0:000:00

0:00

AKTUALIZACJA: Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej już po publikacji tekstu odpisało nam, że "wszystkie inwestycje dotyczące zagospodarowania wód będą realizowane z polityki spójności, o ile spełnią wymogi wskazane w odpowiednich programach. W KPO nie znalazły się w związku z tą demarkacją projekty związane ze stopniami wodnymi i działaniami przeciwpowodziowymi".

Zastrzeżenia dotyczące KPO i zasady "nie czyń poważnych szkód" zgodnie z rozporządzeniem z 18 czerwca 2020 stosują się jednak do wszystkich inwestycji finansowanych z budżetu UE - także z polityki spójności.

Marszałek z woj. kujawsko-pomorskiego 15 marca 2021 roku zaapelował do premiera Mateusza Morawieckiego o wpisanie budowy stopnia wodnego w Siarzewie do Krajowego Planu Odbudowy (KPO).

KPO to dokument, który określa cele związane z odbudową gospodarki po pandemii COVID-19. Na podstawie KPO Polska będzie ubiegać się o pieniądze w ramach Funduszu Odbudowy UE, a w zasadzie jego głównego komponentu – Instrumentu Odbudowy i Zwiększenia Odporności. Tu tylko z części grantowej mamy otrzymać 23,9 mld euro, czyli ok. 100 mld zł.

"Proponowany projekt zagospodarowania Wisły cechuje się bardzo dużą opłacalnością i przyniesie jednoznacznie pozytywne skutki społeczno-gospodarcze dla całego kraju. Pozwoli nie tylko na przywrócenie transportu wodnego na dużą skalę, ale także będzie stanowił impulsy dla rozwoju stoczni rzecznych, pozwoli na rozwój logistyki" – czytamy w piśmie kujawsko-pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego do premiera.

Wpisanie zapory w Siarzewie do KPO marszałek Piotr Całbecki z PO oficjalnie rekomendował Ministerstwu Funduszy i Polityki Regionalnej jeszcze w sierpniu 2020 roku. Wtedy po raz pierwszy regiony zaproszono do składania swoich propozycji. Według Całbeckiego budowa stopnia wodnego realizowałaby unijne cele w obszaru "energia i środowisko". UE miałaby wyłożyć na nią 3,9 mld złotych.

Całkowity koszt inwestycji obecnie planowany jest na 4,5 mld złotych, choć pierwotne wyliczenia mówiły o 2,2 mld zł. Wody Polskie rozpoczęły już procedurę przetargową. Planowo prace wystartują na przełomie 2023 i 2024 roku, a zapora ma zostać ukończona w 2029 roku.

Przeczytaj także:

W zaprezentowanym przez rząd 26 lutego 2021 roku projekcie KPO brak wzmianki o uwzględnieniu postulatu kujawsko-pomorskiego samorządu. Dokument nie zawiera jednak jak na razie konkretnych przykładów inwestycji. Zapytaliśmy MFiPR, czy rząd planuje wpisanie stopnia wodnego w Siarzewie do KPO. Czekamy na odpowiedzi.

Już teraz wiemy, że

tę inwestycję trudno będzie pogodzić z unijną polityką ochrony przyrody i strategicznymi celami Funduszu Odbudowy UE.

UE: „Nie czyń poważnych szkód"

"W związku z celami, jakie są stawiane przed KPO nie wydaje się realne, żeby ktokolwiek wpisał tę inwestycję do tego dokumentu. Przede wszystkim inwestycje zawarte w KPO nie mogą szkodzić" – powiedziała OKO.press dr Marta Majka Wiśniewska z Fundacji Greenmind podczas konferencji prasowej Koalicji Ratujmy Rzeki 18 marca 2021 roku

„Nie wydaje się, by inwestycja tak sprzeczna z Zielonym Ładem i strategią UE na rzecz bioróżnorodności mogła znaleźć się w dokumencie, w którym jest zaprogramowane wydawanie środków unijnych"

– dodała.

Warunki wydawania pieniędzy z Funduszu Odbudowy określa rozporządzenie UE z 12 lutego 2021 roku. Dokument zobowiązuje państwa członkowskie, by uwzględniły politykę klimatyczną i środowiskową UE. W tym celu reformy i inwestycje wspierane z Funduszu muszą "przyczyniać się do zielonej transformacji, w tym do bioróżnorodności, lub do sprostania związanym z tym wyzwaniom".

"Państwa członkowskie powinny zapewnić zgodność działań ujętych w ich planach odbudowy i zwiększania odporności z zasadą »nie czyń poważnych szkód«" – piszą unijni legislatorzy.

Z wytycznych KE wynika, że projekty zgłaszane do KPO nie mogą m.in.:

  • zagrażać adaptacji do zmian klimatu poprzez nasilenie niekorzystnych skutków (obecnych i oczekiwanych), przyszłych warunków klimatycznych, wywieranych na daną działalność lub na ludzi, przyrodę lub aktywa;
  • szkodzić dobremu stanowi lub dobremu potencjałowi ekologicznemu jednolitych części wód, w tym wód powierzchniowych i wód podziemnych; lub dobremu stanowi środowiska wód morskich;
  • prowadzić do znaczącego wzrostu emisji zanieczyszczeń do powietrza, wody lub ziemi;
  • szkodzić dobremu stanowi i odporności ekosystemów lub być szkodliwymi dla stanu zachowania siedlisk i gatunków, w tym siedlisk i gatunków objętych zakresem zainteresowania Unii.

"Żaden środek zawarty w planie odbudowy i zwiększania odporności nie powinien powodować poważnych szkód dla celów środowiskowych. Komisja nie może pozytywnie ocenić planu odbudowy i zwiększania odporności, jeżeli jeden środek lub większa ich liczba nie są zgodne z zasadą »nie czyń poważnych szkód«" – czytamy w wytycznych.

Konsultacje społeczne KPO mają potrwać do końca marca. Na przesłanie dokumentu do oceny KE rząd ma czas do końca kwietnia.

Ryba nie popłynie

Organizacje ekologiczne protestujące przeciwko realizacji tej inwestycji wskazują: stopień wodny w Siarzewie będzie szkodliwy dla środowiska przyrodniczego.

Podczas konferencji prasowej Koalicji Ratujmy Rzeki dr Alicja Pawelec z Fundacji WWF przypomniała, że połowa gatunków ryb żyjących w UE jest albo zagrożona wyginięciem, albo ich przetrwanie zależy od działań człowieka. W tym kontekście ważne jest to, że

już istniejąca zapora we Włocławku działa na szkodę tych zwierząt.

Dlaczego? Zapora dzieli ekosystem rzeczny na dwie części. To szczególnie niebezpieczne dla ryb dwuśrodowiskowych, które żyją w morzu, ale rozmnażają się w Wiśle. Co prawda zapora w Siarzewie ma dysponować tzw. przepławką – specjalnym "przejściem" dla ryb, które umożliwia im pokonanie bariery. Ale dostępne dane liczbowe mówią, że włocławską przepławkę pokonuje stosunkowo niewiele ryb migrujących. Przykładowo, w 2019 roku stopień wodny przepłynęły zaledwie 24 łososie.

Źródło: Koalicja Ratujmy Rzeki

Przepłynięcie przez przepławkę nie rozwiązuje wszystkich problemów ryby, która płynie na tarło w górę Wisły. Po przepłynięciu przez zaporę wpływa ona do zbiornika we Włocławku. Tam temperatura jest dużo wyższa, woda niemal stoi i prawie nie ma przepływu. W efekcie łatwo jej stracić orientację, gdzie ma płynąć. Jest przy tym wyczerpana energochłonną wędrówką tarliskową. I nawet jeśli uda jej się pokonać zbiornik i dopłynąć na obszary tarliskowe, to może znów mieć problem z pokonaniem zbiornika i stopnia wodnego. Zbudowanie kolejnego stopnia w Siarzewie – na północ od Włocławka – jeszcze to wszystko utrudni.

„Budowa tam w Polsce doprowadziła do wyginięcia jesiotra ostronosego w całej Europie, a zlewnia Wisły była jedną z najważniejszych zlewni dla tej ryby. Już sam Włocławek doprowadził do wyginięcia populacji certy w dorzeczu Wisły"

– powiedziała dr Pawelec.

W praktyce budowa stopnia w Siarzewie może doprowadzić do załamania się populacji, a nawet wyginięcia kolejnych gatunków ryb wędrownych w Wiśle. Należy na to patrzeć również w aspekcie ekonomicznym. Na zarybianie czy restytucję takich gatunków jak jesiotr ostronosy, łosoś atlantycki, troć, węgorz czy certa wydaje się w Polsce miliony złotych rocznie.

UE chce swobodnego przepływu rzek

Żeby sobie wyobrazić, jak bardzo stopień wodny we Włocławku podzielił cała zlewnię Wisły, wystarczy spojrzeć na poniższą grafikę – rybom dwuśrodowiskowym odcięto ok. 68 tys. km rzek.

Źródło: Koalicja Ratujmy Rzeki

Kolejna grafika pokazuje, że ryby migrujące wpływające do Wisły będą miały zaledwie niecały 1 tys. km rzek, po których będą mogły poruszać się bez przeszkód.

Źródło: Koalicja Ratujmy Rzeki

Projekt budowy stopnia wodnego w Siarzewie wchodzi w kolizję z unijną strategią na rzecz bioróżnorodności także w tej jej części, która mówi o odbudowie ekosystemów słodkowodnych. Wraz z przywróceniem naturalnych funkcji rzek jest to jeden z warunków osiągnięcia celów ramowej dyrektywy wodnej.

"Można to osiągnąć poprzez usuwanie lub dostosowywanie barier uniemożliwiających przepływ ryb migrujących oraz poprawę przepływu ryb i osadów" – czytamy w dokumencie. Strategia zakłada, że do 2030 roku co najmniej 25 tys. km rzek w UE odzyska charakter rzeki o swobodnym przepływie.

Budowę kolejnej zapory – a wraz z nim utrudnienie mobilności rybom – trudno uznać za ułatwienie swobodnego przepływu.

Znikną naturalne siedliska ptaków

Budowa stopnia wodnego w Siarzewie to problem nie tylko z punktu widzenia ochrony ryb. Inwestycja będzie oddziaływać na trzy obszary Natura 2000: Dolinę Dolnej Wisły, Nieszawską Dolinę Wisły oraz Włocławską Dolinę Wisły. Pierwszy z obszarów to „obszar ptasi", który chroni ptaki z tzw. unijnej Dyrektywy Siedliskowej. Dwa pozostałe chronią inne niż ptasie gatunki oraz siedliska.

W Dolinie Dolnej Wisły jest 21 gatunków ptaków, które musimy chronić ze względu na zobowiązania wynikające ze wspomnianej dyrektywy. Trzy z nich – rybitwa białoczelna, mewa siwa i ohar – w najnowszej czerwonej liście ptaków Polski zostały zakwalifikowane jako narażone na wyginięcie.

„Budowa stopnia wodnego w Siarzewie spowoduje ograniczenie populacji tych gatunków" – mówił podczas konferencji prasowej dr Jarosław Krogulec z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Co prawda na terenie objętym inwestycją mają zostać zrealizowane tzw. działania kompensujące, które – w założeniu – mają zrekompensować zniszczenie naturalnych siedlisk. To usypanie sztucznych wysp w zamian za zatopienie tych naturalnych, nasadzenie nowych lasów w miejsce wyciętych lasów łęgowych oraz powieszenie 20 tys. budek lęgowych. Czy to jest rozwiązanie?

„Zanim nowe, pobudowane wyspy zostaną zasiedlone minie pewien czas, a więc szereg lat lęgów tych ptaków zostanie utraconych. Szereg lat minie również do czasu, zanim nasadzone lasy dojdą do wieku dojrzałego i będą mogły zacząć spełniać funkcje ekosystemowe. A czy mamy pewność, że tych 20 tys. budek lęgowych wpłynie na ochronę dziuplaków na tym odcinku rzeki?" – pyta dr Krogulec.
;

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka, absolwentka ILS UW oraz College of Europe. W OKO.press od 2018 roku, od jesieni 2021 w dziale śledczym. Wcześniej pracowała w Polskim Instytucie Dyplomacji, w Komisji Europejskiej w Brukseli, a także na Uniwersytecie ONZ w Tokio.

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze