"Jeżeli ktoś zakłada togę sędziowską to nie znaczy, że jest święty" - ogłosił Zbigniew Ziobro w TVP. To niewątpliwie prawda, ale rozmowa Ziobry z Danutą Holecką świadczy bardziej o tym, że jeżeli ktoś jest ministrem sprawiedliwości to nie znaczy, że jest uczciwy i rzetelny w swoich wypowiedziach publicznych


Jestem za tym, aby sądy były niezależne. Jestem za tym, aby sędziowie byli niezawiśli, nawet wzmacniamy ich gwarancje.

Zbigniew Ziobro, "Kwadrans polityczny" TVP1 - 20/02/2017

fot. TVP


Fałsz. Ziobro dąży do podporządkowania sądów i sędziów politykom.


Brak reakcji Danuty Holeckiej świadczy o poziomie publicystki w Telewizji Publicznej w czasach „dobrej zmiany”. Albo bowiem dziennikarka była kompletnie nieprzygotowana merytorycznie do rozmowy i nie wiedziała, że minister deklaruje poglądy całkowicie sprzeczne z ze swoimi działaniami, albo – pozwalając Ziobrze wygłaszać pozbawione podstaw twierdzenia – wykazała się polityczną lojalnością wobec Prawa i Sprawiedliwości.

Wypowiedź Zbigniewa Ziobry to nonsens i nieporozumienie, ponieważ forsowane przez Prawo i Sprawiedliwość projekty oznaczają podporządkowanie sądownictwa władzy politycznej. Z zapisaną w Konstytucji RP niezależnością władzy sądowniczej i jej odrębnością od innych władz pomysły PiS nie mają nic wspólnego.

To w ministerstwie sprawiedliwości przygotowany został projekt ustawy, którego wprowadzenie skutkować będzie podporządkowaniem Krajowej Rady Sądownictwa większości parlamentarnej. Sędziów, których wybierały dotąd samorządy sędziowskie, wybrać mają posłowie. PiS nazywa to „demokratyczną kontrolą”, ale w praktyce oznacza, że do KRS trafią sędziowie bliscy PiS, którzy będą mogli wspierać swoich politycznych mocodawców w procesie wymiany kadrowej w wymiarze sprawiedliwości, ponieważ KRS jest kluczową instytucją w procesie powoływania nowych sędziów.



Prokurator sprawdza sędziego

Drugim problemem jest naruszanie niezawisłości sędziów przez wszczynanie postępowań prokuratorskich i prowadzenie czynności procesowych przeciwko sędziom bez uchylenia im immunitetu. Krajowa Rada Sądownictwa 10 lutego wymieniła trzy konkretne przypadki, w których działania śledczych są nie do pogodzenia z autonomią wymiaru sprawiedliwości.

W jednej z tych spraw prokuratura prowadzi postępowanie „w sprawie” sędzi, która podejmowała decyzję w procesie wytoczonym lekarzom przez Zbigniewa Ziobrę po śmierci jego ojca, która potencjalnie mogła być kosztowna dla Ziobry i jego rodziny. W drugim chodzi o wykorzystanie postępowania karnego jako pozaprocesowej metody nacisku na sąd, który wydał decyzję o zwolnieniu aresztowanego za poręczeniem majątkowym (w tej sprawie toczy się postępowanie dyscyplinarne). Trzeci przypadek to przeszukanie domu sędziego w Rzeszowie.



500 etatów, na które czai się PiS

Ograniczeniem autonomii władzy sądowniczej jest również odmowa powołania sędziów przez prezydenta Andrzeja Dudę. Dotyczy to nie tylko głośnej sprawy odebrania przysięgi od trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ale również niepowołania szeregu sędziów sądów powszechnych. Duda, przekraczając uprawnienia konstytucyjne, odmówił KRS ich powołania powołując się na precedensową decyzję Lecha Kaczyńskiego w tej sprawie.

W polskich sądach nieobsadzone jest obecnie 500 etatów sędziowskich. Według opozycji i ekspertów to o te pięć procent sądownictwa chodzi PiS – upolitycznienie KRS pozwoli obsadzić wszystkie te etaty ludźmi mającymi polityczne poparcie Prawa i Sprawiedliwości.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym