0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
16 grudnia 2021

"Zrobili w PiS kalkulację, że umrze góra 20 tys. osób miesięcznie i stwierdzili, że to się opłaca"

Opozycja wobec epidemii. Lewica chce obowiązkowych szczepień. Inni? „Nie każdy, kto nie chce się szczepić, jest ideologiem antyszczepionkowym" - uważa polityk Polski 2050. Poseł Platformy: „Jeśli poprzemy obowiązkowe szczepienia, okopiemy się jak plemiona”

Wydrukuj

„Podaję liczbę osób które zachorowały lub zmarły od 7 grudnia - dnia w którym Lewica złożyła ustawę o obowiązkowych szczepieniach. Zachorowało 198 549, zmarło 4 011 osób” - napisał we wtorek 14 grudnia 2021 na Twitterze Włodzimierz Czarzasty (Lewica).

Dla porównania w Hiszpanii (49 mln mieszkańców, Polska – 38 mln) w tym samym czasie zmarły 383 osoby. Dziesięć i pół raza mniej! Wyjaśnienie tej różnicy jest oczywiste: w Hiszpanii 80 proc. mieszkańców zostało w pełni zaszczepionych (w tym 99 proc. osób powyżej 70. roku życia). W Polsce: niecałe 52 proc. Ogromna większość z tych, którzy w Polsce zmarli, mogła żyć.

Tymczasem 15 grudnia weszły w życie kosmetyczne ograniczenia. Zaś ustawa, która miała umożliwiać weryfikację paszportów covidowych najpierw zmieniła się w ustawę umożliwiającą darmowe testy pracowników, a w środę spadła z obrad komisji zdrowia. To przez posłów Konfederacji, którzy nie chcieli wyjść z sali, zwiększając liczbę obecnych ponad obowiązujący limit.

Czy coś jeszcze można zrobić, żeby Polacy się zaszczepili? Jak opozycja kalkuluje w sprawie działań wobec pandemii? I dlaczego ustawa o obowiązkowych szczepieniach nie ma większości? Rozmawiamy z politykami Platformy Obywatelskiej, Lewicy i Polski 2050.

„Więcej niż cyniczne podejście do polityki”

„Właśnie minęła mnie posłanka Siarkowska bez maseczki” – mówi poseł Lewicy, który rozmawia z nami przez telefon z Sejmu. „Pewnie ma zaświadczenie lekarskie, że ma astmę albo coś innego”.

Siarkowska w 2015 roku do Sejmu weszła z listy Pawła Kukiza, dwa lata później przeszła do PiS-u. W Sejmie jest liderką antyszczepionkowców, to między innymi ona blokuje ustawę o możliwości sprawdzania paszportów covidowych przez pracodawców. Na Twitterze cytowała ostatnio prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro: „Wolę umrzeć,

niż stracić moją wolność”. „Czy my to dziś rozumiemy? A może sprzedamy wolność za złudną obietnicę bezpieczeństwa?” - pytała Siarkowska.

Większość wyborców PiS deklaruje, że już się zaszczepiła, ale sprawie ograniczeń i paszportów covidowych są bardzo podzieleni. „Mniej niż 2/3 wyborców PiS jest przekonanych do szczepień i ma o nich na tyle przystającą do realiów wiedzę, by zgłosić się po dawkę przypominającą. I pod tym kolejnym względem różni się od elektoratu opozycji” - pisał w OKO.press Witold Głowacki.

„Nie mogą się narażać swojemu elektoratowi. Nie mają rezerw, nie mogą iść na wojnę z wyborcami” – uważa posłanka Lewicy. Jej zdaniem przed decyzją TK w sprawie aborcji, PiS mógłby się zdecydować na przymusowe szczepienia dla grup zawodowych i wprowadzenie covid passów. Teraz tego nie zrobi, bo nie może sobie pozwolić na dalsze sondażowe straty.

„Zrobili brutalną kalkulację, ile osób umrze. 10, góra 20 tysięcy miesięcznie. To głosy stracone. A ile osób odejdzie, jak wprowadzimy twardsze restrykcje? To jest prosta, cyniczna kalkulacja” – próbuje odtwarzać to myślenia Kaczyńskiego posłanka Lewicy.

Niemrawe działania rządu podobnie interpretuje polityk Polski 2050 Szymona Hołowni: „Zorientowali się, że jest, jak jest i stwierdzili, że trudno. Wzięli do ręki kalkulator i wyliczyli: jesteśmy w stanie poświęcić tyle i tyle osób. To pokazuje, co mają w głowach ludzie, którzy odpowiadają za nasze bezpieczeństwo: przeczekajmy. To więcej niż cyniczne podejście do polityki”.

Czy PiS ma jakieś pole ruchu wobec własnego elektoratu? Inny polityk Polski 2050 uważa, że tak:

„PiS robi błąd, nie naciskając mocniej, np. na szczepienia dla pewnych grup. Ich elektorat lubi rządy twardej ręki. To nie jest tak jak z piątką dla zwierząt, która była dla ich wyborców niezrozumiała. Wprowadzając obowiązkowe szczepienia, wprowadziliby porządek. Ich wyborcy by to przełknęli” – uważa inny polityk Polski 2050.

Poparcie obowiązkowych szczepień? "Proszenie się o porażkę"

„Osoby po ukończeniu 18. roku życia są obowiązane do poddawania się szczepieniom ochronnym przeciw COVID-19” - to artykuł 4 ustawy, którą 6 grudnia złożył klub Lewicy.

W Sejmie poparcia dla niego nie ma. Dlaczego za obowiązkowymi powszechnymi szczepieniami na covid-10 nie opowie się zdecydowanie Platforma Obywatelska?

„Gdyby rząd przyniósł projekt o obowiązkowych szczepieniach, to byśmy go poparli, tak mi się wydaje, ale szarże opozycji wydają mi się nieskuteczne. Zero efektu” – ocenia polityk PO. I dodaje: „Nie można podejmować działania z góry skazanego na przegraną”. Poseł tłumaczy to złymi doświadczeniami partii z przeszłości - dotyczącymi OFE czy wieku emerytalnego: „Zrobiliśmy błąd z wiekiem emerytalnym. Nie chodzi o samą decyzję. Ale zamiast przez sześć lat śmiało i wprost mówić, że trzeba to zrobić, my w rok to zrobiliśmy i straciliśmy szansę na przekonanie ludzi”.

Polityk widzi jeszcze inny możliwy efekt - jego zdaniem opowiedzenie się przez PO za obowiązkowymi szczepieniami mogłoby wręcz zmniejszyć dla nich społeczne poparcie: „Kiedy wprowadzaliśmy OFE, przegraliśmy, ale wprowadziliśmy coś pożytecznego dla finansów państwa i ludzi. Tu byśmy przegrali, ale spirala propagandy skierowałaby się nie tylko przeciwko nam, ale też przeciwko szczepieniom”. Konkluduje: „Okopiemy się jak plemiona”.

A Polska 2050?

„Cieszę, że jest ugrupowanie, które wzięło to na siebie” – mówi polityk Polski 2050.

Ale zaznacza, że z takimi projektami trzeba uważać: „Ludzie uważają, że jak o czymś mówimy, to obowiązuje. Kiedy Władysław Kosiniak-Kamysz domagał się 600 zł za szczepienie, ludzie dzwonili do jego biura i pytali, kiedy to będzie wypłacane”.

Co na to Lewica?

„Nie mam pretensji do Platformy i Polski 2050, że nie chcą poprzeć szczepień obowiązkowych. Rozumiem, czym się kierują. Nie chcą przegrać centrum. Z punktu widzenia całej opozycji to nie jest zła strategia” – mówi nam polityk Lewicy.

Dlaczego ludzie nie chcą się szczepić?

Chociaż doświadczenia sąsiednich krajów potwierdzają skuteczność szczepień, ludzie wciąż nie są przekonani, czy szczepionki na covid-19 są w pełni bezpieczne. Co słyszą politycy od osób, które nie chcą się szczepić?

„Wiele osób uważa, że szczepionka powstała za szybko. Co jakiś czas wychodzą jakieś rzeczy w tym obszarze medycznym. Niektórzy ludzie pomyśleli: poczekam i zobaczę, co się wydarzy. Jak się nic nie wydarzyło, to dali się przekonać i zaczynają się szczepić” - opowiada o swoich rozmowach osoba z zaplecza Szymona Hołowni.

„Nauka nie ma takiego autorytetu jak kiedyś. Kiedyś nauka to była nauka, tego się nie kwestionowało, a teraz – tak” – uważa polityk Lewicy. Ludzie nie zastanawiali się tak wiele nad procesem produkcji leków. Dziś – każdy etap jest rozkładany na czynniki pierwsze.

„Słyszę, że szczepionki są tylko po to, żeby zarobił na nich wielki biznes” – mówi poseł Platformy Obywatelskiej.

Część ludzi zmienia zdaniem po tym, jak zachoruje na covid – opowiadają nam politycy. Działa też mechanizm samoudowadniania swojej racji – jak ktoś raz zadeklarował, że nie weźmie szczepionki, to się tego trzyma. Znajduje argumenty na poparcie swojej własnej decyzji. Inaczej musiałby się przyznać do błędu, pomyłki, złego wyboru.

„Przydałyby się porządne badania nad antyszczepionkowcami” – rozmarzył się poseł Lewicy. Politycy chcieliby wiedzieć, kim właściwie są ci, którzy nie chcą się szczepić, jakie mają argumenty.

Wszyscy nasi rozmówcy z opozycji krytykują strategię komunikacyjną rządu.

„Pandemię mamy dwa lata. W dwa lata można zmienić ludziom postrzeganie świata, jeśli coś tego warte i ważne. A oni zrobili rzecz odwrotną. Nie wykorzystali tego czasu na dobrą komunikację ze społeczeństwem, na oswajanie ludzi ze szczepionką. Można było wytłumaczyć, że szczepionka jest jedyną szansą. A oni tolerują posłów antyszczepionkowców i prezydenta, który jest intelektualnie mało sprawny” - mówi poseł PO.

Nie wszyscy, którzy się nie szczepią, są antyszczepionkowcami

Ciężar rozmowy z nieprzekonanymi chce wziąć na siebie Szymon Hołownia.

„Proszę Was: mimo Waszych wątpliwości, obaw – zaszczepcie się” - napisał Hołownia w liście do osób niechętnych szczepieniom. Opublikowała go „Rzeczpospolita”. „Nie umierajcie na koronawirusa. Okażcie miłość i wsparcie swoim najbliższym. Zostańcie z nami, żebyśmy razem mogli budować mądrzejszą, słuchającą ludzi Polskę. Bardzo Was potrzebujemy”.

„Jesteśmy specjalistami od dialogu, ten list był próbą zrozumienia argumentów osób, które są przeciw” – mówi nam polityk Polski 2050.

„Mamy sporo takich ludzi w naszym elektoracie” – przyznaje polityk Polski 2050. Według sondażu IPSOS dla OKO.press z września 17 proc. popierających Hołownię zdecydowanie nie chce się szczepić. Jednak według polityków Polski 2050 również wśród ich wyborców chęć do szczepień rośnie. „Osoby w naszym elektoracie ewaluują w pozytywnym kierunku” - słyszymy.

„Nie jest tak, że wszyscy, którzy się nie szczepią, to są antyszczepionkowcy. Nie wszyscy są turboodklejeni i będą się rzucać z pięściami na policjantów, nie są ideologami antyszczepionkowymi. Podejrzewam, że szczepią swoje dzieci. Ale sytuacja wokół covidu jest inna, zalecenia się zmieniały, na przykład dotyczące maseczek, ludzie są nieufni, a nie ideologiczni” - słyszymy.

Hołownia obiecał covidowy telefon zaufania. Eksperci związani z jego ruchem mają odpowiadać na pytania, rozwiewać wątpliwości. Na razie nie ruszył.

„Nie popadajmy w paranoję, że opozycja zastąpi rząd. Chodzi o pokazanie, że się da. Pokazujemy dobrą praktykę, którą ministerstwo może przenieść na poziom krajowy” - mówi nam osoba z zaplecza Hołowni. Kiedy pytamy, czy planują szerszą kampanię dotyczącą szczepień, słyszymy: „Staramy się nie traktować covidu jako rozgrywki stricte politycznej”.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne