"Wiadomości" TVP uderzają w prawo do aborcji, także to, które obowiązuje w Polsce. Pretekstem była informacja o kandydacie na prezydenta USA Joe Bidenie, któremu ze względu na poglądy proboszcz nie udzielił komunii. "Nikogo nie mamy prawa zabijać" - przekonuje prawicowy publicysta. A ksiądz dodaje: "Aborcja jeszcze nikogo nie wyleczyła"

„Chce być prezydentem Stanów Zjednoczonych i promuje się jako zwolennik aborcji. Joe Biden to murowany faworyt Partii Demokratycznej w przyszłorocznych wyborach. Mimo to proboszcz jednej z parafii odmówił mu udzielenia komunii świętej właśnie przez popieranie aborcji. Polski Kościół ma w tej kwestii to samo zdanie” – przekonuje Edyta Lewandowska, prezenterka „Wiadomości” TVP we wstępie do materiału „Popiera aborcję – nie dostał komunii św.”

Proboszcz argumentował swoją decyzję tak:

Tę informację podały 30 października 2019 prawicowe media w Polsce. Dla „Wiadomości” TVP był to jednak tylko pretekst, żeby przypomnieć Polakom, jakie zdanie w tej kwestii ma polski Kościół katolicki. Oraz że aborcja – nieważne z jakiego powodu – to zabójstwo. Nie przypomniano natomiast, że w Polsce PiS przerywanie ciąży jest nadal legalne w trzech przypadkach.

Maciej Pawlicki, prawicowy publicysta podkreśla w rozmowie z „Wiadomościami”: „Nikogo nie mamy prawa zabijać. Ani silnego, ani słabego. Zwłaszcza słabego”.

Polskie prawo aborcyjne, uchwalone na początku lat 90. pomimo szerokiego sprzeciwu społecznego, jest skrajnie rygorystyczne, ale i tak zezwala na aborcję w trzech przypadkach (zagrożenie życia matki, ciąża powstała z gwałtu i ciężka nieodwracalna choroba płodu). „Wiadomości” piętnują zatem coś, co jest zgodne z polskim prawem. Co więcej, PiS miał już wiele okazji, by ustawę zmienić, ale tego nie zrobił.

Ustawa zaostrzająca prawo leży w Sejmie od dwóch lat. W lipcu 2018 roku trafiła do powołanej w celu jej rozpatrzenia specjalnej komisji, która jeszcze ani razu się nie zebrała. Z kolei wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, złożony także dwa lata temu (w listopadzie 2017) właśnie przepada wraz z końcem kadencji Sejmu.

Autor materiału upomina, że „nigdy dobro dziecka i dobro matki nie może być przedmiotem gry politycznej”. Tymczasem PiS aborcją grał przez całą kadencję. Z jednej strony obiecywał zaostrzenie prawa, piętnując zwolenników prawa wyboru – to ukłon w stronę skrajnych konserwatystów. Z drugiej – zamroził wszelkie projekty zaostrzające prawo, wiedząc, że zwolenników restrykcji jest bardzo niewielu.

Udobruchać konserwatystów miał dodatek dla matek, które donoszą tzw. trudne ciąże, które zgodnie z prawem mogłyby przerwać, a z których rodziły się dzieci z niepełnosprawnościami i wadami genetycznymi. Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, program „Za życiem” nie zmniejszył liczby legalnych aborcji.

Jednak to lewica jest negatywnym bohaterem materiału:

„Aborcja jest na sztandarach polskiej lewicy. Łatwo wzbudzić wojnę światopoglądową, mówią publicyści. Ich zdaniem to cyniczna gra lewicy, w której stawką jest życie dzieci”.

Aborcja nikogo jeszcze nie wyleczyła!

Wzmocnić narrację o zabójstwie miała wypowiedź ks. Przemysława Drąga, Krajowego Duszpasterza Rodzin. Trudno jednak dokładnie stwierdzić, o co księdzu chodziło:


Aborcja jeszcze nigdy żadnej kobiecie nie pomogła wyleczyć się i żadnego dziecka nie wyleczyła. Jest to zabójstwo

Ks Przemysław Drąg, "Wiadomości" TVP z 30 października 2019 r. - 30/10/2019


zbity zegar. To prawda, dzieci aborcja nigdy nie wyleczyła. Kobiecie może jednak uratować życie


To, że aborcja nie wyleczyła żadnego dziecka, jest dość jasne. Jak rozumiemy, argument, że „aborcja nigdy nie wyleczyła kobiety”, dotyczy przypadków, gdy przerwanie ciąży ma uratować życie albo zdrowie matki. Oczywiście, aborcja nie jest lekiem, jednak ciąża może powodować zagrożenie zdrowia lub życia i w tym sensie aborcja może je uratować.

Argument księdza jest więc nie tylko nieprawdziwy, ale także wymierzony w obecnie obowiązujące prawo.

Przypadkiem, kiedy aborcja może uratować życie lub zdrowie jest m.in. ciąża pozamaciczna.

Inny przykład to przypadek z Irlandii. W 2013 roku zmieniono tam prawodawstwo, uznając przerwanie ciąży, gdy zagrożone jest życie matki, za legalne. Bezpośrednim powodem była tragiczna historia Savity Halappanavar. W 2012 roku Savita trafiła do szpitala w Galway w 17. tygodniu ciąży z krwawieniem wywołanym poronieniem. Lekarze nie chcieli przerwać ciąży, by ratować pacjentkę – czekali aż przestanie bić serce płodu. Gdy to się stało, Savity nie dało się już uratować – zmarła na sepsę.

W 2016 roku podobny los spotkał we Włoszech Valentinę Milluzzo. Milluzzo trafiła do szpitala z powikłaniami ciąży bliźniaczej, ale lekarze odmówili interwencji, dopóki bije serce płodu. Kobieta zmarła.

Aborcja może także uratować życie nastolatkom poniżej 14. roku życia, dla których ciąża jest dużym zagrożeniem ze względu na młody wiek. Więcej przykładów można znaleźć w tekście Wiktorii Beczek w Codzienniku Feministycznym.

Krucjata przeciwko aborcji – także tej legalnej dziś – w „Wiadomościach” może oznaczać, że PiS przygotowuje się jednak do zmiany prawa i przygotowuje grunt ideologiczny. Może też oznaczać kolejny ukłon w stronę środowisk skrajnie konserwatywnych.

OKO pilnuje praw kobiet. Codziennie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli i mogły działać dalej.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Komentarze

  1. Andrzej Lisiak

    Dramatem wszystkich światłych ludzi w Polsce zajmującym się godnością i zdrowiem kobiety jest to, że podobnie jak dewocja i ciemnota nie potrafią odróżnić ż y c i a od ISTNIENIA.
    =========
    A wystarczyłoby znaleźć wydawcę dla książki Baryki by te wszystkie problemy zostały rozwiązane. Zaś ci co istotnie chcą pomóc kobietom w ich gehennie znaleźli dla tego moralny fundament.

    • Wiktor Wędrowski

      Jest coś takiego jak samopublikowanie (ang. self-publishing), kiedy autor wydaje książkę własnym sumptem. Jeżeli ta książka jest taka rewolucyjna i zmieniająca świat, to niepublikowanie jej obciąża jej autora jako współwinnego cierpienia kobiet, a pośrednio i pana, że mu tego pomysłu nie podsunął lub nie zapłacił za wydanie tej książki. I nie ma na to usprawiedliwienia. No chyba, że autor świadomie chce cierpienia innych ludzi.

      • Andrzej Lisiak

        Nareszcie jakiś inteligentny wpis – dziękuję.
        Aby wydać książkę własnym sumptem trzeba mieć stosowne pieniądze, których jako emeryt nie posiadam.
        Jeśli zaś chodzi o druk książki to już jest "wydana własnym sumptem" na drukarce komputerowej w kilkunastu egzemplarzach, z których kilka jest u ludzi – znajomych jako prezenty.
        A książka – tu celnie pan trafił – istotnie jest zmieniająca świat. I to wydawnictwo, które się odważy ją wydać zapisze się z pewnością w historii świata. Wystarczy jeden rozdział o powstawaniu gwiazd i układów planetarnych, by całą światową astronomię obedrzeć ze skorupy naukowych przesądów.
        Jeśli zaś chodzi o formę to też chyba nie ma jej równej – dwa tomy w jednym. XLIX rozdziałów, 8 Aneksów i kilkadziesiąt załączników w tych aneksach.
        No, ale to trzeba zobaczyć na własne oczy.
        I ciekawostka: Jak pokazałem ją w miejscowej drukarni to kierownik powiedział mi, że nie mają maszyn do wydania takiej książki – jest szyta. A oni tylko klejone.
        Czy czuję się winny, że nie jest wydana – NIE.
        W końcu ktoś już o niej wie, a ja nie mam zamiaru chodzić po prośbie do wydawców. Jak moja rewolucja w astrofizyce zostanie uznana, to przyczołgają się na kolanach.
        =========
        No to teraz się wprost bezwstydnie zareklamowałem – przepraszam.

        • Adrian Janecki

          Przepraszam, bo może teraz obrażam, ale muszę zadać to pytanie. Jaki kształt ma Ziemia według Pana? Wyznawcy płaskiej Ziemi, też reklamują się podobnie. Jeżeli nie ma pan z nimi nic wspólnego, to jeszcze raz przepraszam.

          • Andrzej Lisiak

            Adrian Janecki – Jeśli pan nie bluźnie rynsztokiem jak Maciejewicz i Głazowski to ja się nie obrażam. Bo takie cienkie docinki jak ten tutaj dla mnie nie pierwszyzna.
            Byli tacy co już domagali się dla mnie stosu za lekceważenie Einsteina.
            I wyjdę właśnie od tej postulowanej przez pana "płaskiej Ziemi"
            Podobni do pana, czyli tacy co zawlekli mojego wielkiego poprzednika Giordano Bruno na stos też mówili. "Co on pieprzy, że Ziemia jest okrągła jak ślepy by zauważył, że jest płaska.
            Ja również jak on jestem podobnie atakowany: "Co ten Lisiak pieprzy, że nie widzimy gwiazd, skoro ślepy by zauważył, że widzimy"
            I tu jest właśnie to co stawia mnie obok Giordano Bruna, Bo ja właśnie udowodniłem (moja strona www), że nie widzą !!! Bo gdyby widzieli to musiałyby zostać obalone podstawowe prawa optyki, że światło w swoim biegu się rozszerza. Zaś Einstein i jego wyznawcy twierdząc, że widzą obrazy gwiazd, twierdzą jednocześnie, że światło gwiazd się z b i e g a – w dodatku w Kosmosie nie biegnie po liniach prostych ale wężykiem
            Zatem wszystkie dotychczasowe obliczenia astronomów dotyczące wielkości gwiazd muszą iść do lamusa. Przy okazji te szacunki odległości od ziemskiego obserwatora też.
            No tak. Ale aby to zrozumieć trzeba mieć mózg i wyobraźnię a nie tylko żagwię w ręce i okrzyk: "na stos z nim"

  2. Adrian Janecki

    Aborcja to zabójstwo! Może nie ściśle według rozumienia prawa, ale polega na ZABICIU żywych komórek! To czy te komórki nazwiemy już dzieckiem, czy nie, to kwestia światopoglądu… Mogę zgodzić się z niektórymi argumentami z tekstu, bo jako osoba niewierząca nie traktuję aborcji jako grzechu, ale… sam ten czyn zawsze będę kwalifikował jako zły. Oprócz zagrożenia życia matki. Bo wtedy jest to praktycznie niemożliwe właściwie ocenić. Mimo to uważam, że kobiety powinny mieć prawo do dokonania tego ohydnego zabiegu (za pewną rekompensatą społeczeństwu), jednak nie w każdej sytuacji. Są kraje, gdzie niektóre organizacje "pro-choise" propagują aborcję do 9-tego miesiąca ciąży. O ile w pierwszym trymestrze ciąży, można mówić o "zlepku komórek", to w trzecim trymestrze, mamy do czynienia z prawie całkowicie rozwiniętą istotą ludzką. I to zdolną do przeżycia (czasami z czasową pomocą lekarzy i nauki), poza organizmem matki. Chciałbym wiedzieć jakie jest zdanie autorki artykułu na temat aborcji w takim przypadku. Możliwości aborcji w trzecim trymestrze ciąży. Czy wtedy to jest zabójstwo, czy nie. Oczywiście jak wszystko i takie rozwiązanie można wprowadzić ustawą i uczynić "legalnym". Pytanie tylko, czy jest to moralne, czy nie!

  3. Andrzej Rokosz

    Skandalem nie są poglądy prezentowane w TVP. Grandą jest to, że ta telewizja mieni się być publiczną i jest utrzymywana z moich pieniędzy. Nie rozumiem dlaczego mam mieć w rzyci to za co płacę.

  4. Andrzej Rokosz

    Nie rozumiem dlaczego użycie przeze mnie polskiego słowa zmusiło mnie do określenia gwarowego, kiedy również pod artykułami OKA są zamieszczane komentarze nie tylko obraźliwe ale nawet takie za które powinno się odpowiadać karnie. Na koniec z opowieści Melchiora Wańkowicza: Gdy góral usłyszał, że to co on rzycią nazywa, cepry nazywają d…ą, podumał, podumał i pedział: "Tyz piyknie"

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press