Dziś o 14.00 zaczął się szczyt UE. Ma zdecydować o przyjęciu neutralności klimatycznej do 2050 roku jako celu Unii. Warszawa od miesięcy straszy inne państwa europejskie wetem. Zdecyduje się? I co to właściwie będzie oznaczać? Analiza OKO.press

Końcówka roku to z reguły czas wzmożonej aktywności w sprawach klimatycznych, ale tak intensywny grudzień nie zdarzył się od lat. Już dziś (12 grudnia 2019) i jutro, gdy w Madrycie wciąż jeszcze będzie trwać ONZ-owski szczyt klimatyczny COP25, w Brukseli spotkają się szefowie rządów państw członkowskich UE, by dać zielone światło kluczowemu elementowi nowej rewolucyjnej polityki klimatycznej i środowiskowej UE.

Mowa o planie osiągnięcia neutralności klimatycznej UE w roku 2050, który jest częścią tzw. Europejskiego Zielonego Ładu (European Green Deal), zaprezentowanego wczoraj przez Komisję Europejską. Premier Mateusz Morawiecki jedzie do Brukseli w odium tego, który może zawetować i politycznie skomplikować plany nowej przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen. Zresztą już raz to zrobił.

Warszawa od miesięcy straszy Brukselę wetem, o ile Von der Leyen – a wraz z nią szefowie rządów i głowy pozostałych państw członkowskich – nie zagwarantują Polsce środków na przeprowadzenie rewolucji energetycznej. A tym w istocie jest cały Europejski Zielony Ład i jego kluczowe elementy: neutralność klimatyczna i sprawiedliwa transformacja.

Poza Polską w opozycji pozostają Czechy i Węgry. Praga i Budapeszt domagają się dokładniejszych wyliczeń kosztów Europejskiego Zielonego Ładu.

Ponadto Czesi chcą uznania energii atomowej za bezemisyjne źródło energii. Jest to w pełni zgodne z nauką i praktyką oraz niezbędne dla efektywnego powstrzymania kryzysu klimatycznego, ale budzi ogromny opór Niemiec.

Nasi zachodni sąsiedzi po awarii w Fukushimie wyłączają ostatnie 10 GW mocy w elektrowniach atomowych do końca 2022 roku. W ten sposób pozbawiają się ok. 65 TWh praktycznie zeroemisyjnej energii ze spłaconych inwestycji. Więcej o tym napiszemy wkrótce.

Dyskusja na temat miejsca energii jądrowej w tzw. zielonej taksonomii – istotnej części Europejskiego Zielonego Ładu – wciąż trwa w trilogu, czyli negocjacjach pomiędzy Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim i Radą UE.

Pieniądze, pieniądze, pieniądze

Morawiecki liczy na to, że waga, jaką do ambicji klimatycznych przywiązuje von der Leyen, pozwoli mu uzyskać znaczące ustępstwa. Czego zatem chce Polska, której energetyka i co za tym idzie gospodarka, należą do jednych z najbardziej emisyjnych w UE? Oczywiście pieniędzy.

Nie powinno to dziwić w kontekście dających się z grubsza przewidzieć kosztów osiągnięcia neutralności klimatycznej w naszym kraju. Będą one liczone w dziesiątkach, o ile nie setkach miliardów złotych.

Choć trzeba pamiętać, że koszty te byłyby zapewne mniejsze, gdyby Polska od lat nie była hamulcową polityki klimatycznej – nie tylko pod rządami PiS, ale praktycznie pod wszystkimi poprzednimi od czasu wejścia do UE.

Swoją drogą zawsze z tych samych zasadniczych powodów: odziedziczonej po komunizmie gospodarki opartej na węglu oraz mniejszej zamożności niż kraje „starej UE”.

To dlatego – po kwestii ogólnej zgody Polski na dążenie do neutralności klimatycznej w roku 2050 – kolejnym przedmiotem potencjalnego sporu między Morawieckim a innymi politykami na szczycie będzie kwestia Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. To mechanizm pomocy finansowej na poziomie nawet 100 mld euro dla regionów najbardziej narażonych na skutki odejścia od węgla. W Polsce to oczywiście Górny Śląsk, ale też np. wschodnia część Wielkopolski z jej kopalniami węgla brunatnego na ziemi konińskiej.

Tuż przed szczytem, z przecieków od polskiej i unijnej dyplomacji wynika, że Polsce zależy na tym, by 100 mld euro w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji były środkami dodatkowymi ponad te zarezerwowane dla krajów w ramach polityki spójności i wspólnej polityki rolnej.

„Warszawa jest w miarę zadowolona z deklaracji o zmobilizowaniu 100 mld euro przez mechanizm sprawiedliwej transformacji, ale m.in. domaga się jasnego zapisania, że ta dodatkowa pomoc – choć są takie zakusy w Brukseli – nie może być skrojona kosztem odchudzania kopert krajowych w polityce spójności i polityce rolnej w budżecie unijnym na lata 2021-27” – pisze w „Deutsche Welle” Tomasz Bielecki z Brukseli.

„[Europejski Zielony Ład to] obietnica dużych pieniędzy, między innymi dla polskich regionów górniczych. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że to będą środki na transformację, a nie na zachowanie status quo, i żeby z nich skorzystać trzeba będzie na serio zacząć planować szybkie odchodzenie od węgla. Polska będzie musiała w końcu na poważnie zacząć planować dla siebie zupełnie inną energetyczną przyszłość” – mówi Izabela Zygmunt, ekspertka ds. polityki klimatycznej i sprawiedliwej transformacji, uczestnicząca w pracach tzw. platformy węglowej UE, gdzie koncentrują się unijne prace z regionami, przygotowującymi się do odejścia od paliw kopalnych.

Sprawiedliwa transformacja to tylko część kosztów po drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej. Sęk w tym, że nikt nie wie do końca, ile owa neutralność może ostatecznie kosztować.

„To nie jest jeszcze dokładnie policzone. W naszym sektorze sumaryczne koszty transformacji rozłożone na lata to w okolicach 300 mld – 400 mld zł, natomiast cała gospodarka to 700-900 mld euro. To wszystko gdybania. Jeśli ktoś mówi, że jesteśmy w stanie iść w kierunku gospodarki zeroemisyjnej do 2050 roku, to ja to traktuję jako marzenie” – mówił w październiku, były już minister energii Krzysztof Tchórzewski.

„Zanim podejmowane będą jakiekolwiek decyzje, należałoby policzyć, ile realizacja Europejskiego Zielonego Ładu będzie kosztowała. Europa nie jest do takiej dyskusji przygotowana” – to z kolei ministra rozwoju Jadwiga Emilewicz w wypowiedzi dla PAP z 9 grudnia.

Po zwycięstwie wyborczym w październiku Prawo i Sprawiedliwość wydaje się rozumieć nieco więcej z polityki klimatycznej. Prowęglowego Tchórzewskiego już nie ma, a wraz z jego odejściem zachwiał się projekt 1000-megawatowej elektrowni węglowej w Ostrołęce. W miejsce dinozaura pojawił się Michał Kurtyka i ministerstwo klimatu, z exposé premiera zniknął węgiel, a pojawiły się morskie farmy wiatrowe i energia atomowa.

„Musimy stawić czoła wyzwaniu, którym jest neutralność klimatyczna. Kiedy stawiamy czoła wyzwaniom cywilizacyjnym, wtedy musimy się wszyscy zobowiązać do współpracy i wzajemnej pomocy” – powiedział Morawiecki na inauguracji szczytu klimatycznego COP25 w Madrycie 2 grudnia.

“Rozumiemy, jak ważne jest, żeby mieć obywateli za sobą, ale bez akceptacji odważne działania w zakresie klimatu się po prostu nie powiodą i są skazane na porażkę” – dodał premier.

O poparcie obywateli Morawiecki martwić się nie musi. Na dzień przed unijnym szczytem w tej sprawie przeprowadzony przez Kantar na zlecenie ruchu Avaaz sondaż (ogólnopolska reprezentatywna próba 800 osób powyżej 15 lat, wywiady telefoniczne) wykazał, że 69 proc. ankietowanych popiera cel neutralności klimatycznej UE do 2050 roku. Jako całościowy koncept Europejski Zielony Ład cieszył się poparciem 81 proc. pytanych.

“Znaczna większość Polek i Polaków nie chce, by Polska wiecznie węglem stała. Po tegorocznym lecie dotkliwych susz i zawrotnych cen żywności obywatele odczuli na własnej skórze, że kryzys klimatyczny jest realnym zjawiskiem. Dziś przeważająca większość Polaków chce, by Europa stała się pierwszym klimatycznie neutralnym kontynentem. Premier Morawiecki powinien posłuchać głosu obywateli” – mówi Martyna Dominiak z Avaaz.

Weto i co dalej?

Rząd PiS i media szermują słowem „weto”, ale nawet zawetowanie konkluzji szczytu nie będzie oznaczać, że Polska w imię twardej obrony narodowych interesów zdecydowała się wykoleić unijne ambicje. Nie będzie, bo jakkolwiek weto oznacza polityczny i medialny ambaras dla Brukseli, KE może spokojnie je zignorować i po prostu przejść do przygotowywania legislacji niezbędnej do implementacji Europejskiego Zielonego Ładu.

Pracy legislacyjnej będzie dużo. Europejski Zielony Ład to szereg strategii. Oprócz neutralności klimatycznej i sprawiedliwej transformacji najważniejsze to:

  • Zwiększenie ambicji klimatycznych na rok 2030, czyli redukcja emisji gazów cieplarnianych o 50 lub nawet 55 proc. względem roku 1990.
  • Transformacja sektora energetycznego w stronę odnawialnych źródeł energii, z szybkim wycofywaniem węgla i wysiłkami na rzecz obniżenia emisyjności gazu. Losy energii atomowej wciąż się ważą.
  • Transport: rozszerzenie systemu handlu uprawnieniami do emisji na sektor morski i ograniczenie bezpłatnych uprawnień dla linii lotniczych oraz przegląd uprawnień do emisji CO2 dla samochodów osobowych i dostawczych od 2025 roku w kierunku mobilności zero-emisyjnej.
  • Zielone finanse na rzecz sprawiedliwej transformacji: w trzecim kwartale 2020 roku przedstawiona zostanie odnowiona strategia zrównoważonego finansowania.
  • Handel wspierający transformację ekologiczną UE oraz inwestycje w towary i usługi ekologiczne, a także promujący zamówienia publiczne przyjazne dla klimatu.
  • Dla obywateli – wprowadzenie reform w zakresie zanieczyszczenia powietrza, renowacji domów, ubóstwa energetycznego i nietoksycznych produktów.

Więcej o Europejskim Zielonym Ładzie pisze w OKO Press Maria Pankowska.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Stały współpracownik OKO.press oraz różnych mediów anglojęzycznych, m. in. Politico Europe. Pisze głównie na tematy związane z kryzysem klimatycznym, energią i ochroną środowiska. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc


Komentarze

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!