0:00
Prawa autorskie: 05.12.2022 Warszawa , ulica Krakowskie Przedmiescie 46 / 48 . Palac Prezydencki . Protest '' Chcemy Weta ! - Prezydencie , nie ulegaj Czarnkowi !'' przeciwko nowelizacji Prawa oswiatowego , tak zwanego '' Lex Czarnek 2.0 ''. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl05.12.2022 Warszawa ...
15 grudnia 2022

Weto Dudy broni szkołę przed arbitralną kontrolą władz. Oraz trzy inne powody do radości

Weto prezydenta do lex Czarnek, niekoniecznie zgodnie z jego intencjami, jest obroną demokracji przed inwazją skrajnie prawicowej ideologii. I wielkim sukcesem społeczeństwa obywatelskiego. Jest jednak powód, by Czarnkowi podziękować

Wydrukuj

Weto Dudy do lex Czarnek 2.0 to świetna wiadomość, choćby dlatego, że lex Czarnek 3.0 już na pewno nie będzie, bo ile można... A mówiąc bardziej serio, są cztery powody, żeby wyrazić obywatelską radość.

Po pierwsze, prezydent zablokował projekt groźny dla polskiej edukacji oraz interesu polskich uczniów i uczennic. Już obecnie cień lex-Czarnek 2.0 wisiał nad szkołami: pojawiały się decyzje dyrektorów i dyrektorek, które - zgodnie z zasadą efektu mrożącego - z „wyprzedzeniem” ograniczały dostęp do szkół organizacjom społecznym. Kuratorzy i kuratorki wracają do swojej roli, schodząc z piedestału, na który już się wdrapywali. A ich rola jest znacząca, np. muszą się zgodzić (lub nie!) na zatrudnianie nauczycielek z Ukrainy w funkcji tzw. pomocy nauczycielskiej, co jest ważne dla dzieci uciekających do Polski przed wojną.

Decyzja Dudy broni zatem polską szkołę i polską edukację przed arbitralną kontrolą władz politycznych, jakimi są kuratorzy i kuratorki. Jest w interesie uczniów i uczennic, w interesie dobrej szkoły, w której nie panuje strach.

Po drugie, weto Dudy jest skutkiem ogromnej mobilizacji społeczeństwa obywatelskiego, środowisk nauczycielskich, organizacji społecznych, samorządów, nauczycielskich związków zawodowych. W uzasadnieniu decyzji o wecie prezydent wprost mówił o protestach, które do niego docierały.

Ten zmasowany odruch niezgody na lex Czarnek ma też zasadniczy wymiar obrony demokracji przed najbardziej radykalnym, prawicowym i ortodoksyjnie katolickim wręcz integrystycznym podejściem, jakie prezentuje Przemysław Czarnek, jego ludzie w ministerstwie, a także tacy kuratorzy i kuratorki jak Barbara Nowak z Krakowa.

Czarnek zupełnie wprost mówił np. na zebraniu włoskiej „La Liga”, że zadaniem szkoły jest przywrócić naukę Chrystusa we współczesnym świecie. Tłumaczył, że obecnie "rozum, dotychczas w służbie zrozumienia istoty, intencji i dzieła Boga, stał się samym Bogiem. Celem nie jest już odkrywanie prawdy, ale jej wymyślanie. W rezultacie stwierdzono, że w ogóle nie ma prawdy obiektywnej i że każdy ma swoją własną prawdę".

Szkoła Czarnka miała uczyć, że prawda jest jedna. Kuratorzy mieli pilnować, by inne prawdy nie trafiały do młodych ludzi. Prawicowe tygrysy straciły teraz zęby.

Weto prezydenta, choć niekoniecznie zgodnie z jego intencjami, jest zatem obroną demokracji przed inwazją prawicowej ideologii.

Po trzecie, weto powstrzymuje groźne w skutkach naruszenie równowagi w zarządzaniu polską oświatą między ministerialnym centrum a samorządami i szkołami, z kluczową rolą dyrektora i demokratycznych organów, w tym Rady Rodziców. Oddanie pełnej władzy kuratorom i kuratorkom oznaczałoby, że to minister Czarnek i armia jego urzędników decydują, co dla uczniów i uczennic jest dobre, a co złe. Tymczasem to samorządy mają ogromny wpływ na edukację dzieci, w tym zajęcia pozalekcyjne, które tą edukację uzupełniają i wzbogacają.

Nawiasem mówiąc, to wcale nie znaczy, że propozycja prezydenta polegająca na wprowadzeniu referendów rodzicielskich, decydujących o dopuszczeniu organizacji społecznych do szkół, była wyrazem mądrzej rozumianej demokracji. De facto oznaczała bowiem, że żadna mniejszość rodziców nie miałaby szans na to, by ich dzieci mogły korzystać ze specyficznej edukacji w zajęciach pozalekcyjnych, które przecież nie są obowiązkowe.

I tak rodzice w liberalnej dzielnicy Warszawy wykluczyliby w głosowaniu wejście do szkoły organizacji z konkursem o „żołnierzach wyklętych”, choć jakaś ich część byłaby tym rozczarowana. I odwrotnie, w szkole na konserwatywnym Podlasiu inicjatywa grupy rodziców, by zaprosić edukatorów seksualnych do klas siódmych, przepadłaby w referendum (w całej szkole!).

Art. 48 Konstytucji, na który powoływał się Duda przyjąłby postać „Rodzice mają prawo do wychowania cudzych dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

I wreszcie czwarty powód do radości, czyli ogromna lekcja, edukacja na masową skalę, jaką przeżyliśmy jako zbiorowość. Tak jak w czasie protestów przeciwko likwidacji niezależności TK polskie społeczeństwo poznało zasady konstrukcji państwa prawa, tak teraz nauczyliśmy się doceniać autonomię szkoły, rozumieć, na czym polega rola organizacji społecznych w edukacji, mądrzej myśleć o szkole, jako miejscu do życia, a nie tylko fabryce lepszych czy gorszych ocen.

Nie mówiąc o bezcennej lekcji, że opór społeczny ma sens. Doprawdy serce rosło, gdy Duda wyliczał, ile dostał protestów, od ilu organizacji. Szkoda, że nie wspomniał o polonezie, jaki młodzież odtańczyła mu przed pałacem (przed poprzednim wetem). Nawet jeżeli Duda zawetował Czarnka tylko z politycznej ambicji, bo jego "zły inaczej" projekt został de facto przez PiS zignorowany, wpisał się w logikę demokracji.

Za te wszystkie lekcje edukacji obywatelskiej powinniśmy Przemysławowi Czarnkowi podziękować, wyrażając jednocześnie oburzenie, że zmarnowaliśmy wszyscy taką masę czasu na to, by powstrzymać groźny absurd, wyłaniający się z jego projektu.

Teraz przed organizacjami społecznymi, a także ruchem samorządowym i związkami nauczycielskimi, stoi kolejne wyzwanie, czyli wypracowanie projektu naprawczego edukacji zepsutej przez trójkę ministrów z PiS (Annę Zalewską, Dariusza Piontkowskiego i Przemysława Czarnka). Niezwykle trudne zadanie, bo nie chodzi o to, by wywracać cokolwiek do góry nogami (np. przywrócenie gimnazjów nie wchodzi niestety w grę), ale by naprawiać krok po kroku, biorąc także pod uwagę zmęczenie nauczycielek i nauczycieli. Stanowią jedną z grup społecznych, które najbardziej ucierpiały za rządów PiS.

Energia protestu ruchu "Wolnej szkoły" zamienia się w energię naprawy. Dobrze byłoby, żeby politycy włączyli się w ten proces, współtworząc Pakt dla edukacji, bo po zwycięskich dla opozycji wyborach 2023, nie będzie zbyt wiele czasu na prace koncepcyjne.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne