0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 5.10.2023 , Poznan , brak paliwa na stacja benzynowa Orlen przy ul. Strozynskiego na Piatkowie . Podczas kampanii wyborczej ceny sa sztucznie zanizane na poziomie 5.99 zl za litr . Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl5.10.2023 , Poznan ,...

Przez Sejm przeszedł projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych. Ma ona uzupełnić luki w budżecie powstałe przez program CPN, czyli Cena Paliwa Niżej. Rząd zmierzał ku takiemu rozwiązaniu mimo protestów spółek naftowych. Ich władze mówią wręcz o niekonstytucyjności rozwiązania, określanego również mianem windfall tax.

W reakcji na podwyższone ceny ropy i niepewność na rynku surowców rząd pod koniec marca obniżył VAT (z 23 proc. do 8 proc.) oraz akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów (o 29 gr dla benzyny i 28 gr dla oleju napędowego). Dodatkowo minister energii Miłosz Motyka codziennie ustalał maksymalny dopuszczalny poziom ceny paliw na kolejny dzień. Z danych ministerstwa finansów wynika, że miesiąc działania tego programu wpływał na ubytek 1,6 mld złotych w Skarbie Państwa.

Rząd zrezygnował z nakładania obciążeń na klientów stacji paliw, jednak koncerny naftowe nadal mogły liczyć zyski. W związku z blokadą Cieniny Ormuz firmy doliczały do marż premię ryzyka, która miała być poduszką bezpieczeństwa na wypadek przedłużającego się kryzysu. Utrzymywały się też wysokie ceny zarówno ropy, jak i gotowych paliw. Pamiętajmy, że Polska sprowadza z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, sprowadza prawie 40 proc. diesla, docierającego do nas jednak przede wszystkim przez Morze Śródziemne. Spółki paliwowe zyskiwały więc na rynkowej niepewności, jednak teraz buntują się przeciwko nowemu podatkowi, dzięki któremu Państwo ma „odzyskać” ok. 4 mld złotych z 4,8 mld, które miał pochłonąć CPN.

Windfall tax przeszedł mimo protestów

Mimo protestów, które wpłynęły na złagodzenie nowych regulacji, ustawa trafi teraz na biurko prezydenta. Co zakłada? Opodatkowanie nie obejmie kwot mieszczących się do 20 proc. wzrostu zysków powyżej wcześniejszych oczekiwań. Od tej granicy spółki paliwowe zapłacą 60 proc. podatku, choć wcześniej mówiło się o stawce 75 proc. Nowe przepisy obejmą firmy zajmujące się wytwarzaniem paliw ciekłych oraz obrotem paliwami ciekłymi z zagranicą, w tym importerów i spółki nabywające paliwa wewnątrz UE. Łącznie to około 20 do 30 podmiotów, w tym między innymi Orlen, Aramco czy MOL.

Przeczytaj także:

„Nowa danina umożliwia redystrybucję części ponadnormatywnych zysków przedsiębiorstw sektora naftowego – które w normalnych warunkach rynkowych nie zostałyby osiągnięte – poprzez wykorzystanie ich m.in. do sfinansowania działań osłonowych, obciążających aktualnie budżet państwa” – argumentuje resort finansów.

Branża: podatek niekonstytucyjny

Branża naftowa nie zgadza się z rządową diagnozą, do walki wytaczając najcięższe argumenty — w tym te o niekonstytucyjności przyjętego przez Sejm rozwiązania. Jak wskazują przedstawiciele sektora, prawo nie może działać wstecz, a w tym przypadku mówimy o opodatkowaniu kwot, które pojawiły się na kontach spółek długie tygodnie temu. W przypadku innych przedsiębiorstw scenariusz, w którym nakłada się na nie zupełnie nowy podatek po tym, jak osiągnęły większy zysk, byłby przecież trudny do wyobrażenia. Przedsiębiorcy muszą przecież z wyprzedzeniem wiedzieć, jaki podatek zapłacą, by zaplanować przyszłe wydatki i stabilnie działać.

To dość logiczna argumentacja. Rząd mógł uniknąć takich zarzutów, wprowadzając windfall tax szybko, zaraz po zablokowaniu Cieśniny Ormuz. Już wtedy było jasne, że sytuacja może wpłynąć na nadmiarowe zyski biznesu naftowego, a branża nie dostałaby do ręki argumentu o prawie działającym wstecz. Wtedy władze powstrzymywały się jednak przed działaniem, czekając na rozwój wydarzeń.

„Formalnie ustawa miałaby wejść w życie 1 sierpnia, ale obejmować wyniki osiągnięte wcześniej, od 1 marca 2026 roku, a więc przed jej uchwaleniem i publikacją, w trakcie trwającego roku finansowego i podatkowego” – mówił w wywiadzie z portalem Energetyka24 Tomasz Jankowski, doradca podatkowy z kancelarii Paczuski Taudul.

„W świetle znanego mi orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego taka konstrukcja nadal może budzić poważne zastrzeżenia. Chodzi przede wszystkim o zasadę lex retro non agit, czyli zakaz działania prawa wstecz. Prawo, zwłaszcza podatkowe, nie powinno co wstecz. Prawo, zwłaszcza podatkowe, nie powinno co do zasady obejmować zdarzeń, które już miały miejsce, ponieważ w chwili podejmowania decyzji przedsiębiorca nie znał jeszcze ich przyszłych konsekwencji prawnych” – twierdzi Jankowski.

Windfall tax zbyt wysoki i prawnie wątpliwy

„Podmioty działające na rynku paliw ciekłych, zajmujące się ich produkcją, obrotem czy sprzedażą, nie miały świadomości, że efekty ich działalności zostaną objęte dodatkową daniną. Gdyby o tym wiedziały, mogłyby inaczej kształtować warunki handlowe, ceny albo relacje z kontrahentami. W praktyce przedsiębiorcy zostali więc pozbawieni możliwości wcześniejszej reakcji” – oceniał Jankowski.

Podobnie na sprawę patrzy Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego: „Zaproponowana, 60-procentowa stawka podatku daleko odbiega od standardów państwa realizującego zasady społecznej gospodarki rynkowej. Do tej pory porównywalne stawki miały zastosowanie do nieujawnionych przychodów i miały charakter sankcyjny. Przyjęcie jej dla opodatkowania branży paliwowej buduje niesprawiedliwe skojarzenia uczciwych podmiotów z podmiotami dokonującymi przestępstw podatkowych. Zwracamy uwagę, że przy okazji poprzedniego historycznego zjawiska znaczących wzrostów cen paliw, czyli w 2022 r., Rząd przyjął bardziej uzasadnione ekonomicznie rozwiązania – wówczas stawka »składki solidarnościowej« nałożonej na sektor węglowy wynosiła 33 proc.”- czytamy w oświadczeniu Izby.

Przedsiębiorstwa sektora wskazują, że tak wysoki podatek pozbawi ich części środków, które mogłyby przeznaczyć na inwestycje, między innymi w zieloną energię.

A ceny na stacjach znów w górę

Mimo tych protestów ustawa trafi do Kancelarii Prezydenta, a branża paliwowa musi liczyć na weto głowy państwa. Nie jest jasne, jak na sprawę patrzy Karol Nawrocki. Pod koniec czerwca szef resortu energii Miłosz Motyka twierdził, że nie słyszał o wątpliwościach z otoczenia prezydenta. Można spodziewać się jednak, że będzie podążał za głosami swojego środowiska politycznego. Wszyscy posłowie PiS podnieśli rękę za windfall tax.

Po tygodniu od rezygnacji rządu z pakietu CPN ceny poszybowały – za litr diesla płacimy niemal siedem złotych, standardowa benzyna osiągnęła cenę do ok. 6,80 zł. Według analityków branżowego portalu E-petrol w drugim tygodniu lipca ceny na stacjach będą sięgały kolejno 6,74-6,85 zł za benzynę, 6,94-7,05 zł za olej napędowy i 3,20-3,26 zł za autogaz.

„W przypadku benzyny zmiana to około 80 groszy w porównaniu z ostatnimi cenami maksymalnymi, publikowanymi przez ministerstwo, i takiej samej skali zmiany odnotowaliśmy dla oleju napędowego” – oceniał pod koniec zeszłego tygodnia dr Jakub Bogucki. – „Natomiast skala tych zmian nie powinna być zaskoczeniem, bo to jest prosta kalkulacja tej fiskalnej modyfikacji, czyli przywrócenia wyższych stawek VAT, mniej więcej takich poziomów można było się spodziewać” – twierdzi ekspert.

Ropa w dół, paliwa w górę? Niestety, to możliwe

Optymizmem mogłaby napawać sytuacja na rynku ropy naftowej, gdzie widać najniższe od miesięcy stawki za baryłkę. Około 70 dolarów trzeba zapłacić za taki ładunek surowca gatunków Brent i WTI, wyznaczających cenowe trendy. Nie znaczy to jednak, że kierowcy niedługo odetchną – zaznacza dr Bogucki.

„Paliwa mogą drożeć, mimo tego, że tanieje ropa, więc kierowcy mogą zastanawiać się, co się dzieje. Notowania ropy Brent na giełdzie w Londynie znajdują się w okolicach kilkumiesięcznych minimów. To są poziomy równe tym, które notowane były, gdy zaczynał się konflikt na Bliskim Wschodzie. Ceny paliw zależą nie tylko od tego, jak kształtują się notowania surowca, ale też paliw gotowych na rynkach światowych. A tutaj w ostatnich dniach mieliśmy lekkie podwyżki, które w połączeniu z obserwowanym pod koniec czerwca osłabieniem złotówki w relacji do dolara przekładają się na wyższe ceny w rafineriach i zwyżkową prognozę dla detalu” – wyjaśnia ekspert.

Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze