W podsumowującym rok 2017 wywiadzie dla „Naszego Dziennika” arcybiskup Henryk Hoser uznał za „wielki sukces” oraz „dobry przykład dla innych” akcję „Różaniec do Granic”. Przypominamy, że w akcji chodziło o walkę z „islamizacją” – i pytamy, co na to papież Franciszek, który apeluje o przyjmowanie uchodźców

„Ludzie świeccy, którzy tę inicjatywę zorganizowali od szczytu Tatr po Morze Bałtyckie, od Bugu po Odrę, sami się zorganizowali, nikt nikogo do niczego nie zmuszał” – zachwycał się arcybiskup Hoser akcją „Różaniec do Granic” w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” 1 stycznia 2018 roku (w oryginalnym tekście „Morze” zostało napisane przez „ż”, ale zakładamy, że chodziło jednak o Bałtyk).

„Bilans roku 2017 napawa ufnością”, cieszy się hierarcha, wymieniając jako sukcesy także zebranie 830 tys. podpisów w ramach akcji „Stop aborcji” – chodzi o apel do polityków, aby jeszcze bardziej zaostrzyli ustawę antyaborcyjną – oraz 300. rocznicę koronacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

Kluczowy fragment wywiadu z arcybiskupem dotyczy jednak „Różańca bez granic”:

„Inicjatywa była też inspiracją dla wiernych w innych krajach – we Włoszech, Irlandii, Stanach Zjednoczonych. To był dobry przykład dla innych. Polska wysuwa się na pozycję lidera i inspiratora dla innych wspólnot i Kościołów lokalnych”.

Abp Hoser nazwał także akcję „inicjatywą ewangelizacyjną”.

OKO.press nie uważa za stosowne tłumaczyć biskupom, co jest ewangelizacją, a co nie. Możemy jednak zauważyć, że w akcji chodziło o zupełnie co innego – w dodatku o coś, co było zupełnie niezgodne z wielokrotnie powtarzanymi apelami papieża Franciszka. Chodziło o „obronę przed islamizacją”, co wielu obserwatorów odczytało jako symboliczne zamknięcie się przed uchodźcami napływającymi do Europy, zwłaszcza tymi, którzy wyznają islam.

7 października 2017 roku w ponad 300 kościołach w 22 diecezjach na obrzeżach Polski odbyła się modlitwa różańcowa o „pokój dla Polski i całego świata”. Modlono się w górach, na plażach nad Bałtykiem i na lotniskach. Data była symboliczna: 7 października to święto Matki Bożej Różańcowej, ustanowione po wielkiej bitwie pod Lepanto (1571 r.), w której Święta Liga (przede wszystkim flota Wenecji, Genui oraz Hiszpanii) rozbiły ogromną armadę turecką, grożącą Europie.

Wielu historyków uznaje tę datę za przełomowy moment w historii świata – zahamowanie niepowstrzymanej dotąd ekspansji Imperium Osmańskiego, które weszło później w okres stagnacji, a następnie schyłku. Po Lepanto Turcy – których inwazji na Włochy i Austrię powszechnie obawiano się w XV-XVI w. – przestali być zagrożeniem dla kontynentu.

Organizatorzy wysyłali bardzo sprzeczne komunikaty w sprawie intencji akcji: „Chcemy zaprosić wszystkich Polaków, ale też naszych sąsiadów z innych krajów, aby jednego dnia wyszli ze swoich domów i udali się na granice Polski, aby się pomodlić. Chcemy ich zaprosić do tego, aby więcej swoich myśli skierowali w stronę Boga” – mówił Maciej Bodasiński z Fundacji „Solo Dios Basta” tygodnikowi „Gość Niedzielny” 7 października.

Z jednej strony zapewniał, że „absolutnie nie jest naszym celem budowanie murów wokół Polski. Wręcz przeciwnie, chcemy zburzyć mury, które są być może w naszych sercach lub myślach”, ale z drugiej – dodawał, że celem modlitwy jest ochrona przed zagrożeniami: wybuchem konfliktu zbrojnego w Europie oraz „islamizacją”.

„Chcemy tym wydarzeniem powiedzieć Bogu: „Prosimy Ciebie o interwencję. Wiemy, że jeśli Tobie zawierzymy, to wszystko będzie dobrze” – wyjaśniał Bodasiński TVN24 8 września 2017. W tygodniku „Sieci Prawdy” wyjaśniał (cytujemy za portalem „Polonia Christiana”): „Europa modliła się przed bitwą pod Lepanto, gdy flota chrześcijańska powstrzymywała Turków. Cała Polska modliła się, gdy Sobieski szedł na Wiedeń. W 1920 roku za plecami żołnierzy Warszawa leżała krzyżem”. Jako zagrożenia wymieniał m.in. islamizację oraz terroryzm islamski.

28 września Bodasiński twierdził jednak, że „absolutnie nie jest naszą motywacją walka z kimkolwiek” i że „w ogóle z definicji nie można się modlić przeciwko komuś”.

My w OKO.press mamy prostolinijne podejście do logiki i uważamy, że nie można być albo „przeciw islamizacji” oraz równocześnie mówić, że „nie jest się przeciw komuś”. Wydaje się to nam wewnętrznie sprzeczne.

Dodajmy również, że samo zagrożenie „islamizacją” należy do repertuaru strachów rozsiewanych z upodobaniem przez polską – ale nie tylko polską – prawicę. W 2016 roku w Polsce mieszkało 35 tys. muzułmanów (na 38 mln obywateli).

W lipcu 2016 pisaliśmy: Badanie z 2010 roku pokazuje, że w całej Europie jest około 43,5 mln muzułmanów. To 6 proc. całej populacji kontynentu. W Unii Europejskiej było ok. 21 mln wyznawców islamu. Do tej grupy trzeba dodać 1,5 mln uchodźców, którzy od 2014 przedostali się przez Morze Śródziemne do Europy. W państwach, z których pochodzi 70 proc. uchodźców – czyli Syrii, Iraku i Afganistanu – wyznawcy islamu stanowią ponad 90 proc. ludności, dlatego założymy, że wszyscy przybyli to wyznawcy Allaha.

Dzisiaj w Unii Europejskiej przebywa około 22, być może 23 mln muzułmanów.

Z tych 23 mln do Państwa Islamskiego dołączyło ok. 6. tys! Jeden na sto tysięcy wyznawców islamu w Europie jest radykałem i potencjalnym terrorystą.

Dodajmy również, że muzułmanie w Europie ufają instytucjom demokratycznym, a islamistyczne „strefy no-go” w zachodnich miastach, o których z upodobaniem mówi np. minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, istnieją wyłącznie w mrocznych fantazjach polityków PiS. (Ciągle jeszcze można wziąć udział w naszej akcji #EUROPAPOZMROKU)

O żadnej „islamizacji” Europy mowy więc być nie może – lęk przed nią jest narzędziem w rękach ksenofobów i nacjonalistów.
Propagowanie tych fantazji abp Hoser uważa, przypomnijmy, za „inicjatywę ewangelizacyjną”. OKO.press wydaje się to bardzo ciekawą wizją ewangelizacji.

Pociesza nas, że nie wszyscy biskupi podzielają taki pogląd.

„My jako chrześcijanie przez Ewangelię jesteśmy zachęcani do tego, żeby nie być nic dłużni drugiemu człowiekowi poza wzajemną miłością. Więc także islam, także judaizm, także wszystkie inne religie – my jesteśmy tylko dłużni wzajemną miłość tym ludziom” – mówił w RMF24 abp Stanisław Gądecki 7 października.

„W podejmowaniu problemu uchodźców i ubiegających się o azyl najważniejszym punktem odniesienia nie może być bezpieczeństwo narodowe, lecz jedynie człowiek”

dodawał na pasterce 25 grudnia 2017.

Także papież Franciszek wielokrotnie apelował o przyjmowanie uchodźców w Europie oraz o otwartość i tolerancję wobec ludzi, którzy wyznają inne religie – w tym islam. „Nie można bronić chrześcijaństwa będąc przeciwko uchodźcom i innym religiom” – mówił papież 13 października 2016 r., dodając, że najbardziej potępianym przez Jezusa grzechem jest hipokryzja.

W lutym 2017 roku podkreślał, że reakcja na napływ uchodźców powinna zawierać się w czterech słowach: przywitać, ochronić, promować i integrować. Przestrzegał też przed „samolubstwem wzmocnionym przez populistyczną retorykę”. W sierpniu 2017 apelował, aby dać priorytet godności uchodźców ponad bezpieczeństwem narodowym. Podczas mszy wigilijnej 24 grudnia 2017 porównywał uchodźców do Marii i Józefa, którzy nie mogli znaleźć dla siebie miejsca w Betlejem.

O „islamizacji” papież nie wspominał.


Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press