Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.plFot. Jacek Marczewsk...

Prezydent Karol Nawrocki zawetował rządową nowelizację Kodeksu postępowania karnego (KPK), która w założeniu miała m.in. ograniczyć nadużycia w stosowaniu tymczasowego aresztowania. Sejm weta nie zdołał odrzucić.

Przeczytaj także:

Na czym polega problem z tymczasowym aresztowaniem? Tak pozbawione wolności są obecnie w Polsce 7855 osób (dane na koniec lutego).

To mniej niż w szczycie rządów PiS, ale więcej niż w czasach, gdy nadużywanie aresztów udało się jakoś opanować.

Liczba aresztowanych zależy w Polsce od nacisku polityków na prokuratorów, by ci składali wnioski aresztowe.

Sądy bowiem takie wnioski akceptują w 90 proc. A w 95 proc. – wnioski o przedłużenie aresztu. Jest tak dlatego, że KPK pozwala stosować areszty praktycznie z automatu, gdy kara grożąca za dane przestępstwo jest surowa.

Raport Fundacji Court Watch „Aktualna praktyka stosowania tymczasowych aresztowań w Polsce. Raport z badań empirycznych" wykazał, że w latach 2015-2019 liczba osób przebywających w polskich aresztach śledczych zwiększyła się o 100%. Wzrasta także długość tych aresztowań. W Polsce oskarżeni muszą czekać w areszcie śledczym na prawomocny wyrok średnio dziewięć miesięcy. W większości krajów UE średnia ta nie przekracza 6 miesięcy.

Zawetowana nowelizacja KPK zakładała, że

  • gdyby jedyną przesłanką aresztu miała być surowa kara, to areszt nie mógłby trwać dłużej niż rok. A surowa kara zaczynałaby się od 10 lat, nie zaś od 8 lat.
  • nie stosowałoby się aresztu w przypadku przestępstw zagrożonych karą do 2 lat (obecnie – karą do roku), przy czym w szczególnych wypadkach areszt nadal byłby możliwy.

Ile lat można siedzieć tymczasowo?

Weto wywołało wściekłość ruchu kibolskiego, z którym Karol Nawrocki miał do tej pory znakomite relacje. Kibole zauważyli bowiem, że zablokowana zmiana utrudniłaby prokuraturze przeciąganie aresztu w nadziei na złamanie kibolskiej solidarności i uzyskanie zeznań dotyczących przestępstw w tym środowisku. W taki oto sposób opinia publiczna zwróciła uwagę na problem tymczasowych aresztowań w Polsce.

Rzeczywiście, środowisko kibiców ma się na co skarżyć – wystarczy przypomnieć sprawę Macieja Dobrowolskiego, który 40 miesięcy siedział w areszcie tymczasowym. Wyszedł w 2015 r.

Inne przypadku opisuje w raporcie z 2023 r. Helsińska Fundacja Praw Człowieka

  • Człowiek opisany jako XF był tymczasowo aresztowany niemal 6 lat. Sądy przedłużały stosowanie środka w oparciu o obawę matactwa uzasadnioną ogólnikowo wysokością grożącej kary oraz zarzutem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
  • Z kolei XP pozostawał pozbawiony wolności przez ponad cztery lata. Podstawą było zagrożenie surową karą i zarzut działania w grupie przestępczej, który w ocenie sądów wystarczająco uzasadniał obawę matactwa.
  • W zeszłym roku Helsińska Fundacja Praw Człowieka interweniowała w sprawie mężczyzny tymczasowo aresztowanego za to, że jako pasażer miał namawiać kierowcę, by uciekł z miejsca wypadku, oraz za nieudzielenie pomocy poszkodowanym. Ten pasażer sam jednak został ranny w tym wypadku i z miejsca zdarzenia zabrała go karetka. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany, a areszt był kilkukrotnie przedłużany. W chwili interwencji Fundacji siedział już rok.

Na powagę problemu z tymczasowymi aresztami w Polsce uwagę zwrócił Europejski Trybunał Praw Człowieka już w 2009 r. Chodziło o człowieka podejrzanego o zabójstwo, ktory w areszcie tymczasowym spędził osiem lat, bo sprawa w sądzie się wlokła (sprawa Kauczor przeciwko Polsce).

ETPCz zauważył, że choć zagrożenie surową karą stanowiło w tym wypadku istotny element oceny ryzyka ucieczki lub ponownego popełnienia przestępstwa, ciężar zarzutów nie może sam w sobie uzasadniać długotrwałego stosowania tymczasowego aresztowania.

Polska tego wyroku nie wykonała – nie zmieniła prawa i praktyki. Potem były kolejne, też nie wykonane.

Ludzie mówią: karać natychmiast

Dr Piotr Kładoczny, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, wykładowca w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego. Tymczasowo aresztowani stanowią w tej chwili 11 proc. pozbawionych wolności. Areszty stosowane są nadmiernie i trzeba by to ograniczyć.

Agnieszka Jędrzejczyk, OKO.press: Ale same przepisy nie są chyba takie złe? Tak piszecie w raporcie. To praktyka powoduje, że ludzie siedzą latami w areszcie tymczasowym, na zapas, niejako na kredyt. Areszt stosowany jest do wyroku.

Teoretycznie wystarczyłoby wrócić do stosowania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w szczególności artykułu 5, który mówi w ustępie 3 – parafrazując – że jeśli sąd nie może osądzić człowieka w rozsądnym terminie, to powinien on być wypuszczony na wolność na czas postępowania.

Prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego

1. Każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Nikt nie może być pozbawiony wolności, z wyjątkiem następujących przypadków i w trybie ustalonym przez prawo:

a) zgodnego z prawem pozbawienia wolności w wyniku skazania przez właściwy sąd;

b) zgodnego z prawem zatrzymania lub aresztowania w przypadku niepodporządkowania się wydanemu zgodnie z prawem orzeczeniu sądu lub w celu zapewnienia wykonania określonego w ustawie obowiązku;

c) zgodnego z prawem zatrzymania lub aresztowania w celu postawienia przed właściwym organem, jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia czynu zagrożonego karą, lub, jeśli jest to konieczne, w celu zapobieżenia popełnieniu takiego czynu lub uniemożliwienia ucieczki po jego dokonaniu;

d) pozbawienia nieletniego wolności na podstawie zgodnego z prawem orzeczenia w celu ustanowienia nadzoru wychowawczego lub zgodnego z prawem pozbawienia nieletniego wolności w celu postawienia go przed właściwym organem;

e) zgodnego z prawem pozbawienia wolności osoby w celu zapobieżenia szerzeniu przez nią choroby zakaźnej, osoby umysłowo chorej, alkoholika, narkomana lub włóczęgi;

f) zgodnego z prawem zatrzymania lub aresztowania osoby, w celu zapobieżenia jej nielegalnemu wkroczeniu na terytorium państwa, lub osoby, przeciwko której toczy się postępowanie o wydalenie lub ekstradycję.

2. Każdy, kto został zatrzymany, powinien zostać niezwłocznie i w zrozumiałym dla niego języku poinformowany o przyczynach zatrzymania i o stawianych mu zarzutach.

3. Każdy zatrzymany lub aresztowany zgodnie z postanowieniami ustępu 1 lit. c) niniejszego artykułu powinien zostać niezwłocznie postawiony przed sędzią lub innym urzędnikiem uprawnionym przez ustawę do wykonywania władzy sądowej i ma prawo być sądzony w rozsądnym terminie albo zwolniony na czas postępowania. Zwolnienie może zostać uzależnione od udzielenia gwarancji zapewniających stawienie się na rozprawę

4. Każdy, kto został pozbawiony wolności przez zatrzymanie lub aresztowanie, ma prawo odwołania się do sądu w celu ustalenia bezzwłocznie przez sąd legalności pozbawienia wolności i zarządzenia zwolnienia, jeżeli pozbawienie wolności jest niezgodne z prawem.

5. Każdy, kto został pokrzywdzony przez niezgodne z treścią tego artykułu zatrzymanie lub aresztowanie, ma prawo do odszkodowania.

Ale to nie działa. Wystarczy, że zmienia się klimat polityczny i władza zachęca prokuratorów do stosowania aresztów. I statystyki rosną.

Istniejące przepisy dałyby może radę, gdyby sędzia czuł, że stoi za nim państwo. Że ma mocną pozycję. Może więc ocenić wniosek aresztowy na podstawie akt i doświadczenia życiowego. I może to zrobić wbrew oczekiwaniu władzy, prokuratury i publiczności – jeśli tego wymaga sprawiedliwość.

Dziś jednak pozycja sędziów została osłabiona. A opinia publiczna oczekuje, żeby „karać natychmiast”. Czyli zamykać. Choć tak naprawdę nie mówimy w tym wypadku o karze, bo ona jest dopiero po wyroku.

Tyle że procesy trwają latami, więc nie zaspakajają tego społecznego zapotrzebowania na sprawiedliwość

To nasze kolejne nieszczęście. Aresztujemy łatwo, a proces trwa długo.

Profesor Katarzyna Dudka badała poglądy sędziów. Prawie połowa na pytanie, dlaczego areszty trwają coraz dłużej, odpowiedziała: „Bo procesy są coraz dłuższe”.

To znaczy, że co drugi sędzia nie bierze pod uwagę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka!

Bo areszt tymczasowy jest po to, by...

... by zapewnić prawidłowy tok postępowania.

Żeby człowiek nie uciekał, nie mataczył, nie nakłaniał innych do fałszywych zeznań i żeby nie popełnił innego ciężkiego przestępstwa. Jak widać, to wyjątkowe okoliczności, zatem stosowanie tymczasowego aresztu należałoby odpowiednio uzasadnić. Jeśli ktoś się ukrywał, ściągnęliśmy go po trzech latach z Hiszpanii

Albo z Węgier

...to rzeczywiście może ponownie uciec. Ale jeśli współpracuje z wymiarem sprawiedliwości?

Przesłanka wytrych

Czyli jeżeli szybko zbierzemy dowody, przesłuchamy osoby w sprawie, to już nic nie będzie grozić prawidłowemu tokowi postępowania. I sprawa powinna trafić do sądu. Tak to się powinno odbyć.

Ale w KPK jest przesłanka-wytrych. Zagrożenie surową karą. Tu niczego nie trzeba analizować, udowadniać. Był rozbój? Grozi za to 10 lat? To zgadzamy się na areszt.

I stąd m.in. właśnie 90% wniosków prokuratorskich o areszt zaakceptowanych przez sądy w Polsce. Oraz 95 proc. wniosków o przedłużenie aresztu.

To jest takie karanie na kredyt.

Nie do końca na kredyt – bo po pierwsze co, jeśli sąd uzna, że jednak ten człowiek jest niewinny? A po drugie – czy długotrwały areszt nie skłania sądu do myślenia, że podsądny jednak jest winny?

Oskarżona w sprawie Amber Gold zaszła w ciążę i urodziła dziecko w zakładzie karnym. Była w areszcie tymczasowym 8,5 roku. Sąd ostatecznie skazał ją na 12 lat – pytanie, czy mógł na mniej. Bo co by wtedy zrobił z tym aresztem? W areszcie tymczasowym ta kobieta odbyła więc dwie trzecie kary.

Nie mówię, że w tych sprawach nie ma winnych. Ale przy takim stosowaniu aresztu nie ma też sprawiedliwości.

Skomplikowane, to musi trwać

W kolejnym raporcie, z 2024 roku, o tymczasowych aresztowaniach w sprawach gospodarczych Fundacja Helsińska pokazuje, że dla sędziów są to sprawy skomplikowane. Więc muszą długo trwać, a są zagrożone surowymi karami. W tych sprawach więc długotrwałe tymczasowe aresztowania są dla sędziów oczywiste. Tu się stosuje zasada wykryta przez prof. Dudkę.

Badaliśmy tam akta spraw warszawskich. To są ogromne ilości dokumentów. Tomy akt. A sędzia, wydając decyzje o areszcie tymczasowym, nie zawsze to wszystko zna.

Po drugie, wymiar sprawiedliwości kusi, by się przez te dokumenty w ogóle nie przebijać. Przecież wystarczyłoby, że człowiek się przyzna. Dobrowolnie podda się karze. Jej wysokość się wynegocjuje i już.

Często też z samych dokumentów wiele nie wynika. Nie można np. ustalić zamiaru sprawcy. A on mówi np., że sam został oszukany. Prawdziwie bądź nieprawdziwie, ale jakby się przyznał, to byłoby znacznie lepiej, dla sądu i prokuratury, prawda? Przyznać się nawet do czynów często niekoniecznie popełnionych.

Czyli: albo areszt tymczasowy o nieznanej długości, albo przyznanie się i kara, której wymiar jest przynajmniej znany. Utrzymanie tego mechanizmu przez weto prezydenta Nawrockiego tak bardzo wzburzyło kiboli.

Bo tu wchodzą w grę także różnego rodzaju kombinacje. Można aresztowanego, który nie wie, ile będzie siedział, nakłaniać do roli małego świadka koronnego (art. 60 par. 3 KK).

Jest też praktyka śledztw, w których prokurator szeroko zarzuca sieci, ma po kilkudziesięciu podejrzanych, później kilkudziesięciu aresztowanych. Wśród nich mogą się znaleźć osoby niewinne, no ale póki się to nie wyjaśni, to sobie posiedzą w areszcie czas jakiś. A jak się już wyjaśni, to człowiek może mieć zrujnowane życie, biznes.

Nie mamy mechanizmów, które by przed tym chroniły. Więcej wniosków prokuratury, to więcej aresztowanych.

Sędziom tak jest wygodniej

Piszecie w raporcie: „W 2022 r. wystąpiono do sądów o tymczasowe aresztowanie w 22 882 sprawach; sądy zastosowały areszt w 19 901 przypadkach. Mimo lawinowego wzrostu liczby wniosków, sędziowie nie stali się wobec nich bardziej krytyczni”.

Mechanizm jest taki: polityk-prokurator generalny-minister sprawiedliwości chce pokazać swoją sprawczość i stanowczość w zwalczaniu przestępczości, więc naciska na podległych mu prokuratorów, żeby wnioskowali o areszt.

Sędziemu łatwiej się zgodzić na zastosowanie tymczasowego aresztowania, niż się wnioskowi prokuratorskiemu przeciwstawić. Bo gdyby mimo istnienia formalnej przesłanki np. surowej kary, aresztu nie zastosował, to ryzykuje również tym, że media pokazałyby policjanta, który mówi, że „my swoje zrobiliśmy, a sąd go puścił”.

A jeszcze przecież jest ryzyko, że niearesztowany podejrzany dopuści się na wolności jakiegoś przestępstwa i odium spadnie na sędziego.

Dlatego sąd, po ludzku woli areszt zastosować.

A dlaczego sądy nie zrobią tak jak szpitale? Czemu nie poskarżą się na system i nie powiedzą: wymiar sprawiedliwości został rozwalony i nie jest dofinansowany. A sprawiedliwość nie pozwala trzymać człowieka w areszcie tylko dlatego, że prokuratura za wolno gromadzi dowody, biegłych nie ma, a sędziowie mają za dużo spraw do osądzenia?

Obawiam się, że sędziowie nie są tym zainteresowani. Wielu z nich jest bardziej urzędnikami niż władzą.

Sprawowanie władzy sądowniczej wymaga zdolności do powiedzenia: „Na podstawie tego materiału człowieka nie można tymczasowo aresztować. Podejmuję taką decyzję na podstawie materiału w aktach i przesłuchania podejrzanego. Stoją za mną przepisy prawa, a stosuję je zgodnie ze standardami praw człowieka, zgodnie z Konstytucją i Europejską Konwencją Praw Człowieka. Nie kieruję się interesem władzy, czy oczekiwaniami opinii publicznej”.

Taka postawa nie za bardzo się będzie opłacać i tu nawet nie o odwagę chodzi. Choć pamiętamy, że za rządów Zjednoczonej Prawicy sędzia dostała dyscyplinarkę za to, że nie zastosowała aresztu.

Jeśli sędzia powołuje się na swój osąd, a nie automatycznie akceptuje wnioski prokuratorskie, to sam naraża się na ocenę. Czy odpowiednio szybko pracuje? Dyscyplinuje strony, które nie przychodzą do sądu? Czy sprawdza, czy prokurator przeprowadził czynności dowodowe, które zapowiadał, a które miały uzasadniać przedłużenie tymczasowego aresztowania? (Zresztą taki przepis był przewidziany w tej w zawetowanej nowelizacji. Mówił, że można przedłużać aresztowania, ale oceniając, czy postępowanie przygotowawcze było prowadzone sprawnie).

Skutki weta

Nowelizacja zawetowana przez prezydenta miała ograniczyć stosowanie aresztu tymczasowego.

To był krok w dobrą stronę, choć nieduży. Proponowane było wprowadzenie ograniczenia stosowania aresztu do roku na podstawie przesłanki surowej kary. W przypadku innych przesłanek (obawa matactwa bądź ukrycia się) nie wprowadzono żadnego limitu. Moim zdaniem nie spowodowałoby to większych zmian w praktyce, chociaż może trzeba być człowiekiem większej wiary.

Miał być też zakaz aresztu w sprawach zagrożonych karą do dwóch lat. Kiedy kibice zaatakowali Nawrockiego za weto, prawica sobie przypomniała, że wśród przestępstw zagrożonych karą do lat dwóch są niektóre czyny przeciwko dzieciom (np. grooming, art 200a pkt 2 KK).

Tylko to nie był całkowity zakaz, bo oczywiście są od niego wyjątki. Sąd może orzec areszt, także w przypadku takiego przestępstwa na podstawie innych przesłanek – gdy oskarżony ukrywa się, uporczywie nie stawia się na wezwania lub w inny bezprawny sposób utrudnia postępowanie, albo nie można ustalić jego tożsamości (art. 259 par. 4 KPK).

Zamierzenia Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące tego projektu były, owszem, ambitne. M.in. miało zostać wprowadzone prawo do adwokata od momentu zatrzymania – a już samo to mogłoby ograniczyć liczbę wniosków o tymczasowe aresztowanie.

Policja nie byłaby w stanie wymuszać, czasami także przekraczając uprawnienia, zeznań w czasie wstępnych rozpytywań. Jednak wraz z wetem prezydenta te rozwiązania na razie przepadły, chociaż powinniśmy je wprowadzić także z powodu przyjętych w dyrektywach unijnych zobowiązań.

My tymczasem potrzebujemy naprawdę daleko idących zmian, żeby coś drgnęło.

A odgórne ograniczenie czasu trwania tymczasowego aresztu? Piszecie w raporcie, że takie rozwiązanie stosują Francja, Hiszpania, Rumunia i Włochy.

Minister Adam Bodnar chciał, żeby taką granicę wprowadzić, ale to się nie znalazło w końcu w projekcie.

Ale tu nie chodzi o wprowadzenie maksymalnej długości aresztu, ale doprowadzenie do sytuacji, że sędzia może i chce ocenić wniosek aresztowy rzetelnie i zgodnie ze standardami praw człowieka. I zgodzi się nań tylko wtedy, kiedy to jest rzeczywiście konieczne. Jeżeli mamy zabrane dokumenty, faktury i inne rzeczy, a czekamy tylko na np. ekspertyzę biegłego, to dlaczego człowiek ma na to czekać w celi? Przecież to nie on przedłuża proces, ani go nie utrudnia.

Gdyby nie było przesłanki surowej kary, która jest najprostsza do zastosowania, istnienie wszystkich pozostałych prokurator musiałby jakoś wykazać. Gdyby posiedzenia aresztowe były jawne, sędzia mógłby przedstawić argumenty publicznie i byłby pod większą kontrolą społeczną.

Nasze prawa i wolności nie istnieją bez mechanizmów je gwarantujących. A tą gwarancją jest sędzia i sąd. Potrzebujemy zmiany prawa, która te mechanizmy wzmocni.

Co zaproponuje Nawrocki

No dobrze, ale po awanturze z kibolami Kancelaria Prezydenta zapowiedziała własną nowelizację KPK i ograniczenie tymczasowych aresztowań. Wezmą pewnie projekt rządowy i dopiszą tam jakieś wyjątki „na pedofili”. Które – jak Pan mówi – i tak tam były.

Ale to jest nieporozumienie, bo za żadne przestępstwo areszt nie może być obowiązkowy. To nie kara!

Jakkolwiek to tam opiszą – taka zmiana naprawdę nic nie zmieni? Nawet liczby przewlekłych tymczasowych aresztowań?

Wykres liniowy pokazujący, jak rośnie liczba przedłużających sie aresztów tymczasowych
Raport HFPC, https://hfhr.pl/upload/2023/09/raport_hfpc_tymczasowe_aresztowania.pdf

Zależy, co będzie w projekcie prezydenta. Nie ma on zaplecza, by przygotować kompleksową nowelizację KPK. Ale nie musi korzystać z rozwiązań rządowych. Są przecież projekty poselskie, które dotyczyły zmian tylko w zakresie tymczasowego aresztowania.

Jest np. w Sejmie projekt Konfederacji i Polski 2050. Na stronie Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego wisi też projekt, który może wykorzystać prezydent, rząd, czy grupa posłów.

Na uchylenie przesłanki surowej kary prezydent raczej nie pójdzie. Wyborcom by się nie spodobało.

No to nie zmieni się nic. W tej chwili liczba tymczasowych aresztowań zależy wyłącznie od nastawienia władzy wykonawczej. Mamy też taką zapaść w sądownictwie, że trzeba nam radykalnych zmian. Te, które zaproponował rząd, szły w dobrym kierunku, ale były to małe kroczki.

Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze