"Prawo do zgromadzeń jest jednym z podstawowych praw człowieka w państwie demokratycznym", "Dobro chronione było większej wartości niż dobro poświęcane". Sądy w większości uniewinniały obywateli biorących udział m.in. w kontrmiesięcznicach smoleńskich, obronie Puszczy Białowieskiej, obronie sądów, protestach antyfaszystowskich [Raport Fundacji Helsińskiej]

Z raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka „Wolność zgromadzeń w praktyce polskich sądów” wyłania się optymistyczny obraz niezależnych sądów, które nadal strzegą prawa obywateli do zgromadzeń i publicznego wyrażania poglądów.

Monitorowane przez Fundację Helsińską sprawy dotyczyły zdarzeń, które miały miejsce m.in. podczas: „miesięcznic smoleńskich” i „kontrmiesięcznic”, Marszów Niepodległości, zgromadzeń organizowanych przez ONR, demonstracji pod Sejmem, protestów w obronie Puszczy Białowieskiej, czy Marszów Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Obserwatorzy Fundacji Helsińskiej od marca 2018 roku do czerwca 2019 roku

uczestniczyli w 142 postępowaniach toczących się przed 16 różnymi sądami różnych instancji w całej Polsce. 129 spośród tych postępowań się zakończyło, a 13 wciąż pozostaje w toku.

Zdecydowana większość postępowań kończyła się w sposób korzystny dla osób obwinionych czy oskarżonych. Wyroki uniewinniające zapadły w 50 obserwowanych sprawach, z czego 45 w pierwszej instancji. Do wydania wyroku skazującego przed sądem pierwszej instancji doszło w 12 przypadkach.

Sądy podkreślały wagę wywodzonych z Konstytucji praw do manifestowania poglądów i wolności zgromadzeń. Powoływały się też na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W rozstrzygnięciach sądy podkreślały, że wolność zgromadzeń i manifestowania poglądów są szczególnie istotne dla społeczeństwa, a wszczynanie przeciwko obywatelom w związku z korzystaniem z tej wolności może być przykładem nękania za pomocą prawa (legal harassment).

W jednej ze spraw, sąd ujął tę kwestię następująco: „W demokratycznym państwie prawa przedmiotowa praktyka nie powinna mieć miejsca, a organy ścigania powinny starannie rozważać, czy stosują prawo wykroczeń w sposób równy i adekwatny (celowy) wobec uczestników zgromadzeń i protestów przeciwko działaniom władzy” (SR Warszawa-Śródmieście, XI W 5931/18).

„Miesięcznice” i „kontrmiesięcznice”

Najczęstszym zarzutem stawianym obwinionym w sprawach o wykroczenia był art. 52 Kodeksu wykroczeń, który dotyczy naruszania przepisów o zgromadzeniach.

Z raportu Fundacji Helsińskiej wynika, że monitorowane sprawy z zarzutami o takim charakterze często dotyczyły tzw. „miesięcznic smoleńskich”, odbywających się przez 8 lat, dziesiątego dnia każdego miesiąca oraz organizowanych równolegle kontrmanifestacji.

  • Art. 52 Kodeksu Wykroczeń

    1. Kto bierze udział w zgromadzeniu, posiadając przy sobie broń, materiały wybuchowe, wyroby pirotechniczne lub inne niebezpieczne materiały lub narzędzia
    – podlega karze aresztu do 14 dni, karze ograniczenia wolności albo karze grzywny.
    § 2. Kto:
    1) przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia,
    2) organizuje zgromadzenie bez wymaganego zawiadomienia lub przewodniczy takiemu zgromadzeniu lub zgromadzeniu zakazanemu,
    3) przewodniczy zgromadzeniu po rozwiązaniu go,
    4) bezprawnie zajmuje lub wzbrania się opuścić miejsce, którym inna osoba lub organizacja prawnie rozporządza jako organizator lub przewodniczący zgromadzenia
    – podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.
    § 3. Kto:
    1) będąc przewodniczącym lub organizatorem zgromadzenia, umyślnie nie podejmuje środków niezbędnych dla zapewnienia zgodnego z przepisami prawa przebiegu zgromadzenia oraz zapobieżenia powstaniu szkód z winy uczestników zgromadzenia,
    2) nie podporządkowuje się żądaniom lub poleceniom przewodniczącego zgromadzenia lub jego organizatora, o których mowa w ustawie z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2018 r. poz. 408 i 1000),
    3) wzbrania się opuścić miejsce zgromadzenia po jego rozwiązaniu
    – podlega karze grzywny.
    § 4. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.

W grudniu 2016 roku znowelizowano prawo o zgromadzeniach, wprowadzając hierarchię zgromadzeń, przyznając pierwszeństwo w organizacji zgromadzeń państwowych, religijnych, a następnie tzw. zgromadzeń cyklicznych. Nowelizację krytykował się m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

10 maja 2017 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił wydany przez wojewodę zakaz zgromadzenia – tzw. kontrmiesięcznicy smoleńskiej, którą na skwerze Hoovera w Warszawie, przy Trakcie Królewskim, chciało zorganizować Stowarzyszenie „Tama”.

Sąd orzekł, że prawo o zgromadzeniach nie przewiduje możliwości zakazania tak zwanych zgromadzeń uproszczonych, czyli nie powodujących żadnych utrudnień dla ruchu drogowego i dlatego notyfikowanych w specjalnej, przyspieszonej procedurze.

28 marca 2018 roku Sąd Najwyższy uchwalił, że nawet po upływie terminu zgromadzenia, które zostało zakazane przez wojewodę, sądy powinny rozpatrywać odwołania od takiej decyzji.

„Uchwała Sądu Najwyższego miała ogromne znaczenie praktyczne, ponieważ wojewoda mazowiecki od chwili wejścia w życie nowelizacji Prawa o zgromadzeniach do momentu wydania uchwały wydał ponad 30 decyzji o zakazie zgromadzeń.

Większość z nich zapadła w ostatniej chwili – tak, by organizatorzy nie mieli możliwości odwołania się do sądu (w 21 z 32 przypadków, w czasie od maja 2017 do lutego 2018 roku, zarządzenie zastępcze wojewody zostało wydane w dniu planowanego rozpoczęcia zgromadzenia, a jego publikacja następowała zwykle na 2-3 godziny przed planowanym rozpoczęciem zgromadzenia).

Co istotne, wszystkie decyzje dotyczyły demonstracji organizowanych w trybie uproszczonym, a te nigdy nie mogą być zakazane, a więc decyzje wojewody były bezprawne” – wyjaśnia Dyrektor Helsińskiej Fundacji Praw człowieka Danuta Przywara.

Sądy w swoich orzeczeniach zwracały uwagę na prawo obywateli do brania udziału w kontrmanifestacjach.

W jednym z uzasadnień sąd wskazał, że „kontrmanifestacje są zjawiskiem naturalnym w demokratycznym państwie i nie naruszają prawa, jeśli są prowadzone w sposób pokojowy i bez użycia przemocy” (wyrok Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, XI W 2634/17).

Zarzuty stawiane uczestnikom kontrmanifestacji dotyczyły np. rzekomego popychania funkcjonariuszy policji czy blokowania jezdni.

W jednej ze spraw, obwinieni odpowiadali za zakłócenie obchodów miesięcznicy smoleńskiej przez wznoszenie okrzyków „kłamca” podczas przemówienia Jarosława Kaczyńskiego. Jedna z osób dodatkowo korzystała z tuby nagłaśniającej.

W ocenie sądu, użycie słowa „kłamca” w takiej sytuacji było dopuszczalne. Sąd przypomniał, że  „politycy występujący publicznie, w warunkach demokratycznego państwa prawa muszą liczyć się z rozmaitymi reakcjami i ocenami”, a „obwinieni realizowali istotę kontrmanifestacji, odbywającej się po to właśnie, aby zaznaczyć odmienne stanowisko wobec uczestników zgromadzenia wzbudzającego potrzebę protestu”.

Dodał, że „zrealizowanie prawa do wyrażania krytyki nie może być jednocześnie realizowaniem czynności sprawczej wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 KW, gdyż takie założenie burzyłoby logikę systemu prawnego, opartego na konstytucyjnych fundamentach, w którym z jednej strony dozwolony byłby spór w przestrzeni publicznej, a drugiej prowadzenie takiego sporu (np. poprzez wznoszenie okrzyków na kontrdemonstracji) byłoby zabronione” (wyrok Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, XI W 35/18).

Protesty przeciwko marszom ONR, Młodzieży Wszechpolskiej

Kolejna grupa spraw dotyczyła osób, które wyrażały krytykę i sprzeciw wobec haseł głoszonych na marszach organizowanych przez zwolenników Obozu Narodowo-Radykalnego czy Młodzieży Wszechpolskiej.

Przewinienia obywateli miały polegać na sprzeciwianiu się poleceniom policji, blokowaniu przemarszów zwolenników ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej przez siadanie na skrzyżowaniu ulic, czy na wykrzykiwania haseł takich jak „Spontaniczne zgromadzenie”, „Mamy prawo protestować”, „Warszawa wolna od faszyzmu”.

Sądy umarzały postępowania albo uwalniały obwinionych od zarzutów.

Na przykład sąd uniewinnił kilkadziesiąt osób, które obwiniono o przeszkadzanie w przebiegu zgromadzenia Młodzieży Wszechpolskiej i ONR 15 sierpnia 2017 roku, uzasadniając, że kontrmanifestacja była zgromadzeniem spontanicznym.

Sądy zwracały uwagę, że prawo do zgromadzeń jest jednym z podstawowych praw człowieka w społeczeństwie demokratycznym. W uzasadnieniu jednego z wyroków sąd zwrócił uwagę na „wątpliwą z punktu widzenia polskiego prawa treść okrzyków i haseł padających ze strony uczestników marszu ONR” (SR Warszawa-Śródmieście, XI W 2060/17).

Protesty przeciwko Marszom Niepodległości

Po Marszu Niepodległości w Warszawie w 2017 roku, kilkoro aktywistów obwiniono o usiłowanie przeszkodzenia zgromadzeniu przez niesienie transparentów z hasłami takimi jak „Warszawa zhańbiona”. Zostali uniewinnieni.

Sąd podkreślił natomiast, że „osoby biorące udział w kontrmanifestacji miały prawo sprzeciwiać się rasistowskim hasłom nawołującym do nienawiści i swobodnie zamanifestować swój sprzeciw”. (SR Warszawa-Śródmieście, XI W 717/18).

Fundacja Helsińska monitorowała także sprawy związane z wrocławskim Marszem Niepodległości, prowadzone przeciwko aktywistom „Obywateli RP”, którzy zablokowali trasę przemarszu, stając na drodze z transparentami „Tu są granice przyzwoitości” oraz „Polska wolna od faszyzmu”.

To policja skierowała wniosek przeciwko kontrprotestującym. Sąd uznał obwinionych za winnych przy jednoczesnym odstąpieniu od wymierzenia kary.

Protesty przeciwko Marszom Żołnierzy Wyklętych

Sąd w jednej ze spraw uniewinnił osoby, które obwiniono o przeszkadzanie w przebiegu Marszu Żołnierzy Wyklętych Warszawie przez siadanie na jezdni na ulicy Rakowieckiej. Uznał, że brały udział w zgromadzeniu spontanicznym i nie naruszyły prawa.

Po Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce w lutym 2018 roku, obwiniono aktywistów, którzy blokowali marsz pokojowo, siedząc na chodniku i trzymając się za ręce. Przewinieniem miało być tamowanie ruchu pieszego. Sąd również uniewinnił obwinionych.

Protesty pod Sejmem w grudniu 2016 roku

Monitorowane przez Fundację Helsińską sprawy dotyczyły też protestów 16 i 17 grudnia 2016 roku przed Sejmem, podczas kryzysu parlamentarnego.

Protestującym zarzucono kontynuowanie zgromadzenia, po podjęciu przez policję decyzji o jego rozwiązaniu. Protestujący blokowali też wyjazd z Sejmu samochodom, w których jechali posłowie.

Sąd jednak orzekł, że „ze względu na towarzyszące protestowi okoliczności, takie jak procedowanie w Sejmie ustawy budżetowej czy wykluczenie z obrad jednego z posłów, należy uznać te zdarzenia za istotne ze społecznego punktu widzenia i stwierdzić, że mogły być podstawą do działania dla obywateli” (wyrok Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, XI W 1997/17).

Protesty przed Sejmem w obronie sądów w lipcu 2017 roku

Sądy umorzyły też sprawy dotyczące protestów w obronie niezależności sądów w lipcu 2017 roku.

Wówczas grupa protestujących także uniemożliwiała parlamentarzystom opuszczenie terenu Sejmu. W ocenie sądu,

„celem zgromadzenia było zamanifestowanie poglądów uczestników tej demonstracji i przedstawienie ich krytycznej oceny co do przygotowywanych zmian ustawodawczych”.

Ponadto sąd podniósł, że „władze publiczne powinny w każdych okolicznościach wykazywać odpowiedni poziom tolerancji dla pokojowych zgromadzeń, niezależnie od tego, że ich odbywanie wiązać się może z pewnymi zaburzeniami porządku publicznego” (wyrok Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, XI W 3417/17).

W innej sprawie na kanwie lipcowych protestów w obronie niezawisłości sądownictwa, sąd ocenił, że przeskoczenie przez obwinionego przez metalowe płotki ustawione przed Sejmem nie stanowiło wykroczenia. Sąd orzekł, że

„samo istnienie takich barierek przed kompleksem budynków Sejmu stanowi przedmiot debaty publicznej i budzi kontrowersje co do zasadności odgradzania się przedstawicieli władzy ustawodawczej od obywateli”.

Sąd zwrócił również uwagę na „budzącą zaniepokojenie praktykę organów ścigania, polegającą na stawianiu uczestnikom zgromadzeń zarzutów popełnienia wykroczeń, nie związanych nierozłącznie z przebiegiem tych zgromadzeń, ale które w konkretnych okolicznościach wydają się służyć nie ochronie dobra prawnego, lecz zniechęceniu do aktywności społecznej i korzystania z prawa do zgromadzeń”.

W uzasadnieniu wyroku, sąd zwrócił szczególną uwagę na fakt, że „w demokratycznym państwie prawa przedmiotowa praktyka nie powinna mieć miejsca, a organy ścigania powinny starannie rozważać, czy stosują prawo wykroczeń w sposób równy i adekwatny (celowy) wobec uczestników zgromadzeń i protestów przeciwko działaniom władzy” (wyrok Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, XI W 5931/18).

Protesty przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej

Postępowania wszczęto też wobec osób, które protestowały przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. Protestujący starali się utrudnić lub uniemożliwić wyjazd maszyn z terenu wycinki.

Sąd pierwszej instancji uniewinnił większość obwinionych (jedną osobę sąd uznał za winnego, jednocześnie odstępując od wymierzenia kary). Sąd zważył, że uniewinnione osoby działały w stanie wyższej konieczności. Wskazał, że

„dobro chronione było większej wartości niż dobro poświęcane, a niebezpieczeństwa nie można było uniknąć”.

(SR w Bielsku Podlaskim, VII Zamiejscowy Wydział Karny w Hajnówce, VII W 642/17).

Sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok: „w świetle niepowodzenia tak wielu wcześniejszych inicjatyw, w ocenie Sądu Okręgowego nie można było inaczej uniknąć bezpośredniego niebezpieczeństwa dla Puszczy niż w sposób, w jaki uczynili to obwinieni”. Sąd apelacyjny podzielił przekonanie, że „w sprawie wystąpił stan wyższej konieczności, zatem obwinieni nie popełnili zarzuconego im wykroczenia” (SO w Białymstoku, VIII Ka 127/18).

Protesty obywatelek w obronie więźniów politycznych w Rosji

W Kielcach prowadzono postępowanie w sprawie trzech kobiet, które w czasie meczu w ramach Mistrzostw Świata w Piłce Ręcznej Kobiet trzymały  transparenty z hasłami „Uwolnić Olega Siencowa” po polsku, angielsku i rosyjsku. Obywatelki zostały oskarżone o naruszenie regulaminu obiektu. Funkcjonariusze policji  podjęli próbę ich wylegitymowania. Kobietom zarzucono utrudnianie przeprowadzenia czynności i odmowę wyjścia z obiektu.

Sąd Rejonowy w Kielcach uniewinnił kobiety. Wskazał, że czyn obwinionych nie był społecznie szkodliwy. Zauważył także, że protest miał charakter pokojowy, a kobiety chciały zwrócić swoim zachowaniem uwagę na „istotny problem, jakim jest naruszanie praw człowieka przez rząd Rosji, czego przykładem było uwięzienie Olega Sencowa”, co było szlachetną pobudką. Ponadto sąd podniósł, że „również polski Sejm podjął uchwałę dotyczącą sprzeciwienia się przetrzymywaniu więźniów politycznych na terytorium Rosji” (SR Kielce, IX W 1469/18).

W tekście wykorzystano obszerne fragmenty raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka  „Wolność zgromadzeń w praktyce polskich sądów”, opracowanego przez Justynę Jezierską i Aleksandrę Mieszałę.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zamierza kontynuować monitoring procesów sądowych dotyczących uczestników manifestacji oraz podejmować inne działania mające na celu ochronę wolności zgromadzeń w Polsce.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Pisze o prawie i polityce. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Komentarze

  1. Michał Dadlez

    Warto byłoby dodać kilka innych cytatów z dostępnych już w tych sprawach wyroków, a dotyczących dopuszczalnych granic debaty publicznej i wymogu pokojowości dla ochranianych przez slużby zgromadzeń. Można je na przyklad znaleźć w podsumowaniu Obypomocy: https://obywatele.news/obywatel-prz­ed-sadem/. Szkoda, że te fundamentalnie ważne wątki zostały pominięte w sprawozdaniu obserwatorów hfpr. Stanowią niezbędne dopełnienie całości obrazu.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press