0:000:00

0:00

"Wyraźnie na prowadzeniu Andrzej Duda, proszę państwa, wyraźnie!" - tymi słowami Michał Adamczyk rozpoczął chwilę po 21:00 wieczór wyborczy TVP. Wyjaśnił, że 0,8 punkta procentowego to niespełna 200 tysięcy głosów, ale w studio zapanowała atmosfera zwycięstwa. W pierwszych minutach, gdy TVN pokazywał na pasku komunikat od Ipsosa "nie da się określić, kto wygrał wybory", TVP wyświetlała komunikat: "IPSOS: WYGRYWA ANDRZEJ DUDA".

W TVP Andrzej Duda wygrywał od początku nie tylko według Ipsosa. Natychmiast poinformowano, że Indicator przeprowadził na zlecenie "Wiadomości" sondaż dwa dni przed wyborami i tam Duda wygrywa jeszcze bardziej, bo zdobył aż 51,9 proc! I informacją ta dzielono się cały czas na pasku.

TVP pokazało przemowę całej rodziny Dudów, krótki fragment wystąpienia Trzaskowskiego. Później na całego rozpoczęły się dyskusje z zaproszonymi komentatorami prawicowych mediów. Rozmowy prowadzili Michał Adamczyk i Danuta Holecka. Zachwycano się pokojowymi gestami Andrzeja Dudy, załamywano ręce nad grubiańską opozycją i zdemoralizowanymi mediami. Nastroje panowały pogodne, w panelach Danuty Holeckiej wręcz szampańskie. Były żarty, wybuchy śmiechu, radosne złośliwości.

OKO.press oglądało ten spektakl do trzeciej w nocy.

Polityka miłości Andrzeja Dudy

Zaraz po ogłoszeniu wyników exit poll Andrzej Duda wykrzykiwał wraz z tłumem kilkanaście razy "Niech żyje Polska". Szybko przeszedł do podziękowań: wszystkim Polakom za wysoką frekwencję, żonie Agacie, córce Kindze, Beacie Szydło, Zbigniewowi Ziobrze, Mateuszowi Morawieckiemu - za wsparcie w kampanii. I zaczął zapewniać, że jest politykiem zgody narodowej.

"Jeżeli ktokolwiek poczuł się urażony jakimś moim działaniem czy moim słowem przez te pięć lat, nie tylko w kampanii, proszę, żeby przyjął moje przeprosiny. Chcę zapewnić, że darzę go szacunkiem, tak jak darzę szacunkiem wszystkich moich rodaków, niezależnie od ich poglądów" - deklarował Duda. Zaprosił też od razu Rafała Trzaskowskiego wraz z żoną do Pałacu Prezydenckiego na godzinę 23:00. "Ja wiem, że późno, ale myślę, że nikt z nas nie będzie dzisiaj do późnych godzin spał. Chciałem zaprosić pana Rafała Trzaskowskiego, żebyśmy sobie podali rękę i żeby ten uścisk dłoni zakończył tę kampanię".

Podczas wiecu głos zabrała także Kinga Duda: "Tata jest dobrym człowiekiem, który kocha ludzi i kocha ten kraj (...) Chciałabym zaapelować, by nikt nie bał się wychodzić z domu. Niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, kogo popieramy i kogo kochamy - wszyscy zasługujemy na szacunek, nikt nie zasługuje na to by być obiektem nienawiści".

Rafał Trzaskowski na zaproszenie odpowiedział na Twitterze, stwierdzając, że na spotkania przyjdzie czas, ale dopiero po ostatecznym wyniku wyborów. Koło 23:00 Andrzej Duda ponownie pojawił się na antenie, już sprzed Pałacu. Gratulował Trzaskowskiemu wyniku i kontynuował przekaz o zgodnie narodowej:

"Ta kampania była ostra, była długa, napięta. Były wielkie emocje i z jednej, i z drugiej strony. Dlatego zaprosiłem pana Rafała Trzaskowskiego, żeby ten gest zobaczyli nasi wszyscy rodacy, żeby opadły emocje, żeby był szacunek wzajemny (...) Bo te ogromne emocje są niepotrzebne. Chciałbym, żebyśmy mogli współpracować, żyć. Żeby można było spokojnie iść do pracy, uścisnąć koledze dłoń, który ma inne poglądy".

Zapytany o to, czy nie odbiera słów córki jako krytyki jego słów wobec osób LGBT, powiedział, że podpisuje się pod jej apelem. "Wielokrotnie mówiłem, że mam szacunek do każdego człowieka. Nie żałuję żadnych słów wypowiedzianych w czasie kampanii". Prezydent opowiedział przy tej okazji ponownie o tym, że mieszkał kiedyś po sąsiedzku z parą gejów. "Bardzo kulturalni, nie prowokowali. Zawsze mówili »dzień dobry«" - wspominał Duda.

Przeczytaj także:

Agata Duda przemówiła

Po Kindze Dudzie przyszła kolej na Agatę Dudę. Pierwsza dama zaczęła od podziękowań Andrzejowi Dudzie, ale szybko przeszła do krytyki mediów: "Kochany Andrzejku, serdecznie Ci gratuluję. Ale chciałam Ci przede wszystkim podziękować za te pięć lat. One były niezwykłe, nie były też łatwe. Również dla mnie. Ale zawsze mogłam liczyć na twoje wsparcie i twoją miłość. I za to Ci dziękuję.

Szacunek jest najważniejszy, mówiłam to już (...) Tu jest bardzo dużo mediów. Dlaczego tak jest, jak państwo twierdzili, że przez pięć lat się nie wypowiadałam? Zapomnieliście dodać, że nie wypowiadałam się do mediów. Ja przez pięć lat rozmawiałam z rodakami, z Polakami".

W tym momencie tłum zaczął skandować "pierwsza dama, pierwsza dama".

Agata Duda kontynuowała przemowę do mediów: "Szanujcie mój wybór! Mówicie dużo o tolerancji, a pozbawiacie mnie mojego wyboru. To był mój milczący sprzeciw, przeciwko manipulacji, dezinformacji, kłamstwom, które są w mediach. Państwo sobie nie zdają sprawy, jak ogromna jest to manipulacja".

Agata Duda w przemowie postanowiła uderzyć personalnie w jednego z dziennikarzy "Gazety Wyborczej": "Panie redaktorze Pawle Wroński, przed I turą napisał pan, że zakwitł kwiat paproci i prezydentowa się wypowiedziała. Panie redaktorze to dzisiaj jest ten dzień, a że kwiat paproci kwitnie raz na 100 lat, to pewnie ani ja nie doczekam się rzetelności z pana strony, ani pan nie doczeka się ze mną wywiadu".

Paweł Wroński odpowiedział prezydentowej na łamach GW, że o żadnej wywiad nigdy nie prosił. W późnych godzinach nocnych na Twitterze Andrzeja Dudy pojawił się wpis z kolei wpis nawiązujący do tych wypowiedzi:

Kto sieje hejt?

Krytyka mediów była motywem przewodnim wieczoru. Po 21:35 połączono się ponownie ze sztabem Andrzeja Dudy. Prowadzący Miłosz Kłeczek przepytywał Adama Bielana, w tle słychać było piosenkę "Andrzej Duuuuda" na melodię "Alleluja" Leonarda Cohena. "Spotkaliśmy się w tej kampanii z olbrzymim hejtem, fake newsami. Tych ciosów poniżej pasa było ze strony naszych przeciwników więcej" - komentował Bielan. "Widzieliśmy też ataki fizyczne, przepychanki na wiecach" - dodawał Kłeczek.

Komentatorzy również nie mieli wątpliwości, kto w Polsce prowadził brutalną kampanię.

Paweł Lisicki: "To Trzaskowski zachęcał do takiej negatywnej fali, jaką widzieliśmy".

Rafał Ziemkiewicz: "Rafał Trzaskowski zachęcał do buczenia, do chamstwa, do fizycznych ataków na dziennikarzy".

Marek Król: "Prześledziłem spotkania wyborcze Rafała Trzaskowskiego i tam była nienawiść, nienawiść, nienawiść. Ten jego okrzyk »mamy dość« oznacza "nic nam już nie zostaje".

Magdalena Ogórek: "Pamiętamy wulgaryzmy Frasyniuka, wpisy Nurowskiej. Może Polacy zobaczyli, jakie są te samozwańcze elity?"

Michał Karnowski: "Ludzie boją się przyznawać, że głosują na PiS. Dzieci rodziców, którzy głosują na PiS są prześladowane, za głosowanie na PiS można stracić pracę".

Komentowano także happening z lokalu wyborczego z Jarosławem Kaczyńskim. Znów Karnowski: "To jest haniebne, to coś wstrętnego. Jarosław Kaczyński to mąż stanu. Trzeba mu okazać trochę szacunku nawet jeśli się z nim nie zgadzamy".

Powracano też cały czas do motywu ośmiu gwiazd - internetowego hasła oznaczającego "jebać PiS", które w ostatnich dniach kampanii podchwycili również politycy PO i niektórzy dziennikarze.

Rafał Ziemkiewicz:"Ton wyznacza Sok z Buraka, Nitras, Frasyniuk. Konia z rzędem temu, kto powie, o co tym ludziom chodzi. Ich jedynym celem jest jechać PiS".

Ważnym wątkiem było też "ułaskawienie pedofila". Przedstawiano tę sprawę jako fake newsa wykreowanego przez media.

Dorota Łosiewicz: "Co siedzi w głowach osób tworzących fałszywe okładki? (...) Mega ohydne, a przecież wszyscy tłumaczyli, że nie chodziło o ułaskawienie, tylko skrócenie zakazu zbliżania się".

Nie wprost odniósł się do tego także Andrzej Duda podczas konferencji po 23.00, zwracając się do dziennikarza TVN: "W pana telewizji rzucano na mnie codziennie kalumnie. Ja bym też chciał normalnie żyć i normalnie, spokojnie budować Polskę".

Trzaskowski szczuł, a wyborcy Dudy są racjonalni

Rozpływano się nad zaproszeniem Trzaskowskiego przez Dudę do Pałacu. Zaczął jeszcze Zbigniew Ziobro: "Wszyscy byliśmy ujęci pięknym gestem pana Andrzeja Dudy wobec jego oponenta. Padły piękne słowa (...) To potwierdzenie tej bardzo godnej postawy pana Andrzeja Dudy".

Sławomir Jastrzębowski: "Gest wspaniały, zaproszenie wspaniałe. Mamy do czynienia z pięknym teatrem".

Paweł Lisicki: "U Dudy mocno zaakcentowana była próba bycia ponad podziałami, zakopania wojennego topora. Trzaskowski mówił o rzeczach sprzecznych, że chce budować wspólnotę i współpracować z rządem , a z drugiej strony odrzucał przywódcę, obrażał Jarosława Kaczyńskiego. To absurdalne!"

Michał Karnowski poszedł o krok dalej i wskazał nie tylko niekonsekwencję Rafała Trzaskowskiego, ale też hipokryzję jego kampanii wizerunkowej. Zdaniem komentatora Trzaskowski udaje patriotę, a "gdy już nie trzeba o nic zabiegać, to biało-czerwone barwy zanikają". "To była próba oszukania Polaków, pokazywania formacji turboliberalnej jako prospołecznej. Przedstawiania jako propolskiej formacji, której nie obchodzi polska racja stanu".

Poza tym, jak ocenił Paweł Lisicki, Dudzie udało się wygrać, choć to "Rafał Trzaskowski miał nieporównywalnie łatwiejszą sytuację niż Andrzej Duda". Skąd taki pomysł? "Andrzej Duda musiał poprowadzić dwie kampanie, a Rafał Trzaskowski nie. Trzaskowskiemu nie udało się i tak przełamać efektu świeżości".

Michał Karnowski: "Za Rafałem Trzaskowskim stoją media, a Duda to realne wejście w Polskę, miliony uściśniętych dłoni. W tym polityku jest niesamowita energia".

Tomasz Sakiewicz podkreślał, że "nawet w badaniach wychodziło, że wyborcy głosowali na Trzaskowskiego, bo nie chcieli by prezydentem był Duda" (bardzo rozbawiło to Danutę Holecką). "Ci, którzy zagłosowali na Andrzeja Dudę, zagłosowali na spójny świat wartości. Oni nie głosowali przeciwko, oni głosowali za wizją, która jest wspólna, oni mogą zostać z tym obozem. Oni do końca dojrzeli do tego kim są i na kogo głosują" - zachwycał się Sakiewicz.

Opozycja chce "szachraić sądami"

Wyborcy PiS zagłosowali za wartościami, a wyborcy Rafała Trzaskowskiego za...? Zagadkę tę rozwikłał Bronisław Wildstein: "Ci wyborcy wybierali nieracjonalnie. Głosowali na Trzaskowskiego, bo »PiS jest zły! PiS jest głupi!«". Zdaniem dziennikarza w grupie tej znaleźli się również byli wyborcy Krzysztofa Bosaka - prawie 50 proc. z tych, którzy poszli głosować w drugiej turze, wybrało kandydata KO. "Gdyby byli racjonalnymi ludźmi, to nie zagłosowaliby na Trzaskowskiego. To był odruch antypisu!".

To odmawianie wyborcom opozycji racjonalności bardzo mocno krytykował Andrzej Stankiewicz, jedyny nie prorządowy dziennikarz zaproszony tego wieczoru do TVP. Między nim a Wildsteinem wywiązała się zresztą sprzeczka. Stankiewicz zwracał uwagę na szereg działań władzy i mediów, które przeczyły tezie lansowanej przez pozostałych zaproszonych gości jakoby PiS prowadził kampanię miłości. Przypomniał jak Jarosław Kaczyński insynuował, że Rafał Trzaskowski chce przymusowej eutanazji w Polsce, jak Przemysław Czarnek mówił, że LGBT to nie ludzie. Przeciwko tym uwagom bardzo mocno oponowali nie tylko komentatorzy, ale i sam prowadzący rozmowę Michał Adamczyk.

Konfliktogennym wątkiem okazała się też kwestia sądowa. Stankiewicz przypomniał, że ostatecznie o ważności wyborów orzeknie Sąd Najwyższy. Te słowa postawiły na baczność pozostałych komentatorów.

"To, co powiedział redaktor Stankiewicz jest przerażające. Jeśli to sądy zdecydują, konkretni sędziowie, to my doskonale wiemy, że to nie Andrzej Duda wygra te wybory! Możemy się wtedy przestać bawić w pozory demokracji!" - oburzał się Bronisław Wildstein.

Dziennikarz Onetu zwrócił uwagę, że w kwestii wyborów orzeka przecież Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której prezesem jest sędzia Joanna Lemańska, koleżanka Andrzeja Dudy. Nie uspokoiło to jednak komentatorów. Przeciwnie - Andrzej Stankiewicz zaczął snuć teorie, że opozycja wykorzysta Izbę Pracy, żeby wybory unieważnić. A przecież, jak wskazał publicysta "Gazety Polskiej Codziennie" - "Trzeba szanować decyzję wyborców. Nie szachraić!".

Andrzej Stankiewicz przypomniał, że przecież sam PiS złożył do Sądu Najwyższego sześć protestów wyborczych po wyborach parlamentarnych w 2019 roku.

Media nie mogą być sztabem wyborczym!

Im dalej w noc, tym nastroje wśród gości TVP były lepsze. Głównie dzięki late polls. "To, że ta przewaga rośnie, to dobra wiadomość. Bo gdyby różnica malała, to moglibyśmy się obudzić w Polsce Rafała Trzaskowskiego" - zauważyła Dorota Łosiewicz. A jaka byłaby to Polska? Nieciekawa i dla Polaków, i dla pracowników mediów publicznych.

"Cezary Tomczyk, na pytanie o zaproszenie do Pałacu, oznajmił, że wszystkich dziennikarzy TVP należy wsadzić do więzienia!" - grzmiała Magdalena Ogórek.

"Znakomite towarzystwo!" - zaśmiewała się na to Danuta Holecka. Rafał Ziemkiewicz stwierdził, że "nawet nie będzie tego komentował".

"Nie zajmujmy się takimi rzeczami w taki wieczór, naprawdę!" - przyznała mu ze śmiechem rację Holecka.

Co w takim razie należy zrobić z mediami? Rąbka tajemnicy uchylał Zbigniew Ziobro przepytywany przez Miłosza Kłeczka. Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny załamywał ręce nad "nierównowagą w polskich mediach", która zaowocowała "zorganizowaną prowokacją wobec pana prezydenta", "odruch serca prezydenta został niezwykle fałszywie przedstawiony".

"To nie jest demokracja. W demokracji potrzebna jest równowaga. Musimy naprostować te podstawowe mechanizmy demokracji. Do mediów należy rzetelne informowanie. Przed nami czas na poważną debatę.

Nie powinno być tak, że część mediów staje się sztabem wyborczym jednego z kandydatów i prowadzi czarną kampanię wobec urzędującego prezydenta"

- zawyrokował Ziobro.

;

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze