Republika prezentuje hurraoptymistyczną narrację, którą studzą eksperci.
„Źródła z branży przekazały stacji CNN, że amerykańscy menedżerowie sektora naftowego raczej nie rzucą się na Wenezuelę bez wahania – z kilku powodów. Sytuacja na miejscu pozostaje bardzo niepewna, wenezuelski przemysł naftowy jest w rozsypce, a Caracas ma długą historię przejmowania amerykańskich aktywów naftowych” – donosi CNN.
Jak wygląda sytuacja teraz? „W dolinie Orinoko, gdzie mieści się większość wenezuelskich instalacji naftowych, większość z odwiertów została porzucona i ropa z nich wycieka. Tam, gdzie jest to możliwe, trwa rabunek, bo nikt nie pilnuje państwowego (na razie) majątku. Jeśli coś z infrastruktury da się jeszcze wymontować, natychmiast pojawia się w sprzedaży jako złom na czarnym rynku. Nikt także nie reperuje przecieków w rurociągach, więc pożary są na porządku dziennym”.
„Lino Carillo, który przed nacjonalizacją był prezesem koncernu Petroleos de Venezuela SA (PDVSA) i 20 lat temu uciekł z Wenezueli do USA, ma jednak wątpliwości, czy to lawinowe zainteresowanie, jakiego oczekuje od branży naftowej administracja amerykańska, szybko się zmaterializuje. »Dla każdej z tych firm, jeśli miałyby ponownie zainwestować w Wenezueli, ważne jest, aby już był nowy Kongres i nowe Zgromadzenie Narodowe. A nie to, co się w Wenezueli właśnie wydarzyło« – mówi. Tutaj nic nie wydarzy się z dnia na dzień. To będzie długa i kręta droga – komentuje Bob McNally z Rapidan Energy Group, który ma ponad 30-letnie doświadczenie w branży energetycznej” – pisze portal Parkiet.com.
Na razie entuzjazm wokół ewentualnego przejęcia wenezuelskiej ropy opadł w USA. Na wtorkowej (6 stycznia 2026) sesji na Wall Street akcje Chevronu, który miał być głównym beneficjentem, całej akcji, spadły o 4,45 proc. i to mimo tego, że amerykańska giełda bije właśnie kolejne rekordy. Branżowa prasa tłumaczy to urealnieniem oczekiwań: korzyści z wenezuelskiej ropy nie przypłyną do USA szybko.
Jest jeszcze jeden ważny element opowieści Republiki o wydarzeniach w Wenezueli. Stacja korzysta z takich okazji, by pokazać swoje przewagi na rynku medialnym.
Republika wysłała dwóch reporterów na granicę kolumbijsko-wenezuelską i jednego do Nowego Jorku. „Jedyny z Polski w tym kraju” – to legitymujący się wenezuelskim obywatelstwem Bartosz Gonzalez, którego zresztą wenezuelska policja nie chciała wpuścić do rozedrganego kraju i utknął na moście na granicy.
„To, że mamy dziennikarzy na granicy kolumbijsko-wenezuelskiej, to jest wyłącznie państwa zasługa” – podkreśla Holecka i prosi o kolejne wpłaty.
Media
Świat
Michał Rachoń
Donald Trump
Donald Tusk
Maduro
Sławomir Cenckiewicz
Telewizja Republika
Wenezuela
Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.
Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.
Komentarze