Prawa autorskie: Agata KubisAgata Kubis
29 września 2021

Uchodźcom udaje się przedostać przez Polskę do Niemiec. Przygraniczny obóz jest już przepełniony

Codziennie Straż Graniczna chwali się tym, ile osób, próbujących przejść granicę z Białorusią, udało się zatrzymać i zapewnia nas, że granica jest szczelna. Dziesiątkom jednak udaje się uciec przed polskimi służbami i dotrzeć do Niemiec

Na przykład udało się to 25-letniemu Shakrowi z Jemenu. Jest teraz w obozie w Eisenhüttenstadt, mieście, które od Polski oddziela tylko Odra. "Policja zabrała mnie na polską granicę. Ale Polacy odesłali mnie z powrotem - a Białorusini odesłali mnie z powrotem na granicę" - mówił w rozmowie z „Berliner Zeitung". Taki ping-pong trwał 12 dni. "Przez wiele dni nie wiedziałem, gdzie jestem, nie miałem jedzenia" - relacjonował mężczyzna.

W końcu Shakr dostał się do Polski i przejechał aż do niemieckiej granicy. Nie chciał wyjawić, ile zapłacił przemytnikom – jak podaje gazeta, standardowa stawka to 1500 dolarów za osobę.

Takich ludzi jak Shakr jest znacznie więcej.

Nawet 100 osób dziennie?

"W poniedziałek przyjechało 40 osób, 69 we wtorek i 80 w środę” – mówił w rozmowie z "Berliner Zeitung" Olaf Jansen kierownik z obozu Eisenhüttenstadt. Policja codziennie przywozi kolejnych uchodźców. Niemieckie służby zapowiedziały zwiększenie liczby funkcjonariuszy pracujących przy granicy z Polską.

Białoruski dziennikarz, redaktor naczelny opozycyjnego portalu Nexta Tadeusz Giczan podaje, że do Niemiec dostało się już 2,5 tys. osób, a dziennie do obozu trafia nawet 100 uchodźców.

W weekend 18-19 września 2021 w samym Frankfurcie nad Odrą doszło do 125 nielegalnych przekroczeń granicy.
View post on Twitter

Z komunikatu Polskiej Agencji Prasowej wynika z kolei, że przez pierwsze trzy tygodnie września polsko-niemiecką granicę nielegalnie przekroczyło około 760 osób. W sierpniu do Niemiec przez Polskę dostało się 400 osób.

24 września rzecznik brandenburskiego MSW Martin Burmeister poinformował, że "w ostatnich tygodniach" do ośrodka w Eisenhüttenstadt trafiło około 900 osób. "Przy granicy z Polską zauważalny jest gwałtowny wzrost liczby imigrantów. Tym samym coraz trudniejsze staję się zapewnienie tam porządku, bezpieczeństwa i higieny" - mówił.

Z Mińska do Niemiec w trzy dni

Niemiecki portal rbb24 podaje, że większość osób, która dociera do Niemiec ma obywatelstwo irackie. Ogromna część z nich ma twierdzić, że przedostała się przez Białoruś i Polskę. Do Niemiec przyjeżdżają zarówno pojedyncze osoby, jak i całe rodziny. Wielu z nich - pisze rbb24 - ma ze sobą jedynie małą torbę.

Tadeusz Giczan wylicza na Twitterze, że dziennie w Mińsku, z nadzieją na przedostanie się do Niemiec, ląduje 500 osób. Tłoczą się na lotnisku, w oczekiwaniu na wizy wjazdowe. Kiedy je dostaną, mogą ruszać dalej. Trasa z Mińska do niemieckiego przygranicza, jeśli przebiega bez przeszkód, może trwać zaledwie trzy dni.

"To kontrast w stosunku do dobrze znanej trasy bałkańskiej, której pokonanie zajmuje uchodźcom średnio 30 dni. W większości przypadków imigranci przybywający przez Polskę są przywożeni na granicę przez organizacje przemytnicze i wysadzani po polskiej stronie. Następnie udają się pieszo przez mosty graniczne do Niemiec, aby tutaj szukać azylu" - pisze rbb24.

Przepełniony ośrodek

Polska straż graniczna wypycha uchodźców i imigrantów z powrotem na granicę z Białorusią, lekceważąc w ten sposób konwencję genewską. Uchodźcy w Niemczech są traktowani w zupełnie inny sposób.

Jak opisuje rbb24: "Piątek, 27 sierpnia, Treplin koło Frankfurtu nad Odrą. (...) pięciu Irakijczyków, w tym dziewięcioletnie dziecko, przeszło pieszo przez most miejski we Frankfurcie. Są odbierani po stronie niemieckiej przez policję federalną, proszą o azyl i trafiają do pierwszego ośrodka recepcyjnego Brandenburgii w Eisenhüttenstadt".

Tam spędzają cztery dni w kwarantannie, są badani, rejestrowani i ubiegają się o ochronę międzynarodową.

Jak podaje "Berliner Zeitung" już 1100 miejsc w dawnych koszarach przy granicy jest już pełnych. "Die Welt" wylicza, że w rozsianych po Brandenburgii obozach przejściowych jest około 3500 miejsc. Większość jest już zajęta. We Frankfurcie nad Odrą stawiane są namioty i toalety. Władze rozważają również budowę specjalnych kontenerów.

Nie trzeba dodawać, że niemieckie władze nie organizują również konferencji prasowych, podczas których oskarżają osoby próbujące przedostać się przez granicę o dewiacje seksualne i sprzyjanie islamskiemu terroryzmowi.

Zamiast ochrony - push backi

Polska Straż Graniczna informuje, że 28 września 2021 odnotowała i "zapobiegła" 473 próbom przejścia przez granicę. Dzień wcześniej było to 339 prób, a jeszcze wcześniej - 218. Od początku września SG zanotowała ponad 5 tysięcy prób przekroczenia granicy z Białorusią. Polskie służby oskarżają białoruskie o pomoc uchodźcom w przeskakiwaniu "płotu Błaszczaka", czyli drutu kolczastego rozwiniętego wzdłuż granicy. Na Twitterze SG opublikowała film, na którym białoruski pogranicznik ma przeprowadzać kilka osób drabiną przez płot. "Funkcjonariusze SG regularnie zabezpieczają sprzęt i narzędzia potrzebne do nielegalnego przekroczenia granicy" - głosi podpis.

Przypomnijmy jednak, że nie wszystkie publikowane przez polski rząd komunikaty są zgodne ze stanem faktycznym. Dowody przedstawione na poniedziałkowej (27 września) konferencji z udziałem szefa SG Tomasza Pragi i ministrów Błaszczaka oraz Kamińskiego budzą ogromne wątpliwości, o czym pisaliśmy w OKO.press:

Tak zwane push backi legitymizuje nowelizacja do rozporządzenia z 13 marca 2020 roku, dotyczącego ograniczenia ruchu granicznego w związku z pandemią. W dodanym w sierpniu 2021 roku przez MSWiA zapisie czytamy, że jeśli ktoś przekracza granicę nielegalne i poza wyznaczonym przejściem, zostaje cofnięty do "linii granicy państwowej".

Polska tym samym uniemożliwia uchodźcom staranie się o ochronę międzynarodową. Kryzys na granicy już ma tragiczne skutki - do 29 września dowiedzieliśmy się o pięciu ofiarach śmiertelnych.

To ma być tematem czwartkowej (30 września) rozmowy ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego i Ylvy Johansson, komisarz UE ds. wewnętrznych. "Polska ma prawo i obowiązek chronić granicę zewnętrzną Unii. Ale jednocześnie Polska musi to robić w zgodzie z prawem międzynarodowym i unijnym" - mówi Johansson, cytowana przez Deutsche Welle.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne