"Przyjaźń liderów Polski i Węgier jest niepodważalna, ale nie zobowiązuje do lojalności, gdy postawa partnera wskazuje na utratę zdrowego rozsądku i nieco hazardowe podejście do polityki". Czytając komentarze lokalnych mediów można odnieść wrażenie, że węgierskie serce polityczne pozostaje z tej samej strony co polskie, rozum jest jednak na swoim miejscu

Stanowisko Viktora Orbána, który poparł wybór Donalda Tuska, spotkało się z absolutnym zrozumieniem węgierskich mediów. „Szkoda nam polskiego rządu, ale Viktor Orbán podjął słuszną decyzję” – pisze dziennikarz sympatyzującego z prawicą tygodnika „Heti Válasz”.

Ogólny ton wszystkich mediów – sentymenty na bok, rozsądek ponad przyjaźń.

Premier Viktor Orbán deklarując zdecydowane poparcie dla Donalda Tuska powiedział, że wszelkie dyskusje związane z tą kandydaturą Węgrzy pozostawiają Polakom.



Według „Heti Válasz”, przyjaźń liderów Polski i Węgier jest niepodważalna, ale nie zobowiązuje do lojalności gdy postawa partnera wskazuje na utratę zdrowego rozsądku i nieco hazardowe podejście do polityki: „Partia Kaczyńskiego zamierzała dokonać jedynie eksportu polskiej polityki krajowej na poziom unijny, a przecież na zdrowy rozum, to chyba nic złego dla danego kraju, jeśli ma w parlamencie unijnym człowieka zajmującego jedno z trzech najważniejszych stanowisk.

Na poziomie wspólnotowym to naprawdę obojętne jakie są prawdziwe bądź wyimaginowane, a przede wszystkim osobiste urazy Kaczyńskiego, a gdyby węgierski premier zagłosował przeciwko Tuskowi (a zarazem Angeli Merkel), dałby się wciągnąć w zero-jedynkową grę ”.

Jak zauważa dalej „Heti Válasz”, Orbán i Jarosław Kaczyński nie są kolegami z jednej ławki, bo przecież PIS zasiada w parlamencie europejskim razem z torysami w ramach Sojuszu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, a nie obok Fideszu w chadeckiej EPP.



Opozycyjny portal informacyjny 444.hu przytacza deklarację Orbána, że podjął wiele starań by osiągnąć porozumienie w kwestii polskiego kandydata, jak i jego zapewnienia pełnego zrozumienia złożoności polskiej sytuacji.

Publicysta portalu zauważa jednocześnie, że Orbán raz już nie poparł kandydata EPP na ważne stanowisko – w 2014 roku jako jedyny obok Davida Camerona zagłosował przeciwko Jean-Claude’owi Junckerowi.

Głosowanie na przewodniczącego Rady Europejskiej odbywa się większością kwalifikowaną, więc brak poparcia Węgier dla Tuska nie wpłynąłby przecież na wynik. Właśnie dlatego „Orbán mógł śmiało zdobyć się na spektakularny gest przyjaźni, który w żaden sposób nie zagroziłby wygranej Tuska”. To, że tego nie zrobił, podkreśla jeszcze bardziej chęć odcięcia się od wewnętrznych sporów w Polsce

Największy węgierski portal informacyjny index.hu stawia sprawę kategorycznie:

„Orbán opuszcza swojego sojusznika (…) Otwarcie sprzeciwił się swojemu przyjacielowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu, który uczynił wszystko, żeby uniemożliwić reelekcję Tuska”.

Portal przytacza słowa Orbána, który informując o poparciu Tuska powiedział: „Nie jest łatwo być dobrym Europejczykiem w Europie Środkowej ze względu na różną spuściznę historyczną krajów regionu i różne podejścia do wielu wartości związanych z tradycją.”

Jak podaje index.hu, dla Orbána kluczową kwestią jest obecnie polityka migracyjna Unii i w tym właśnie kontekście mówił w czwartek o potrzebie środkowoeuropejskiej solidarności.



Bez względu na wyrozumiałość węgierskich mediów wobec decyzji Viktora Orbána, skaza na polsko-węgierskiej przyjaźni politycznej jest ewidentna.

Głos Orbána za Tuskiem to dla Kaczyńskiego afront na miarę ciepłego przyjęcia Putina w Budapeszcie w 2015 roku i Węgrzy są tego świadomi.

Jak podaje PAP, media węgierskie zwracają też uwagę, że na kontach społecznościowych Orbana po poparciu przezeń Tuska pojawiło się wiele polskich komentarzy. „Magyar Nemzet” podkreśla przy tym, że choć na Facebooku często pisano „Wstyd!”, „Zdrajca!”, „Judasz!, to były też słowa podziękowania pod jego adresem.


Abonament na wolność słowa:


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym