Radny PiS chce oskarżyć Piotra Misiło o znieważenie. Ale przy ocenie, czy ktoś popełnił wykroczenie znieważenia znaku „Polski Walczącej” znaczenie ma intencja, a nie to jak reaguje część opinii publicznej. Sądy orzekały, że znak „Polski Walczącej” można modyfikować oraz można go używać zabierając głos w debacie publicznej

Piotr Misiło, poseł klubu PO-KO, opublikował na Twitterze grafikę przedstawiającą znak Polski Walczącej na tle tęczowej flagi.

Zdjęcie

Wpis opatrzył komentarzem: „W 1944 stolicy bronili także geje i lesbijki. Czy się to komuś podoba czy nie. Zrozumcie to wreszcie prawicowi dyletanci”.

Ten wpis oburzył warszawskiego radnego PiS Jacka Ozdobę, który na Twitterze napisał:

Piotr Misiło usunął z Twittera wpis z grafiką powstańczej kotwicy na tle tęczowej flagi, ale zamieścił poniższy komentarz:

Od pierwszego wpisu Misiły odciął się rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec.

O asekuranckim stanowisku PO wobec naruszania praw osób LGBT i wobec akcji solidarności z nimi OKO.press pisało m.in. w tekście „Schetyna nie jedzie do Białegostoku. Boi się, że PiS zrobi z niego tęczowego Grzegorza”.

Poparcie dla Misiły

W kontrze do krytycznych wobec Misiły wpisów, wielu użytkowników Twittera użyło hasztagu #tęczanieobraża. Już wcześniej pojawiał się w mediach społecznościowych jako sposób zabrania głosu w debacie publicznej:

  • w kontekście postawienia zarzutów znieważenia symbolu narodowego uczestnikom Marszu Równości w Częstochowie, którzy nieśli flagę Polski  z godłem, na której kolor czerwony został zastąpiony tęczowym wzorem,
  • a także w kontekście sprawy Elżbiety Podleśnej, która rozwieszała w Płocku plakaty z wizerunkiem Matki Boskiej w Tęczowej Aureoli, w związku z czym była przesłuchiwana za rzekomą obrazę uczuć religijnych.

„Polska Walcząca” wspólnym dobrem

Znak Polski Walczącej zaprojektowała Anna Smoleńska, przed drugą wojną światową studentka historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, w czasie wojny łączniczka; zginęła w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz w 1943 roku.

W 1942 roku wygrała konkurs na znak Polski Podziemnej. „Kotwica” stała się symbolem walki z okupantem. Po II wojnie światowej znak funkcjonował jako symbol walki z totalitaryzmami, przede wszystkim jako symbol antyfaszystowski, a później również antykomunistyczny.

Dzisiaj jest używany w bardzo różnych kontekstach, występuje w popkulturze, jako graffiti, czy tatuaż, jest używany na tak zwanej odzieży patriotycznej i innych produktach.

To między innymi popularność oraz nierzadko zaskakująca kreatywność w używaniu, modyfikowaniu oraz reinterpretowaniu znaku Polski Walczącej przyczyniła się do wprowadzenia jego prawnej ochrony.

Ustawa o ochronie znaku weszła w życie w 2014 roku, przed 70. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego.

Od tej pory „Kotwica” podlega ochronie jako wspólne dobro wszystkich obywateli. Ustawa zobowiązuje do otaczania historycznego symbolu znaku czcią i szacunkiem. Zabronione jest publiczne znieważenie znaku „Polski Walczącej”, które jest wykroczeniem.

Ustawa nie precyzuje, jakie zachowania wypełniają znamiona „publicznego znieważenia” znaku. Każdy przypadek domniemanego znieważenia należy rozpatrywać indywidualnie.

W precedensowym wyroku Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum uznał za publiczne znieważenie znaku „Polski Walczącej” „zamieszczenie w sieci fotografii pałek wykonanych z drewna imitujących kije baseballowe, na których uprzednio umieścił Znak Polski Walczącej” (wyrok Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum w Szczecinie z 19 czerwca 2017 r., sygnatura VII W 1357/16).

Na czym polega znieważenie

Jeśli Piotr Misiło zostanie obwiniony o popełnienie wykroczenia polegającego na znieważeniu znaku „Polski Walczącej”, najprawdopodobniej zostanie uniewinniony.

Przy kwalifikacji czynu jako przestępstwa zniewagi symbolu Polski Walczącej czy chronionego symbolu narodowego (flaga, godło, hymn, pieczęcie państwowe) kluczowa jest intencja sprawcy.

Znieważenie to „zachowanie, które według zdeterminowanych kulturowo i powszechnie przyjętych ocen społecznych stanowi wyraz pogardy, ośmieszenia czy uwłaczania” (wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie z 10 lipca 2017 r., sygnatura VII W 1357/16).

Znieważeniem jest celowe okazywanie pogardy.

Przy zakwalifikowaniu danego czynu jako znieważenia brane są pod uwagę jedynie intencje osoby obwinionej o dokonanie zniewagi. Nie ma znaczenia zewnętrzny, społeczny odbiór tego zachowania, nawet jeśli przez część opinii publicznej zostanie uznane za kontrowersyjne, szokujące, czy przekraczające granice dobrego smaku.

W polskim prawie nie ma przestępstwa znieważenia „uczuć historycznych”, analogicznego do często krytykowanego przestępstwa naruszania uczuć religijnych (art. 196 Kodeksu Karnego).

Dlatego w 2008 roku w sprawie dotyczącej deptania polskiej flagi przez pijanych kibiców, wznoszących okrzyki „Polska-Biało-Czerwoni”, Sąd Okręgowy w Katowicach ocenił, że choć zachowanie kibiców było przykre dla osób trzecich, to obwinieni nie znieważali flagi (postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 29 października 2008, sygn. II AKz 777/08).

Misiło nie chciał znieważyć

Biorąc pod uwagę kontekst wpisu Piotra Misiło, wydaje się, że jego główną intencją było zwrócenie uwagi na to, że wśród osób biorących udział w Powstaniu Warszawskim były również osoby nieheteroseksualne. Komentujący wpis podawali szacunki, według których w całym AK takich osób mogło być nawet kilka-kilkanaście tysięcy.

Wpis był także formą zabrania głosu w burzliwej debacie publicznej o prawach osób LGBT dzisiaj w Polsce. W tej dyskusji wypowiedzieli się między innymi powstańcy warszawscy, broniąc osób LGBT przed nagonką i atakami.

Misiło w kolejnym wpisie zwrócił uwagę na szacunek, jakim obdarza Powstańców oraz wartości, o które walczyli.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe orzecznictwo polskich sądów, byłby to ważny argument za uniewinnieniem Misiły z – na razie hipotetycznego – zarzutu znieważenia znaku „Polski Walczącej”.

Sądy bronią prawa do posługiwania się znakiem Polski Walczącej w debacie publicznej

„Prawo pozwala na przerabianie symboli narodowych, o ile nie prowadzi to do ich znieważania. Zresztą taki ogólny zakaz przerabiania symboli czyniłby je zakurzonymi eksponatami muzealnymi, a tak mogą zyskiwać nowe życie, wiązać nas z minionymi czasami, nie pozwalając o nich zapomnieć” – wyjaśniał Sąd Okręgowy w Warszawie w lutym 2018 roku w drugiej instancji uniewinniając trójkę aktywistów, którzy w czerwcu 2016 roku w czasie „Marszu Godności” w obronie praw kobiet nieśli transparent „Polka nie-podległa”.

Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji sądy oceniły, że niesienie transparentu ze znakiem „Kotwicy” z dodanymi mitologicznymi symbolami płci (Mars ♂ i Wenus ♀) nie narusza przepisów ustawy o ochronie znaku Polski Walczącej.

Sąd pierwszej instancji przypomniał, że symbol „Polski Walczącej” jest dobrem wszystkich obywateli Rzeczpospolitej, a także,  że w demokratycznym państwie prawa nie można dzielić obywateli na mniej i bardziej upoważnionych do posługiwania się znakiem, bez intencji jego znieważenia (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia z dnia 5 października 2017, sygnatura XI W 1413/17).

Sąd apelacyjny podkreślił, że nie można interpretować każdego przetworzenia znaku „Polski Walczącej” jako znieważenia tego symbolu, ponieważ modyfikowanie znaku nie jest zabronione. Powołał się przy tym na konstytucyjne gwarancje wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji) i zgromadzeń (art. 57 Konstytucji) oraz na  art. 10 i art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Rozróżnił też między „nadużywaniem” znaku „Polski Walczącej” w przestrzeni publicznej w nadmiernie pochopny sposób a znieważaniem znaku  (Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 22 lutego 2018 roku, sygnatura X KA 1345/17).

„Polka walcząca” nie znieważa

W 2017 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie w drugiej instancji orzekł, że obwiniona, która w czasie „Czarnego Protestu” niosła transparent „Polki Walczącej” (grafikę ze znakiem Kotwicy przetworzonym w taki sposób, że nawiązuje do piersi kobiety), nie znieważyła prawnie chronionego znaku. Obwiniona zeznała, że chciała publicznie zademonstrować swoje przywiązanie i szacunek do wartości, jaką jest walka o wolność.

Sąd podkreślił, że znak Polski Walczącej nie powinien być nadużywany, zwłaszcza w kontekstach związanych z zabawą, w kontekście chuligańskim oraz przez osoby i grupy manifestujące skrajnie nietolerancyjne poglądy.

Natomiast branie udziału w demonstracji z transparentem „Polki Walczącej” sąd uznał za formę demonstrowania sprzeciwu wobec ograniczania praw i swobód obywatelskich, w tym praw kobiet. Wskazał, że obwiniona być może „nie do końca właściwie dobrała środek wyrazu do swoich przekonań”, ale nie znieważyła prawnie chronionego znaku (wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie, sygnatura akt IV Ka 533/17).

Dotychczasowe orzecznictwo polskich sądów potwierdza, że można przetwarzać znak „Polski Walczącej”, w tym przez jego zestawienie z neutralnymi, nie obraźliwymi symbolami, takimi jak symbole mitologiczne, czy alegorie (kobieta z odsłoniętymi piersiami jest w kulturze europejskiej alegorią walki o wolność i równość, jak na obrazie Eugène’a Delacroix „Wolność wiodąca lud na barykady”).

Tęczowa flaga jest takim neutralnym, występującym w kulturze symbolem.

Zestawienie znaku „Polski walczącej” i tęczowej flagi nie narusza prawa.

Pisze o prawie i polityce. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press