0:00
08 marca 2022

„Prezydent tut". Jak Zełenski podbił serce Ukrainy i całego świata

Postawa Zełenskiego stała się zarówno symbolem ogromnego oporu Ukraińców, jak i inspiracją do niego. Komentatorzy lubią podkreślać, że nikt nie spodziewał się tyle siły po aktorze-komiku. Ale niewykluczone, że to właśnie jego sceniczny warsztat pozwolił mu przekonująco wejść w rolę męża stanu

Wydrukuj

"Lider frakcyi tut, hołova ofisu presidenta tut, premier ministr tut, president tut. Vsi my tut" - mówi Zełenski w krótkim filmie opublikowanym 25 lutego wieczorem, drugiego dnia rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Zachodnia prasa porównuje prezydenta Ukrainy z Lechem Wałęsą, Imre Nagy'm, Winstonem Chruchillem, przeciwstawia zaś Ashrafiemu Ghaniemu, prezydentowi Afganistanu, który uciekł, gdy talibowie przejmowali miasto. W ikonicznym już komentarzu Zełenski odrzucił amerykańskie propozycje wyjazdu w bezpieczne miejsce, mówiąc USA według ambasady jego kraju w Wielkiej Brytanii: „Walka trwa tutaj. Potrzebuję amunicji, a nie podwózki".

Postawa Zełenskiego stała się zarówno symbolem ogromnego oporu Ukraińców, jak i inspiracją do niego. Komentatorzy lubią podkreślać, że nikt nie spodziewał się tyle siły po aktorze-komiku. Ale niewykluczone, że to właśnie jego sceniczny warsztat pozwolił mu przekonująco wejść w rolę męża stanu.

View post on Twitter

Wesoły i zaradny

Zełenski urodził się w Krzywym Rogu, przemysłowym mieście na południu Ukrainy, w żydowskiej rodzinie. Jego ojciec jest informatykiem i wykładowcą, matka inżynierką. W Krzywym Rogu ukończył studia prawnicze, choć nie pracował nigdy w zawodzie - bardzo wcześnie związał się z branżą rozrywkową.

Jeszcze w latach 90. założył z przyjaciółmi grupę kabaretową Kwartał 95, która wkrótce zaczęła się pojawiać w programie kabaretowym KWN - Klubie wesołych i zaradnych. KWN popularny był w telewizji rosyjskiej i wielu krajach poradzieckich, w związku z występami Zełenski mieszkał nawet sześć lat w Rosji. Kwartał z czasem zmienił się w firmę produkcyjną, dzięki czemu Zełenski, oprócz bycia mega gwiazdą - aktorem, prezenterem telewizyjnym – stał się także odnoszącym sukcesy biznesmenem. Jego majątek szacuje się na kilka, nawet kilkanaście milionów dolarów.

Przełomem w jego życiu był emitowany w latach 2015-2019 serial „Sługa narodu", w którym zagrał główną rolę.

Bohater Zełenskiego, Wasyl Hołoborodko, to skromny nauczyciel z liceum, który zyskuje nagłą popularność po tym, jak jeden z uczniów nagrywa jego pełną wulgaryzmów tyradę o skorumpowanych ukraińskich politykach. Internetowa sława Hołoborodki sprawia, że wkrótce wygrywa wybory prezydenckie.

W 2017 roku ekipa Kwartału rejestruje partię o nazwie "Sługa narodu" - oficjalnie po to, by nie przejął jej ktoś inny. W 2018 roku pojawiają się spekulacje na temat prezydenckich ambicji Zełenskiego, które ostatecznie potwierdzają się w wieczór sylwestrowy, kiedy komik na antenie telewizji ogłosił swój start w wyborach.

Kraj programistów i przedsiębiorców

Pierwszą turę wygrał, uzyskując 30-procentowe poparcie. W drugiej, w kwietniu 2019 roku pokonał urzędującego wtedy prezydenta Poroszenkę przytłaczającą większością 73 proc. głosów, choć od początku miał wśród Ukraińców szereg nieprzejednanych krytyków. Podkreślano jego brak politycznego doświadczenia, fakt, że nie brał udziału w Euromajdanie (choć po 2014 roku zerwał kontrakt w Rosji). Podejrzenia wzbudzały jego bliskie związki z oligarchą Ihorem Kołomojskim, właścicielem stacji 1+1, która emitowała serial "Sługa narodu" i w jawny sposób wspierała kandydaturę jego głównej gwiazdy.

Kampania Zełenskiego zresztą zainspirowana została serialem - odbywała się głównie w internecie, a sam aktor unikał trudnych tematów, politycznych deklaracji, prezentując się jako przeciętny obywatel, który zrobi porządek ze skorumpowanymi elitami. Dla ogromnej części społeczeństwa był obietnicą nowego otwarcia. "Ukraina Zełenskiego była krajem aspiracyjnym, krajem programistów i przedsiębiorców. Zadawał proste, prowokacyjne pytania. Kiedy się spotkaliśmy, opisał spotkanie z Zachodem w latach dwutysięcznych. »Podróżowałem do Ameryki i całej Europy« – powiedział. »I nie rozumiałem, dlaczego we Francji czy w Niemczech można spacerować po ulicach i widzieć rano babcie siedzące w kawiarniach i pijące kawę. Dlaczego tak nie jest w moim kraju?«” - wspomina Joshua Yaffa w „New Yorkerze".

W zachodnich mediach, w tym w Polsce, wygraną komika grającego prezydenta odbierano jednak przede wszystkim jako postmodernistyczny żart.

Coś jak z baudrillardowskiego pojęcia hiperrzeczywistości, czyli przedstawień, które stają się bardziej realne, niż sama rzeczywistość. Widziano w nim także potwierdzenie stereotypu na temat wschodnioeuropejskich republik jako demokracji niedojrzałych, łapiących się na najbardziej populistyczne chwyty. "Czas, aby żarty się skończyły" - zatytułował swoją powyborczą analizę korespondent BBC w Kijowie. "Ukraińcy budzą się dziś rano i odkrywają, że ostatnie miesiące nie były snem (...) Teraz komik, który został prezydentem, stanie przed szeregiem skomplikowanych zadań, które obejmują gotującą się wojnę ze wspieranymi przez Rosję rebeliantami na wschodzie".

Żarty się skończyły

Jedną z jego obietnic wyborczych było zresztą zakończenie wyniszczającej wojny w Donbasie. To właśnie na południu i wschodzie, w regionach ługańskim i donieckim rosyjskojęzyczny Zełeński uzyskał w wyborach najlepsze wyniki. Na początku prezydentury próbował nawiązywać stosunki dyplomatyczne z Putinem, jednak ich telefoniczne rozmowy nie przyniosły żadnego przełomu. W 2020 roku zatwierdził nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy, która miała opierać się na ścisłej współpracy, a w dalszej perspektywie także członkostwie w NATO.

W przyspieszonych wyborach, które Zełenski ogłosił podczas swojej inauguracji, jego partia Sługa narodu odniosła miażdżące zwycięstwo, zdobywając aż 254 z 424 mandatów. Ta przewaga nie przyniosła jednak spektakularnego resetu systemu.

Z jego kampanijnych zapowiedzi o nowej jakości w polityce najbardziej gładko przyszły mu decyzje symboliczne, takie jak redukowanie kolumny prezydenckiej, czy zastąpienie parady wojskowej z okazji Dnia Niepodległości Marszem Godności, w którym udział brali nauczyciele, lekarze, pracownicy socjalni.

Podejmował też pewne działania wymierzone w oligarchów. W 2020 uderzył sankcjami w prorosyjskie kanały oraz stojących za nimi polityków. W 2021 doprowadził z kolei do uchwalenia ustawy zabraniającej oligarchom udziału w prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych oraz finansowania kampanii politycznych.

W dużej mierze postrzegano te kroki jednak jako polityczne roszady, a popularność Zełenskiego z miesiąca na miesiąc topniała.

Nie pomagały mu też konflikty w rządzie oraz kontrowersyjne nominacje gabinetowe. Zełenski starał się budować merytokratyczny zespół, ale wypominano mu zatrudnianie osób bez doświadczenia w polityce, takich jak jego koledzy ze studia Kwartał 95, a także dopuszczanie do rządu części starego establishmentu, pochodzącego jeszcze sprzed rewolucji godności. Do tego dochodziły zarzuty o ręczne sterowanie organami ściganie oraz tolerowanie korupcji.

Kontrowersyjnym epizodem w jego kadencji była także rozmowa z telefoniczna z Trumpem, której efekty doprowadziły do pierwszego nieudanego impeachmentu prezydenta USA. Podczas tej rozmowy Zełenski chwalił skompromitowanego prezydenta USA, doszukując się między nimi podobieństw (gwiazdy telewizyjne, które zostały prezydentami, zapowiadając rozliczenie z bagnem politycznego establishmentu), ale przede wszystkim obiecywał przyjrzeć się działalności Huntera Bidena, syna Joe Bidena, który był członkiem zarządu Burisma Holdings - ukraińskiej firmy zamieszanej w korupcyjne skandale. Pomoc w wyszukiwaniu haków na politycznego oponenta Trumpa miała być wynagrodzona militarnym wsparciem ze strony USA. W tym samym czasie bowiem Trump blokował transfer 400 milionów dolarów, które decyzją Kongresu, miało trafić do Ukrainy.

Miś Paddington w starciu z niedźwiedziem

Gdy w ostatnich miesiącach USA głośno ostrzegały przed planowaną przez Kreml inwazją, Zełenski krytykowany był za tonowanie nastrojów. Po wybuchu wojny zdecydowanie przejął jednak inicjatywę, nie tylko dbając o morale Ukraińców, ale organizując międzynarodową antyputinowską koalicję. Codziennie odbywa rozmowy ze światowymi liderami, naciskając na wprowadzenie kolejnych sankcji, organizowanie dostaw broni. I choć postulaty ustanowienia nad Ukrainą strefy zakazu lotów, czy wysłania na jej teren wojsk NATO pozostają niespełnione, to poziom zaangażowania krajów zachodu w pomoc Ukrainie i tak jest wyższy, niż przewidywano.

Trudno nie zauważyć, że w tej wielkiej mobilizacji sceniczna charyzma i warsztat Zełenskiego odegrały dużą rolę. Widać to było choćby podczas jego wystąpienia w Parlamencie Europejskim, kiedy doprowadził do płaczu tłumacza, ale i w spontanicznie nagrywanych przemowach, które zamieszcza w social mediach, gdzie rozchodzą się wirusowo.

Soft power Ukrainy w tym konflikcie to nie tylko oratorskie zdolności Zełenskiego, który potrafi w prostych słowach mówić o potwornościach wojny, odwołując się do sumienia zachodnich liderów i opinii publicznej. To także umiejętne granie na zderzeniu przeciwieństw. Wojna odbywa się także w globalnej memosferze, gdzie Rosja kojarzona z brutalnością, siłą, powagą, a jej politycy z oderwaniem, siermiężnością, dworskimi ceremoniałami. Ukraina to z kolei underdog, którego najważniejszymi zasobami są waleczność, spryt, determinacja, a nawet żarty. W internecie karierę robią historie o dronie zestrzelonym słoikiem, czołgach holowanych przez traktory, rosyjskiej armii grzęznącej w błocie z powodu braku paliwa, czy wreszcie zdjęcia ukraińskich delegatów ubranych w khaki, którzy siadają do negocjacji z Rosjanami wciśniętymi w garnitury.

Zełenski - nieogolony, w T-shircie, skracający dystans, korzystający z social mediów jest przeciwieństwem Putina - satrapy o ostrzykniętej, nieruchomej twarzy, który ukrywa się w bunkrze i prezentuje filmy nagrane wiele dni wcześniej.

Gdy świat śmieje się ze zdjęć absurdalnie długiego stołu, przy którym Putin rozmawia z gośćmi, Zełenski zaprasza go do rozmów i zapewnia, że nie potrzebuje dystansu 30 metrów, bo nie gryzie. Gdy internet zastanawia się, dlaczego w najnowszym filmie ręka Putina przenika przez mikrofon, Zełenski kończy jedną ze swoich konferencji niby od niechcenia przestawiając swój.

O oporze, jaki Ukraińcy stawiają rosyjskiej inwazji, symbolizowanym przez Zełenskiego, który pozostał w Kijowie pomimo organizowanych na niego zamachów, mówi się oczywiście w kategoriach męstwa. Powtarzają się komentarze o jego "wielkich jajach", nazywa się go prawdziwym "chadem", czyli archetypem samca alfa. Jednocześnie wizerunek Zełenskiego nie jest maczystowski. W końcu to komik, który wygrał ukraińską edycję "Tańca z gwiazdami", a do tego dubbingował "Misia Paddingtona". Stąd memy ze słodką maskotką, która domaga się amunicji albo każe "pierdolić się rosyjskiemu wojennemu okrętowi". Internet wyśmiewa imperium symbolizowane przez Putina jadącego z obnażonym torsem na koniu, pokazując, że więcej charakteru i siły ma w sobie Zełenski, który nie bał się zatańczyć w szpilkach i lateksowych legginsach w parodii popularnego teledysku.

W starciu dwóch prezydentów - tego, którego wszyscy się boją i tego, po którym mało kto spodziewał się wielkich rzeczy, odnawia się mit o walce Dawida z Goliatem. Cały świat trzyma kciuki, by miś Paddington wygrał z niedźwiedziem.

Udostępnij:

Dominika Sitnicka

Absolwentka prawa i filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne