Młodzieżowe oddziały psychiatryczne alarmują: nie wiedzą, czy dostaną pieniądze za leczenie młodych pacjentów, którzy stali się pełnoletni. NFZ wycofał zapis pozwalający na uzyskiwanie odpowiednich zgód. Oddziały dostały odmowy. NFZ twierdzi, że problemu nie ma, choć nawet wniosku o finansowanie złożyć już nie można. OKO.press sprawdza, o co chodzi

„NFZ ograniczył pobyty na oddziałach i w poradniach dziecięco-młodzieżowych do 18 roku życia. Wcześniej po ukończeniu 18 lat można było kontynuować leczenie, jeśli pacjent był objęty państwowym nauczaniem” – alarmuje OKO.press jeden z Czytelników.

Sprawdziliśmy ten sygnał. Skontaktowaliśmy się z pracownikami oddziałów młodzieżowych, a także z Narodowym Funduszem Zdrowia, żeby dotrzeć do przyczyny takich dramatycznych dla młodych pacjentów zmian.

Pracownicy dziennych oddziałów młodzieżowych i ośrodków rehabilitacyjnych potwierdzają: z Narodowego Funduszu Zdrowia dostają odmowy finansowania leczenia pacjentów pełnoletnich.

„Taką odmowę dostaliśmy w odpowiedzi wniosek o finansowania leczenia pełnoletnich pacjentów” – mówi nam psycholożka z jednego z ośrodków dla młodzieży. Dla pacjentów, którzy osiemnastkę skończyli w trakcie leczenia, oznacza to ryzyko przerwania terapii i konieczność szukania pomocy w ośrodkach dla dorosłych.

Te ostatnie do pomocy licealistom nie są też wystarczająco przygotowane. Poza tym – oznaczałoby to przerwę w leczeniu, bo na takie miejsca również trzeba czekać, a także kłopot z kontynuacją nauki prowadzonej do tej pory w przyszpitalnej szkole.

Zapytaliśmy Fundusz, dlaczego przestał finansować leczenie uczących się dalej 18-latków. Odpowiedź nas zdumiała:

„Nieprawdą jest twierdzenie, że »pacjenci, którzy skończyli 18 lat, nie mogą być leczeni na oddziałach dla dzieci i młodzieży«” – odpisała nam w czwartek 20 lutego rzeczniczka NFZ.

Czyli mamy do czynienia z groźnym w skutkach zamieszaniem, jakby mało było kłopotów z psychiatrią dla młodych ludzi.

Mamy hipotezę, skąd się ono bierze. Wprowadzając reformę psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej zapomniano o okresie przejściowym. Stare reguły już nie obowiązują, nowe nie objęły funkcjonujących od lat ośrodków, a te zgodne z reformą dopiero powstają.

Młodzieżowe ośrodki psychiatryczne alarmują i apelują

Agnieszka Czechowska, kierowniczka Hostelu – Ośrodka Rehabilitacji Socjopsychiatrycznej Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii w Otwocku: „Większość osób od 18 lat w górę, które trafiły do nas wcześniej, ma zgodę na leczenie do końca lipca, bo wystąpiliśmy o to przed wprowadzeniem nowego rozporządzenia. Tych zgód NFZ nie cofnął. Największy problem dotyczy tych pacjentów, którzy są u nas w terapii od jakiegoś czasu, a 18 lat już skończyli lub stanie się to niebawem.

Dostaliśmy odmowę na złożone wnioski o finansowanie leczenia tych osób. A teraz NFZ nie daje nawet możliwości wysłania wniosku o zgodę, a tylko taka zgoda daje gwarancję finansowania pobytu”.

Dr hab. Maciej Pilecki, Kierownik Oddziału Klinicznego Psychiatrii Dorosłych, Dzieci i Młodzieży Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie: „Z naszego Oddziału Dziennego Psychiatrii Dzieci i Młodzieży nie wypisaliśmy żadnego pacjenta, który u nas się leczy.

Zakaz opieki nad pacjentami powyżej 18. roku życia w oddziale dziennym dla młodzieży, gdzie terapia trwa średnio 6 miesięcy, powodowałby, że musielibyśmy „z wyprzedzeniem” pozbawić szansy na leczenie osoby, które za kilka miesięcy kończą 18 lat. Jesteśmy pełni nadziei, że sprawa zakończy się pomyślnie”.

Było tak: leczenie na oddziałach dla młodzieży, za zgodą NFZ do 26 roku życia

Do tej pory potrzebująca leczenia i terapii młodzież licealna korzystająca nie tylko z oddziałów psychiatrycznych całodobowych, ale także z poradni, oddziałów dziennych, ośrodków rehabilitacyjnych i hosteli mogła je kontynuować po osiągnięciu pełnoletności aż do 26 roku życia.

W sytuacji, gdy podczas leczenia ktoś kończył 18 lat, placówki te zwracały się do NFZ z wnioskiem o zgodę na indywidualne rozliczenie świadczeń, czyli mówiąc po polsku – o zgodę na dalsze finansowanie leczenia.

Pozwalało to pacjentom pozostać w placówce młodzieżowej, kontynuować terapię i nadal uczyć się w przyszpitalnych szkołach, w których przygotowywali się do matury.

Teraz jest zagrożenie utratą leczenia po skończeniu 18 lat

Prof. Barbara Remberk, krajowa konsultantka ds. psychiatrii dzieci i młodzieży a zarazem kierowniczka Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, w skład której wchodzi Oddział dr Pileckiego, tłumaczy czym to wszystko grozi:

„Wyobraźmy sobie pacjenta, który kończy 18 lat 18 stycznia 2020 roku i z powodu swoich zaburzeń psychicznych potrzebuje regularnej terapii w ramach oddziału dziennego. W toku wielomiesięcznej terapii właśnie udało się opanować u niego myśli samobójcze i ograniczyć liczbę innych zachowań zagrażających. Dodatkowo z powodu trudności szkolnych oraz braku wsparcia rodziny ten młody człowiek jest zapisany do szkoły przyszpitalnej. Objawy mijają, jest pewien, że ma szanse zaliczyć klasę i zdać maturę. I nagle…”.

„Nagle 17 stycznia, dzień przed 18 urodzinami, dowiaduje się, że od jutra nie ma lekarza, nie ma terapii i nie jest zapisany do szkoły”.

Nie trzeba być specjalistą, by sobie wyobrazić, co to oznacza dla tego młodego człowieka.

„Okres adolescencji to czas kształtowania się tożsamości i przygotowania do dorosłego życia. Czas dynamicznego rozwoju osobistego, ale także wyzwań emocjonalnych. Dla wielu młodych osób punktem zwrotnym, zakończeniem pewnego etapu i otwarciem nowego, jest matura – kontynuuje prof. Remberk – Młodzież z zaburzeniami psychicznymi często potrzebuje wsparcia w pokonywaniu kolejnych etapów edukacji. Taka sytuacja powinna być przedmiotem troski wielu resortów. Osoba chora, której nie udało się zapewnić wykształcenia, ma w późniejszym życiu małe szanse na rehabilitację zawodową. A to oznacza poważniejszy przebieg choroby i konieczność korzystania ze świadczeń socjalnych.

Dotychczas system psychiatrycznej opieki zdrowotnej odpowiadał na te, wydawałoby się, oczywiste potrzeby. Młodzież w wieku 18 plus ucząca się w szkole ponadgimnazjalnej mogła kontynuować leczenie w ośrodkach dla dzieci i młodzieży. W przypadku oddziałów dziennych i oddziałów leczenia nerwic młodzi ludzie równocześnie uczyli się w szkole przyszpitalnej, która współpracowała z placówką w procesie leczenia”.

„Tak było do 17 stycznia tego roku”.

Feralne rozporządzenie. Od 17 stycznia 2020 nie wiadomo, czy NFZ zapłaci za leczenie

17 stycznia weszło w życie rozporządzenie Prezesa NFZ z 16 stycznia „w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju opieka psychiatryczna i leczenie uzależnień”. Mniejsza o poziom skomplikowania nazwy, najważniejsze jest to, czego w rozporządzeniu nie ma.

NFZ zrezygnował z zapisu z poprzedniego rozporządzenia, który był kluczowy dla dalszego leczenia pełnoletniej już młodzieży na oddziałach młodzieżowych. Brzmiał tak:

„w przypadku kontynuacji nauki szkolnej, we wszystkich zakresach świadczeń, w których świadczenia udzielane są osobom poniżej 18 roku życia,

dopuszcza się indywidualne rozliczenie świadczeń, udzielonych osobom pełnoletnim, jednak nie dłużej niż do ukończenia przez nich 26. roku życia”.

Z otrzymanych przez OKO.press informacji wynika, że po 17 stycznia poradnie, oddziały dzienne i hostele, które tak jak poprzednio zwracały się o zgody na rozliczanie takich świadczeń, dostały odmowy.

Psycholożka drży o los swoich pacjentów

Rozmawiamy z kierowniczką ośrodka rehabilitacyjnego w Otwocku, psycholog Agnieszką Czechowską. Ośrodek prowadzi terapię osób w wieku od 16 do 21 lat. Program terapeutyczny trwa 10 miesięcy.

Po odmowie, jaką dostała z NFZ, Czechowska boi się, że Ośrodek nie będzie mógł przyjmować pacjentów, którzy ukończyli 18 lat. Co jeszcze gorsze, obawia się że ci, którzy osiągną ten wiek w trakcie pobytu, będą mieć problem z kontynuacją leczenia. „Po prostu NFZ nam nie zapłaci za ich pobyt”.

Na oddziale mają 24 pacjentów – z zaburzeniami psychotycznymi, nastroju, adaptacyjnymi oraz innymi problemami psychicznymi, które uniemożliwiają funkcjonowanie w środowisku. „Nasz oddział jest jednym z dwóch tego typu w Polsce. Leczymy młodzież z całego kraju – mówi Czechowska.

Wielu z naszych pacjentów to osoby z małych miejscowości, gdzie w ogóle nie ma opieki terapeutycznej. Część leczących się u nas ma trudności w swoim środowisku, także dlatego do nas trafiły”.

„U nas takie osoby się odnajdują, zaprzyjaźniają ze sobą, przechodzą terapię… Powrót do dawnego środowiska, dawnej szkoły – czyli najczęściej do nauczania indywidualnego oraz terapii raz w tygodni (o ile mają szczęście mieszkać blisko jakiejś poradni) – oznacza ponowne zamknięcie się we własnym świecie i… po jakimś czasie powrót do szpitala”.

Czechowska podkreśla, że w oddziale przebywają osoby, które zachorowały w okresie dojrzewania – jeszcze w gimnazjum lub na początku szkoły średniej. Przechodzą terapię, kontynuują naukę, korzystają z pozytywnych doświadczeń w grupie rówieśniczej.

„Przeżywanie kryzysów psychicznych często opóźnia proces edukacji. Są pacjenci nawet w wieku 21 lat, którzy jeszcze uczą się w szkole średniej”.

To wszystko pokazuje, jakim dramatem dla pacjentów, ale też dla personelu, byłoby przerwanie terapii.

Oddziały czekają, nie wypisują pacjentów

Wbrew informacjom, które pojawiły się w tekście Onetu z 14 lutego 2020, brak zgody NFZ na dalsze świadczenie nie oznacza konieczności wypisania pacjentów. Na szczęście Fundusz nie ma takiej władzy. Czechowska:

„Jak oznajmił NFZ, nie musimy wypisywać pełnoletnich pacjentów, po prostu nie dostaniemy pieniędzy za ich leczenie. Ale i tak ich dalej leczymy i walczymy, żeby to robić nadal.

Kontynuacja terapii dla osób, które ją rozpoczęły przed wejściem rozporządzenia z 16 stycznia, jeśli NFZ za nią nie zapłaci, będzie się odbywać na koszt Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii, do którego należy nasz oddział.

Już po wejściu w życie rozporządzenia, przyjęliśmy jedną osobę pełnoletnią. Byliśmy z nią umówieni wcześniej, że po zakończeniu pobytu w sąsiednim oddziale leczenia uzależnień przyjdzie do nas. Co mieliśmy zrobić?” – pyta Czechowska.

Oczywiście leczenie pacjentów na koszt placówek nie może być długotrwałą strategią – wiele z oddziałów już teraz boryka się zadłużeniem. Za ich decyzją o kontynuacji leczenia pełnoletnich pacjentów kryje się nadzieja, że z Ministerstwem Zdrowia i NFZ uda się szybko dogadać.

Dr hab. Maciej Pilecki, Kierownik Oddziału Klinicznego Psychiatrii Dorosłych, Dzieci i Młodzieży Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie mówi OKO.press:

„nie wypisujemy i nie przenosimy osób, które ukończyły 18 rok życia. To mogłoby być dla nich niebezpieczne czy niekorzystne”.

NFZ twierdzi, że pełnoletnie osoby mogą być nadal leczone na oddziałach młodzieżowych

Na pytanie o całe zamieszanie rzeczniczka NFZ, Sylwia Wądrzyk-Bularz, odpisała OKO.press:

„nieprawdą jest twierdzenie, że pacjenci, którzy skończyli 18 lat, nie mogą być leczeni na oddziałach dla dzieci i młodzieży”.

Dalej: „Zarządzenie Prezesa NFZ z 16 stycznia 2020 r. nie wprowadziło żadnego ograniczenia wieku, do którego można być leczonym na oddziałach psychiatrycznych przeznaczonych dla dzieci i młodzieży”.

O co więc chodzi? Oddziały dostają odmowy, a NFZ twierdzi, że problemu nie ma.

Z naszych informacji wynika, że trwają rozmowy pomiędzy środowiskiem lekarskim a NFZ i Ministerstwem Zdrowia.

„Na dziś zamieszanie jest ogromne, a pacjenci zaniepokojeni. NFZ daje sprzeczne komunikaty” – komentuje Agnieszka Czechowska.

Problem Schrödingera – jest i go nie ma

Zastanowiła nas dalsza część maila z NFZ:

„Zarządzenie, o którym mowa [NFZ z 16.01.2020 – red.], opiera się na przepisach rozporządzenia Ministra Zdrowia z 19 czerwca 2019 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień (Dz.U. 2019 poz. 1285). Oba akty prawne umożliwiają realizację świadczeń psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży (stacjonarne oddziały psychiatryczne dla dzieci i młodzieży), pacjentom objętym obowiązkiem szkolnym i obowiązkiem nauki oraz kształcących się w szkołach ponadpodstawowych do ich ukończenia.

Fundusz zlikwidował jedynie obowiązek zwracania się do odpowiedniego oddziału Funduszu o wyrażenie zgody na leczenie pacjenta w oddziale psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży, gdyż pacjent miał prawo przebywać w tym oddziale nawet wtedy, gdy ukończył 18 rok życia”.

Lektura rozporządzeń MZ i NFZ naprowadziła nas na hipotezę dotyczącą źródła całego zamieszania.

Reforma psychiatrii młodzieżowej – tu może być źródło problemu

Wspomniane przez rzeczniczkę NFZ rozporządzenie Ministra Zdrowia z lipca 2019 określa wytyczne dla świadczeń psychiatrycznych i leczenia uzależnień, jest nadrzędne dla rozporządzeń NFZ. Można się z niego dowiedzieć m.in., jakie kompetencje muszą spełniać pracownicy poszczególnych oddziałów czy poradni i kto może się w nich leczyć.

Rozporządzenie szczegółowo opisuje wytyczne dla różnych form pomocy psychiatrycznej i psychologicznej dla młodzieży świadczonych w warunkach:

  1. stacjonarnych (całodobowych), np na całodobowych oddziałach psychiatrycznych i izbach przyjęć oraz ośrodkach rehabilitacyjnych;
  2. dziennych, np. dziennych oddziałach psychiatrycznych, gdzie pacjenci leczą się przez kilka godzin każdego dnia;
  3. ambulatoryjnych, np. w poradniach lub poprzez wizyty domowe.

Rozporządzenie to zostało znowelizowane w sierpniu 2019 roku w związku z reformą opieki psychiatrycznej. Wprowadza ona nowy model ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży składający się z tzw. poziomów referencyjnych:

Zgodnie z założeniami planowanych zmian system ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży ma składać się z trzech poziomów referencyjnych: I poziom referencyjny - Ośrodek środowiskowej opieki psychologicznej dla młodzieży II poziom referencyjny - Środowiskowe centrum zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży III poziom referencyjny - Ośrodek wysokospecjalistycznej całodobowej opieki psychiatrycznej
Docelowy model systemu ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Źródło: Ministerstwo Zdrowia

W opisie wytycznych dla ośrodków każdego z poziomów referencyjnych nowego systemu znajduje się zapis: „Świadczeniodawca udziela świadczeń następującej grupie świadczeniobiorców: dzieci poniżej 7 roku życia,

dzieci i młodzież objęci obowiązkiem szkolnym i obowiązkiem nauki oraz kształcący się w szkołach ponadpodstawowych – do ich ukończenia, jednak nie później niż do ukończenia 21 roku życia”.

Hipoteza OKO.press: dwa niekompatybilne systemy

W świetle nowego rozporządzenia słowa rzeczniczki NFZ o prawie do przebywania na oddziałach powyżej 18 roku życia zaczynają być zrozumiałe, z tym, że dotyczą placówek nowego, zreformowanego systemu.

Dla tego nowego systemu przewidziano limit wieku leczenia na oddziałach młodzieżowych jako 21 lat dla młodzieży uczącej się. Problem osób, które skończyły 18 lat, nadal się uczą, a ich leczenie przestaje być finansowane, rzeczywiście w tym systemie nie istnieje, choć limit wieku został obniżony o 5 lat w stosunku do tego, co było do tej pory.

Nowelizacja nie daje jednak nowych wytycznych wiekowych dla ośrodków działających jeszcze według starego rozporządzenia.

Podejrzewamy, że tutaj leży źródło niebezpiecznego zamieszania.

Teoretycznie bowiem każda z form obecnie istniejących (oddziały całodobowe, oddziały dzienne, ośrodki rehabilitacyjne-hostele czy poradnie) ma swoje miejsce w nowym systemie. Mamy jednak wątpliwość czy każda z obecnych placówek może być zakwalifikowana jako I, II lub III poziom referencyjny nowego systemu ze względu chociażby na wytyczne dotyczące personelu, które trudno spełnić.

W trakcie wprowadzania reformy mamy więc:

  • nową strukturę ze zdefiniowanym wiekiem (do 21 lat dla młodzieży uczącej się);
  • starą strukturę, gdzie wiek nie jest już definiowany (poza oddziałami psychiatrycznymi całodobowymi, gdzie zgodnie z rozporządzeniem MZ mogą się leczyć osoby pełnoletnie, jeśli uczęszczają do szkoły);
  • równocześnie NFZ w rozporządzeniu z 16.01.2020 zrezygnował ze stosowanego wcześniej zapisu, który pozwalał ubiegać się ośrodkom młodzieżowym o zgody na leczenie uczących się osób w wieku od 18 do 26 lat.

Powstaje pytanie:

czy wytyczne wiekowe z „nowego systemu” mogą działać dla ośrodków „starego systemu”? A jeśli tak, to skąd biorą się odmowy na wnioski o dalsze leczenie pełnoletnich pacjentów?

Chcieliśmy wczoraj (24.02.) zweryfikować naszą hipotezę i zadać to pytanie rzeczniczce NFZ. Niestety bez skutku.

Nieoficjalnie: mazowiecki NFZ będzie finansował leczenie pełnoletniej młodzieży, trwają rozmowy z centralą NFZ i MZ

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ze strony instytucjonalnej jest dobra wola. Dodatkowo, Mazowiecki NFZ miał potwierdzić, że będzie finansował leczenie młodzieży uczącej się po przekroczeniu 18 lat. Nadal nie ma jednak oficjalnego komunikatu, który rozwiałby wątpliwości oddziałów w całej Polsce.

Dr Pilecki ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie komentuje:

„Dokonuje się niezwykle ważna reforma psychiatrii dzieci i młodzieży. Wyrażam ubolewanie, że zamiast rozmów o tym, co się udało i jak ważna zmiana nas czeka, musimy zajmować się czymś, co wiąże się z tak ewidentną szkodą dla naszych pacjentów”.

Prof. Remberk apeluje: „Na razie nie doprowadzono do zmiany interpretacji tej niebezpiecznej dla pacjentów regulacji prawnej. Liczę na to, że się to wkrótce wydarzy”.

OKO na koronawirusa: prognozy, raporty, porady.
Wesprzyj nas. Też chcemy przetrwać.

Architektka i dziennikarka. 12 lat temu ukończyła Wydział Architektury i Urbanistyki Politechniki Śląskiej, prawie 10 lat przepracowała w zawodzie. Współpracowała z miesięcznikiem „Architektura-murator”. Kończy psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS. W OKO.press pisze o planowaniu przestrzennym i psychologii. Robi też ilustracje i infografiki.


Komentarze

  1. Jan Fasola

    Ten artykuł pięknie się zazębia z innym opublikowanym własnie na Oko, dotyczącym korupcji i obsadzania stanowisk z klucza partyjnego i koleżeńskiego, bez potrzeby kompetencji. Krewni i znajomi myśleli, że obsiądą ciepłe stołki i kasa popłynie. Z perspektywy wiejskiej pielęgniarki, zawodowego syna dyrektora wodociągów miejskich czy profesora ochrony środowiska całe to reformowanie, pisanie instrukcji, uchwalanie prawa wyglądało na pikuś gdzie kompetencji nie potrzeba żadnych. Ot, napisze się co trzeba zmienić i już. A teraz wychodzi co i jak. Ciekawe jak oni się czują? Czy ich to nie obchodzi? A może panikują bo widzą, że g…no wiedzą. Od kilku lat to już jest n-ty pokaz takiego tworzenia prawa, a na samej górze nie widać by była jakaś refleksja lub chęć poprawy. Tylko kolejne przekupstwo i nasilenie propagandy.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press