Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do przyjęcia jednolitej definicji gwałtu w całej Unii. Ma się ona opierać na świadomej zgodzie, którą w każdym momencie można odwołać. Podkreśla, że zgodą nie jest milczenie, niestawianie oporu czy relacja między ofiarą a gwałcicielem
We wtorek (28 kwietnia 2026) Parlament Europejski przyjął – wynikiem 470 głosów „za” przy 160 głosach „przeciw” i 43 głosach wstrzymujących się – sprawozdanie wzywające Komisję Europejską do zaproponowania przepisów, które wprowadzą wspólną definicję gwałtu w całej Unii Europejskiej. Definicja ma się opierać na świadomej i jednoznacznie wyrażonej zgodzie, którą w każdym momencie można odwołać.
Europarlamentarzyści oczekują, że definicję przyjmą wszystkie państwa członkowskie – również te, w których obecnie stosuje się przepisy definiujące gwałt w oparciu o przemoc albo przymus stosowany przez gwałciciela. Chcą też, by osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej, otrzymały realne wsparcie i odpowiednią ochronę. Podkreślają, że milczenie, niestawianie oporu, brak werbalnie zakomunikowanego "nie”, wcześniejsze zachowania seksualne czy łączące gwałciciela i ofiarę relacje (aktualne lub przeszłe) nie powinny być interpretowane jako zgoda.
Aby móc obiektywnie ocenić, czy zgoda została wyrażona, należy wziąć pod uwagę cały kontekst sytuacji. A więc również to, czy doszło do gróźb, zastraszania, przemocy – zarówno fizycznej, jak i psychicznej – wykorzystania przez sprawcę swojej pozycji lub władzy wobec ofiary albo skorzystania z bezradności drugiej strony. Bezradność ta może być spowodowana na przykład utratą przytomności, odurzeniem – alkoholem, narkotykami lub lekami – ale także snem, chorobą fizyczną lub psychiczną, niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną albo bezbronnością.
W rozmowie z OKO.press europosłanka Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy, sprawozdawczyni proponowanych zmian, zauważa, że rozwiązanie zmieni sytuację kobiet w całej Unii Europejskiej.
– Są kraje, w których taka jednolita definicja gwałtu obowiązuje, a są kraje, w których jej nie ma. Co więcej, poszczególne definicje różnią się w zależności od tego, w którym kraju jesteśmy. W związku z tym gwałciciel, który na przykład zgwałcił kobietę w Niemczech, po wyjeździe na Węgry może sobie spokojnie żyć, ponieważ ani policja, ani sąd nic mu nie zrobią. W momencie wprowadzenia jednolitej definicji traktowanie sprawców ulegnie zmianie. Policja i sądy będą zobowiązane do współpracy – mówi Scheuring-Wielgus.
Europosłanka wspomina, że przygotowany raport uwzględnia także aspekt niezgłaszania dużej części gwałtów. – Kobiety boją się zgłaszać przemoc na policję. Obawiają się przewlekłości postępowań, stygmatyzacji i tego, że nikt im nie uwierzy. Jeśli będą mieć poczucie, że mogą zwrócić się do policji, że zostaną potraktowane serio; że nikt nie będzie ich pytał o to, jak były ubrane albo czy głośno krzyczały, nie będą się obawiały prosić o pomoc. Wtedy statystyki zgłaszalności poszybują w górę i poznamy realną skalę problemu – mówi Scheuring-Wielgus.
– To jest pewien proces, który my zaczynamy, a który – mamy nadzieję – skończy się tak, że będziemy wszyscy mówić we wszystkich 27 krajach Unii Europejskiej jednym głosem – dodaje.
Antonina Lewandowska z Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA zauważa, że strach kobiet przed zgłaszaniem gwałtów na policję sprawia, iż nie ma pełnych danych o skali problemu. Jak dodaje, z badań prowadzonych przez organizacje prokobiece wynika, że nawet 90 proc. gwałtów w Polsce nie jest zgłaszane.
– Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze, ze względu na lęk przed reakcją otoczenia. Po drugie, ze względu na to, że część kobiet wypiera to doświadczenie. Dopuszczenie do siebie świadomości, że zostało się zgwałconą, nie jest łatwe – mówi Lewandowska.
Według ekspertki w opinii publicznej wciąż funkcjonuje przekonanie, że gwałt to zdarzenie mające miejsce w nocy w jakiejś ciemnej alejce. Tymczasem badania pokazują jasno, że najczęściej sprawcą jest partner lub były partner. Z tego powodu okres przedawnienia przestępstwa zgwałcenia jest tak długi – część kobiet potrzebuje wielu lat, by dopuścić do siebie myśl, że to, czego doświadczyły, było przemocą.
– Być może zmiana, którą wprowadzi rozwiązanie przyjęte w Parlamencie Europejskim, rozpocznie rozmowę na temat tego, w jaki sposób kobiety reagują na przemoc seksualną. To nie jest oczywiste, a bez tej wiedzy i bez edukacji trudno będzie wprowadzić skutecznie działający system ścigania, który przede wszystkim skupia się na osobie pokrzywdzonej – na jej dobru, dobrostanie i bezpieczeństwie – mówi Lewandowska.
Joanna Scheuring-Wielgus przypomina z kolei, że wciąż wiele osób – głównie z prawej strony sceny politycznej – kieruje się stereotypami wpływającymi na samo postrzeganie gwałtu.
– Miałyśmy mnóstwo spotkań, negocjacji, rozmów. Były debaty zarówno na komisji, jak i w Parlamencie Europejskim. Wszystkie kobiety, niezależnie od opcji politycznej, uważają, że gwałt jest zły. Problem w tym, że dla koleżanek ze strony prawicowej gwałt równa się imigrant. Nie dostrzegają – lub nie chcą dostrzec – tego, że większość gwałtów ma miejsce w domach, w związkach – mówi europosłanka Lewicy.
Za przyjęciem sprawozdania opowiedziało się 24 europarlamentarzystów z Polski. Przeciw – również 24. Pięć osób nie brało udziału w głosowaniu.
Przeciwni inicjatywie byli wszyscy głosujący polscy politycy należący do partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (a więc członkowie PiS). Na „nie” głosowali także polscy przedstawiciele ugrupowania Europa Suwerennych Narodów (Marcin Sypniewski z Konfederacji); Patrioci za Europą (Anna Bryłka, Tomasz Buczek oraz Ewa Zajączkowska-Hernik z Konfederacji) i niezrzeszony Grzegorz Braun.
Kamila Gasiuk-Pihowicz, Adam Jarubas i Mirosława Nykiel z Europejskiej Partii Ludowej, grupującej polityków Koalicji Obywatelskiej i PSL, Dominik Tarczyński z EKR, oraz Stanisław Tyszka z ESN nie brali udziału w głosowaniu.
Pozostali europosłanki i europosłowie udzielili poparcia inicjatywie.
Podczas poniedziałkowej debaty europosłanki i europosłowie przypominali, że podczas przemocy seksualnej część ofiar doświadcza reakcji traumatycznych. Mowa między innymi o zamrożeniu (ang. freezing), czyli sytuacji, w której ze względu na silny stres lub traumę przy jednoczesnym braku szans na ucieczkę albo walkę osoba poddawana przemocy drętwieje, czuje się sparaliżowana fizycznie lub emocjonalnie i odcina się od otaczającej ją rzeczywistości.
Wspominali również o zjednywaniu (ang. fawn), podczas którego ofiara, zdając sobie sprawę ze swojego trudnego położenia, próbuje zaspokoić oczekiwania drugiej strony, licząc, że dzięki temu uniknie odrzucenia albo zyska bezpieczeństwo.
W Parlamencie Europejskim zauważono, że powiązanie przepisów dotyczących gwałtu ze świadomą zgodą ułatwi ofiarom dostęp do wymiaru sprawiedliwości, ale nie tylko. Proponowane rozwiązanie ma usprawnić dostęp do niezbędnej ofiarom opieki medycznej – między innymi umożliwiając dostęp do bezpiecznej, legalnej aborcji. Osoby z doświadczeniem przemocy seksualnej dzięki proponowanym rozwiązaniom mają łatwiej otrzymać pomoc psychologiczną, seksuologiczną, traumatologiczną i prawną. Europosłanki wspominały o potrzebie stworzenia całodobowych centrów wsparcia kryzysowego dla ofiar gwałtów.
Członkowie i członkinie Parlamentu Europejskiego, popierający definicję gwałtu opartą na braku zgody, oczekują utworzenia obowiązku regularnych, dopasowanych do specyfiki pracy szkoleń organizowanych dla przedstawicielek i przedstawicieli zawodów, których wykonywanie wiąże się z kontaktem z ofiarami przemocy seksualnej. Mowa między innymi o funkcjonariuszach policji, sędziach, prokuratorach, adwokatach, lekarzach, położnych, pielęgniarkach czy pracownikach socjalnych.
Europosłanki i europosłowie oczekują, by Komisja Europejska jeszcze w tym roku przedstawiła unijne wytyczne w kwestii interdyscyplinarnej edukacji na tematy związane z relacjami i seksualnością. Chcą także, by powstały międzynarodowe kampanie informacyjne o świadomej zgodzie i autonomii cielesnej. Apelują, by KE podjęła działania mające na celu obalenie mitów na temat gwałtu oraz stanowczo sprzeciwiła się treściom incelskim i antygenderowym publikowanym w sieci.
Antonina Lewandowska z Federy zauważa, że aktualnie obowiązująca w Polsce definicja gwałtu, mimo że zawiera fragment mówiący o braku zgody, nadal uwzględnia również aspekt przemocy, groźby i podstępu. – Cieszymy się ze zmian proponowanych przez Parlament Europejski, bo dzięki nim obowiązek udowodnienia zgody będzie leżał na oskarżonym. To jego rolą będzie pokazanie, że czynność nie była zgwałceniem – mówi OKO.press Lewandowska.
– Wprowadzone w Polsce w 2025 roku zmiany w Kodeksie karnym były krokiem naprzód, jednak to dopiero dzięki przyjęciu jednolitej definicji w całej Unii uwzględnimy przede wszystkim dobro osoby pokrzywdzonej. Obecnie kobiety po doświadczeniu gwałtu nadal muszą udowadniać, że zostały skrzywdzone. Po ujednoliceniu definicji ten ciężar zostanie przeniesiony na drugą stronę – dodaje.
Nad jednolitą definicją gwałtu Parlament Europejski pracował już w poprzedniej kadencji. Inicjatywa nie powiodła się ze względu na weto Niemiec, Węgier i Francji.
– Od tamtego czasu bardzo dużo się zmieniło, ponieważ we Francji wyszła na jaw porażająca historia Gisèle Pelicot i jej męża, który gwałcił ją wraz ze swoimi znajomymi. To zmieniło nastawienie Francuzów. Wiemy, że w Niemczech i na Węgrzech nastroje również uległy zmianie. Problem w tym, że sytuacja w Europie i na świecie się pogarsza. Obrazują to chociażby ustalenia dziennikarzy CNN, którzy ujawnili strony internetowe instruujące mężczyzn, jak gwałcić kobiety. Strony, z których korzystali również Polacy – mówi Scheuring-Wielgus.
Po sukcesie projektu w Parlamencie Europejskim jego dalsze losy leżą w rękach Komisji Europejskiej, która – przekonuje Scheuring-Wielgus – poprze propozycje zmian.
– Pozostaje kwestia tego, jak zmiany zostaną wprowadzone – czy w postaci nowej dyrektywy, czy na przykład ulepszonej wersji dyrektywy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Trzymamy rękę na pulsie i już planujemy kolejne wizyty w Komisji, żeby za tym lobbować i wypracować najlepsze możliwe rozwiązanie – mówi Scheuring-Wielgus.
Kobiety
Joanna Scheuring-Wielgus
Parlament Europejski
definicja gwałtu
Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
gwałt
Prawa kobiet
zgwałcenie
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Komentarze