“Wiadomości TVP” odkryły, że samorządy współpracują z mediami - w tym z najgorszym z mediów, “Gazetą Wyborczą”. Odsłaniamy manipulacje programu TVP, zdanie po zdaniu.

“Samorządy płacą wydawcy Gazety Wyborczej” – już sam tytuł materiału w “Wiadomościach” 14 listopada 2016 ma robić odpowiednie wrażenie. Samorządy płacą bowiem wielu firmom i instytucjom za rozmaite usługi. W całym materiale nie sposób znaleźć śladu próby ustalenia, za co samorządy płacą mediom – w tym “Wyborczej”.

Wiadomości chcą stworzyć wrażenie, że „płacenie” właśnie „Gazecie Wyborczej” jest politycznie motywowaną dotacją

Przeczytajmy cały materiał zdanie po zdaniu.

Pieniądze publiczne powinny być wydawane z większą ostrożnością niż te prywatne. W praktyce te miejskie trafiają tam, gdzie chce tego samorząd”.

Już pierwsze zdanie stanowi sugestię, że pieniądze są wydawane nieostrożnie – chociaż nie wiadomo, na jakiej podstawie dziennikarze TVP tak myślą. Przekaz brzmi: dzieje się coś złego z publicznymi pieniędzmi. „Wiadomości” opisują fakt, że jednostki samorządu podejmują własne decyzje finansowe (niby kto inny miałby je podejmować?), ale w słowie „chce” kryje się sugestia jakiejś groźnej w skutkach samowoli.

Potem pojawia się na ekranie rzecznik urzędu miasta w Krakowie. Mówi, że miasto współpracowało i współpracuje z różnymi mediami po to, by informować mieszkańców o tym, co robi. Komentarz ukazuje to prawdziwe stwierdzenie w odpowiednim kontekście:

„Samorządy, szczególnie te, w których rządzi PO i prezydenci niechętni PiS, współpracują z “Gazetą Wyborczą”. W ubiegłym roku z budżetu Krakowa do wydawcy gazety, Agory, popłynęło ponad 80 tys. złotych”.

Przekaz: współpraca z “Wyborczą” ma podtekst polityczny i wynika z wrogości wobec PiS. Miasto Kraków dało dziennikowi 80 tys. złotych. Słowo „popłynęło” tworzy odpowiedni nastrój.

Manipulacja polega na tym, że TVP w ogóle nie próbuje ustalić, co miasto kupiło za te pieniądze i czy ten wydatek miał sens. Czy odbył się przetarg? Jakie były jego warunki? Te pytania nie zostały nawet postawione. Widz dostaje przekaz: wrogie PiS samorządy dotują wrogą gazetę.

Potem następuje wyliczanka: Lublin “zapłacił Agorze” 120 tys. w 2015 r., 40 tys. zł w 2016 r.; Poznań 120 tys. w 2016 r.  Liczby mają robić wrażenie. 

“Wiadomości” rzucają sumami nie próbując nawet sprawdzić, jak się mają do innych samorządowych wydatków, ani jaką część budżetu miast stanowią .

Według Biuletynu Informacji Publicznej wydatki Krakowa na 2015 rok wynoszą 4 174 449 336 zł (blisko 4,2 mld zł). Oznacza to, że:

kwota dla Agory stanowiła 0,000019 część wydatków Krakowa (niecałe 2 setne promila, 2 tysięczne procenta). 

Nie ma też próby ustalenia, jaką część przychodów “Wyborczej” (nie mówiąc już o Agorze) stanowiły te wpływy. Ustalić to można łatwo, bo Agora jako spółka giełdowa jest doskonale transparentna. Podpowiadamy dzielnym śledczym z TVP: przychody Agory w 2015 roku wyniosły 1 189, 3 mln zł (blisko 1,2 mld; wzrost o 7,9 proc, rok do roku).

To oznacza, że pieniądze od Krakowa stanowiły 0,000067 część przychodów Agory (niecałe 7 setnych promila, 7 tysięcznych procenta).

Rzecznik prezydenta Gdańska, Antoni Pawlak (w latach 70. i 80. działacz opozycji i poeta, dziś znienawidzony przez PiS) tłumaczy „Wiadomościom”, że współpraca z opiniotwórczym dziennikiem jest „dla każdego miasta dobrą inwestycją”.

„Z jednej strony – dobra inwestycja, z drugiej – wątpliwości co do rozmiarów finansowania prywatnej gazety z publicznych pieniędzy” – komentują „Wiadomości”.

Znów, “Wiadomości” traktują dawanie ogłoszeń w prasie czy np. współfinansowanie tematycznych dodatków lokalnych, takich jak warszawskie “spacerowniki” – jako polityczną dotację. Nie ma ani słowa o tym, że miasta mogły coś za te pieniądze po prostu kupić. Dziennikarze nawet nie próbowali tego sprawdzić!

I jeszcze to słowo „rozmiarów”, w domyśle – ogromnych. Powtórzmy: niecałe dwie setne promila wydatków Krakowa, niecałe siedem setnych promila przychodów Agory.

Teraz w „Wiadomościach TVP” czas na komentarz-perełkę:

„To całkowicie deformowało obraz świata. Polacy byli oszukiwani. Media, które były finansowane przez władze, nie były w stanie dać prawdziwego obrazu rzeczywistości”.

Kto to mówi? Michał Karnowski z tygodnika “wSieci”. „Wiadomości” nawet słowem nie zająknęły się, że o komentarz poprosiły – jako jedynego eksperta! – konkurencję biznesową “Agory” oraz dziennikarza znanego z osobistej nienawiści do „Wyborczej”. Pluralizm opinii i warsztatowy profesjonalizm w każdym calu!

 Od kilku tygodni w mediach pojawiają się także informacje o pieniądzach, którymi poprzednia władza dotowała różne fundacje. W wielu z nich większość przeznaczana była na wynagrodzenia”.

Otóż to nieprawda: nie “w mediach”, ale w “Wiadomościach” i „Panoramie”, z entuzjastycznym kibicowaniem „mediów niepokornych”, a ten oszczerczy serial telewizji publicznej wzbudził protesty organizacji pozarządowych i szereg zarzutów o manipulacje.

Wyjaśnijmy przy okazji: jeżeli fundacja np. prowadzi szkolenia – i tym się głównie zajmuje – to wynagrodzenia stanowią główną część jej budżetu, bo po prostu trzeba zapłacić za te szkolenia osobom prowadzącym.

Ale to dla “Wiadomości” za trudny temat do dziennikarskiej refleksji. Mówi o tym Róża Rzeplińska, działaczka organizacji pozarządowych, od dłuższego czasu atakowana przez “Wiadomości”. Ta informacja podana jest jednak w taki sposób, jakby Rzeplińska pod presją przyznawała się do czegoś niegodnego.

Autorem całego materiału jest znany już czytelnikom “Oka” Marcin Tulicki, autor niezapomnianego materiału, którym uczcił 70 lat Adama Michnika.

Tulicki jest z pewnością miłym człowiekiem, który kocha dzieci i przeprowadza staruszki przez jezdnię. Na dziennikarza jednak nie nadaje się zupełnie. Może dlatego pracuje w “Wiadomościach”?

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.

Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?