0:00
Prawa autorskie: Marcin Stepien / Agencja GazetaMarcin Stepien / Age...
27 maja 2021

Prof. Kotowska: „Wyrok TK dobija demografię. PIS nie kupi wzrostu dzietności za pieniądze z Polskiego Ładu"

„Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego kobiety i ich partnerzy zmagają się z nowymi lękami. Kolejny transfer pieniędzy nie poprawi trwale dzietności. Podobne myślenie towarzyszyło rządowi przy programie 500 plus. Przekonanie, że pieniądze będą impulsem do rodzenia dzieci, które jest przesadne" - mówi demografka, prof. Irena E. Kotowska

Wydrukuj

Przez siedem miesięcy od wyroku Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego prawo aborcyjne rząd nie przedstawił żadnych konkretnych rozwiązań dla kobiet, które nie będą mogły legalnie przerwać ciąży ze względu na ciężkie wady płodu.

Minister rodziny Marlena Maląg deklarowała rozwój programu „Za życiem”, który miałby zwiększyć sieć hospicjów perinatalnych w Polsce. Na razie nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii SGH, honorowa przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN tłumaczy, że brak pomocy ze strony państwa przyczynia się do pogorszenia się sytuacji kobiet, które myślą o powiększeniu rodziny. Według niej wyrok Trybunału Konstytucyjnego zmienił zasadniczo klimat podejmowania decyzji o dziecku, co może przyczynić się do pogorszenia sytuacji demograficznej w Polsce.

Julia Theus, OKO.press: Po wyroku TK, który zakazuje wykonywania aborcji w przypadku wad letalnych płodu, zadzwoniła do mnie przyjaciółka. Powiedziała, że nie wie, czy zdecyduje się na kolejne dziecko, jeżeli ma je wychowywać w Polsce. Minęło siedem miesięcy i nie zmieniła zdania.

Prof. dr hab. Irena E. Kotowska: Zakaz aborcji w przypadku wad legalnych płodu utrudni podejmowanie decyzji o dziecku i planowaniu rodziny. Dotyczy to nie tylko osób, które nie są jeszcze rodzicami, ale także tych, którzy dziecko już mają i myślą o kolejnym.

Zmagamy się z ograniczonym dostępem do badań prenatalnych i diagnostyki trudności zajścia w ciążę, a także leczenia niepłodności.

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego potencjalni czy faktyczni rodzice muszą walczyć z nowymi obawami, które przyczynią się do odwlekania decyzji o dziecku, co w konsekwencji może prowadzić do rezygnacji z powiększenia rodziny.

Jakie to obawy?

Przede wszystkim pojawił się lęk, że jeżeli w trakcie ciąży zostanie stwierdzona wada letalna płodu, to nie będą mogli zadecydować, co w takiej sytuacji zrobić. Rosną obawy, zwłaszcza kobiet, że jeżeli wydarzy się coś złego, nie otrzyma od państwa odpowiedniej pomocy, a zdrowie jej i dziecka będzie zagrożone.

Przymusowe utrzymanie ciąży, która kończy się ciężką niepełnosprawnością lub śmiercią dziecka tuż po porodzie, naraża kobiety i ich bliskich na ogromny stres. Nie można zmuszać do tego kobiet. Ponadto uważam, że grozi to wielowymiarowymi i długoterminowymi skutkami, które pogorszą sytuację demograficzną kraju. Mówimy o tym w stanowisku Komitetu Nauk Demograficznych PAN.

Chcę też podkreślić, że dyskusja o niskiej dzietności w Polsce zaczyna przeradzać się w narrację o powinności kobiet. Narusza to ich autonomię wyboru – tego, czy chcą być matkami czy nie. Ponadto te decyzje są podejmowane z partnerami, którzy są nieobecni w tej dyskusji.

Tymczasem decyzja o dziecku to indywidualne wybory młodych ludzi, które mają ogromne znaczenie dla społeczeństwa. Mówiąc o tym, że zależy mi na tym, by w Polsce rodziło się więcej dzieci, szanuję to prawo i nie mówię o „powinności”.

Co wpływa na podjęcie decyzji o urodzeniu dziecka przez kobietę?

Jedną z barier podejmowania decyzji o dziecku jest obawa o własne zdrowie i lęk o zdrowie dziecka. Z badań przeprowadzonych w ramach Diagnozy Społecznej 2013 wynika, że ograniczenia zdrowotne mają duże znaczenie w myśleniu o prokreacji. To ważne, bowiem decyzje o pierwszym dziecku są podejmowane coraz później – średni wiek urodzenia pierwszego dziecka jest bliski 28 lat.

W tym badaniu zapytaliśmy Polki i Polaków o to, dlaczego ludzie w Polsce nie decydują się na posiadanie dzieci. Poprosiliśmy ankietowanych o ocenę 20 podanych powodów rezygnacji z dziecka (kolejnego dziecka) na pięciostopniowej skali.

Jako bardzo ważne ankietowane osoby wskazywały najczęściej trudne warunki materialne, brak pracy i niepewność zatrudnienia (85 proc.). Potem wymieniały niemożność zajścia w ciążę (85 proc.) i złe warunki mieszkaniowe (74 proc.). Kolejnym powodem rezygnacji z posiadania dziecka było właśnie ryzyko chorób genetycznych (69 proc.).

Czyli ryzyko chorób genetycznych to jeden z ważniejszych czynników wśród Polek i Polaków, który zwiększa niepewność i determinuje podjęcie decyzji o dziecku.

A wyrok Trybunału Konstytucyjnego tę niepewność potęguje. Potencjalni rodzice, którzy obawiają się chorób genetycznych i wiedząc, że nie będą mieli wyboru, jeżeli znajdą się w trudnej sytuacji, odwlekają decyzję o dziecku. Myślą, że „pewnie coś się jeszcze zmieni”.

Albo zastanawiają się, czy nie powinni wyjechać za granicę.

Tak, obawiam się, że ograniczenie wolności wyboru w fundamentalnej dla młodych Polaków sprawie doprowadzi do emigracji.

Podważa zaufanie społeczne do władzy, które jest kluczowe dla podejmowania długoterminowych zobowiązań, w tym w sferze formowania rodzin oraz dla skuteczności oddziaływania środków polityki rodzinnej.

To może doprowadzić do pogorszenia sytuacji demograficznej. Zmagamy się z niską dzietnością i starzeniem się populacji. Współczynnik dzietności, który opisuje i mierzy proces płodności, spada w Polsce od 2016 roku. Dla poziomu dzietności w Polsce decydujące są zmiany liczby kobiet w wieku 25-39 lat i natężenia ich urodzeń.

A jak to będzie się kształtować w kolejnych latach?

Według przewidywań ludnościowych Eurostatu z 2019 roku liczba kobiet w wieku 15-49 lata spadnie o 30 proc. w latach 2020-2050. Najsilniejszy spadek liczby kobiet w wieku 20-39 lat, a więc grupach wieku newralgicznych dla prokreacji, przewidywany jest do 2030 roku. Oznacza to, że obecna dekada jest szczególnie ważna dla możliwości spowolnienia spadku liczby urodzeń. Obawiam się jednak, że najbliższe lata przyniosą spadek dzietności, bo znacznie pogorszyły się warunki podejmowania decyzji o dziecku i wzrosło poczucie niepewności.

Musimy pamiętać, że wyrok TK zwiększył też ryzyko wzrostu liczby aborcji w nieodpowiednich warunkach, co zagraża zdrowiu i życiu kobiet. Może się przyczynić do trudności z zajściem w ciążę w przyszłości.

Demografowie od lat pracują nad tym, by uświadomić społeczeństwu, jak ważne są decyzje o dziecku, jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa dla tego, aby kobieta i jej partner mogli starać się dziecko.

To wchodzi w zakres zadań polityki rodzinnej. Powinniśmy uwzględniać zidentyfikowane bariery i zmniejszać je, aby ułatwić decyzję. Tymczasem państwo ma nakazowe podejście. Weszło z butami w podejmowanie długoterminowych zobowiązań.

Rząd twierdzi, że ma rozwiązania na problemy demograficzne w Polsce. Jarosław Kaczyński powiedział we „Wprost”, że program 500 plus pokazał, że państwo „ceni rodzicielstwo”. A 12 tys. zł, które rząd chce wypłacać na dziecko do trzeciego roku życia ma służyć „zachęceniu par, które mają jedno dziecko, do posiadania drugiego i trzeciego”. Stwierdził, że to program prodemograficzny.

Nie oczekuję, że kolejny transfer pieniędzy poprawi trwale dzietność. Podobne myślenie towarzyszyło rządowi przy programie 500 plus. I zastosowano ten sam mechanizm – zachęcanie do decyzji o drugim i kolejnym dziecku. I nie zmieniło to trwale dzietności.

Przekonanie, że pieniądze będą impulsem do rodzenia dzieci, jest przesadne. Dodatkowe świadczenie, które nazywa się kapitałem opiekuńczym, może prowadzić do tego, że kobiety będą rezygnować z powrotu na rynek pracy, mając dodatek do dochodów gospodarstwa. Taką zmianę zaobserwowano po wprowadzeniu programu 500 plus. Aktywność zawodowa kobiet w wieku 25-34 lat spada, co przekłada się na coraz mocniej odczuwalne niedobory na rynku pracy.

Generalnie uważam, że proponowane rozwiązania Polskiego Ładu dotyczące rodziny nie poprawią warunków decydowania o rodzicielstwie i wychowywania dzieci.

Pomija się ważne kwestie dostępu i jakości usług edukacyjno-opiekuńczych oraz zdrowotnych, współdzielenia się kobiet i mężczyzn odpowiedzialnością za utrzymanie rodziny i wychowywanie dzieci.

Niepewność wśród młodych ludzi wzrosła też przez pandemię koronawirusa i sytuację na rynku pracy. Tę niepewność podsyca podejście władz do podejmowania decyzji o posiadaniu dziecka. Młodzi ludzie są też niepewni przyszłości pod względem zmian klimatycznych. Kobiety i ich partnerzy z takimi obciążeniami zostają sami. Jak mogą podejmować decyzję o dziecku?

Dodatkowe pieniądze nie rozwiążą tych dylematów. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego pokazuje też brak zaufania rządu do indywidualnych wyborów ludzkich, które są niezwykle trudne moralnie. Tym samym narusza atmosferę rozmowy o konieczności i znaczeniu wzrostu dzietności dla sytuacji demograficznej kraju.

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, pracowała w „Gazecie Wyborczej” i Wirtualnej Polsce. W OKO.press od 2021 roku, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, stypendystka nauk humanistycznych i społecznych na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne