0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Kilkadziesiąt organizacji społecznych, prezentacja o 20 latach walki o równość w Polsce i deklaracja ze strony ministry Katarzyny Kotuli, że horyzontem działań nowego rządu powinny być małżeństwa jednopłciowe, a nie związki partnerskie. W Kancelarii Premiera odbyło się dziś, w poniedziałek 18 marca 2024, spotkanie, które aktywiści LGBT+ nazywają „snem”. „Nie przypuszczałem, że o naszych prawach będziemy w końcu rozmawiać na szczeblu ministerialnym” – mówi OKO.press Hubert Sobecki ze stowarzyszenia „Miłość nie wyklucza”. Co wiemy o projekcie ustawy o związkach partnerskich?

To będzie projekt rządowy

Po 100 dniach rządów koalicji 15 października społeczność LGBT+ miała zobaczyć gotową ustawę o związkach partnerskich. Ale przedwyborcze 100 konkretów to raczej zabieg PR-owy. Podczas spotkania w KPRM, ministra równości przedstawiła wstępne założenia nowego prawa.

Projekt ustawy o związkach partnerskich, który wyjdzie z ministerstwa, ma być ambitny.

To znaczy, że uwzględni znacznie więcej niż tylko podstawy, takie jak prawo spadkowe czy wspólnota majątkowa. Kotula deklarowała, że chce zagwarantować parom jednopłciowym możliwość przysposobienia dziecka partnera/partnerki. I zrehabilitować te związki symbolicznie, zapewniając parom uroczystą ceremonię przed urzędem stanu cywilnego.

Przeczytaj także:

Jak słyszmy od aktywistów, ministra równości potwierdziła też, że na złożenie projektu ma zielone światło od premiera Donalda Tuska.

To niemal pewne, że ustawa będzie miała najwyższy status i będzie procedowana jako projekt rządowy.

„To zwiększa szansę na to, że projekt zostanie przyjęty, a proces legislacyjny będzie lepszy od drogi poselskiej, w której brakuje np. konsultacji międzyresortowych. Mamy więc szansę na najlepsze możliwe prawo” – komentuje Mirka Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii.

Taka ścieżka legislacyjna sugeruje też, że zgodność w ramach samej koalicji w tej sprawie jest większa, niż mogłoby się wydawać. Wiadomo, że szczególnie sceptyczni wobec związków partnerskich są politycy PSL. Podczas spotkania z aktywistami, Kotula zapewniała, że prowadzi perswazyjno-edukacyjne rozmowy z kolegami i koleżankami innych klubów. I choć pojawiają się zastrzeżenia i wątpliwości, to debata ma iść „całkiem nieźle”.

Dla najbardziej konserwatywnych polityków przeszkodą są głównie prawa tęczowych rodzin. „Zgodziliśmy się, że nie ma co rozmawiać o jakiejś abstrakcyjnej adopcji, tylko opowiadać o tym, że przysposobienie dzieci partnera/partnerki to troska o bezpieczeństwo dzieci w rodzinach, których polskie prawo po prostu nie widzi. Dla polityków, którzy na sztandarach niosą wartości rodzinne, to powinno być oczywiste” – mówi Sobecki.

Makuchowska dodaje, że mówimy o co najmniej 150 tys. tęczowych rodzin żyjących w Polsce. „Te dzieci już istnieją. Ze względu na ich dobro, bezpieczeństwo, prawo do ochrony prawnej i do rodziców, nie wyobrażamy sobie, żeby projekt końcowy nie zawierał kwestii przysposobienia” – mówi aktywistka.

A co na to Polki i Polacy?

Podczas prezentacji działacze LGBT+ pokazywali także sondaże, które wskazują, że akceptacja dla związków partnerskich w Polsce rośnie. „Próg 50 proc. poparcia przekroczyliśmy w 2019 roku. A w elektoratach rządzącej koalicji mamy praktycznie konsensus” – mówi Sobecki.

Z najnowszego badania pracowni Ipsos dla OKO.press i TOK FM wynika, że wprowadzenia związków partnerskich od polityków oczekuje 50 proc. badanych. Dla co piątej osoby w Polsce jest to priorytet. W elektoratach rządzącej koalicji poparcie dla zmian wygląda następująco:

  • Lewica: 98 proc.
  • Koalicja Obywatelska: 86 proc.
  • Trzecia Droga: 72 proc.

To nie są wyniki rekordowe, bo pytaliśmy o to, czego Polki i Polacy oczekują od polityków. A gdy najbardziej drastyczna homofobia zniknęła z debaty publicznej, lista spraw ważnych do załatwienia uległa przetasowaniu. Niemniej obawy polityków o to, że nie będą w stanie wytłumaczyć swoim elektoratom, dlaczego wprowadzają związki partnerskie, nie znajdują potwierdzenia w badaniach opinii publicznej. Od kilku lat wyborcy innych partii niż PiS, są bardziej progresywni niż ich reprezentacja polityczna.

Przed wakacjami, ale nie w 100 dni

Nie wiadomo, kiedy zobaczymy gotowy projekt ustawy o związkach partnerskich.

„Nasze stanowisko jest proste: nie ma się, co spieszyć. Najważniejsze, żeby przygotować dobre prawo, które znajdzie poparcie całej koalicji” – mówi Hubert Sobecki. Ale aktywiści zdają sobie sprawę, że tej dyskusji nie warto przeciągać zbyt długo. „Być może niezłym momentem na sejmową dyskusję o związkach partnerskich byłby czas przed wyborami europejskimi” – dodaje aktywista MNW.

;

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i usługach publicznych.

Komentarze