Branża paliwowa zyskała na kryzysie, teraz zapłaci. Sejm przegłosował windfall tax, koncerny przeciw
Koncerny paliwowe liczyły zyski przez rosnące ceny na stacjach, a państwowa kasa traciła na obniżce VAT-u i akcyzy. Teraz rządzący chcą, by branża zapłaciła podatek od nadmiarowych zysków. Ale windfall tax to podręcznikowy przykład działania prawa wstecz — wskazuje sektor.
Przez Sejm przeszedł projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych. Ma ona uzupełnić luki w budżecie powstałe przez program CPN, czyli Cena Paliwa Niżej. Rząd zmierzał ku takiemu rozwiązaniu mimo protestów spółek naftowych. Ich władze mówią wręcz o niekonstytucyjności rozwiązania, określanego również mianem windfall tax.
W reakcji na podwyższone ceny ropy i niepewność na rynku surowców rząd pod koniec marca obniżył VAT (z 23 proc. do 8 proc.) oraz akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów (o 29 gr dla benzyny i 28 gr dla oleju napędowego). Dodatkowo minister energii Miłosz Motyka codziennie ustalał maksymalny dopuszczalny poziom ceny paliw na kolejny dzień. Z danych ministerstwa finansów wynika, że miesiąc działania tego programu wpływał na ubytek 1,6 mld złotych w Skarbie Państwa.
Rząd zrezygnował z nakładania obciążeń na klientów stacji paliw, jednak koncerny naftowe nadal mogły liczyć zyski. W związku z blokadą Cieśniny Ormuz firmy doliczały do marż premię ryzyka, która miała być poduszką bezpieczeństwa na wypadek przedłużającego się kryzysu. Utrzymywały się też wysokie ceny zarówno ropy, jak i gotowych paliw. Pamiętajmy, że Polska sprowadza z zagranicy, w tym z Bliskiego Wschodu, prawie 40 proc. diesla, docierającego do nas jednak przede wszystkim przez Morze Śródziemne. Spółki paliwowe zyskiwały więc na rynkowej niepewności, jednak teraz buntują się przeciwko nowemu podatkowi, dzięki któremu państwo ma „odzyskać” ok. 4 mld złotych z 4,8 mld, które miał pochłonąć CPN.

Komentarze