0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Dario PignatelliDario Pignatelli

"To początek nowej ery. Putin próbuje podporządkować sobie zaprzyjaźnione europejskie państwo. I siłą narysować na nowo mapę Europy. Nie uda mu się, nie może mu się to udać" - mówiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na konferencji prasowej po unijnym szczycie 25 lutego 2022 nad ranem.

Czwartkowy nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej zwołał przewodniczący RE Charles Michel (na zdjęciu).

Spotkanie głów państw członkowskich UE było w całości poświęcone rosyjskiej agresji w Ukrainie i projektowi sankcji wymierzonych w reżim Władimira Putina.

Po tym, jak prezydent USA Joe Biden tego samego dnia ogłosił swój - częściowo rozczarowujący - pakiet odwetowy, oczy całego świata zwróciły się na Brukselę. Unijni przywódcy mieli dać polityczne zielone światło dla planów przedstawionych przez Komisję. Spotkanie rozpoczęło się 24 lutego 2022 po godz. 20:00, zakończyło... o 02:15 kolejnego dnia.

Przeczytaj także:

KE zapowiadała, że jej sankcje będą "ukierunkowane na strategiczne sektory rosyjskiej gospodarki i zablokuje dostęp Rosji do technologii i rynków, które mają dla niej kluczowe znaczenie". Unia zamierza przyjąć je we współpracy z USA, Wielką Brytanią, Kanadą, Norwegią, a także z Koreą Południową, Japonią i Australią.

Jak tłumaczyła na konferencji Ursula von der Leyen, europejski pakiet sankcji będzie oparty na pięciu filarach:

  • finansowym,
  • energetycznym,
  • transportowym,
  • kontroli eksportu
  • i polityce wizowej.

"Sankcje będą miały maksymalny wpływ na rosyjską gospodarkę i rosyjskie elity" - zapewniła przewodnicząca KE.

Wypracowane dziś polityczne porozumienie zostanie przekute w dokumenty, które Rada Unii Europejskiej przyjmie w piątek 25 lutego 2022. Tego samego dnia odbędzie się telekonferencyjny szczyt NATO.

Co ze SWIFT?

Szczególne emocje przed szczytem budziło pytanie, czy Unia postanowi zaapelować o odcięcie Rosji od systemu płatniczego SWIFT. Jak wynika z informacji przekazanej na konferencji prasowej - jednak nie.

Dlaczego to takie ważne?

SWIFT to skrót od Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication (ang. Stowarzyszenie dla Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej). Stworzony przez stowarzyszenie system ułatwia realizowanie przelewów zagranicznych. W 2018 roku ponad połowa wszystkich wysokokwotowych międzynarodowych transakcji odbywała się w ramach sieci SWIFT.

Dla Rosji odcięcie od przelewów SWIFT oznaczałoby, że rosyjskie przedsiębiorstwa i banki miałyby ogromny problem z transferami pieniędzy z i do tego kraju. Dotyczy to zwłaszcza handlu zagranicznego, w tym płatności za eksport paliw kopalnych - ropy i gazu - które denominowane są w dolarach. Klienci i klientki rosyjskich banków zostaliby odcięci od możliwości wysyłania pieniędzy za granicę przy użyciu SWIFT.

Konsekwencje? Gospodarczy krach: ogromne spadki na giełdzie, ucieczka kapitału i załamanie rubla. Czyli wyjątkowo dotkliwa i skuteczna kara.

W przeszłości systemu użyto już do nałożenia międzynarodowych sankcji - np. w 2012 roku wobec Iranu. Ale gdy w 2014 roku Wielka Brytania próbowała nakłonić SWIFT, do zablokowania systemu dla Rosji, spotkała się z odmową. W reakcji rosyjski bank centralny stworzył własny odpowiednik SWIFT - SPFS. Zdaniem ekspertów nie wystarczy on jednak, by zneutralizować konsekwencje odłączenia Rosji od SWIFT.

Planów takich nie zadeklarowały Stany Zjednoczone. W przemówieniu 24 lutego 2022 prezydent Biden stwierdził, że na razie takie rozwiązanie nie jest przez USA brane pod uwagę.

W UE domagały się go przede wszystkim kraje bałtyckie, ale napotkały opór.

Zablokowaniu SWIFT sprzeciwiły się m.in. rządy Niemiec, Włoch i Węgier. Bo na blokadzie ucierpieć mogłyby europejskie banki, które boją się o zwrot swoich należności od Rosji.

W dodatku, jak argumentowali przeciwnicy, rosyjski system SPFS i tak pozwoliłby Rosjanom obejść blokadę SWIFT.

Rada Europejska podczas spotkania połączyła się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Ten także nakłaniał europejskich przywódców, by naciskali na odłączenie Rosji od SWIFT. Bezskutecznie.

Sankcje finansowe

Unia zapewnia, że jej sankcje w wymiarze finansowym dotkną aż 70 proc. rosyjskiego sektora bankowego, a także najważniejszych państwowych przedsiębiorstw, w tym z sektora obronności. Europejskie działania podniosą koszty kredytów w Rosji, zwiększą inflację i zaczną demontować rosyjski przemysł.

Do przygotowanego przez KE pakietu dotarł jeszcze przed szczytem korespondent "Deutsche Welle" Tomasz Bielecki. Jak ustalił, Unia Europejska zamierza:

  • uderzyć w finansowanie rosyjskich banków, państwowych przedsiębiorstw, a także w przepływy finansowe i rosyjskie inwestycje w UE.

To sankcje skoordynowane z Wielką Brytanią i USA. Sojusznicy zakażą udzielania pożyczek i sprzedawania papierów wartościowych prywatnym bankom rosyjskim. Wcześniej podobny zakaz dotyczył pięciu banków państwowych. Oprócz tego UE chce:

  • uderzyć w państwowe przedsiębiorstwa rosyjskie: zakazać ich finansowania, notowania nowych przedsiębiorstw na giełdach w państwach członkowskich UE, udzielania im pożyczek i nabywania przez nie papierów wartościowych;
  • zakazać europejskim bankom przyjmowania nowych i wysokich depozytów od rosyjskich obywateli i rezydentów - zakaz ma dotyczyć sum powyżej 100 tys. euro i uderzyć w najbogatszych Rosjan;
  • zakazać sprzedawania Rosjanom papierów wartościowych denominowanych w euro.

Sankcje w energetyce, transporcie i wizach

"Sektor energetyczny jest dla Rosji kluczowy i szczególnie dochodowy" - wskazywała na konferencji Von der Leyen. Unia zamierza w ten sektor uderzyć poprzez zakaz eksportu technologii rafineryjnych do Rosji, uniemożliwiający przygotowanie ropy na sprzedaż.

"W 2019 roku Rosja zainkasowała z tego tytułu 24 mld euro przychodu" - podkreśliła przewodnicząca KE.

W transporcie UE zamierza zakazać wywozu i sprzedaży do Rosji samolotów, a także części i wyposażenia samolotów, ich leasingu, usług naprawczych, konserwacyjnych i finansowych.

"To uderzy w kluczowy sektor rosyjskiej gospodarki i jej łączność. 3/4 komercyjnych statków powietrznych, z których korzysta Rosja, zostało wybudowanych w UE, USA i Kanadzie. Bardzo na tym polegają" - mówiła Von Der Leyen.

Bruksela ograniczy też eksport do Rosji tzw. produktów podwójnego zastosowania, czyli takich, które mogą zostać wykorzystane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych. Chodzi m.in. o najnowsze technologie i półprzewodniki.

W kwestii wiz Unia odbierze przywileje posiadaczom wiz dyplomatycznych i biznesowych.

Z ustaleń "Deutsche Welle" wynika, że UE może planować także nowelizację przepisów o "czarnych listach" (czyli wykazach osób, które mają zakaz wjazdu do UE i zamrożony majątek na jej terenie) tak, by ułatwić dodawanie do nich członków reżimu Putina. W dalszej części konferencji francuski prezydent Emmanuel Macron podkreślił, że sankcje obejmą także Białoruś.

Nie wiadomo jak na razie, co będzie sankcjami samego Władimira Putina. W początkowych planach Unia nie zamierzała ich nakładać, by zostawić mu furtkę do odwrotu.

Niespełnione prośby Ukrainy

Swoją listę postulowanych działań przekazało Brukseli przed szczytem ukraińskie MSZ. Wymieniło wśród nich:

  • zakończenie licencji na oprogramowanie dla sprzętu wojskowego i cywilnego dla Rosji i Białorusi;
  • pomoc Ukrainie w zakłócaniu systemów rosyjskiej nawigacji w regionie mórz Czarnego i Azowskiego oraz nad terytorium Białorusi;
  • pomoc w zablokowaniu pracy rosyjskiego systemu nawigacji satelitarnej GLONASS;
  • przekazanie systemów obrony powietrznej i antyrakietowej, a także systemów do zwalczania okrętów;
  • nałożenie embarga handlowego i zajęcie zagranicznych nieruchomości należących do osób, które znajdują się na liście sankcji;
  • sankcjami obłożyć także Białoruś, która wsparła rosyjską inwazję;
  • przygotowanie się na zaspokojenie potrzeb humanitarnych mieszkańców z rejonów objętych wojną.

Ukraińskie propozycje miały zostać poddane pod dyskusję podczas unijnego szczytu. Większość z nich pozostała jednak bez odpowiedzi.

;

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka, absolwentka ILS UW oraz College of Europe. W OKO.press od 2018 roku, od jesieni 2021 w dziale śledczym. Wcześniej pracowała w Polskim Instytucie Dyplomacji, w Komisji Europejskiej w Brukseli, a także na Uniwersytecie ONZ w Tokio.

Komentarze