Tego się nie dowiecie z „Wiadomości”. „Mamy czwartą rewolucję przemysłową” - mówił w Warszawie Frans Timmermans, debatował z Włodzimierzem Cimoszewiczem i Aleksandrem Kwaśniewskim. Sprawdzamy, co polskie partie mają do powiedzenia na temat europejskiej płacy minimalnej, publicznych inwestycji i rewolucji technologicznej

W trakcie kampanii wyborczej Telewizja Polska nie zaprezentowała obywatelkom i obywatelom „zróżnicowanych poglądów i stanowisk” w sposób rzetelny (czego wymaga ustawa o KRRiTV, art. 21). Dowodzi tego m.in. raport Towarzystwa Dziennikarskiego, o którym pisaliśmy w tekście „Wiadomości TVP jako sztab wyborczy PiS„. Opozycję TVP przedstawiana w sposób karykaturalny albo nie pokazuje jej wcale.

Tak było też wtedy, gdy – dość wyjątkowo, jak na standardy toczącej się kampanii – SLD należące do Koalicji Europejskiej zorganizowało dyskusję na tematy faktycznie europejskie, a nie krajowe. Udział w debacie wziął wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej – Frans Timmermans.

„Najważniejsza debata tej kampanii”?

Wiadomości” w głównym wydaniu zamieściły coś w rodzaju relacji. Zauważyły, że uczestnicy krytykowali Polskę za „rzekome łamanie traktatu unijnego” (to prawda – krytykowali; Timmermans mówił zwłaszcza o art. 2 odnoszącym się do wolności i praworządności). Większość materiału dotyczyła jednak tego, czy Timmermans ma prawo włączać się w kampanię wyborczą (wiceprzewodniczący KE prowadzi swoją kampanię – pisała o niej m.in. Agnieszka Łada w tekście „Czy szefa Komisji Europejskiej wskażemy w wyborach europejskich?„). Oraz biografii Włodzimierza Cimoszewicza.

„Co ciekawe Timmermansowi nie przeszkadza antydemokratyczny rodowód Cimoszewicza, którego kandydaturę wspiera. To były członek PZPR, partii komunistycznej i syn żołnierza Armii Czerwonej”. „Wiadomościom” za to nie przeszkadzają fakty. Cimoszewicz w swojej bogatej karierze politycznej był bowiem też przewodniczącym Komitetu Integracji Europejskiej, który przygotowywał Polskę do wstąpienia do UE, a jako szef MSZ podpisywał wraz z Leszkiem Millerem traktat o przystąpieniu Polski do Unii.

W trzyminutowym materiale „Wiadomości” zdążyły opowiedzieć o wypadku Włodzimierza Cimoszewicza i zaznaczyć, że „brukselski urzędnik wspiera postkomunistów”. Pojawił się też Adam Michnik i wątek nierozliczenia komunistów. „Wiadomości” ani słowem nie zająknęły się o tym, czego faktycznie dotyczyła debata 6 maja 2019.

SLD zapowiadało ją jako „najważniejszą debatę tej kampanii”. Nawet jeśli to przesadne określenie, była ona interesująca, bo pojawiły się wątki niemal nieobecne w polskiej eurokampanii. Debatowali:

  • Frans Timmermans — obecnie wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, kandyduje na przewodniczącego KE z rekomendacji eurogrupy Socjaliści i Demokraci;
  • Włodzimierz Cimoszewicz — dawniej m.in. premier, obecnie kandyduje na europosła z listy Koalicji Europejskiej (nr 1, Warszawa);
  • Aleksander Kwaśniewski — dawniej prezydent, obecnie nie kandyduje.

Moderowała Ania Skrzypek (think tank Foundation for European Progressive Studies). Całą debatę można zobaczyć tutaj.

Nowa przyszłościowa agenda dla Europy

Znaleźliśmy się w zupełnie nowej sytuacji gospodarczej – twierdzi Timmermans – i trzeba się do niej dostosować. To znaczy uregulować na nowo podatki i sprawy pracownicze. „Mamy czwartą rewolucję przemysłową, a sposób organizacji naszych społeczeństw odzwierciedla sytuację po trzeciej rewolucji przemysłowej. Umowa społeczna z czasów trzeciej rewolucji już nie działa” — mówił Timmermans.

Podatki: europejskie minimum dla korporacji

„Jak wytłumaczycie piekarzowi tutaj na rogu ulicy, że on musi płacić podatki, a Starbucks — nie?” – pytał retorycznie Timmermans. Proponuje w związku z tym

minimalny podatek dla korporacji w całej Europie. Poszczególne kraje decydowałyby, czy chcą go podnieść, czy pozostawić na minimalnym poziomie.

„Mamy gigantów technologicznych, którzy osiągają w Europie miliardy zysków i nie płacą żadnych podatków. Nie tylko z powodów technologicznych, ale również dlatego, że państwa narodowe są szantażowane [przez te firmy] — dostęp do technologii w zamian za zwolnienie z podatków. Potrzebujemy europejskiej umowy, że każdy, kto w Europie wypracowuje zyski, płaci podatki w Europie”.

Płace: europejskie minimum dla pracowników

„Musimy skończyć z zatrudnianiem ludzi za 3 euro za godzinę!” — apelował Timmermans. Jego sztandarowy postulat to

europejska pensja minimalna na poziomie 60 proc. mediany zarobków w danym kraju członkowskim.

Dlaczego jest to potrzebne? „Za taką samą pracę niektóre firmy płacą zupełnie różne stawki, twierdząc, że koszty życia w Europie Centralnej są niższe niż w Zachodniej. Ale to już nieprawda” — mówił Timmermans.

„W związku z tym należy trzeba wzmocnić układy zbiorowe i związki zawodowe tak by mogły wynegocjować wyższe zarobki. A w Polsce, Czechach, na Węgrzech czy Słowacji są one zdecydowanie za niskie” – przekonywał. Dzięki temu młodzi ludzie nie będą emigrować np. z Polski.

Obecni na debacie Cimoszewicz i Kwaśniewski nie odnieśli się do tych pomysłów.

Technomonopole w centrum debaty. Timmermans a Tusk

O gigantach technologicznych mówił ostatnio w wykładzie 3 maja 2019 na Uniwersytecie Warszawskim Donald Tusk (pełny tekst). Porównanie tych dwóch wystąpień pokazuje różne obecne w europejskiej debacie podejścia do zmian w światowej gospodarce.

Tusk diagnozował: „Na Wschodzie wyrasta gigantyczne imperium zdolne do kontrolowania wszystkich zachowań ludzkich. Na Zachodzie powstało niekontrolowane, biznesowe, w jakimś sensie spontaniczne, ale de facto w konsekwencji ostatecznej, podobne imperium [GAFA — Google Amazon Facebook Apple]”.

Tusk zwraca uwagę przede wszystkim na trzy zagrożenia:

  • kontrola technogigantów nad jednostką;
  • uzależnienie od korzystania z internetu i social mediów;
  • robotyzacja („rewolucje technologiczne wyprą człowieka z rynku pracy”).

Timmermans widzi najważniejsze problemy gdzie indziej, są to:

  • presja na niskie płace;
  • samotność pracowników wobec technogigantów (brak ochrony pracowników);
  • prywatyzacja zysków – korporacje nie dzielą się zyskami ze społeczeństwami, w których działają, unikają płacenia podatków.

Tym, w jaki sposób jeden z gigantów GATA traktuje pracowników zajął się ostatnio sąd rejonowy w Poznaniu. „Pozwany [Amazon] wypaczył ideę stosunku pracy, (…), arbitralnie przyznał sobie prawo do zwalniania najmniej wydajnych pracowników tylko dlatego, że ich wyniki są gorsze niż 90 proc. reszty załogi”. Dodał, że Amazon traktuje pracowników przedmiotowo i jest nastawiony wyłącznie na zysk. „Praca w Amazonie nie jest dostosowana do możliwości fizycznych i psychicznych człowieka i pracownika” — napisał biegły, z którego opinii korzystał poznański sąd. O bezprecedensowej sprawie pisze Adriana Rozwadowska w „Gazecie Wyborczej„.

A inni?

Koalicja Europejska. Tego typu postulatów nie ma w Deklaracji Programowej Koalicji Europejskiej. Zapisano tam jedynie bardzo ogólnikowe stwierdzenie: „Zapewnimy dobre warunki pracy dla wszystkich zatrudnionych w krajach Unii. UE musi przeciwstawiać się pracy bez umowy, godziwego wynagrodzenia i fikcyjnemu samozatrudnieniu”.

Problemy podniesione przez Timmermansa i Tuska pojawiają się jednak u niektórych koalicjantów:

SLD. Postulatu europejskiej płacy minimalnej nie ma w obowiązującym programie SLD z 2016 roku, ale mówił o nim 1 maja 2019 Włodzimierz Czarzasty: „Chciałem powiedzieć, że idziemy do UE, również dzięki nazwisku Cimoszewicza po to, żeby tak, jak ostatnio nas przyjaciel Frans Timmermans powiedział, zagwarantować pakiet pracowniczy. Taki, aby płaca minimalna była na jednolitym poziomie w całej UE, bez względu na to, jaki jest stan rozwoju w tej chwili gospodarczego. Będziemy do tego dążyć. To wam obiecujemy. To konkret”.

Zieloni. „Unia Europejska powinna (…) zachęcać państwa członkowskie do ustalenia »podstawowego wynagrodzenia«, biorąc pod uwagę różnice krajowe, dzięki czemu zapewni się dolny limit skutków konkurencji” – piszą w swoim programie. Zieloni są też za wspólną polityką podatkową UE.

A pozostałe partie?

Wiosna. Partia Roberta Biedronia nie zapisała w swoim programie postulatu europejskiej płacy minimalnej. Zgłasza go tylko na poziomie krajowym:
„Do 2028 roku trwale powiążemy ją z przeciętnym wynagrodzeniem – będzie wynosić 60 proc. średniej płacy”.

Mówi za to o innowacjach („Europa musi dołączyć do światowych liderów prac nad sztuczną inteligencją – USA i Chin”) i kontroli („przywiązanie do ochrony prywatności powinno wyróżniać Europę na tle konkurencji”).

Lewica Razem zapowiada, że wprowadzi europejską płacę minimalną, ale nie precyzuje, w jakiej wysokości: „Będziemy ją stopniowo podnosić — tak, by wyrównać płace w całej UE. Za taką samą pracę należy się równa płaca”.

„Oczywiście nie chodzi o to, że zadekretujemy z dnia na dzień taką samą nominalną wysokość płac w całej UE – wiemy, że tak to nie działa” – tłumaczył Adrian Zandberg w rozmowie z „Krytyką Polityczną”. „Chcemy mechanizmu, który, uwzględniając siłę nabywczą i poziom rozwoju gospodarczego poszczególnych państw, będzie pchać w górę płace w regionach takich jak nasz”.

Jednocześnie Lewica Razem chce, żeby Europa inwestowała w nowe technologie i nie zostawała „w tyle w globalnej rywalizacji”. Zapowiada że ujednolici w UE podatki​ od zysków kapitałowych, zlikwiduje raje podatkowe w UE, wprowadzi podatek od transakcji finansowych i jednolity progresywny ​podatek dla firm​ w całej Unii Europejskiej.

Nowa komunikacja polityczna

Technologie pojawiły się w trakcie debaty też w zupełnie innym kontekście.

„Instytucje europejskie są anachroniczne, jeśli chodzi o informacje” — mówił Cimoszewicz. Wtórował mu Kwaśniewski: „Unia Europejska po tych wyborach musi naprawdę na poważnie pomyśleć o komunikacji. Nie da się wierzyć, że nasze argumenty są tak silne, że przebiją się same. Trzeba więcej informacji, trzeba więcej komunikacji, trzeba nowoczesnej komunikacji”.

Cimoszewicz przywołał przykład najmłodszej członkini amerykańskiego Kongresu — Alexandrii Ocasio-Cortez: „To jest przykład, w jaki sposób zmieniać, ale do tego trzeba zaangażować młodych ludzi”.

Kwaśniewski zauważył, że partie polityczne i debaty w świecie mediów społecznościowych tracą na znaczeniu. „Nie bać się tego, choć czasem mnie samego to denerwuje, że czasami informacja musi być oczywista. Jeżeli sądzimy, że w XXI wieku wszyscy wiedzą, że dwa razy dwa jest cztery, mylimy się”. I zaapelował do Timmermansa, by instytucje europejskie po wyborach zajęły się problemem komunikowania się z europejczykami.


Frans Timmermans jest ostatnio w Polsce częstym gościem. Nie w związku z łamaniem przez Polskę zasady praworządności, jak do niedawna (Timmermas reprezentuje KE w konflikcie z polskim rządem), lecz jako kandydat na przewodniczącego KE. W kampanii europejskiej wspiera SLD i Wiosnę. W kwietniu wziął udział w organizowanej przez Wiosnę Roberta Biedronia „europejskiej burzy mózgów”. Pisaliśmy o niej w tekście „Żółwik z Fransem Timmermansem” .

Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Masz cynk?