Resort nauki odmówił „Oku” udostępnienia pełnej listy rankingowej konkursu na „pomniki” polskiej myśli. Ministerstwo tłumaczy, że zabrania tego ustawa o finansowaniu nauki. Jeśli to prawda, przy poprzednich konkursach resort mógł złamać prawo - listy były bowiem publikowane

W konkursie ministerstwa nauki, którego wyniki poznaliśmy w ubiegłym tygodniu, milionowe granty na upamiętnienie „pomników polskiej myśli filozoficznej, teologicznej i społecznej” dostali m.in. prof. Jan Żaryn, senator PiS i prof. Bogdan Szlachta, wybrany przez PiS na sędziego Trybunału Stanu. Według źródła „Oka” żadnego z pięciu laureatów nie wskazali eksperci oceniający wnioski. O ich nagrodzeniu samodzielnie zdecydował minister Jarosław Gowin.



Sprawa wzbudziła protesty środowisk naukowych. Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej zaapelował do członków partii Polska Razem (Jarosław Gowin jest jej prezesem) o odcięcie się od praktyk, które określił jako „lekceważenie prawa, klientyzm, nepotyzm”.

  • Fragment apelu


    Zwracamy się do Państwa ośmieleni deklaracją programową o zaangażowaniu w działania na rzecz polskiej państwowości. Walka o dobre państwo nigdy nie ma końca. Polska myśl konserwatywna, do której Polsce Razem jest tak blisko, wskazywała na liczne słabości naszego stosunku do państwa i prawa. Pogarda wobec standardów, niechęć wobec procedur, lekceważenie prawa, klientelizm, nepotyzm – w tych przywarach ideowi antenaci Polski Razem upatrywali kryzysu niepodległego bytu Rzeczypospolitej. Jesteśmy pewni, że ich wartości są również Państwa wartościami.

    Dlatego ufamy, że skorzystają Państwo z możliwości odcięcia się od działań Prezesa Zarządu PRZP Jarosława Gowina i oczyszczenia dobrego imienia partii. Decyzja Prezesa PRZP o przyznaniu milionowej nagrody w konkursie ministerialnym senatorowi koalicyjnej partii jest psuciem państwa. Za publiczne pieniądze Prezes Polski Razem buduje klientelistyczne sieci. Celem jest budowanie własnego zaplecza politycznego – i do tego posłużyły te środki.

OKO.press zwróciło się do resortu z prośbą o udostępnienie pełnej listy rankingowej konkursu obejmującą wnioski odrzucone i liczbę punktów przyznaną im przez recenzentów i zespół ekspercki. Ministerstwo odmówiło nam, tłumacząc, że nazw projektów nie może udostępnić przez art. 15 ustawy o zasadach finansowania nauki. Artykuł stanowi, że wnioski finansowane ze środków na naukę „stanowią tajemnicę przedsiębiorstw w rozumieniu przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji”. Nie może nam też podać nazwisk i jednostek naukowych wnioskodawców – bo „mogłoby to godzić w dobre imię jednostki”. Poza tym resort uznał, że lista rankingowa jest jedynie „opinią dla ministra, a nie dokumentem oficjalnym”.

– Nie mam wątpliwości, że lista rankingowa jest informacją publiczną – mówi „Oku” Bartosz Wilk z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, która od lat prowadzi działania na rzecz jawności życia publicznego i złożyła wniosek o udostępnienie listy rankingowej „pomnikowego” konkursu. – Sama nazwa projektu nie jest objęta tajemnicą przedsiębiorstw, a argument z „dobrego imienia” to tylko próba wymigania się od odpowiedzi – przekonuje.

Watchdog Polska zapowiedział, że jeśli dostanie odpowiedź odmowną, złoży skargę do sądu.

Jeśli Jarosław Gowin traktuje serio argumentację swojego ministerstwa, powinien zgłosić do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez jego pracowników.

Czytelniczka OKO.press zwróciła nam uwagę, że ogłaszając wyniki dwóch konkursów ministra nauki (na „organizowanie działań na rzecz rozwoju sportu akademickiego” oraz “organizowanie i animowanie działań na rzecz środowiska akademickiego”), resort podał:

  • pełną listę wniosków zakwalifikowanych do finansowania i odrzuconych;
  • liczbę uzyskanych przez nie punktów;
  • nazwy projektów oraz wnioskodawców;
  • listę wniosków niezakwalifikowanych do oceny z powodów formalnych.

Podobną praktykę od lat stosuje ministerstwo kultury: publikuje pełne listy rankingowe wraz z liczbą punktów otrzymanych przez wszystkie wnioski i wykazem wniosków odrzuconych z powodów formalnych jest normą. Np. tutaj można znaleźć taką listę dla wniosków zgłoszonych w 2015 r. w programie Sztuki wizualne.



Zgodnie z linią argumentacji resortu nauki, urzędnicy, którzy opublikowali powyższe listy rankingowe, zdradzili „tajemnicę przedsiębiorstwa w rozumieniu przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji”. Grozi za to do dwóch lat więzienia.

Minister może wszystko

„Pomnikowy” konkurs jest jednym z wielu, w których ostatnie słowo należy do Gowina. Strona resortu wymienia kilkanaście programów ministra nauki, wśród nich m.in. Narodowy Program Rozwoju Humanistyki z pulą 87 mln zł rocznie. W marcu 2016 r. z listy rekomendowanych do finansowania wniosków Gowin wykreślił sześć pozycji i dopisał do niej siedem innych, wybranych przez siebie. Jednym z dopisanych beneficjentów było czasopismo „Quaestiones Medii Aevi Novae”, którego redaktorem naczelnym jest wiceminister obrony narodowej prof. Wojciech Fałkowski. Regulamin NPRH także mówi, że decyzję o przyznaniu grantu minister podejmuje „na podstawie listy rankingowej”. Poprzedni ministrowie nauki od 2010 r. w nią nie ingerowali, ale mieli takie prawo. Gowin po prostu skorzystał z niego jako pierwszy.



Przepisy ustawy o finansowaniu nauki są jednoznaczne:

Art. 13. 1. Minister przyznaje środki finansowe na zadania określone w art. 5 pkt 4–7 oraz pkt 9–11 i 13 w drodze decyzji, na podstawie wniosków złożonych przez uprawnione podmioty, po zasięgnięciu opinii właściwego zespołu

W świetle obowiązującego prawa minister faktycznie może arbitralnie wybrać zwycięzcę spośród wnioskujących niezależnie od opinii ekspertów. Musi jej zasięgnąć, ale może ją zignorować.

Jednak nawet gdyby ostatecznej decyzji o przyznaniu grantów nie podejmował minister, ale sam zespół ekspertów, nie wystarczyłoby to do uniknięcia zarzutów o upolitycznienie programu. Po pierwsze, ekspertów powołuje minister, co ogranicza ich niezależność, nawet jeśli minister nie formułuje wprost swoich oczekiwań co do wyników konkursu. Po drugie, zespoły ekspertów „pomnikowego” konkursu oraz NPRH są zdominowane przez naukowców powiązanych ze środowiskami konserwatywnymi i prawicowymi, których powołał do nich Gowin. To także nie sprzyja pluralizmowi i obiektywizmowi wydawanych przez nie ocen.

Zespół specjalistyczny konkursu na „pomniki polskiej myśli” uznał, że 34 z 62 nadesłanych wniosków nie spełnia wymagań formalnych. Ministerstwo nie ujawniło ich autorów, ale jeden z nich ujawnił się sam. Jego przykład pokazuje, że zespół ekspertów nawet na etapie formalnej oceny dokonywał wyborów światopoglądowych.

Ludwik Fleck – znany na świecie, za mało wybitny na Polskę

Dr Paweł Jarnicki zgłosił projekt pt. „Ludwik Fleck – mikrobiolog, filozof i historyk nauki, prekursor socjologii wiedzy”. Fleck to myśliciel, który zainspirował m.in. Thomasa Kuhna, autora „Struktury rewolucji naukowych”. Postać Flecka jest w Polsce niemal nieznana,

a jednocześnie miała wpływ na powstanie najczęściej cytowanej książki w historii nauk społecznych i humanistycznych.

Mogłoby się wydawać, że postać i dorobek Ludwika Flecka chociażby z tego powodu zasługuje na uwagę ministerstwa nauki.

Dr Jarnicki dostał lakoniczne uzasadnienie odrzucenia swojego wniosku: „Niegodny z celami i zakresem Programu. Program interesujący, ale nie należy do najwybitniejszych osiągnięć opisanych w ogłoszeniu”.

Co zamiast?

Skoro Gowin postępuje zgodnie z prawem, to kogo za ten stan rzeczy należy winić?

Ustawę o finansowaniu nauki, która sprawia, że zachowaniu Gowina są w pełni zgodne z prawem, uchwaliła Platforma Obywatelska w ramach tzw. reform Kudryckiej w 2010 r. Zakładały one m. in. zmianę sposobu finansowania badań naukowych.

Sprawa nie jest jednak tak prosta. Koalicja PO-PSL faktycznie uchwaliła prawo, w myśl którego minister nauki może sam ogłosić i rozstrzygnąć konkurs bez oglądania się na nikogo.

Ministerstwo powołało nowe instytucje: Narodowe Centrum Nauki oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Ich zadaniem jest realizowanie konkursów i grantów. Tym samym decyzji o przyznaniu środków nie podejmuje minister, ale niezależna od niego instytucja w oparciu o opinie ekspertów. Np. w NCN ocena wniosków jest trzyetapowa, a minister nie ma możliwości ingerencji w ostateczną listę laureatów, nie ma też wpływu na wybór ekspertów. Oczywiście niezależność ma swoje granice – minister nauki bowiem powołuje i  odwołuje szefów tych instytucji.



Ich działalność była często krytykowana przez środowisko naukowe, ale krytyka ta miała zazwyczaj charakter merytoryczny, a nie polityczny. Poważniejsze były zarzuty o korupcję i marnotrawienie środków publicznych. Po przejęciu władzy przez PiS CBA rozpoczęło działania operacyjne w NCIBR, a jego prezes powołany przez rząd PO-PSL został aresztowany.

Mimo zastrzeżeń wobec NCN i NCBiR, wciąż ich procedury zapewniają większą odporność na ręczne sterowanie niż konkursy, w których ostatnie słowo należy do ministra. Afera wokół „pomnikowych” grantów po raz kolejny pokazuje, że ministerialne konkursy potrzebują reformy – albo przeniesienia do grantowych instytucji, albo zorganizowania ich według zasad, które w tych instytucjach obowiązują.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.

Filip Konopczyński
Filip Konopczyński

Współzałożyciel, członek zarządu i analityk Fundacji Kaleckiego. Prawnik i Kulturoznawca, absolwent MISH UW. Współpracownik i doradca ds. międzynarodowych Instytutu Myśli Demokratycznej powołanego przez Roberta Biedronia. Publikował też m.in. w Gazecie Wyborczej, Krytyce Politycznej, Przekroju, Newsweeku, Kulturze Liberalnej, Res Publice Nowej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press