Norwegia wycofała się z przekazania Ministerstwu Sprawiedliwości 700 mln koron (292 mln zł) na program wymiaru sprawiedliwości w ramach tzw. funduszy norweskich. Powodem jest zagrożenie dla niezależności polskiego sądownictwa

“W świetle ostatnich wydarzeń w Polsce jasne jest, że władze norweskie nie podpiszą umowy z Polską w sektorze wymiaru sprawiedliwości w sprawie finansowania z funduszy EOG. Jest to silny sygnał dla polskich władz, który świadczy o trosce rządu norweskiego o stan praworządności i niezależności sądów w Polsce” – ogłosił Audun Halvorsen, sekretarz stanu norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w czwartek 27 lutego. (Tu pełny tekst oficjalnego stanowiska rządu norweskiego)

Polska jest największym krajem beneficjentem funduszy Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Funduszy EOG), czyli tak zwanych funduszy norweskich. Norwegia, Lichtenstein i Islandia w zamian za udział we wspólnym obszarze UE przeznaczają pieniądze bezzwrotnie jako formę pomocy rozwojowej.

Na Polskę przypada około 8 miliardów koron (3,35 mld zł) w bieżącym okresie finansowania (2014-2021) rozdzielonym między różne programy. Program wymiaru sprawiedliwości (około 700 milionów koron, czyli ok. 292 mln zł) jest wciąż w przygotowaniu.

W jego ramach m.in. około 480 milionów koron (201 mln zł) miało być przeznaczone na współpracę w sprawach karnych, a ok. 60 mln koron (25 mln zł) na współpracę w zwalczaniu przemocy domowej.

Norwescy sędziowie solidaryzują się z polskimi

Po stronie norweskiej miały być zaangażowane m.in. Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Zarządzania Kryzysowego i administracja sądowa. Teraz mają za zadanie ponownie ocenić jego dostosowanie do sytuacji w Polsce. W Polsce operatorem programu jeszcze w poprzedniej perspektywie 2009-2014 było Ministerstwo Sprawiedliwości.

Wycofanie się z umowy dotyczącej przekazania funduszy Polsce poprzedziła decyzja Norweskiej Administracji Sądowej ze stycznia 2020 roku o odmowie współpracy z polskim Ministerstwem Sprawiedliwości przy programie dla wymiaru sprawiedliwości.

Jej dyrektor Sven Marius Urke w rozmowie z norweskim dziennikiem “Aftenposten” mówił, że próbował zawrzeć umowę z Polską, ale po prawie trzech latach poddał się. Zorientował się, że choć Polacy prowadzą z nim dialog, który często wydawał się konstruktywny, burzenie rządów prawa trwało nadal.

“Nie możemy być partnerami Ministerstwa Sprawiedliwości, które aktywnie podważa funkcjonowanie sądów. Polska chce po prostu przekształcić sądy w narzędzie polityczne.

W żadnym kraju Europy nie postępują tak wyraźne negatywne zmiany. Jest to wyjątkowy przypadek w zakresie rozwoju europejskiej praworządności” – tłumaczył Urke.

Dodał też, że o zerwanie współpracy z polskim ministerstwem zaapelowało norweskie stowarzyszenie sędziów. Miesiąc temu norwescy sędziowie przyjechali do Polski na Marsz Tysiąca Tóg, który był protestem przeciwko tzw. ustawie kagańcowej, ułatwiającej władzy represjonowanie sędziów sprzeciwiających się reformom Zbigniewa Ziobry i wypełniających wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE.

Fundusze na społeczeństwo obywatelskie niezagrożone. Na razie

Norweski rząd zapewnił jednocześnie, że zawieszenie programu wymiaru sprawiedliwości nie wpłynie na pozostałe programy Funduszy EOG. Przynajmniej na razie. Norweski rząd ma bowiem zastanowić się nad dalszą współpracą z Polską w ramach całego programu Funduszy norweskich.

Wśród pozostałych programów finansowanych z funduszy norweskich jest m.in. program „Aktywni Obywatele”, wspierający rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Kontrolę nad 53 mln euro (ok. 229 mln zł) z tego programu próbował przejąć minister kultury Piotr Gliński. Chciał, żeby ich rozdysponowywaniem zajmował się Narodowy Instytut Wolności, czyli rządowa agencja, którą sam nadzoruje.

Sprzeciwił się temu pomysłowi rząd Norwegii. Premier Erna Solberg w maju 2017 roku mówiła:

„Nie możemy dopuścić, by rządy Polski i Węgier otrzymały kontrolę nad pieniędzmi na cele społeczne. Musimy być pewni, że niezależne organizacje rozdzielają te środki. Nie możemy w żadnym przypadku odstąpić od naszych zasad. Zadaniem Norwegii jest zapewnienie, by środki były zarządzane przez organizacje niezależne od władz państwowych”.

Jak pisaliśmy w listopadzie 2019 roku, ostatecznie zarządzać nim będą niezależne od rządu organizacje społeczne. Program rozpoczął się w styczniu 2020 roku.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Komentarze

  1. Jerry Smerf

    Brawo Norwegia! Tak trzymać! Nie może być dalszej dotacji na bezeceństwa pisiorów w Polsce! Zero musi odejść, a nie obracać bezkarnie milionami euro, które potem przeznacza na dwór ojdyra! A do tego źródełka jeszcze chciał się podczepić jakiś Narodowy Instytut Wolności zarządzany przez ministra od chałtury…
    Trzeba położyć kres chapaniu mamony od UE przez Polskę. Nie szanujesz zasad demokracji to WON (cyt. za klasykiem Cejrowskim).
    Ta wraża władza, wzięta z księżyca zbudowanego z przekupstwa w postaci 500+, musi niechybnie odejść!
    Tego domagają się też duchy żołnierzy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich spod Narwika…

  2. Bożena Bednarek-Michalska

    brawo Norwegia, lepiej dać organizacjom pozarządowym na przeciwdzialanie przemocy w rodzinie, bo one nie dostają teraz wsparcia, niech kobiety walczą o swoje prawa same, zrobią to lepiej.

  3. Piotr Cieślak

    Norwegia od dwóch lat uprzedzała "rząd" RP o możliwości zamrożenia w/w dotacji , więc miarka się przebrała i Zbyszek będzie miał mniej kieszonkowego dla swoich .

Masz cynk?