Resort klimatu pracuje nad wykazem złóż strategicznych. Na wstępnej liście surowców szczególnie ważnych dla gospodarki jest między innymi węgiel, od którego mieliśmy odchodzić
Na zdjęciu kopalnia węgla brunatnego Bełchatów. Fot. Piotr Skornicki/Agencja Wyborcza.pl
Ministerstwo klimatu pracuje nad wyznaczeniem listy złóż o charakterze strategicznym. W ten sposób rząd chce zabezpieczyć możliwość wydobycia surowców o szczególnym znaczeniu dla gospodarki. Gminy, na których terenie znajdą się takie złoża, muszą uwzględnić je w planach ogólnych. Jednocześnie nie mają w tej sprawie zbyt wiele do powiedzenia. Mogą zaopiniować propozycję ministerstwa o włączeniu terenu do spisu, ostateczna decyzja zależy jednak od urzędników resortu.
Ministerstwo klimatu i główny geolog kraju Robert Galos uspokajają, że lista niewiele zmienia. Wpisanie na nią złoża nie oznacza automatycznego zakazu zabudowy ani nie przyspiesza decyzji o wydobyciu. Mieszkańcy gmin ujętych w rządowym planie patrzą jednak na ten plan z nieufnością.
A to dlatego, że minister klimatu „może wskazać warunki, jakie gmina powinna uwzględnić w toku realizacji obowiązku” ochrony złoża. Może chodzić „w szczególności” o „konieczność wprowadzenia zakazu trwałej zabudowy lub zakazu innego zagospodarowania wyznaczonego obszaru złoża strategicznego w sposób, który wyłączyłby możliwość zagospodarowania tego złoża” – czytamy w ustawie.
Na poważne konsekwencje wskazują prawnicy: „gminy będą zobowiązane do uwzględnienia decyzji ministra w dokumentach planistycznych, bez możliwości odwołania się od niej do niezawisłego sądu” – czytamy na stronie kancelarii Wojciechowska&Wspólnicy.
Niektórzy z krytyków rządowych propozycji zastanawiają się też, co wśród widocznych na niej surowców robi węgiel, od którego zużycia przecież odchodzimy.
Gdzie resort klimatu rozważa zabezpieczenie możliwości wydobycia? Chodzi o złoża:
I wreszcie:
Rząd przyznaje więc, że węgiel może zostać uznany za „strategiczny” surowiec i zastanawia się nad objęciem specjalnym statusem złoża w gminach, których mieszkańcy od lat nie wiedzą, na czym stoją. Wydawało się na przykład, że dyskusja o Gubinie i Złoczewie jest już od dawna zamknięta. Plany eksploatacji pierwszego ze złóż – na pograniczu polsko-niemieckim – zostały porzucone po protestach i lokalnym referendum w 2009 roku. W przypadku Złoczewa decydujące jest wyznaczenie daty zamknięcia elektrowni Bełchatów, której bloki będą wygaszane do 2030 roku – a to tam miał trafiać węgiel ze złoża w województwie łódzkim.
Jeszcze rok temu Główny Geolog Kraju, profesor Krzysztof Galos, sceptycznie odnosił się do możliwości ujęcia węgla brunatnego na strategicznej liście. „Myślę, że jeśli chodzi o złoża węgla brunatnego, to takich złóż uznanych za strategiczne, może być zero, może jedno, mogą być dwa. I na pewno nie [będzie to] złoże Legnica” – mówił w Radiu Wrocław w marcu zeszłego roku. Teraz wiadomo, że ministerstwo klimatu zastanawia się nad objęciem węgla brunatnego w Legnicy specjalnym statusem. Mieszkańcy gmin, gdzie mogłaby powstać odkrywka, już w 2009 roku opowiedzieli się przeciwko niej w referendum.
Podsumowując: polskie władze od lat, niezależnie od znajdującej się u władzy opcji, planują odejście od węgla. Jednocześnie zabezpieczają sobie opcję zakazu zabudowy tam, gdzie węgiel się znajduje. Bo może nie mamy w planie go wydobywać, ale uznajemy jego złoża za strategiczne. A jeśli resort klimatu będzie chciał zabezpieczyć złoże węgla brunatnego, nie będzie miał opcji poza zakazem zabudowy. Surowiec ten wydobywa się metodą odkrywkową – a więc tworząc gigantyczną dziurę w ziemi i odwadniając okoliczny teren.
„Cała ta historia jest absurdalna: ustawa została przyjęta pod koniec rządów PiS, w czerwcu 2023 roku, potem zawetowana w Senacie przez ówczesną koalicję senacką. Wróciła do Sejmu, senackie weto zostało odrzucone, ale budziła ogromny sprzeciw – nie tylko środowisk samorządowych i organizacji pozarządowych, ale także ówczesnej opozycji” – mówi nam Miłosz Jakubowski, prawnik z Fundacji Frank Bold, zajmującej się sprawami środowiskowymi.
„Kiedy ta opozycja wygrała wybory i zaczęła rządzić, myśleliśmy, że ustawa zostanie uchylona lub istotnie zmieniona. Nic takiego się nie stało w pierwszych miesiącach rządów. Potem, w kwietniu 2024 roku, pojechaliśmy na spotkanie z ministrem Krzysztofem Galosem, głównym geologiem kraju. Przyjechali przedstawiciele kilku organizacji pozarządowych, mocno zaangażowanych w temat, ale przede wszystkim przedstawiciele gmin. Podczas tego spotkania padł szereg postulatów. To, co nas zszokowało, to odpowiedź urzędników z Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Stwierdzili, że złoża koniecznie trzeba chronić. Nagle przepisy, które przed wyborami określano jako zamach na prawa właścicieli nieruchomości i władztwo planistyczne gmin, stały się niezbędne dla funkcjonowania państwa” – mówi nam Jakubowski.
Zdaniem prawnika wprowadzenie złóż strategicznych do polskiego prawa mogło być okazją do uporządkowania sytuacji. Chronione mogłyby być te rzeczywiście ważne z punktu widzenia interesu państwa i rozwoju gospodarki. Na wstępnej resortowej liście znajdują się jednak i te złoża, których eksploatacja zapewne będzie niemożliwa.
Tak jest na przykład ze złożem w Gubinie, na polsko-niemieckim pograniczu, gdzie odkrywka nie ruszy bez zgody niemieckich sąsiadów. Nawet jeśli by powstała, to w pobliżu nie ma elektrowni, która mogłaby korzystać z wydobytego tam surowca. Transport węgla brunatnego na większe odległości nie jest praktykowany przez koszty i trudności logistyczne. Polityka państwa zakłada też odejście od produkcji energii z węgla do 2049 roku, więc budowa elektrowni na to paliwo na Dolnym Śląsku byłaby absurdem. Mówiąc krótko: z tego złoża nic nie będzie, ale rząd wciąż zastanawia się nad jego zabetonowaniem.
A i bez „strategicznej” listy prawo geologiczne działa jednak na niekorzyść gmin i właścicieli gruntu. Resort klimatu już dziś ma możliwość blokowania zabudowy i rozwoju infrastruktury w miejscach, gdzie występują złoża. Dotyczy to w szczególności gmin, na których terenie znajdują się złoża węgla brunatnego. Czyli tych, których najpewniej i tak nikt nigdy nie wydobędzie.
„To jest największa patologia systemu, która się utrzymuje. I to jest coś, na co najbardziej narzekają samorządowcy. Przynajmniej gdybyśmy mieli sensowny rejestr złóż strategicznych, mielibyśmy jasną sytuację – zamknięty katalog złóż podlegających ścisłej ochronie, w tym zakresie wiedzielibyśmy, na czym stoimy” – mówi nam Jakubowski.
Samorządowcy obawiają się, że przez listę złóż strategicznych planowanie rozwoju gmin będzie jeszcze trudniejsze. Mówi nam o tym Sebastian Czwojda, zastępca burmistrza Miejskiej Górki w województwie wielkopolskim. Od lat trwa dyskusja, czy na jej terenie powinno ruszyć wydobycie w ramach złoża Oczkowice – choć resort nie zdecydował się do tej pory na ujęcie go na strategicznej liście.
„Poprzedni główny geolog kraju, pan Piotr Dziadzio, twierdził, że efekt będzie dokładnie odwrotny: złoża strategiczne wyznacza się po to, by na pozostałych obszarach, gdzie złoża nie mają charakteru strategicznego, zabudowa mogła następować bez problemu. Już wtedy strona samorządowa i różne organizacje pozarządowe wskazywały wówczas, że taki skutek nie wynika z wprowadzonych przepisów” – mówi nam samorządowiec. – „Przesłanką do ochrony złoża – niezależnie od tego, czy będzie to złoże strategiczne, czy jedynie udokumentowane – jest jego wielkość i znaczenie dla gospodarki. Zupełnie poza obszarem analizy pozostaje natomiast kwestia, czy złoże w ogóle nadaje się do wydobycia ze względu na warunki środowiskowe” – mówi nam Czwojda.
„Już dziś, w praktyce, jeśli chodzi o węgiel brunatny, na złożach udokumentowanych następował zakaz zabudowy. To widać w praktyce działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które nie uzgadnia decyzji o warunkach zabudowy, a także wydaje negatywne opinie dotyczące planów zagospodarowania. Jeśli na danym obszarze występują złoża, a próbuje się dopuścić pewne formy zagospodarowania – gospodarcze lub mieszkaniowe – opinie są negatywne” – opisuje Czwojda.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska tłumaczy z kolei, że nie ma pewności co do ostatecznego kształtu wykazu złóż strategicznych, ale jest zobowiązane do zadbania o możliwość wydobycia.
„Każdy kraj prowadzi niezależną politykę gospodarczą, której elementem jest zapewnienie bezpieczeństwa surowcowego, przez co rozumie się w szczególności zabezpieczenie dostępu do złóż kopalin dla obecnych oraz przyszłych pokoleń. Działania MKiŚ są spójne z obowiązująca Polityką Surowcową Państwa” – przekazują nam przedstawiciele ministerstwa.
To kolejny ciekawy wątek: za kształtowanie Polityki Surowcowej Państwa odpowiada między innymi Rada Gospodarowania Zasobami Ziemi. Brakuje w niej przedstawicieli gmin, na których terenie znajdują się złoża, brakuje też ekspertów związanych z nauką o klimacie czy ekonomią. Swoją reprezentację mają jednak przedstawiciele sektora wydobywczego, a kierownicze funkcje objęli prominentni członkowie Polskiego Instytutu Geologicznego. Przewodniczącym jest profesor Krzysztof Szamałek, nominowany do Klimatycznej Bzdury Roku w 2021 roku. „Czy przyczyną zjawisk żywiołowych [powodzi, upałów] jest globalne ocieplenie? Klimatolodzy zdecydowanie odrzucają taką tezę” – stwierdził w artykule Tygodnika „Przegląd”, napisanym wspólnie z profesorem Piotrem Kowalczakiem.
Problem nie dotyczy jedynie węgla. W OKO.press opisywaliśmy również przypadek złoża cynku i ołowiu na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Znajduje się ono na terenie gmin Zawiercie i Ogrodzieniec. Mieszkańcy w obu z nich od lat głośno protestują przeciwko możliwości wydobycia. Władze miasta zapowiadają, że niezależnie od decyzji o wpisie na listę złóż strategicznych nie zezwolą na eksploatację. Decyzja w końcu należy do rady miasta, odpowiadającej za zagospodarowanie terenu.
Mimo to resort klimatu wydaje kolejne koncesje na działalność „poszukiwawczą”. Otrzymuje je kanadyjska firmy z sektora wydobywczego. Ministerstwo zapowiadało, że zdecyduje o sprawie złóż w Zawierciu do końca maja. Informowało też, że będzie aktualizować spis „konsekwentnie”, przy wydawaniu decyzji o wpisie dla kolejnych złóż. Do dziś jednak wykaz jest pusty. I to kolejny problem – według ustawy z 2023 roku resort miał 2 lata na sporządzenie listy, a zatem jest już mocno spóźniony.
Fundacja Frank Bold w ostatnich latach kilkukrotnie próbowała nakłonić rząd do zmian w prawie. Na razie – bez skutku.
„Wskazaliśmy listę przesłanek, które powinny zostać wpisane do ustawy i brane pod uwagę. Chodziło o to, by złoża strategiczne były naprawdę kluczowe dla gospodarki lub bezpieczeństwa, miały nadzwyczajną wartość, dostępność. Żeby nie wpisywać na listę strategicznych złóż, które i tak nie nadają się do eksploatacji, bo są na przykład w całości zagospodarowane, bo stoi na nich miast” – mówi nam Miłosz Jakubowski.
„Domagaliśmy się też, by gminy brały aktywny udział w postępowaniach dotyczących uznania złóż za strategiczne, bo wpływa to mocno na ich rozwój. Wskazywaliśmy również, by powstał zamknięty katalog – przynajmniej na poziomie rozporządzenia – które kopaliny mogą podlegać ochronie strategicznej. Są kopaliny, co do których nie ma dyskusji, że są kluczowe dla rozwoju kraju, nowych technologii, zapewniają bezpieczeństwo i niezależność. Ale są też takie, których chronić już nie ma sensu – na przykład węgiel brunatny” – podsumowuje prawnik.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.
Komentarze