0:000:00

0:00

Prawa autorskie: zrzut ekranuzrzut ekranu

Czy słyszeli Państwo, że to Angela Merkel kazała Donaldowi Tuskowi podnieść wiek emerytalny? Jeszcze nie? W tej kampanii politycy PiS będą to powtarzać regularnie. Na konferencji prasowej 8 września mówił o tym rzecznik PiS Rafał Bochenek.

To oczywiście nieprawda i absurdalne ujęcie sprawy. Skąd więc taki pomysł? Podpowiedzi politykom PiS podsuwa Michał Rachoń z TVP.

W ciągu tygodnia po siódmej rano Rachoń prowadzi program „Jedziemy”, który w zamyśle ma być publicystyką, ale w rzeczywistości to pomieszanie kiepskiego kabaretu i bardzo topornej propagandy.

Codziennie w studiu TVP Rachoń łączy się z trójką komentatorów, którzy zgodnie chwalą rząd i nie cierpią opozycji.

Rachoń „ujawnia”

W poniedziałek 4 września Rachoń „ujawnił” szokujące dokumenty.

Można je dokładnie prześledzić tutaj:

View post on Twitter

„Nie wszystkie okoliczności, w których wiek emerytalny został podniesiony, zostały jasno i szczegółowo opisane” – przekonywał w swoim programie z konspiracyjnym wyrazem twarzy Rachoń. I tłumaczył

„Istnieje niezwykle ciekawy dokument wskazujący na to, że dwa lata przed wprowadzeniem w Polsce podwyżki wieku emerytalnego, i na pół roku, zanim ten pomysł został ogłoszony w exposé przez Donalda Tuska, dokładnie takiego rozwiązania domagała się od Polski… no kto? Kto się mógł domagać? No kanclerz Niemiec Angela Merkel!".

[Angela Merkel] Wyraziła to [żądanie, by Polska podniosła wiek emerytalny] bezpośrednio w rozmowie z Donaldem Tuskiem.
To kłamstwo ma wyjątkowo krótkie nogi. Nawet w cytowanym przez Rachonia dokumencie nie znajdziemy na to dowodów.
TVP, program „Jedziemy”,04 września 2023

Cały tok rozumowania jest tutaj kłamliwy. Jest to o tyle zaskakujące, że Rachoń sam z dumą prezentuje dokumenty, na podstawie których wyciąga takie wnioski.

Przeczytaj także:

Fragment dokumentu

Przytoczmy dokument, na który powoływał się w programie Rachoń. To notatka z rozmowy telefonicznej między Tuskiem a Merkel z marca 2011 roku. Jednym z tematów: pakt dla konkurencyjności.

We fragmencie, który pokazał Rachoń, czytamy:

„W ocenie Kanclerz Angeli Merkel Pakt powinien polegać na dobrowolnych zobowiązaniach państw uczestniczących, co przyczyni się do wzmocnienia konkurencyjności Europy w wymiarze globalnym (jako przykład wymieniła powiązanie wieku emerytalnego państwa z jego sytuacją demograficzną, zobowiązania dotyczące wynagrodzeń w sektorze publicznym)”.

Na ekranach telewizorów pojawił się tylko taki fragment, ale jest on niepoprawny, bo dalej mamy jeszcze dwa punkty: „wzrost gospodarczy, kwestia umów zbiorowych”.

W notatce znajdziemy też informację, że Tusk uważa pomysł za dobry i że warto wypracować wspólne w Europie koncepcje polityki emerytalnej.

Szybkie wnioskowanie

Na tej podstawie Rachoń stwierdza potem, że Polacy mieli pracować dużo dłużej i za niższe stawki, bo tego życzyła sobie kanclerz Angela Merkel. A jeśli by tego nie zrobił, to Merkel nie zgodziłaby się na międzynarodową karierę Tuska.

Można by dodać, że na to nie ma w notatce żadnych dowodów, ale to trywialne stwierdzenie w obliczu tego, że w notatce nie ma dowodów na nic, o czym Rachoń mówi.

Cel takiego przekazu jest jasny – politycy PiS mają teraz „dowód”, że „Merkel kazała Tuskowi podwyższyć wiek emerytalny”. Czyli Tusk jest niemieckim pachołkiem i chciał dla nas źle.

PO mówiła o podniesieniu wieku emerytalnego w 2007 roku

Cała opowieść nie ma sensu w kontekście program wyborczego Platformy Obywatelskiej w 2007 roku. Czytamy w nim:

„Wprowadzić fakultatywne wydłużanie wieku emerytalnego kobiet, by do 2015/2020 roku zrównać go z wiekiem emerytalnym mężczyzn, a wydłużenie wieku uzyskiwania uprawnień do emerytury do 67 lat nastąpiło do 2025 roku”.

PO szła w 2007 roku do wyborów z pomysłem podniesienia wieku emerytalnego. Partia Tuska wygrała wybory, zdobyła 41,5 proc. głosów i 209 mandatów w Sejmie. Tusk nie wpadł na podniesienie wieku emerytalnego po rozmowie z Merkel w marcu 2011 roku. Miał to w planach od dawna.

I nie ma nic złego w nielubieniu Donalda Tuska. Ale pobudki, jakie przypisuje mu były rzecznik PiS na Pomorzu, a dziś gwiazda propagandy TVP Michał Rachoń, są absurdalne. W TVP Tusk jest niczym Gargamel z bajki o Smerfach. Nie robi nic innego, tylko kombinuje, jak uprzykrzyć innym życie.

Co to za pakt?

O czym tak naprawdę według notatki rozmawiali Tusk i Merkel? W notatce jednym z trzech wymienionych tematów jest „pakt dla konkurencyjności”. To w jego kontekście Merkel miała rzekomo nakazać Tuskowi, by zmusił Polaków do pracy do śmierci.

Pakt to niemiecko-francuski pomysł na zacieśnienie wspólnej, europejskiej koordynacji gospodarczej w obliczu walki Europy z kryzysem ekonomicznym. Zaproponowano go wiosną 2011 roku i szybko przyjęto. Uczestnictwo nie było obowiązkowe, ale większość krajów UE do niego przystąpiła. Nie zdecydowały się na to Wielka Brytania, Czechy, Węgry i Szwecja.

Pakt na rzecz konkurencyjności to była nazwa robocza. Przed przyjęciem przemianowano go na Pakt Euro Plus.

W dokumencie, który pieczętował przyjęcie paktu, ustalano podstawowe zasady. Głównymi celami było:

  • wspieranie konkurencyjności,
  • wspieranie zatrudnienia,
  • dalsze przyczynianie się do stabilności finansów publicznych
  • wzmocnienie stabilności finansowej.

Emerytury

W części o emeryturach czytamy:

„Proponowane reformy niezbędne do zapewnienia stabilności i adekwatności emerytur i świadczeń socjalnych to:

  • dostosowanie systemu emerytalnego do sytuacji demograficznej kraju, m.in. dostosowanie efektywnego wieku emerytalnego do średniej długości życia lub poprzez zwiększenie aktywności zawodowej;
  • ograniczanie programów wcześniejszych emerytur i stosowanie ukierunkowanych zachęt do zatrudniania starszych pracowników (zwłaszcza w grupie wiekowej powyżej 55 lat)”.

I tutaj jest rzeczywiście mowa o wspominanym przez kanclerz Merkel w rozmowie z Tuskiem „dopasowaniu systemu emerytalnego do sytuacji demograficznej kraju”.

Nie ma za to ani słowa o przymusie, nie ma żadnych konkretnych ram tych reform, nie ma mowy o narzucaniu konkretnych granic nowego wieku emerytalnego.

Krótkie życie paktu

Pakt był bardzo miękki, cele były rozmyte, przymusu – żadnego. I najpewniej dlatego bardzo szybko o nim zapomniano. Nie istniała żadna procedura, która by reformy wymuszała. Ich implementacje monitorowano w corocznej publikacji.

W 2015 roku wewnętrzna analiza Komisji Europejskiej wykazała, że większość krajów paktem się nie zajmuje. Rekomendowano, by monitorowanie proponowanych w nim reform przenieść do Europejskiego Semestru.

Jak czytamy na stronie KE, „Europejski Semestr jest elementem unijnych ram zarządzania gospodarczego. Podczas europejskiego semestru państwa członkowskie dopasowują swoją politykę budżetową i gospodarczą do zasad ustalonych na szczeblu UE”.

W skrócie to po prostu procedura monitorowania wskaźników gospodarczych i implementacji reform państw członkowskich. Pojawiła się również jako odpowiedź na kryzys, Semestr zainaugurowano w 2010 roku. I przyjął się lepiej niż Pakt.

Jeśli chodzi o Pakt Euro Plus, Donald Tusk wcale nie był prymusem i nie wypełniał poleceń kanclerz Merkel tak posłusznie, jak chciał to widzieć Rachoń. W Euro Plus Monitor, czyli w publikacjach monitorujących postępy reform, otrzymywaliśmy ranking według postępu we wprowadzaniu reform. W 2015 roku na 21 sklasyfikowanych krajów Polska była jedenasta.

Mówiąc krótko: opowieść Rachonia o Merkel i Tusku jest absurdalna bez kontekstu. Gdy spojrzy się w szczegóły, okazuje się, że propagandysta Telewizji Polskie jest tak pewny swoich pomysłów, że nawet specjalnie swojego kłamstwa nie przemyślał.

Emerytury pałką na Tuska

Problem w tym, że w sprawie wieku emerytalnego wszystko, co mówi i robi PiS, wskazuje na to, że partii rządzącej nie zależy tutaj wcale na dobrobycie Polaków. Chodzi tylko o pałkę na Tuska. Pałkę na tyle skuteczną, że dziś żadna partia nie ma odwagi, by mówić o podniesieniu wieku emerytalnego.

Reforma była niepopularna, bo została źle sprzedana. Wiele osób było przekonanych, że wiek emerytalny zmieniał się natychmiast. Tymczasem implementacja zmian była bardzo powolna.

A jakość pracy w Polsce, szczególnie na granicy wieku emerytalnego, jest w Polsce często bardzo niska. I to o tym powinno się rozmawiać – o aktywizacji zawodowej seniorów, o jakości stanowisk, o niewypychaniu osób po 60. roku życia na emeryturę.

Potrzebne reformy

Obecny system emerytalny i różnica pięciu lat w wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn powoduje, że kobiety mają znacznie niższe świadczenia.

Dane z 2022 roku mówią o średnim świadczeniu dla mężczyzn w wysokości 3184 zł i prawie o tysiąc złotych – 2128 zł – niższym w przypadku kobiet. To też wynik dłuższych przerw w zatrudnieniu (zwykle z powodu wychowania dzieci). Ale kolosalne znaczenie ma tutaj, że kobiety pracują krócej, a ich przewidywana dalsza długość trwania życia jest dłuższa, więc świadczenie rozkłada się na dłuższy czas. Czyli jest mniejsze.

Wraz z niskim wiekiem emerytalnym i wydłużaniem się życia, rosnąć będzie odsetek osób pobierających świadczenie minimalne lub nawet niższe niż minimalne.

Wśród pobierających świadczenie mniejsze niż minimalne mamy ponad 80 proc. kobiet. Jeśli niczego w systemie emerytalnym nie zmienimy, stopa zastąpienia (mówi nam o tym, jaką część ostatniej pensji stanowi pierwsza emerytura) spadnie z 61 proc. w 2016 roku do 24 proc. w 2060 roku. A to będzie na tyle mało, że aż 70 proc. emerytów będzie kwalifikować się do świadczenia minimalnego.

Najłatwiej to zmienić podnosząc wiek emerytalny. Według prof. Joanny Tyrowicz samo zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn oznacza, że w 2060 roku minimalne świadczenie pobierałoby 30 proc.

Aby więc zapewnić godne i spokojne życie emerytom za kilka dekad potrzebujemy zmian w wieku emerytalnym, ale też reform, które umożliwią ludziom na kilka lat przed emeryturą na spokojną i godną pracę, zgodną z ich możliwościami i stanem zdrowia.

PiS nie zajął się tym przez osiem lat. Pozostaje tylko straszenie Tuskiem, który w tym wypadku podjął się trudnej reformy. Po dwóch kadencjach „rewolucji godności” PiS, jedyne co obóz rządzący ma do zaproponowania w kampanii wyborczej to transfery gotówkowe zamiast zmian systemowych. No i machanie dokumentem przez Rachonia w TVP.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I piszemy o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

;

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze