PiS twierdzi, że Sąd Najwyższy działa bezprawnie, wkracza w kompetencje Sejmu, narusza prawo unijne i próbuje zablokować odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów. To wszystko fałsz - pokazują eksperci Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. Prawnicy obalają wszystkie (na razie) przekłamania władzy na temat historycznej uchwały SN

„Nie mamy złudzeń, Sąd Najwyższy nie ma złudzeń: chaos, niepewność, która została wprowadzona do polskiego systemu prawnego przez zmiany sposobu powoływanie sędziów, a w szczególności przez zmianę tego, jak działa KRS (ale nie tylko o KRS chodzi, o całe otoczenie ustrojowe, w którym to wszystko jest realizowane) nie zostanie zlikwidowana uchwałą SN” – mówił sędzia SN Włodzimierz Wróbel w uzasadnieniu uchwały SN z 23 stycznia 2020 roku.

W OKO.press pisaliśmy, że w salomonowym orzeczeniu trzy połączone Izby SN próbowały posprzątać choć część prawnego bałaganu, który zgotował Polsce rząd PiS. W uchwale, która zyskała moc zasady prawnej i wiąże cały SN, wskazują, że nowa KRS nie jest niezależnym organem. To cios w samo sedno sądowych „reform” PiS.

Partia Kaczyńskiego robi, co może, by zaciemnić obraz sytuacji. Próbuje przekonać opinię publiczną, że sędziowie SN złamali prawo – na 15 różnych sposobów. W ostatnich dniach usłyszeliśmy, że:

  1. Uchwała Sądu Najwyższego jest bezskuteczna lub nieważna;
  2. Sąd Najwyższy działał bezprawnie;
  3. Postępowanie w SN uległo zawieszeniu z mocy prawa;
  4. Rozprawę w SN trzeba było zawiesić ze względu na postępowanie w TK;
  5. SN nie ma prawa badać, czy postępowanie jest nieważne w związku z udziałem konkretnego sędziego;
  6. SN dokonał bezprawnej oceny nominacji sędziowskich, prerogatyw Prezydenta czy statusu sędziów;
  7. Sąd Najwyższy wkroczył w kompetencje Sejmu;
  8. SN wkroczył w kompetencje Krajowej Rady Sądownictwa;
  9. SN wkroczył w kompetencje Trybunału Konstytucyjnego;
  10. Uchwała SN narusza prawo unijne;
  11. Uchwała SN narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka;
  12. Uchwała SN narusza art. 179, art. 180 ust.1 oraz art. 10 Konstytucji;
  13. Uchwalenie przez Sejm ustawy „kagańcowej” powoduje bezskuteczność uchwały SN;
  14. Uchwała SN unieważnia orzeczenia Izby Dyscyplinarnej SN;
  15. SN chciał zablokować odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów.

Część propagandowych argumentów, które podnosili zwłaszcza przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, prostowaliśmy już w podsumowaniu OKO.press. Poniższa analiza ekspertów Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego (jak na razie) wyczerpuje listę przekłamań.

Jej autorami jest ośmioro ekspertów prawnych: dr hab. Agnieszka Barczak-Oplustil, dr Wojciech Górowski, dr Mikołaj Małecki, dr Kamil Mamak, dr Małgorzata Pyrcak-Górowska, dr Szymon Tarapata, dr Dominik Zając oraz dr Witold Zontek.

Zespół wykonał tytaniczną pracę, by punkt po punkcie i w pełni merytorycznie odeprzeć fałsze.

Fałsz 1: Uchwała Sądu Najwyższego jest bezskuteczna lub nieważna

Eksperci KIPK przywołują liczne wypowiedzi przedstawicieli rządu z pierwszych minut po ogłoszeniu przełomowej uchwały. Dominującą reakcją było wówczas całkowite zaprzeczenie jej ważności.


Sąd Najwyższy procedował z rażącym naruszeniem prawa i jego tzw. uchwała nie powoduje żadnych skutków prawnych.

Zbigniew Ziobro, Konferencja prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta


fałsz. Polskie prawo nie zna procedury pozwalającej stwierdzić "nieważność" albo "bezskuteczność" orzeczenia SN.


Zdaniem ekspertów KIPK narracja ta nie ma nic wspólnego z prawdą. Przede wszystkim dlatego, że

„polskie prawo nie zna instytucji nieważności orzeczeń sądów powszechnych czy Sądu Najwyższego, jeżeli zostały wydane po 1989 roku”.

Jak podkreślają prawnicy, za nieważne uznane zostać mogą wyłącznie decyzje administracyjne, ale nigdy orzeczenia (tj. wyroki, postanowienia, uchwały) sądów. Jedyną podstawą „unieważnienia” wyroków w historii polskiego prawa była tzw. ustawa lutowa z 1991 roku, która służyła do rehabilitacji osób represjonowanych przez władze PRL.

W przypadku procedury cywilnej lub sądowo-administracyjnej unieważnić można tylko samo postępowanie. Orzeczenie może na tej podstawie zostać uchylone, ale musi o tym zadecydować inny sąd. „Z kolei procedura karna w ogóle nie przewiduje możliwości uznania postępowania karnego za nieważne” – przypominają karniści.

Żadne z tych przepisów nie stosują się do uchwały SN z 23 stycznia 2020. Nie istnieje także procedura, która pozwalałaby uznać uchwałę SN za bezskuteczną.

„Twierdzenia, jakoby uchwała SN z 23.01.2020 r. była nieważna lub bezskuteczna, nie znajdują jakiegokolwiek oparcia w obowiązujących przepisach prawa” – podsumowują prawnicy KIPK.

Fałsz 2: Sąd Najwyższy działał bezprawnie

Eksperci cytują szefa gabinetu prezydenta Krzysztofa Szczerskiego, który stwierdził, że SN nie miał prawa wydać uchwały.


Nie znajduje się w polskim systemie prawnym podstawy dla podejmowania tego typu decyzji, generalnie jeśli chodzi o przedmiot decyzji SN, dlatego że ona w istotny sposób narusza w ogóle trójpodział władzy.

Krzysztof Szczerski, Polskie Radio - 24/01/2020

12.02.2018 Lublin , KUL . Krzysztof Szczerski , szef gabinetu Prezydenta RP . Fot. Krzysztof Mazur/ Agencja Gazeta


fałsz. SN działał na podstawie przepisów Konstytucji i ustawy o SN.


Karniści z Krakowa przypominają prezydenckiemu ministrowi art. 183 ust. 1 Konstytucji:

„Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania”.

A także art. 1 pkt 1 lit. a ustawy o SN, wg. którego podstawowym zadaniem SN w ramach sprawowania wymiaru sprawiedliwości jest “podejmowanie uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne”.

„Wydanie przez Sąd Najwyższy uchwały rozstrzygającej zagadnienie prawne odbyło się zatem na podstawie konstytucyjnej i ustawowej kompetencji Sądu Najwyższego oraz stanowiło realizację konstytucyjnego i ustawowego zadania Sądu Najwyższego” – piszą eksperci KIPK.

Samo postępowanie przed SN zostało zainicjowane przez I Prezes SN na podstawie ustawowego uprawnienia z art. 83 § 1 ustawy o SN.

„Z powyższego jednoznacznie wynika, że Sąd Najwyższy wydając uchwałę z 23.01.2020 r. rozstrzygającą zagadnienie prawne, działał na podstawie prawa” – podsumowują prawnicy.

Fałsz 3: Postępowanie w SN uległo zawieszeniu z mocy prawa

Politycy PiS do ostatniej chwili próbowali powstrzymać Sąd Najwyższy przed wydaniem uchwały. Na dzień przed posiedzeniem marszałek Sejmu Elżbieta Witek stwierdziła, że SN uzurpuje sobie kompetencje Sejmu i złożyła do TK wniosek o rozstrzygnięcie „sporu kompetencyjnego”.

O tym, że postępowanie w SN uległo zawieszeniu z mocy prawa ze względu na działania TK, mówili niemal wszyscy politycy PiS.


Zgodnie z brzmieniem art. 86 ustawy o organizacji i postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, w razie przyjęcia do rozpoznania takiego wniosku, postępowanie, którego ten wniosek dotyczy, ulega zawieszeniu z mocy prawa.

Sebastian Kaleta, Konferencja prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


fałsz. Nie doszło do zawieszenia z mocy prawa, bo spór kompetencyjny to fikcja.


Ale karniści wskazują, że zgodnie z przepisami ustawy o postępowaniu przed TK

„spór kompetencyjny zachodzi […] tylko i wyłącznie wówczas, gdy dwa organy uznają się za właściwe do rozstrzygania dokładnie tej samej sprawy”.

Wbrew informacjom podanym we wniosku marszałek Witek w posiedzeniu SN nie chodziło o „dokonywanie zmian stanu normatywnego”, co mogłoby prowadzić do sporu z Sejmem. Ani o „ocenę skuteczności powołania sędziego” czy „dokonywanie wiążącej interpretacji przepisów Konstytucji”, które miałoby być sporne z Prezydentem.

SN chciał tylko i wyłącznie dokonać wykładni obowiązującego prawa, w dodatku dotyczącego sądów, a nie statusu sędziów. „Tym samym Sąd Najwyższym nie pozostawał z żadnym centralnym organem państwa w jakimkolwiek sporze kompetencyjnym” – tłumaczą karniści.

Nie chodziło też o interpretację przepisów Konstytucji, gdyż przedmiotem postępowania były jedynie przepisy kodeksów – art. 379 k.p.c. i art. 439 k.p.k. Nawet gdyby SN chciał interpretować Konstytucję, to nie mogłoby być tu mowy o sporze z Prezydentem, który sam nie ma takich kompetencji.

Karniści z Krakowa przypominają, że choć w zakresie wniosku marszałek Witek mieściła się procedowana w Sejmie tzw. ustawa „kagańcowa”, to Sejm nie zawiesił postępowania legislacyjnego.

„Prowadzi to do jednoznacznego wniosku, że Sejm nie dostrzegł, by w rzeczywistości zachodził jakikolwiek spór kompetencyjny z Sądem Najwyższym, lub też uznał, że w istocie wniosek do TK był czynnością pozorną, skoro nie wywołał skutków wobec samego wnioskodawcy” – zaznaczają.

Fałsz 4: Rozprawę w SN trzeba było zawiesić ze względu na postępowanie w TK


Postępowanie przed SN należało zawiesić także dlatego, że przed TK rozpoznawana jest sprawa dotycząca przepisu kodeksu postępowania cywilnego, którego dotyczy ta uchwała (tj. art. 379 pkt 4 kpc).

Ministerstwo Sprawiedliwości, Komunikat - 23/01/2020

fot. Ministerstwo Sprawiedliwości


fałsz. Postępowanie z wniosku I Prezes Gersdorf to wewnętrzna procedura SN. Nie ma nic wspólnego z TK.


O jakie postępowanie chodzi? Eksperci z KIPK wyjaśniają, że to sprawa z pytania prawnego Izby Cywilnej SN z 2019 roku. Jeden z przepisów, o którego zgodności z Konstytucją ma wypowiedzieć się TK, to właśnie art. 379 pkt 4 k.p.c. Przepis mówi, że nieważność postępowania zachodzi

„jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa albo jeżeli w rozpoznaniu sprawy brał udział sędzia wyłączony z mocy ustawy”.

Ten sam artykuł badali podczas postępowania 23 stycznia sędziowie trzech Izb SN. Krakowscy karniści podkreślają jednak, że fakt, że postępowanie to toczy się w TK nie jest podstawą do zawieszenia innych postępowań, w których ten przepis miałby być zastosowany. W jakichkolwiek innych organach.

Nie nakazuje tego ustawa o postępowaniu przed TK. Zawiesić postępowania nie musi nawet sam sąd, który skierował wniosek do Trybunału. Sądy mają taką możliwość, nie są jednak do tego zobligowane.

Sąd Najwyższy nie mógł jednak w tym przypadku skorzystać nawet z takiej możliwości. Bo postępowane z wniosku I Prezes o rozstrzygnięcie rozbieżności w wykładni prawa jest wewnętrzną procedurą w SN. Kodeks postępowania cywilnego nie ma w nim zastosowania.

Fałsz 5: SN nie ma prawa badać, czy postępowanie jest nieważne w związku z udziałem konkretnego sędziego


SN nie jest uprawniony do badania [...], czy udział w składzie sędziego [...], powołanego na stanowisko przez prezydenta na wniosek KRS po 2018 r., powoduje nieważność postępowania. Żaden organ [...] nie może kwestionować powołania i inwestytury sędziego.

Ministerstwo Sprawiedliwości, Komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. Badanie ew. nieważności postępowania ze względu na udział danego sędziego to procedura znana w polskim prawie.


To wielopoziomowy fałsz – piszą eksperci prawni.

„Po pierwsze, w wypadku procedury cywilnej, nieważność postępowania jest okolicznością, która jest brana pod uwagę z urzędu zarówno przez sąd drugiej instancji rozpoznający środek zaskarżenia, jak i przez Sąd Najwyższy rozpoznający skargę kasacyjną” – tłumaczą.

Inaczej jest w procedurze karnej – tutaj nie ma możliwości stwierdzenia nieważności postępowania. Ale podobne okoliczności mogą być traktowane jako tzw. „bezwzględne przyczyny odwoławcze”. Na ich podstawie sąd może zadecydować o uchyleniu orzeczenia.

Badanie nieważności postępowania lub zaistnienia bezwzględnych przesłanek odwoławczych należy zatem do uprawnień sadów powszechnych i SN. A jedną z najistotniejszych okoliczności badanych przez nie w ramach tej procedury jest właśnie sposób obsady sądu.

„Zarówno art. 379 k.p.c., jak i art. 439 k.p.k. nakazują sądom drugiej instancji oraz SN z urzędu badanie, czy »skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa”, czy „w rozpoznaniu sprawy brał udział sędzia wyłączony z mocy ustawy«, czy »sąd był należycie obsadzony« oraz czy »w wydaniu orzeczenia brała udział osoba nieuprawniona«” – podkreślają eksperci KIPK.

„Z powyższego jednoznacznie wynika, że badanie, jaki sędzia brał udział w rozpoznaniu sprawy, jest ustawowym, kluczowym kryterium do oceny nieważności postępowania lub zaistnienia bezwzględnej przesłanki odwoławczej” – podsumowują.

Jednocześnie przypominają, że SN w uchwale z 23 stycznia nie badał nieważności konkretnych postepowań sądowych oraz zaistnienia bezwzględnych przesłanek odwoławczych w konkretnym postępowaniu. Dokonał jedynie wykładni prawa dla pozostałych składów SN, w jaki sposób interpretować art. 379 k.p.c. oraz art. 439 k.p.k. na przyszłość.

Fałsz 6: SN dokonał bezprawnej oceny nominacji sędziowskich, prerogatyw Prezydenta czy statusu sędziów


Uchwała z mocy prawa jest nieważna. Została wydana z rażącym naruszeniem prawa [...] Wbrew obowiązującym przepisom ustawowym SN podjął uchwałę w postępowaniu w sprawie podważenia statusu sędziów powołanych z udziałem obecnej KRS.

Ministerstwo Sprawiedliwości, Komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta


fałsz. SN wypowiedział się na temat »nienależytej obsady sądu«, a nie statusu sędziów.


To nieprawda – piszą krakowscy karniści.

„SN wypowiedział się na temat »nienależytej obsady sądu«, a nie statusu sędziów; na temat »sprzeczności składu sądu z przepisami prawa«, a nie statusu sędziów; na temat »orzeczeń wydanych przez sądy«, a nie statusu sędziów. […] Ani w treści uchwały, ani w ustnych motywach nie kwestionował ani statusu poszczególnych osób jako sędziów, ani uprawnień Prezydenta do powoływania na urząd sędziego”

– tłumaczą w analizie.

Podkreślił to w ustnym uzasadnieniu uchwały sędzia sprawozdawca Włodzimierz Wróbel: „O jednym muszę wspomnieć: nasza uchwała nie jest o sędziach, w tej uchwale orzekamy o sądzie”.

Prawnicy z Krakowa tłumaczą, że uchwała SN nie tylko nie narusza Konstytucji, ale wręcz koresponduje z art. 175 ust. 1, który mówi, że “wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe” oraz z art. 45 ust. 1: “Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

Zwłaszcza realizacja prawa do sądu z art. 45 ust. 1 Konstytucji wymaga, by indywidualne sprawy rozpatrywały sądy zgodne z przepisami prawa oraz sąd należycie obsadzone.

Sąd Najwyższy nie wkroczył tu także w prerogatywy Prezydenta. W przeciwieństwie do SN Prezydent nie ma bowiem uprawnień do „sprawowania nadzoru nad sądami w zakresie orzekania, którego elementem jest wyjaśnianie rozbieżności w wykładni prawa występującej w orzecznictwie sądowym”.

Fałsz 7: SN wkroczył w kompetencje Sejmu


Część sędziów SN przypisuje sobie prawo z jednej strony do, w ten sposób, do stanowienia prawa, podczas gdy takie prawo ma wyłącznie Sejm i Senat w porządku konstytucyjnym państwa polskiego. I stąd moje bardzo poważne wątpliwości co do tej uchwały.

Mateusz Morawiecki, Konferencja prasowa - 24/01/2020

źródło KPRM, Krystian Maj


fałsz. SN dokonał wykładni prawa, nie tworzył nowych przepisów.


O rzekomym sporze kompetencyjnym między Sejmem a SN pisaliśmy obszernie w OKO.press.

Sporu nie dopatrzyli się eksperci z KIPK. Wskazują, że Konstytucja daje Sejmowi kompetencję do tworzenia przepisów prawa, podczas gdy SN ma sprawować władzę sądowniczą. „Wśród konstytucyjnych kompetencji SN Konstytucja […] wylicza sprawowanie nadzoru nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania” – przypominają.

Wydanie uchwały, w której SN dokonuje jedynie wykładni obowiązujących przepisów, jest „wykonaniem przez Sąd Najwyższy Jego konstytucyjnej kompetencji do sprawowania nadzoru nad działalnością orzeczniczą sądów”.

„Wykładnia już uchwalonych przez Sejm i obowiązujących przepisów nie jest i nie ma nic wspólnego z uchwalaniem (tworzeniem) przepisów prawa (ustaw). […] Interpretacyjna rola sądów, a w szczególności Sądu Najwyższego, jest naturalną i niekwestionowaną we współczesnym demokratycznym państwie prawa kompetencją władzy sądowniczej”

– piszą karniści.

Fakt, że nie doszło do „uchwalenia nowych przepisów” zdaniem prawników z KIPK potwierdza także prosta obserwacja: uchwała SN nie została skierowana do publikacji, ani nie została opublikowana w Dzienniku Ustaw. „Każda ustawa zawierająca nowe przepisy zostaje w nim opublikowana i jest to warunek jej wejścia w życie” – przypominają.

Fałsz 8: SN wkroczył w kompetencje Krajowej Rady Sądownictwa


Sędziowie, którzy podjęli tę uchwałę, wkroczyli w kompetencje Krajowej Rady Sądownictwa, która z mocy Konstytucji sprawuje jasne zadania, jeśli chodzi o nominacje sędziowskie.

Marcin Warchoł, Konferencja prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. SN w żaden sposób nie wchodzi w kompetencje KRS.


To kolejne przekłamanie – piszą eksperci KIPK.

Kompetencje KRS określa Konstytucja. Należą do nich: wnioskowanie o powołanie na urząd sędziego przez Prezydenta (art. 179), stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 186 ust. 1) oraz inicjowanie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w określonych sprawach (art. 186 ust. 2 i art. 191 ust. 1 pkt 2).

„W przeciwieństwie do SN, KRS nie ma konstytucyjnych uprawnień do sprawowania nadzoru nad sądami w zakresie orzekania, którego elementem jest wyjaśnianie rozbieżności w wykładni prawa występującej w orzecznictwie sądowym” – podkreślają badacze.

I tłumaczą, że sędzia rekomendowany przez Radę i powołany przez Prezydenta staje się sędzią, ale w konkretnej sprawie może nie spełnić standardu niezależnego sądu, np. w sprawie swojego brata będącego oskarżonym. Sąd badający taką okoliczność w żaden sposób nie wchodzi w kompetencje KRS.

Fałsz 9: SN wkroczył w kompetencje Trybunału Konstytucyjnego


Ponadto Sąd Najwyższy nie ma kompetencji do uchylania obowiązujących w Polsce przepisów ustaw. Ta kompetencja jest zastrzeżona dla Trybunału Konstytucyjnego.

Piotr Müller, Konferencja prasowa - 24/01/2020

Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta


fałsz. SN realizował swoje kompetencje wynikające z Konstytucji. TK ma zupełnie inne uprawnienia.


Nic takiego nie miało jednak miejsca.

Do konstytucyjnych kompetencji TK należy orzekanie w sprawach zgodności:

  • ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją;
  • ustaw z ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie;
  • przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe, z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami;
  • z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych;
  • skargi konstytucyjnej.

Oprócz tego TK rozstrzyga spory kompetencyjne pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa.

Czego TK robić nie może? Konstytucja nie przyznaje mu ani kompetencji do sprawowania nadzoru nad działalnością sądów w zakresie orzekania, ani do dokonywania wykładni obowiązujących przepisów prawa celem rozstrzygnięcia rozbieżności istniejących w orzecznictwie sądowym.

Takie kompetencje ma bowiem wyłącznie Sąd Najwyższy.

Karniści podkreślają, że, wydając uchwałę z 23 stycznia, SN nie uchylał żadnych obowiązujących w Polsce przepisów prawa, ale jedynie dokonał wykładni aktualnie obowiązujących przepisów „co jest rolą każdego sądu w demokratycznym państwie prawa w XXI w.”.

Nie doszło także do „derogacji powszechnie obowiązujących przepisów prawa”. Gdyby tak było, uchwała SN musiałaby zostać opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Fałsz 10: Uchwała SN narusza prawo unijne


Doszło również do rażącego pogwałcenia zasady trójpodziału władz, podeptane zostały traktaty unijne, Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i przede wszystkim nasza Konstytucja.

Marcin Warchoł, Konferencja prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. SN nie naruszył unijnego prawa ani EKPCz. Wręcz zastosował się do ich przepisów.


Zdaniem prawników z Krakowa słowa wiceministra to kolejna manipulacja i próba zasłonięcia się unijnym prawem. Uchwała nie tylko nie narusza prawa unijnego, ale wręcz stanowi jego wykonanie.

Eksperci KIPK przypominają, że zgodnie z art. 47 Karty Praw Podstawowych UE, każdy ma prawo do rozpatrzenia sprawy „przez niezawisły i bezstronny sąd”. Cytują wyrok Trybunał Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 roku, w którym TSUE dokonał wykładni powyższego przepisu.

Trybunał stwierdził, że prawu z art. 47 Karty zagraża sytuacja, w której spory dotyczące stosowania prawa Unii rozwiązują organy niestanowiące niezawisłego i bezstronnego sądu. Niezawisłość i bezstronność zależą zaś od „okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie”.

Zwłaszcza, jeżeli „mogą wzbudzić w uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej” – napisali sędziowie TSUE.

„W konsekwencji konieczność oceny sądu rozpoznającego sprawę, w ramach analizy bezwzględnych przyczyn odwoławczych lub nieważności postępowania, pod kątem jego niezawisłości i bezstronności, jest – w świetle prawa UE – obowiązkiem każdego sądu, w tym SN” – podkreślają eksperci KIPK.

„Sąd Najwyższy, wydając uchwałę z 23 stycznia działał w celu wykonania prawa unijnego, którego wykładnię przesądził TSUE w wyroku z 19 listopada 2019 r. Tym samym SN miał obowiązek pominięcia wszelkich przepisów ustawowych czy orzeczeń sądowych, które uniemożliwiałyby mu wydanie orzeczenia, urzeczywistniającego prawo unijne” – przypominają, powołując się na zasadę bezpośredniego stosowania prawa unijnego, utrwaloną w orzecznictwie TSUE.

Fałsz 11: Uchwała SN narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka


Doszło również do rażącego pogwałcenia zasady trójpodziału władz, podeptane zostały traktaty unijne, Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i przede wszystkim nasza Konstytucja.

Marcin Warchoł, Konferencja prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. SN nie naruszył unijnego prawa ani EKPCz. Wręcz zastosował się do ich przepisów.


Zdaniem krakowskich karnistów, wbrew słowom wiceministra Warchoła, nie doszło także do pogwałcenia EKPCz. Wręcz przeciwnie – sędziowie SN, wydając uchwałę z 23 stycznia, zastosowali się do przepisów Konwencji.

A dokładnie do art. 6 ust. 1, który mówi o prawie do rozpatrzenia sprawy przez niezawisły i bezstronny sąd. Konwencja wprowadza identyczny standard prawa do sądu jak wspomniana wyżej Karta Praw Podstawowych UE.

„Jak wynika z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, aby ustalić, czy sąd można uznać za »niezależny« w rozumieniu art. 6 § 1 Konwencji, należy między innymi uwzględnić sposób mianowania jego członków i ich kadencje, istnienie gwarancji przeciwko presjom zewnętrznym oraz pytanie, czy organ jawi się jako niezależny” – przypominają karniści z Krakowa.

Zgodnie z wyrokami ETPCz sędzia, wobec którego istnieje uzasadniony powód do obawy o brak bezstronności, musi wycofać się z orzekania w sprawie.

„W konsekwencji uchwała SN z 23 stycznia określająca standard niezawisłości i bezstronności sądu, nie tylko nie narusza Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ale wręcz prowadzi do wykładni prawa zgodnej z Konwencją” – podsumowują prawnicy.

Fałsz 12: Uchwała SN narusza art. 179, art. 180 ust. 1 oraz art. 10 Konstytucji


Uchwała z mocy prawa jest nieważna. Została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Narusza art. 179, art. 180 ust.1 oraz art. 10 Konstytucji RP.

Ministerstwo Sprawiedliwości, Komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. Nie naruszył żadnego przepisu Konstytucji RP.


To argument wielokrotnie prostowany przez karnistów z Krakowa. Przypomnijmy:

  • Zgodnie z art. 179 ust. 1 Konstytucji „Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony”.

„Uchwała SN […] nie dotyczyła statusu sędziego i nie podważała faktu powołania określonych osób na urząd sędziego. Uchwała ta nie zakwestionowała w jakikolwiek sposób, że osoby powołane przez Prezydenta w trybie art. 179 Konstytucji na urząd sędziego są sędziami” – przypominają eksperci KIPK.

  • Zgodnie z art. 180 ust. 1 Konstytucji „Sędziowie są nieusuwalni”.

„Uchwała SN […] nie dotyczyła statusu sędziego i nie usuwała jakiejkolwiek osoby z urzędu sędziego. Sąd Najwyższy nie wypowiadała się na temat statusu sędziego, ale na temat charakterystyki sądu jako organu niezależnego i bezstronnego. SN nie wypowiadał się na temat interpretacji żadnego przepisu, który może dotyczyć statusu sędziego czy złożenia go z urzędu” – podkreślają.

  • Zgodnie z art. 10 ust. 1 Konstytucji ustrój państwa opiera się na podziale i równowadze władz, zaś stosownie do art. 10 ust. 2 Konstytucji „władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały”.

„Uchwała SN rozstrzygająca rozbieżności w wykładni prawa w orzecznictwie sądów, stanowiła bezpośrednie wykonanie przez Sąd Najwyższy konstytucyjnej kompetencji […] z zakresu władzy sądowniczej i nie stanowiło jakiegokolwiek wkroczenia w sferę władzy ustawodawczej lub wykonawczej” – tłumaczą eksperci.

Fałsz 13: Uchwalenie przez Sejm ustawy „kagańcowej” powoduje bezskuteczność uchwały SN


Uchwała jest bezskuteczna, ale nawet gdyby była przyjęta zgodnie z przepisami [...], to [...] uległaby dezaktualizacji w momencie wejścia w życie ustawy uchwalonej przez Sejm. W tej ustawie jest przepis, że nie wolno podważyć statusu innego sędziego.

Michał Wójcik, Konferencja prasowa Ministerstwa Sprawiedliwości - 23/01/2020

Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta


fałsz. Uchwała SN i ustawa "kagańcowa" dotyczą innych przepisów.


Zdaniem prawników z KIPK to kolejny fałsz. Bo uchwalona przez Sejm 23 stycznia ustawa dyscyplinująca (tzw. „kagańcowa”) nie odnosi się w ogóle do kwestii oceny niezależności sądu jako organu sprawującego wymiar sprawiedliwości.

Jak wielokrotnie podkreślają w swojej analizie krakowscy karniści uchwała SN nie dotyczyła zresztą statusu sędziów i nie kwestionowała go.

„Sąd Najwyższy wskazał na sposób interpretacji bezwzględnych przesłanek odwoławczych lub nieważności postępowania z punktu widzenia dochowania wymogu rozpoznania sprawy przez niezależny i niezawisły sąd. SN nie kwestionował statusu jakiejkolwiek osoby jako sędziego” – wskazują.

Sama ustawa, nad podpisaniem której rozmyśla obecnie Andrzej Duda, nie dotyczyła w ogóle przepisów badanych przez Sąd Najwyższy, tj. art. 379 k.p.c. oraz art. 439 k.p.k.

Fałsz 14: Uchwała SN unieważnia orzeczenia Izby Dyscyplinarnej SN


Uchwała przyjmuje trzy miary dla trzech rodzajów sędziów. Pierwsza dotyczy Izby Dyscyplinarnej i uznania, że jej orzeczenia są nieważne i to również te wydane w czasie przeszłym [...].

Marcin Warchoł, wPolityce.pl - 24/01/2020

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. Orzeczenie Izby Dyscyplinarnej pozostają w mocy. Można natomiast wnosić o ich uchylenie.


To również nieprawda.

Z uchwały SN wynika jedynie, że jeżeli w składzie SN brała udział osoba powołana na wniosek nowej KRS, to zachodzi „nienależyta obsada sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.” albo „sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 k.p.c.”.

Zarazem ważność utrzymują same orzeczenia SN – niezależnie od procedury, w której zostały wydane.

Prawomocne orzeczenia Izby Dyscyplinarnej, której wszyscy sędziowie zostali powołani przez neo-KRS, mogą jednak zostać „wzruszone” (czyli uchylone). Izba rozpoznaje sprawy karne, stosują się do niej zatem przepisy k.p.k., nie k.p.c. Ze względu na powołanie przez nową Radę, we wszystkich jej wyrokach zachodzi bezwzględna przyczyna odwoławcza (patrz: Fałsz 5).

Inny skład Sądu Najwyższego może zatem na wniosek zainteresowanej strony wznowić postępowanie i ew. uchylić jej wyrok. Dopóki to nie nastąpi, orzeczenia Izby Dyscyplinarnej pozostają w obrocie prawnym i są wykonalne.

Fałsz 15: SN chciał zablokować odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów


Sądzę, że tu chodzi właśnie o zablokowanie odpowiedzialności dyscyplinarnej. Bo skąd taki atak na Izbę Dyscyplinarną?

Paweł Mucha, Dziennik Gazeta Prawna - 27/01/2020

01.06.2017 Warszawa . Pawel Mucha po spotkaniu z przedstawicielami komisji wyborczych . Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta *** Local Caption *** .


fałsz. Uchwała SN nie likwiduje odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.


„Konsekwencje uchwały SN nie oznaczają w żadnym zakresie zablokowania czy likwidacji odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów” – odpowiadają karniści z Krakowa. Jest wręcz przeciwnie.

„Aktualnie funkcjonująca Izba Dyscyplinarna SN nie spełnia cech sądu […], co oznacza, że nie gwarantuje stabilności orzeczeń dyscyplinarnych i w gruncie rzeczy nie jest uprawniona, aby »karać« sędziów w sposób niewzruszalny prawnie” – tłumaczą eksperci.

W efekcie wprowadzony przez PiS system odpowiedzialności dyscyplinarnej jest „iluzoryczny i skażony wadą niestabilności orzeczenia dyscyplinarnego”. Sankcje dyscyplinarne nakładane przez Izbę Dyscyplinarną SN nie gwarantują zatem skutecznego złożenia sędziego z urzędu, np. gdyby dopuścił się on rażącego uchybienia godności sędziowskiej.

„Do sytuacji tej doprowadziły działania władzy ustawodawczej i wykonawczej, odpowiedzialnej za ukształtowanie aktualnego stanu prawnego” – komentują eksperci KIPK.

Celem uchwały SN było rozwiązanie tego problemu i zagwarantowanie stabilności orzeczeń dyscyplinarnych. Do czasu zmian w prawie, które zażegnają problemy z nową KRS i Izbą Dyscyplinarną, o ew. przewinieniach dyscyplinarnych sędziów orzekać powinny inne, poprawnie obsadzone Izby SN.

„Uchwała SN z 23 stycznia nie blokuje odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, lecz przeciwnie – umożliwia wypracowanie mechanizmu ponoszenia przez nich odpowiedzialności dyscyplinarnej w sposób ostateczny i niewzruszalny, zgodnie ze standardami państwa prawnego” – podsumowują karniści.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Jacek Doliński

    Szanowna Redakcja odwala wspaniałą robotę, angażując autorytety prawnicze które wskazują wszystkie kłamstwa PiSich ws. uchwały SN, a prezydent i tak stwierdza: „Pełnię urząd prezydenta. Jeśli jestem przekonany, że mam w jakieś sprawie rację, to fakt, że jestem krytykowany przez środowisko prawnicze czy środowisko profesorskie z macierzystej uczelni, nie ma dla mnie kompletnie żadnego znaczenia”. Zapytany: „Co w sytuacji, gdy po ujawnieniu list poparcia dla członków KRS okaże się, że jest coś z nimi nie tak?” odpowiada: „Nie będzie to miało znaczenia, ponieważ otrzymali nominację od prezydenta Rzeczypospolitej. Kropka”.
    Idąc dalej tokiem rozumowania Dudy, mógłby on mianować – wzorem rzymskiego cesarza Kaliguli – konia sędzią Sądu Najwyższego, i nikt nie mógłby podważyć tej nominacji.

    • Brat Maupy

      Nie ma znaczenia fakt, że podpisy pod rekomendacją do KRS są nieważne/nielegalne – nominacje z rąk PAD wydane są ważne. I tu można się z PAD zgodzić – owi delikwenci są sędziami. Problem w tym, że SN powiedział, że mimo iż są sędziami nie mogą orzekać.

      • Jakub Ce

        SN nie orzekł, że nie mogą (zakaz dotyczy jedynie sędziów SN, ponieważ jest to ostatnia instancja odwoławcza). Orzekł, że jeśli będą orzekać, ich orzeczenia mogą być wzruszone ze względu na niewłaściwe obsadzenie sądu (sędzia powołany wadliwie). Dlatego zaapelował (tylko) do tych sędziów o wstrzymanie się z orzekaniem.

  2. Momo Olejnik

    No tak, ale jeszcze jest druga "opinia prawna": mgr Przyłębskiej, mgr Ziobro i magistrów KaKaO (Kaleta, Kanthak i Ozdoba). Przecież oni również są prawnikami, ponadto nie należą do "kasty".
    Tak myśli sobie "typowy Janusz", niekoniecznie zażarty zwolennik dojnej zmiany. Po prostu materia prawna jest ciężka nawet dla osób po prawie (patrz Przyłębska), więc nikt nie będzie czytać takiej analizy. A nawet jak przeczyta, to nie zrozumie.
    Tylko że taka analiza była by do wykorzystania, gdyby tylko opozycja potrafiła myśleć. Wystarczy interpelacja poselska do Ministra Zero, albo do panów KaKaOwców – proszę o ustosunkowanie się do tych argumentów. Wiadomo że nie odpowiedzą, albo napiszą jakieś kompromitujące bzdury. I wtedy już można powtarzać codziennie krótki przekaz – "nie macie żadnej odpowiedzi na analizy prawne specjalistów, które miażdżą wasze pomysły". Bo w tak skomplikowanym temacie tylko PROSTE I JASNE przekazy mogą się przebić. Nie kłamliwe i wymyślone, jak robią to pisowcy. Proste i jasne, ale oparte o prawdę, która nie jest łatwa do zrozumienia.

    • Jacek Doliński

      Mam taką samą wątpliwość – ten artykuł trafi tylko do elity (nie bójmy się tego słowa, zbrukanego przez PiS), generalnie do ludzi kierujących się rozumem, do których przemawiają logiczne argumenty. Ale tacy ludzie nie głosują na PiS już od jakichś 15 lat – więc pozyskiwanie ich głosów jest wysiłkiem jałowym.
      Trzeba zbudować przekaz bardziej emocjonalny, krótki i jasny, oparty na faktach, taki który będzie trafiał do wyborców PiS-u nienależących do tzw. betonu i wzbudzał ich oburzenie (wszystkie afery funkcjonariuszy PiS, bezkarność aferzystów, intratne posady dla "swoich", obiecanki-cacanki Morawieckiego, straty wynikające z nieprzestrzegania zasad UE, prawdziwy cel tzw. reformy sądownictwa i skutki podporządkowania sędziów PiS-owi dla zwykłego obywatela…). I trąbić o tym codziennie, pokazywać to na billboardach, podnosić we wszystkich dyskusjach radiowych i telewizyjnych, aż do skutku.

      • Brat Maupy

        Właśnie tej konsekwencji w działaniu brakuje mi w opozycji: wszystkie dotychczasowe afery są niewykorzystane przez KO, Lewicę i PSL. Jakoś ucichło wokół GetBack, KNF, Banasia etc. Te tematy należy drążyć i eksploatować, ale nie w OKO.Press, Wiadomo.co czy innych takich miejscach w Internecie, do których pisowcy nie zaglądają. To trzeba nagłaśniać w mediach docierających do pisowców, na plakatach na mieście (i wsi), wszędzie. Do znudzenia.

  3. Piotr Dbn

    problem polega na tym ze PiS działa według zasady: "nie mamy pana płaszcza i co pan nam zrobi" nie uznają konstytucji, nie uznają wyroków sądu, wyroków TK (sprzed przejęcia), jeżeli im nie pasują i nikt i nic nie jest ich wstanie do tego zmusić. Kowalskiemu jeżeli nie podoba się wyrok przychodzi policja i pakuje do paki, jeżeli wyrok nie podoba się Ziobrze,
    Dudzie itp nie przyjdzie policja i nie wsadzi go do paki… Władza deprawuje…

  4. Marcin /marcin

    Dzięki wielkie oko.press ze jesteście i że jasno tlumaczycie i obalacie kłamstwa PIS.
    Nasuwa mi sie jedna myśl. Zapewne czytaja was poslowie z opozycji. Na pewno z wami sie zgadzają, to dlaczego nikt konkretnie nie przytacza Was i Waszych interpretacji dlaczego nie ma takiego nacisku informacji w mediach jak to kłamliwe robi PIS. Brakuje mi w polityce opozycji zmasowanego ataku na klamstwa. Czy ktos się w koncu weźmie porządnie za obalanie tej pisowskiej propagandy? Pozdrawiam Was i oby tak dalej

  5. Ryszard Kawa

    Aby do maja może naród zmądrzeje i prezydentem zostanie każdy, aby nie Duda i będzie upadek PIS-u. Wtedy naród wygra, bo inaczej nami będą rządzić Żydy. Bo kim jest Kaczyński i żona Dudy i dlaczego Duda w Izraelu rozdawał paszporty Żydom tym, co nie znali języka Polskiego i mało tego nie wiedzieli gdzie ten kraj leży. Prezydentem Duda to tak będzie się działo jak w Palestynie będą Żydki strzelać do Polaków jak do kaczek do tego doprowadzi PIS i Duda pachołek żydowski a kurdupel robi wszystko, bo się mści za brata nie może na Rosjan to na Polakach a może sam Jarosław zabił brata, bo do takiej władzy nigdy by nie doszedł jak by żył Lech i tymi pomnikami i miesięcznicą chciał odkupić grzechy za zabicie brata. A naród jest głupi i mu pomaga, bo Duda zniszczył sądownictwo a co dalej zniszczy pod rządami Kaczyńskiego to jeszcze nie wiemy, ale naród zapłacze jak prezydentem zostanie Duda, bo każdego powinien wybrać naród, aby nie z PIS-u i nie Dudę.

  6. Stanisław Myszczyszyn

    Kaczyński i Ziobro w uruchomionej antysędziowskiej propagandzie ożywiają bezkarnie Goebbelsa, a opozycja, w szczególności PO, nie chce lub nie potrafi przeciwdziałać. Nie mogę zrozumieć dlaczego w ocenach opozycji nie pojawia się znaczące słowo okupacja. Może dlatego, że hufce Kaczyńskiego i Ziobry jeszcze nie wkroczyły na poletko sądownictwa ?
    Może dlatego, że te hufce już się na tym poletku zadomowiły i je okupują, a my zaczynamy zachowywać się tak jak za okupacji ?
    Chciałoby się informację o sądownictwie za okupacji rozwinąć, aby poszukać analogii z dniem dzisiejszym.
    Łatwiej i wygodniej jest jednak stanąć w kręgu ludzi zatroskanych i pocieszać się sprawdzonym i utrwalonym w mediach przesłaniem -"Demokracja w Polsce nadal nie jest zagrożona".

Masz cynk?