0:00
25 czerwca 2020

Watykan odsuwa bp. Edwarda Janiaka od rządzenia diecezją kaliską

Kaliski hierarcha to czarny bohater nowego filmu Sekielskich "Zabawa w chowanego". Jednak dzisiejsza decyzja papieża to prawdopodobnie skutek innej sprawy – doniesienia, które w 2018 roku złożył na Janiaka były rektor kaliskiego seminarium

Wydrukuj

"Ojciec Święty Franciszek mianował administratora apostolskiego sede plena diecezji kaliskiej w osobie metropolity łódzkiego, arcybiskupa Grzegorza Rysia" – ogłosiła dzisiaj w lakonicznym komunikacie Nuncjatura Apostolska w Polsce.

Oznacza to, że bp Edward Janiak został odsunięty przez papieża od kierowania diecezją kaliską.

Do Watykanu wpłynęły na Janiaka dwa zgłoszenia. Jedno złożył prymas Polski apb Wojciech Polak tuż po premierze nowego filmu braci Sekielskich.

Kilka dni temu czasopismo katolickie "Więź" ujawniło, że w 2018 roku skargę na Janiaka złożył także były rektor kaliskiego seminarium. I to prawdopodobnie w wyniku zakończenia dochodzenia po tej właśnie skardze, papież zdecydował o odsunięciu Janiaka.

24 czerwca 2020 dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” Edward Augustyn dowiedział się od swoich rozmówców w Watykanie, że sprawa kaliskiego hierarchy z 2018 roku „jest zbyt głośna, żeby udawać, że nic się nie dzieje”, oraz że dochodzenie "jest w fazie końcowej".

Poniżej przypominamy wszystko, co wydarzyło się w sprawie biskupa Janiaka.

Biskup kryje

Do połowy maja 2020 roku niewiele osób w Polsce kojarzyło Edwarda Janiaka, biskupa ordynariusza diecezji kaliskiej. Wszystko zmienił nowy film braci Sekielskich "Zabawa w chowanego". Pokazano w nim, jak biskup brał udział w tuszowaniu spraw dwóch księży (Pawła Kani i Arkadiusza Hajdasza), którzy dopuścili się molestowania dzieci.

Watykan zdecydował, że dochodzenie w tej sprawie ma poprowadzić metropolita poznański abp Stanisław Gądecki.

W OKO.press rok temu opisaliśmy trzecią taką sprawę - krycie ks. Edwarda P., skazanego za molestowanie ministrantów. Jak ustaliliśmy, ks. P. prywatnie był dobrym znajomym Janiaka. To ważny szczegół, bo jak wynika z publikacji dotyczących Janiaka z ostatnich dni, to właśnie kumpelskie relacje z biskupem decydowały w diecezji kaliskiej o tym, co komu wolno.

W ostatnich dniach efekty dziennikarskiego śledztwa o diecezji kaliskiej i biskupie Janiaku opisał Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny katolickiego czasopisma "Więź". Wynika z niego, że

  • przez 15 lat diecezja kaliska nie zgłosiła do Watykanu sprawy duchownego prawomocnie skazanego za znęcanie się nad ośmiolatkami i molestowanie ich;
  • w 2018 roku rektor seminarium w Kaliszu złożył doniesienie na bp. Janiaka. Hierarcha miał naciskać na rektora, żeby ten wyświęcił alumna, u którego wcześniej w komputerze policja znalazła materiały z dziecięcą pornografią. Biskup Janiak miał w zemście za donos zesłać byłego rektora do pracy w małej, biednej parafii.

Sprawa biskupa Edwarda Janiaka pokazała, że w polskim kościele wystarczy lekko poskrobać ścianę, a od razu odpada kawał tynku.

Przypadek hierarchy z Kalisza jest jednak wyjątkowy. Tym razem zarówno katolickie media, jak i - chyba po raz pierwszy - inni polscy biskupi publicznie krytykują działania kolegi z episkopatu.

Janiak kontratakuje

Zanim o śledztwie "Więzi", najpierw przypomnijmy w skrócie, co działo się w sprawie Janiaka po publikacji filmu Sekielskich.

Jeszcze w dniu premiery "Zabawy w chowanego" prymas Polski abp Wojciech Polak poinformował, że kieruje sprawę możliwych zaniedbań Janiaka do Watykanu. Polak, jako delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, złożył skargę w oparciu na wytyczne papieża Franciszka z 2016 roku, doprecyzowane rok temu.

Naiwnie jednak było sądzić, że bp Janiak okaże skruchę lub choćby powie krótkie "przepraszam". Biskup przeszedł do kontrataku. Zastępca Janiaka w diecezji kaliskiej, bp Łukasz Buzun zwołał posiedzenie Rady Kapłańskiej Diecezji Kaliskiej. Rada miała podpisać list poparcia dla Janiaka, który mógłby mu posłużyć do obrony podczas watykańskiego dochodzenia. Członkowie rady odmówili jednak podpisania listu. Jak pisali katoliccy dziennikarze, był to bodaj pierwszy taki przypadek w historii polskiego kościoła. Wcześniej oskarżani o nadużycia czy zaniedbania hierarchowie potrafili skutecznie zorganizować sobie poparcie podległych księży.

Kolejny atak Janiak przypuścił 7 czerwca. "Proszę także szczególnie o modlitwę w tym czasie medialnej nagonki na moją osobę, abym uświęcony niewidzialną mocą Ducha Świętego, mógł zawsze służyć Bogu Żywemu przez miłość i służbę" - napisał w liście do wiernych hierarcha. List został odczytany w kościołach diecezji kaliskiej.

16 czerwca Janiak opublikował zaskakujący list, w którym skrytykował działania prymasa Polaka oraz KEP. Hierarcha zarzucił prymasowi, że “uderzył w biskupa diecezjalnego i wydał na niego wyrok”. Janiak opisał także rzekome nadużycia Fundacji im. św. Józefa, powołanej przez KEP do pomocy ofiarom przestępstw seksualnych. KEP oraz prymas szybko odpowiedzieli i zdementowali list biskupa. Janiaka wziął za to w obronę o. Tadeusz Rydzyk.

Ostatnio "Wyborcza" ujawniła, że 2 czerwca kaliski biskup był tak pijany, że karetka musiała zabrać go do szpitala. Kolejny raz zachowanie Janiaka musiała oficjalnie potępić KEP.

Ostatnie uderzenie przyszło z katolickiej "Więzi".

Tuszowanie, mobbing i zsyłka

Pierwsza część śledztwa "Więzi" opisuje, jak przez 15 lat od ujawnienia przestępstwa, w tym 14 lat od wyroku sądu państwowego, diecezja kaliska nie rozpoczęła dochodzenia kanonicznego w sprawie duchownego prawomocnie skazanego w 2005 roku za znęcanie się nad ośmiolatkami i molestowanie ich.

Druga część śledztwa kładzie się na bp. Janiaku jeszcze większym cieniem. Chodzi o sprawę Krzysztofa S., który był klerykiem we wrocławskim seminarium. Został jednak z niego wyrzucony ze względu na zachowania homoseksualne. Potem, dzięki protekcji biskupa, S. dostał się jednak do seminarium w Kaliszu.

W czasie jego urlopu dziekańskiego policja w Długołęce wszczęła, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy, pierwsze śledztwo dotyczące jego podejrzanych zachowań. Gromadzono materiał dowodowy w zakresie czynów z art. 200 § 3 kodeksu karnego (udostępnianie treści pornograficznych osobom poniżej lat 15) oraz 200a § 1 kk (uwodzenie małoletniego poniżej lat 15 z wykorzystaniem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej). Śledztwo zostało jednak umorzone.

Po umorzeniu śledztwa ks. Piotr Górski, rektor kaliskiego seminarium, nie chciał ponownie przyjąć do siebie S. Ks. Górski skontaktował się z policją, żeby sprawdzić, o co chodziło w sprawie S. Następnie wszystkie te informacje przekazał bp. Janiakowi.

Okazało się jednak, że Janiak doskonale zna sprawę. Mimo takich zarzutów Janiak zdecydował, żeby S. wrócił do seminarium i mógł się przygotować do święceń.

W kolejnych miesiącach biskup miał naciskać na rektora - wręcz zmuszać go - aby szybko dopuścił Krzysztofa S. do święceń diakonatu. Górski stanowczo jednak odmawiał.

W międzyczasie jednak S., który był w tym czasie katechetą, znów wpadł. Wyszło na jaw, że miał utrzymywać podejrzane relacje z uczniami gimnazjum. Przez to S. został ostatecznie wyrzucony z seminarium.

Jednak sprawa S. na tyle wzburzyła ks. Górskiego, że zaczął on później gromadzić informacje na temat zaniedbań Janiaka. Najpierw poszedł z nimi do abp. Stanisława Gądeckiego (stoi na czele metropolii poznańskiej, w skład której wchodzi diecezja kaliska). W lutym 2018 roku zgłosił sprawę nuncjaturze.

"Jeden z kaliskich księży cytuje wyrażoną niedawno opinię ówczesnego rektora, że film »Zabawa w chowanego« to zaledwie mniej więcej jedna piąta tego, co zawarł Górski w swoim wystąpieniu" - czytamy w tekście "Więzi".

Kiedy bp Janiak dowiedział się o skardze, miał mobbingować i upokarzać ks. Górskiego na tyle skutecznie, że ten odszedł z seminarium. Potem biskup zesłał go - jako, nawet nie proboszcza, ale administratora - do małej parafii.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne