24 grudnia 2020

Ból się rodzi. Tysięcy dzieci nikt w Europie nie zaprosił do stajenki

„Omar urodził się w obozie Moria na greckiej wyspie Lesbos. Ma zaledwie trzy miesiące i kolejną noc śpi na ulicy Aten. Omar jest jednym z tysięcy dzieci uchodźców w Grecji. Jednym z milionów dzieci uchodźców na świecie". Agencja RATS przypomina, kto płacze dziś z zimna

Na plac Victoria Square w centrum Aten wejść jest trudno. Nie dlatego, że jest ogrodzony albo pilnie strzeżony. Trudno jest tak wejść komuś do domu bez ścian, minąć płaczącego noworodka, napotkać czujne spojrzenie rodziców. Przechodzień czuje się, jakby robił coś nieprzyzwoitego, zaglądał komuś przez otwarte okno, przełaził bez pukania przez sypialnię.

To tam, wśród wielu innych uchodźczych rodzin pozostawionych bez niczego, śpi Omar, którego zdjęcie autorstwa Karola Grygoruka agencja fotograficzna RATS puszcza dzisiaj w świat. Z dopiskiem: Ból się rodzi.

Omar, 3 miesięczne uchodźcze dziecko śpi na placu Victoria Square

Bo ból rodzi się każdego dnia. Ludzie są potajemnie katowani przez straż graniczną, toną w rzece, toną na morzu. Powodów do ucieczki lub emigracji z własnego kraju mają wiele, żaden nie jest błahy. Siedząc przy wigilijnym stole, można to w prosty sposób sprawdzić.

Wyobraź sobie, że musisz zostawić dom (albo nawet sprzedać, jeśli go masz) i ruszyć w wielomiesięczną lub wieloletnią podróż, w której z dużym prawdopodobieństwem zginiesz, zostaniesz porwany, torturowany, napadnięty, zdany na łaskę przemytników.

Wyobraź sobie święta na bruku lub w namiocie w przeludnionym obozie dla uchodźców. I że i tak to lepsze i bezpieczniejsze dla ciebie i twoich dzieci, niż to, co zostawiłeś/aś za sobą. Jaki musiałbyś/abyś mieć powód?

Historia Omara

„Urodził się w obozie Moria na greckiej wyspie Lesbos. Ma zaledwie trzy miesiące i kolejną noc śpi na ulicy Aten. Omar jest jednym z tysięcy dzieci uchodźców w Grecji. Jednym z milionów dzieci uchodźców na świecie” – pisze RATS.

Świąteczny czas to dla rodziny Omara kolejne dramatyczne noce spędzone bez schronienia. Zimą, podczas kwarantanny. RATS przypomina, że „Grecja i cała Europa od dawna ignorują życie i zdrowie uchodźczych rodzin”.

Często to rodziny, którym przyznano już status uchodźców albo pobyt humanitarny, ale potem pozostawiono je samych sobie. W kraju o drugim najwyższym współczynniku bezrobocia w Europie. Więcej o tym, co dzieje się w Grecji przeczytasz tutaj:

„Ludzie zmuszani są do życia na ulicach, w prowizorycznych schronieniach i w obozach (gdzie, jak alarmują w tym tygodniu Lekarze Bez Granic i International Rescue Committee, drastycznie rośnie liczba ran spowodowanych pogryzieniami dzieci przez szczury)” - pisze RATS

„Jeśli nie dojdzie do relokacji uchodźców do innych państw Europy, sytuacja w Grecji będzie się tylko pogarszać. A ból rosnąć".

Ból

W 2020 roku ponad 1000 osób zmarło na Morzu Śródziemnym. Od 2014 roku życie straciło tam prawie 21 tys. osób. Ile osób zmarło próbując przekroczyć rzekę Evros, która oddziela Turcję od Grecji? Nie wiadomo. „Sędzia śledczy, który identyfikuje ciała znalezione w Evros szacuje, że w ciągu ostatnich 10 lat odnaleziono 1500 osób. Ale to tylko grecka strona granicy” – mówi OKO.press Natalia Gruber z Josoor, organizacji monitorującej przemoc na granicach.

Bo tragedie czasem nie dzieją się same, a przechodzący przez granicę nie tylko nie mogą liczyć na pomoc – są od niej brutalnie odpychani.

A kiedy już im się uda? Ludzie uciekający od wojen i głodu są porzucani w obozach, często na wiele lat. W Morii, obozie na wyspie Lesbos, przygotowanym dla 3 tys. osób, mieszkało niedawno 13 tys. Obóz spłonął, ludzi pozostawiono na ulicy. Powstała kolejna Moria, a Europa zamiast podzielić się pomaganiem uchodźcom, podzieliła się „obroną granic".

Bronimy sie między innymi przed ludźmi, na których głodzie zyskujemy, których niewolniczą pracą budujemy swój dobrobyt. Przeczytacie o tym więcej w naszych tekstach:

„Gdyby uchodźców z Lesbos rozłożyć na wszystkie unijne kraje, każdy z nich wziąłby niecałe 500 osób. Czy 38 milionów Polaków nie byłoby w stanie pomóc 500 osobom, które nie mają nic?” – pyta Anna Alboth, dziennikarka i aktywistka, organizatorka Civil March for Aleppo.

W moim świecie, świat jest dla wszystkich

W obozach dla uchodźców czekają latami na rozpatrzenie wniosku o azyl dorośli, niemowlęta, ale też dzieci i nastolatkowie marzący o edukacji, na którą często nie mają szans. Chyba że same ją sobie zorganizują.

Przypominamy wiersz Parwany Amiri. Ta 17-letnia uchodźczyni z Afganistanu w swoim obozie zorganizowała szkołę i młodzieżowy ruch uchodźczy, który już planuje, jak zmienić świat na lepsze. Dla wszystkich.

Każdej nocy, zanim zasnę

Każdej nocy, zanim zasnę

Każdej nocy, po cichu

Każdej nocy, samotnie

Ubieram surową rzeczywistość

W marzenia

Każdej nocy moim piórem

Każdej nocy moimi słowami

Przytulam marzenia,

Przyglądam się mojej historii

Każdej nocy, zanim zasnę,

Każdej nocy, gdy wszyscy śpią

W mojej ciszy, ze sobą

Buduję słowami

Nowy świat.

W moim świecie, dom jest dla wszystkich

W moim świecie, szkoła jest prawem

W moim świecie, panuje pokój

W moim świecie, wojna jest zakazana

W moim świecie, świat jest dla wszystkich

Słońce jest mamą, księżyc tatą

Matka ziemia jest planetą dla wszystkich

Ale

Kiedy zamykam oczy,

W snach, tak jak na jawie

Przeżywam koszmar.

Autorka: Parwana Amiri, tłum. Marta K. Nowak, wersję oryginalną znajdziecie tutaj

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne