Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plSlawomir Kaminski / ...
09 grudnia 2021

Rząd PiS porzucił realną walkę z pandemią, bo boi się własnych wyborców? Analizujemy sondaże

Czym różnią się poglądy wyborców PiS i partii opozycyjnych na temat szczepień i obostrzeń sanitarnych? I czy naprawdę może to tłumaczyć bierność i niekonsekwencję rządzących w trakcie czwartej fali pandemii? Analizujemy sondaże

Pierwsze względnie odczuwalne obostrzenia sanitarne zaczną obowiązywać dopiero od połowy grudnia, czyli w trzecim miesiącu czwartej fali pandemii. Ogłoszono je zaś dopiero w momencie, w którym codziennie notowanych jest ponad 500 nowych zgonów. Propozycja ustawy o obligatoryjnych szczepieniach, którą złożyła w Sejmie Lewica, nie może liczyć na choćby ciche wsparcie rządzących – choć przyczyniłaby się do szybkiego ograniczenia pandemii. Sejm dopiero pracuje nad ustawą o Funduszu Kompensacyjnym Szczepień Ochronnych, choć rada ministrów przyjęła jej projekt już w lipcu.

Część polityków Zjednoczonej Prawicy – jak Janusz Kowalski czy Anna Maria Siarkowska - jawnie idzie pod rękę z antyszczepionkowcami i „antysanitarystami”. Inni – w tym nawet prezydent Andrzej Duda i jego doradca Andrzej Zybertowicz - pozwalają sobie w wypowiedziach na relatywizowanie skuteczności szczepień i bardzo niechętnie wypowiadają się na temat ich ewentualnej obligatoryjności.

Obiegowe opinie na temat przyczyn tej tragicznej w skutkach dezynwoltury rządzących wobec pandemii, restrykcji sanitarnych i szczepień krążą wokół tezy, że PiS nie chce się narażać własnemu elektoratowi, który miałyby cechować postawy antyszczepionkowe i „antysanitarystyczne”. Sondaże dotyczące kwestii restrykcji i szczepień potwierdzają jednak tezę co najwyżej częściowo.

Tak, wyborcy PiS są rzeczywiście nieco częściej nastawieni sceptycznie wobec szczepień niż elektoraty KO czy Lewicy, nie tak często jednak, by mógł to być czynnik przesądzający.

W porównaniu za to z elektoratami opozycji są za to bardzo mocno podzieleni w ocenie restrykcji sanitarnych, które miałyby obowiązywać jedynie nieszczepionych. Dopiero w tej kwestii znajdziemy proste sondażowe wytłumaczenie dotychczasowej bierności rządzących.

Antyszczepionkowcy wśród wyborców PiS? Nie tak znowu wielu

W ostatnim jak dotąd dotyczącym szczepień sondażu Ipsos dla OKO.press, którego wyniki opublikowaliśmy 2 października, najwyższe — i zarazem bardzo zbliżone — odsetki respondentów deklarujących, że przyjęli jak dotąd co najmniej jedną dawkę szczepionki przeciwko COVID-19 odnotowano w elektoratach Lewicy (89 procent) i Koalicji Obywatelskiej (87 procent). Zarazem tylko 3 procent wyborców Lewicy i 7 procent wyborców KO deklarowało, że zaszczepić się na pewno lub „raczej” nie zamierza.

Wyborców Prawa i Sprawiedliwości, którzy deklarowali, że już przyjęli przynajmniej jedną dawkę szczepionki, było już zauważalnie mniej – bo 73 procent. już Zarazem 11 procent wyborców PiS przyznało się do tego, że szczepić się („zdecydowanie” – 7 procent lub „raczej” – 4 proc.) nie chce.

Jeszcze mniej deklarowanych uczestników akcji szczepień było wśród wyborców Polski 2050 (67 procent). W elektoracie partii Szymona Hołowni jest też dość wysoki odsetek (19 procent) osób, które szczepić się nie zamierzają („zdecydowanie” – aż 17 procent i 2 procent „raczej”).

Wyborcy Konfederacji to natomiast jedyny z elektoratów, w którym przeciwnicy szczepień przeważają nad zwolennikami. Osób, które zadeklarowały, że już przyjęły, choć jedną dawkę szczepionki jest wśród nich tylko 35 procent. Aż 48 procent („zdecydowanie” - 44 procent i „raczej” – 4 procent) z nich szczepić się nie chce.

Kto się tak naprawdę szczepi?

Dodajmy przy tym, że łączny odsetek badanych deklarujących, że przyjęli choć jedną dawkę szczepionki był w sondażu Ipsos dla OKO.press zauważalnie wyższy (70 procent) od danych przekazanych w tym samym czasie przez Polskę do Europejskiego Centrum ds. Prewencji i Kontroli Chorób (61 procent). Innymi słowy - mniej więcej jeden na siedmiu badanych twierdził, że się już zaszczepił lub chociaż zaczął szczepić, choć prawdopodobnie wcale tego nie zrobił. Taka rozbieżność jest dość typowa dla sondaży, w których ankieterzy pytają o tak zwane postawy pożądane społecznie – część badanych po prostu nie przyznaje się do tego, że ich osobiste wybory stoją z takimi postawami w sprzeczności.

W danych dotyczących elektoratu PiS kryje się więc jedynie częściowe wyjaśnienie niekonsekwencji rządzących w obszarze samego podejścia do szczepień.

Politycy obozu władzy zdają sobie sprawę z tego, ze wśród ich wyborców jest grupa osób niechętnych szczepieniom – wprawdzie relatywnie nieliczna, bo obejmująca 11 procent elektoratu, ale zarazem wystarczająco silna, by nadwerężyć obecne notowania PiS.

Dodajmy: nadwyrężyć na tyle, by towarzyszące sondażom symulacje rozkładu mandatów w przyszłym parlamencie sytuowały partię rządzącą jeszcze dalej od samodzielnej większości.

Trudno powiedzieć, czy właśnie to ryzyko ma tu charakter przesądzający. Zaznaczmy jednak, że dane dotyczące realnego poziomu wyszczepienia w polskich województwach nieodmiennie wskazują, że jest on najniższy w województwach ściany wschodniej. Tam, gdzie w kolejnych wyborach dominował PiS.

Restrykcje wobec nieszczepionych? Wyborcy PiS są bardzo podzieleni

Na tym jednak nie koniec. Gdy zajrzymy bowiem do nieco innego sondażu przeprowadzonego przez Kantar na zlecenie „Gazety Wyborczej” i opublikowanego 21 listopada, zobaczymy, że wyborcy PiS są już bardzo mocno podzieleni w kwestii ewentualnego wprowadzania obostrzeń obowiązujących wyłącznie osoby niezaszczepione. 52 procent z nich opowiadałoby się za takimi rozwiązaniami, podczas gdy aż 42 procent byłoby im przeciwnych. To już bardzo poważny rozdźwięk.

Dla porównania – wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej aż 83 procent, a wśród elektoratu Lewicy aż 92 procent badanych opowiadałoby się za restrykcjami obowiązującymi wyłącznie wobec niezaszczepionych.

Wyraźną przewagę zwolennicy takich obostrzeń mają też wśród wyborców Polski 2050 (65 procent) i PSL (66 procent). O ile można więc powiedzieć, że wyborcy opozycji opowiadają się za restrykcjami obowiązującymi jedynie nieszczepionych, o tyle wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są tu mocno podzieleni. Zupełnie wbrew temu, co jeszcze w listopadzie twierdził wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. „My zrobiliśmy sondaż, który pokazał, że i wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, i Platformy Obywatelskiej po równo są przeciwni pewnym restrykcjom, a największa grupa, która jest przeciwna, to są oczywiście osoby, które najczęściej nie chodzą do wyborów i zwolennicy Konfederacji” – mówił Kraska. Danych wiceminister zdrowia nie pokazał, jednak cytowany wyżej sondaż Kantar dla „Gazety Wyborczej” zdecydowanie przeczy jego słowom.

Wyborcy PiS są bardzo podzieleni w kwestii obostrzeń obowiązujących jedynie nieszczepionych, podczas gdy wyborcy KO (i Lewicy) zdecydowanie, a wyborcy Polski 2050 i PSL w większości się za nimi opowiadają.

To może tłumaczyć, dlaczego rząd dopiero teraz zdecydował się na wprowadzenie pierwszych tego rodzaju restrykcji – w dodatku w bardzo ograniczonym zakresie.

Przypomnijmy, że we Francji restrykcje obowiązujące wyłącznie nieszczepionych obowiązywały już od 1 sierpnia, późnym latem i jesienią wprowadzały je zaś inne kraje europejskie. Polski rząd z tym zwlekał, bardzo długo zresztą dość otwarcie opowiadając się przeciwko „segregacji sanitarnej”, którą takie rozwiązanie miałoby wprowadzać. To m.in. dlatego politycy PiS nabierają wody w usta, gdy są pytani o ocenę działalności koleżanek kolegów z własnego klubu opowiadających się na przykład za projektem „Stop segregacji sanitarnej” przygotowanym przez antyszczepionkowców wespół z Konfederatami.

Elektorat Prawa i Sprawiedliwości może być bowiem realnie podatny na „antysanitarystyczną retorykę”.

Dawka przypominająca? Niektórzy wolą zapomnieć

Jest jeszcze coś. Gotowość do przyjęcia trzeciej dawki szczepionki badało z kolei United Surveys na zlecenie Dziennika Gazety Prawnej i RMF FM. W tym opublikowanym 28 października sondażu najwięcej chętnych na trzecie szczepienie było wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej (81 proc.) i Lewicy (77 proc.). Już zauważalnie mniej w elektoracie Zjednoczonej Prawicy (64 proc.), a zdecydowanie najmniej wśród sympatyków Konfederacji (tylko 20 proc.). Widzimy więc, że tylko mniej niż 2/3 wyborców PiS jest przekonanych do szczepień i ma o nich na tyle przystającą do realiów wiedzę, by zgłosić się po dawkę przypominającą. I pod tym kolejnym względem różni się od elektoratu opozycji.

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, pracował w "Dzienniku" i "Polsce The Times". W Oko.press od 2021 roku. Zajmuje się tematyką polityczną i okołopolityczną.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne