Pierwszy sukces naszej wspólnej kampanii w obronie żubrów. Lasy wstrzymują odstrzał, choć tylko w nadleśnictwie Borki i tylko do końca stycznia, by „wyjaśnić wszelkie wątpliwości” wokół zabijania żubrów za pieniądze. Nadal jednak Lasy bronią samej zasady odstrzału „osobników chorych, zbyt licznych i zbyt słabych”. Potrzebna jest dalsza presja.

To zwycięstwo OKO.press, czyli naszych czytelniczek i czytelników. Razem z Greenpeace Polska wezwaliśmy do podpisywania petycji do premier rządu o zakaz komercyjnego odstrzału żubrów, symbolu ochrony polskiej przyrody, gatunku zagrożonego, chronionego polskim i unijnym prawem. Do 10 stycznia petycję podpisało ponad 50 tysięcy osób.

Od 26 grudnia 2016 OKO.press sześć razy pisało o procederze zabijanie żubrów.

Opisaliśmy, jak Nadleśnictwo Borki wystąpiło w 2016 o zgodę na odstrzał 10 żubrów ze swego wolnościowego stada ok. 110 zwierząt i dostało ją od Generalnego Dyrektora Lasów Państwowych. Żubry mają być zabite do końca marca 2017. Preteksty: są za stare, lichego zdrowia, nieprzydatne do rozrodu. Jeszcze przed uzyskaniem zgody, leśnictwo przyjmowało za zapisów od majętnych myśliwych z zagranicy na zabijanie żubrów – na dorodnej sztuce można zarobić nawet 70 tys. zł.

Odzew czytelników i czytelniczek był ogromny, Oburzenie przyrodników powszechne. Rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku pospieszył z wyjaśnieniem, że trzeba żubry zabić, by zobaczyć czy nie są chore na gruźlicę. Ewidentna wymówka.

30 grudnia opublikowaliśmy film pokazujący „rozstrzeliwanie” – inaczej nie da się tego nazwać – żubrów.  Z kilkunastu kroków myśliwy strzela do żubra, który spokojnie, nie bojąc się ludzi, idzie przez rzadki lasek.

Widząc, jaką te teksty wywołują reakcję, postanowiliśmy – razem z ruchem Greenpeace – ogłosić petycję.

Ostatni tekst – z 8 stycznia – opiswał przypadek z 2014 r. w Nadleśnictwie w Puszczy Boreckiej i w Puszczy Knyszyńskiej. Sześć zdrowych kilkuletnich dorodnych byków żubrów zostało sprowadzone do Borek z rezerwatu pod pretekstem powiększenia hodowli. Nadleśniczy natychmiast wystąpił o zgodę na ich zabicie i dostał ją.

Po tekstach OKO.press do akcji włączył się także Adam Wajrak, w tekstach na swoim FB i w „Wyborczej” opisał tę haniebną praktykę.

Ale to nie koniec walki

W oświadczeniu zamieszczonym 10 stycznia na stronie Lasów Państwowych, dyrektor generalny LP Konrad Tomaszewski wcale nie zamierza rezygnować całkowicie z odstrzału:

„Odstrzał osobników chorych lub zbyt licznych i zbyt słabych, by przyjęło je dane stado, od zawsze był przykrym, lecz niezbędnym elementem strategii programu odtwarzania i ochrony populacji żubra.

Ten program odniósł ogromny sukces i dlatego zrobimy wszystko co możliwe, by wyjaśnić wszelkie wątpliwości, jakie mogą go dotyczyć”.

W obszernym wywodzie broni koncepcji „kontrolowania” stad żubrów za pomocą odstrzałów.

„Odstrzały nie są polowaniem: eliminowane są konkretne, wskazane żubry, wcześniej oddzielone od stada, a całość odbywa się pod nadzorem pracownika nadleśnictwa, pełniącego w razie potrzeby rolę dodatkowego strzelca. Dzięki profesjonalnemu podejściu nigdy w Borkach nie zdarzyło się, by przeznaczony do zabicia żubr został ranny i uciekał lub był narażony na niepotrzebne cierpienie” – tłumaczy Tomaszewski.

Nie wiadomo zatem dlaczego w cennikach („oferty cenowej na sprzedaż polowań”) Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku (z 2014 r.) pojawia się opłata za samo tylko postrzelenie żubra (byka lub krowy), kiedy ranione zwierzę ucieknie. Myśliwi płacą wtedy 12 tys. 200 zł.

Dajmy żubrom żyć

Zdaniem wielu wybitnych przyrodników,

należy zmniejszać ingerencję człowieka w życie żubrów na wolności i dać temu pięknemu zwierzęciu całkowicie zdziczeć. Zamiast sztucznej selekcji, należy pozwolić działać selekcji naturalnej.

OKO.press nie zostawia sprawy. Szykujemy kolejne żubrze teksty. Naszym podstawowym celem pozostaje całkowity zakaz komercyjnych polowań na żubry.

Abonament na wolność słowa!

lub

Przez przelew tradycyjny lub PayPal

Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym