0:00
29 września 2020

Władza się sama wyszczepi? Karczewski dumnie obnaża ramię, ale szczepionek dla zwykłych ludzi nie ma

"Gorąco zachęcam"- napisał senator, który "znalazł wolną chwilę na dyżurze" i zabezpieczył się przed grypą. Podaje nawet nazwę apteki. Sprawdziliśmy: szczepionek już tam nie ma i nie wiadomo, czy rzeczywiście były. Promocja zdrowia Karczewskiego przypomina prowokację społeczną, co dla niego typowe

Wydrukuj

"Początek września to doskonały czas na szczepienia przeciwko grypie. Znalazłem wolną chwilę na dyżurze i jestem już po. Gorąco wszystkich zachęcam do szczepień. Warto!!" - napisał na Twitterze senator PiS Stanisław Karczewski. Załączył zdjęcie, na którym w asyście pielęgniarki nadstawia do ukłucia ramię ozdobione koralikami.

I wywołał zrozumiałą burzę. Nie pierwszy raz - jest mistrzem pouczania społeczeństwa i wychwalania samego siebie (o czym na końcu).

View post on Twitter

Polacy są nieustannie informowani, jak ważne jest szczepienie na grypę, szczególnie w kontekście jesiennego wzrostu zachorowań na COVID. Zachęceni, idą do aptek. A tam szczepionek nie ma. Także w aptece, w której swoją szczepionkę miał niedawno kupić Karczewski.

Ogólnoniedostępne

"Nie mogę zaszczepić mojej matki emerytki, bo nie mogę dostać szczepionki. Stanisław Karczewski dostał szczepionkę, bo jest "»wyjątkową kastą«" – mówiła Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej w Polsat News. I dopytywała, po co właściwie rząd obiecywał seniorom refundację szczepionki na grypę, skoro nie zadbano o to, żeby była dostępna.

W odpowiedzi na liczne zarzuty, Karczewski uprzejmie poinformował, że szczepionkę zakupił w ogólnodostępnej aptece.

View post on Twitter

Na antenie RMF.fm wskazał konkretną aptekę w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie dokonał zakupu i podał nazwisko aptekarki. Dodał, że najpierw do niej zadzwonił. "Powiedziała, że za kilka dni będzie miała".

OKO.press zadzwoniło do tej apteki, ale jej pracownica powiedziała, że nie mają żadnych szczepionek i nie wie, kiedy będą. Może w październiku? Nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie we wrześniu można było u nich kupić szczepionki.

Możliwości są trzy:

  • Karczewski zmyśla, że kupił tam szczepionkę;
  • miał po prostu wielkie szczęście;
  • pani aptekarka, słysząc, że to pan senator i w dodatku lekarz zrobiła mu "uprzejmość".

Obywatele i obywatelki mają gorzej. W aptekach powstają listy osób w kolejce po szczepionkę. "Na naszej jest już 50 osób" - mówi OKO.press Jerzy Przystajko, farmaceuta z Opola i działacz Lewicy Razem. "Farmaceutów zostawiono z dylematem etycznym. Komu kazać czekać, a komu sprzedać szczepionkę, jeśli jakieś w końcu trafią do apteki?

Kierować się kolejnością zgłoszeń, wiekiem czy stanem zdrowia? Nie dostaliśmy z ministerstwa żadnych wytycznych".

Wcześniej europoseł KO i minister zdrowia w latach 2011-2015 Bartosz Arłukowicz sprawdzał aptekę Karczewskiego. Dowiedział się tego samego: szczepionki nie ma, może będzie w październiku.

Szczepionka na grypę, a COVID

O tym, że szczepionka na grypę może mieć duże znaczenie przy rosnącej zachorowalności na COVID wiadomo nie od dziś. Prof. Lidia Brydak, czołowa polska ekspertka od grypy, tłumaczyła OKO.press, że wirusy grypy uszkadzają nabłonek dróg oddechowych, i w ten sposób torują drogę innym wirusom, np. SARS-CoV-2, a także bakteriom, które mogą jeszcze bardziej pogorszyć stan pacjenta i powodować infekcje złożone.

Szczepienia pomogłyby uniknąć przepełnienia szpitali. W sezonie grypowym 2015/2016 hospitalizacji wymagało ponad 16 tys. osób ze zdiagnozowaną grypą. Łącznie chorych były ponad 4 mln. O istotnym znaczeniu szczepień na grypę w czasach COVID wie również rząd, który chętnie promuje szczepienia, obiecał nawet refundację dla seniorów. Nie pomyślano tylko o tym, żeby te szczepionki były.

Sfrustrowani pacjenci słyszą od aptekarzy, że szczepionek nie ma, a zdenerwowani aptekarze słyszą to samo od hurtowni. Dystrybutorzy tłumaczą małe wysyłki tym, że zainteresowanie szczepionkami jest większe niż w 2019 roku i dostępne dawki muszą trafić do większej liczby podmiotów oraz ograniczoną liczbą szczepionek przeznaczonych do sprzedaży w Polsce.

Nic, czemu Ministerstwo Zdrowia uzbrojone w specjalne moce przyznane ustawą covidową, nie mogłoby choć trochę zaradzić.

Strategia niemocy

„O to, czy Ministerstwo szykuje się w związku z pandemią na zwiększoną akcję szczepień na grypę, zapytaliśmy jeszcze w maju" - mówi Przystajko, który pracuje w biurze poselskim Marceliny Zawiszy. "Ministerstwo odpowiedziało wymijająco, że ogranicza ich ustawa refundacyjna. Kiedy latem zapytaliśmy znowu, okazało się, że nadal nie zrobiono nic, żeby zapewnić dostęp do szczepionek".

Zdaniem Przystajki był na to czas. "Już w marcu wiedzieliśmy, że jesienią - poza covidem - czeka nas sezon grypowy. Firmy decydują o podziale rynku na jesień w granicach marca-kwietnia. Cykl produkcyjny szczepionek to kilka miesięcy. Rząd nie zrobił nic, chociaż zgodnie z ustawą o chorobach zakaźnych w przypadku epidemii minister zdrowia może zarządzić akcje szczepień w dowolnym kształcie, pościnać różne ustawowe zakręty" - mówi Przystajko.

To samo usłyszała "Wyborcza" od przedstawiciela jednej z firm dystrybuujących szczepionki w Polsce. "Gdyby Ministerstwo Zdrowia obudziło się wiosną i poinformowało, że jest zapotrzebowanie na więcej szczepionek i że jest zainteresowane kontraktem rządowym, byłaby szansa na zwiększenie produkcji. Ale politycy tylko trąbili w mediach, że trzeba się szczepić” - powiedział, zachowując anonimowość.

"We Francji rząd planuje zaszczepić 90 proc. społeczeństwa, u nas minister zdrowia wychodzi i bez żenady mówi, że szczepionek będzie dla 5 proc. Polaków. I uważa, że to sukces, bo to więcej niż w zeszłym roku" - mówi Przystajko.

„Robimy wszystko, by zwiększyć dostępność szczepień na grypę. Zgodnie z deklaracjami producentów mamy zapewnione, że do Polski trafi 1,8 mln szczepionek. Docelowo ma być 2 mln” – mówił podczas konferencji prasowej minister Adam Niedzielski.

Co można zrobić teraz? Niewiele - uważa Przystajko.

Teraz rząd może już tylko starać się o uwzględnienie Polski przy następnym cyklu produkcyjnym i udawać, że nic się nie stało.

A dziedzinie udawania niekwestionowanym mistrzem jest senator Stanisław Karczewski, który gotowy jest świecić oderwanym od rzeczywistości przykładem w każdej sytuacji.

Karczewski, co problemów nie widzi

Senator, a chirurg z zawodu wygłosił, już wiele komentarzy, w których lukruje rzeczywistość.

"Wiele osób narzeka na polską służbę zdrowia, nie znając jej, ale kiedy mają z nią do czynienia są z niej zadowoleni” – podsumował w lutym 2020 roku pogłębiający się kryzys w służbie zdrowia, brak personelu, zgony na SOR i fatalną sytuację onkologii.

O polskiej onkologii mówił też, że jest dobrze dofinansowana, na coraz lepszym poziomie, ma wielkie sukcesy i robi milowe kroki, chociaż pieniędzy wciąż jest mało, a z danych OECD wynika, że co prawda liczba zachorowań na nowotwory złośliwe jest w Polsce niższa niż w większości krajów europejskich, jednak umieralność dużo wyższa. Polska, wraz z Węgrami i Chorwacją, jest w pierwszej trójce krajów Unii z największą umieralnością na nowotwory złośliwe.

Karczewski nie widział wtedy problemu w tym, że 2 mln zamiast na onkologię przeznaczono na TVP, bo uważa, że to potrzebne, bo "TVP Info obiektywnie przedstawia różne punkty widzenia".

Argumentując, jak wbrew krytykom w Polsce rządzonej przez PiS jest dobrze, Karczewski odwołuje się chętnie do swego doświadczenia. Kiedy protestowano przeciwko kryterium dochodowemu przy świadczeniu dla osób z niepełnosprawnościami, (wtedy) marszałek chwalił się, że ma dobry kontakt z tą grupą społeczną i słyszy od nich same miłe rzeczy.

„Ci, którzy są niepełnosprawni, nie przychodzą i nie protestują. Ja z nimi rozmawiam, spotykam się, telefonują, dzwonią, przesyłają maile i są bardzo wdzięczni za to nasze rozwiązanie” – uspokajał.

Karczewski najbardziej zapisał się jednak cierpliwie tłumacząc strajkującym nauczycielom, że powinni pracować dla idei – tak jak on. Z drobną różnicą, że za swoją ideę dostaje nie 30 tys., a 236 tys. zł rocznie. OKO.press inspirowane wypowiedzią Karczewskiego stworzyło wskaźnik PDI (Pracy Dla Idei), użyteczny przy analizowaniu ogólnodostępnych doświadczeń senatora.

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne